Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(10-07-2022, 10:29)Snappik napisał(a): Nowhere to run - dla mnie czołówka filmów z Van Dammem. Jest tu nawet trochę miejsca na dramat, ale trzeba szczerze przyznać, że to jednak dodatek do kina kopanego, bo jest tu wszystko co było (i będzie później) związane z kinematografią Belga - soczyste pojedynki, pościgi na motorze i oczywiście pukanko fajnej kobiety na boku :) A co do tej ostatniej to muszę przyznać, że Rosanna Arquette wygląda tutaj i gra bardzo fajnie jako matka z problemami finansowymi i życiowymi. Jeden z ostatnich jej filmów, w których prezentuje się dobrze bo niestety im dalej w las tym więcej operacji plastycznych. Zakończenie idealne, jedyne słuszne, ale też sprawiedliwe. Żan dostarczył co trzeba, nie szło się nudzić.

7/10

Pamiętam ten film chyba najbardziej z filmografii Van Damme. Jak był szał VHSowy na Belga, to wiadomo, brało się każdy film jaki się pojawił, i tutaj spora niespodzianka, bo produkcja była całkiem poważna z nutką dramatu, a samej akcji tyle, co kot napłakał. I byłem najpierw rozczarowany a nawet zły, a z czasem doceniłem jakość tego dzieła. I o ile film Woo był najbardziej spektakularny w dorobku Van Damme, tak Nowhere to Run chyba najbardziej przyziemny.

I oczywiście Arquette pokazała się z najlepszej strony :)
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
(10-07-2022, 13:46)shamar napisał(a): Nie wiem czemu. Ja wiem, że od van Damma nigdy nie oczekiwałem takich "zwykłych" filmów. Do takich są prawdziwi aktorzy.

PS: Arquette też mi się nigdy nie podobała.
Właśnie dlatego mnie to nie dziwi :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Nigdy nie moglem sie za ten film zabrac. Obejrzalem fragmentami, lata temu, gdy lecial na Polsacie i pamietam, ze mnie nudzil brak akcji. Obejrzalem w koncu po raz pierwszy calosc, jakis rok temu i jest ok, ale to tyle. Filmy JCVD to ogolnie w wiekszosci fabularna padaka, gdzie jego najwieksze klasyki sa dla mnie w zasadzie nieogladalne - tj. moze przy lolku z kumplai i dla beki to jeszcze. Tutaj jest poprawnie, Zan Klod cos tam gra, ale wiadomo jak to wyglada, cala reszta raczej letnia, ale ogolnie oglada sie bezbolesnie i chyba rzeczywiscie to jeden z lepszych filmow Belga.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Kariera Belga dzieli się na 2 etapy - ta do Legionisty i ta po Legioniście. Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie (swoją drogą niezły film), potem już były szroty na dvd i streaming. W tym pierwszym etapie trafiają się perełki, jak wspomniane Nowhere to Run, ale też Lionheart, Universal Soldier, Sudden Death czy Podwójne Uderzenie, gdzie z sukcesem (jak na swoje możliwości to brawurowo wręcz) wcielił się w podwójną rolę. Z późniejszej kariery to chyba tylko JCVD szczerze się wyróżnia. Ale sam Van Damme jest obok Sly'a najbardziej utalentowanym aktorsko członkiem elity kinowych kopaczy. Zdecydowanie lata świetlne za Arnoldem
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Nie wiem czy ostatnia kinowka Belga nie byly ktores z tych wygibasow z nim i Rodmanem.


Co do talentu...oj chyba nie :) Ten miekki akcent JCVD i wypowiadanie slow na pol gwizdka, plus timing sa dla mnie nie do przejscia. Arnie owszem, zazwycaj gral to co mial grac, ale po prostu pasowalo do roli - jego rola w Predku, dwa pierwsze Termki, a zwlaszcza Prawdziwe Klamstwa aktorsko sa dla mnie z dwa poziomy wyzej (i nie mowie o samych filmach) niz to co zazwyczaj wyrabial na ekranie Belg. Przy czym dla nmnie JVCD to chyba najmniej ulubiona gwiazda kina akcji lat 80., gdzie stawiam wyzej nawet niektore filmu Chucka, a Stefka (w pierwszych czterech filmach) to juz w ogole.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
No to się nie dogadamy panie Bucho ;)
Dla mnie Van Damme ma szacun przede wszystkim za to, że prawie nigdy nie udawał, że gra amerykańca - nie wstydził się twardego akcentu i w przeciwieństwie do Arniego nie farbował się w filmach na niebiesko-czerwono-biało tylko wprost przyznawał, że jest Belgiem lub Francuzem czasem grał jeszcze Kanadyjczyka (jak w Nowhere to Run).

Cytat:Nie wiem czy ostatnia kinowka Belga nie byly ktores z tych wygibasow z nim i Rodmanem.
Mówisz o Ryzykantach - jedna z najważniejszych premier 1997 dla 8 letniego mnie ;) - oglądałem prawie premiorowo piracką kopie z HBO na VHSie. Legionista był rok później, w 1998, ale obejrzałem go dopiero przy okazji retrospektywy
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(10-07-2022, 17:43)Corn napisał(a): Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie 

Sequel Uniwersalnego żołdaka i coś, co u nas przetłumaczono na Inferno (i w większości Europy wypuszczono już prosto na dvd), to ostatnie *** JCVD. Po 2000 już faktycznie tylko w wypożyczalni się pojawiał. Ale trudno się dziwić, bo gros jego ostatnich hitów kosztowała grosze nawet jak na tamte czasy i praktycznie żaden nie zdołał się zwrócić. Ostatni dobry rok dla niego to 1996. Co w sumie daje mu na czysto tak naprawdę jedynie 6 lat kariery.

LOL, o chuj tu chodzi, że cenzuruje mi słowo?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Wiki podaje, że "Universal 2" nie był kinowy. Dziwne.

(10-07-2022, 17:43)Corn napisał(a): Kariera Belga dzieli się na 2 etapy - ta do Legionisty i ta po Legioniście. Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie (swoją drogą niezły film), potem już były szroty na dvd i streaming. W tym pierwszym etapie trafiają się perełki, jak wspomniane Nowhere to Run, ale też Lionheart, Universal Soldier, Sudden Death czy Podwójne Uderzenie, gdzie z sukcesem (jak na swoje możliwości to brawurowo wręcz) wcielił się w podwójną rolę. Z późniejszej kariery to chyba tylko JCVD szczerze się wyróżnia. Ale sam Van Damme jest obok Sly'a najbardziej utalentowanym aktorsko członkiem elity kinowych kopaczy. Zdecydowanie lata świetlne za Arnoldem

Replikant, Order i taki film, gdzie siedział w ruskim więzieniu, nie były złe.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(10-07-2022, 18:33)Corn napisał(a): No to się nie dogadamy panie Bucho ;)
Dla mnie Van Damme ma szacun przede wszystkim za to, że prawie nigdy nie udawał, że gra amerykańca - nie wstydził się twardego akcentu i w przeciwieństwie do Arniego nie farbował się w filmach na niebiesko-czerwono-biało tylko wprost przyznawał, że jest Belgiem lub Francuzem czasem grał jeszcze Kanadyjczyka (jak w Nowhere to Run).


Mnie sie kojarzy to robienie z Żana Kanadyjczyka wlasnie. W sumie to byla raczej bardziej decyzja producentow niz Belga, ale spoko, bo sie pewnie sprawdzalo. I spoczko.

Arnie to Arnie, moze i farbowany, ale za to jak!

https://external-preview.redd.it/_K7rYEduxu7CtnLCm-XBno4dvTPukPnVZlcwyuMJ9Zw.jpg?auto=webp&s=20558ca2c79a539901bed93f149dbf66db374977

:)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
na fali rozmowy o JCVD obejrzałem po okrutnie długiej przerwie Timecop z 1994 roku. Ostatni raz widziałem ten film w... hmm... 1994 roku? :) Czyli bardzo, bardzo dawno temu. Zapamiętałem że koncept był w pytę, a scena otwierająca z SMG vs Konfederacja zrobiła opad szczęki. I ogólnie jest to bardzo przyjemna produkcja jak na film z lat 90tych przystało: koncept jest odważny, efekty użyte straszą oczy ale jest ich cała masa, a sceny z dublerami ciekawie użyte. Fabularnie to się w ogóle nie trzyma logiki więc nie ma co się zastanawiać, dlaczego pewne rzeczy są możliwe a inne nie bo motor napędowy fabuł związany z podróżami w czasie lepiej nie poddawać jakiejkolwiek analizie. Np. dlaczego dom rozwala się w strzępy, ale potem stoi? LOL.

Fajnie, że nawet scenarzyści wrzucili joke z gadki JCVD
- Facet czytał w moich myślach!
- Nic dziwnego, z twoim angielskim!

Przyjemny flick bazujący na ciekawym pomyśle i wykonany nawet odważnie. No, może za odważnie jak patrzeć na projekty samochodów.
6/10

EDIT:
Mefisto, filmy z JCVD wcale tak źle nie zarabiały.

Timecop z budżetem 27mUSD przekroczył 100m zysku
Wcześniejszy Hard Target z budżetem 11m zarobił ponad 74mUSD
a Quest w jego reżyserii zarobił na czysto 25mUSD
Raczej do Legionisty był bardzo dochodowym aktorem.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
(10-07-2022, 20:51)Debryk napisał(a): Mefisto, filmy z JCVD wcale tak źle nie zarabiały.

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i wyciągnij wnioski :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Disney+ zasubskrybowane, zatem wypada korzystać by te 30 zł miesięcznie nie poszły na marne. Zaczynam od ciężko dostępnej dotychczas nad Wisłą klasyki.

Old Yeller (1957)

Film, na którym płakało kilka pokoleń w Stanach. W sumie znałem zakończenie wcześniej przez Nostalgia Critica, ale mimo to historię oglądałem z zaskakującym wciągiem. Więź chłopaka z tytułowym psiskiem jest przedstawiona konsekwentnie - nie pojawia się ona z miejsca, wszystko przeradza się stopniowo i w naturalny sposób. Prostoty nie brak, ale kiedy trzeba to uderza nagle w zaskakująco poważne i dojrzalsze tony. Jak na kino familijne nie popada w nadmierną ckliwość, z kolei gdy przychodzi wiadoma scena to na ekranie króluje wyciszenie i ze świecą doszukiwać się środków do bezczelnego szantażyku emocjonalnego. Przesłanie wymawiane przez ojca wręcz świetne i uniwersalne - w dzisiejszym Disneyu to podobną dojrzałość znaleźć można jedynie w Pixarze. Naprawdę mądry film, który powinno zobaczyć jak najwięcej dzieciaków (szczególnie tych po utracie pupila).

Warto także dla zachwycających scenerii. Całe szczęście króluje plener, a nie ściany studia i podziwiać można teksańską florę i faunę. Niektóre ujęcia z kolei wręcz niczym żywcem wzięte z jakiegoś filmu przyrodniczego. Zaskoczony też jestem jak realistycznie przedstawione są tutaj np. walki psa z dzikami czy z niedźwiedzicą. Pewnie dzisiaj American Humane kręciłoby nosem.

Oglądałem z tym odkopanym dubbingiem z 1962. Przed wrzuceniem na platformę mogli go trochę odrestaurować i pozbyć się tego szumu, ale zrozumiałem jednak każde słowo i cieszę się, że się uchował przez te wszystkie dekady.

8/10

Odpowiedz
The Sea Beast (2022)





A jakby tak... wymiksować motywy filmów o piratach (np Krakena z "Piratów z Karaibów"), "Jak wytresować smoka", "Moby Dicka" i dodać do tego wielką czerwoną Godzillę?

Całkiem fajny, wręcz zaskakujący film, nawet nie tylko dla młodszego widza przy którym niemal cały czas cieszyłem gębę. Taki na 7,5/10 ;)

Odpowiedz
A Face In The Crowd

Cwaniacki prostak z zacięciem do gawędziarstwa w wyniku kombinacji szczęścia i charyzmy staje się telewizyjną gwiazdą. Z początku niepokorny i niezależny, by wraz z upływem czasu i wzrostem zielonych na koncie reprezentować to, przeciwko czemu niegdyś występował. Sodówka uderza do łba, a z faceta wychodzi kompletny bydlak upajający się swoim wpływem na maluczkich - widzów oglądających go co tydzień i spijających mu z ust każde słowo. Krytyka kultu rozpoznawalnych jednostek oraz telewizji jako narzędzia do manipulowania tłumami jest tu może czasem nieco zbyt dosłowna, ale jak najbardziej słuszna i wciąż, oczywiście, aktualna. Przy okazji nieodlączne numerki, statystyki i notowania oraz przerażająca perspektywa - jeśli stracisz oglądalność, to zastąpimy cię kimś innym. Jest tu garść tego, co po latach rozbudował Lumet w swoim wybitnym Network (nie wierzę, że Sidney choć trochę nie inspirował Twarzą w tłumie.) Znalazło się też miejsce na "ideały", ale te nie są głoszone pełną piersią i wynoszone na piedestał, jeno skryte za warstwą cynizmu i egoizmu. Aktorstwo wyborne, a Andy Griffith ze swoim rubasznym śmiechem zasługiwał na wszelkie możliwe nagrody. Wielkie kino.

Najlepszy film Kazana (A Face In The Crowd > On The Waterfront >>> A Streetcar Named Desire). 8-9/10.

Odpowiedz
The Sea Beast

Nie byłbym wielce zdziwiony, gdyby wprowadzono tę animację do kin pod tytułem "Jak wytresować morską bestię". To w zasadzie ten sam film tylko zamiast smoków mamy morskie bestie, a wikingowie zostali zastąpieni piratami, którzy w tym przypadku nazywani są łowcami potworów. Nieważne. Ważne, że pomysł na fabułę jest niemalże identyczny, a i wygląd głównej bestii jest niezwykle zbliżony do smoków z animacji DreamWorks. Bawiłem się bardzo dobrze, sporo humoru, fajnych postaci. Animacja pod względem wizualnym nie zawsze jest równa, ponieważ zdarzają się obrazki naprawdę fantastyczne i piękne, ale są też takie, które można by uznać za wyjęte prosto z tych europejskich filmów dla dzieci wprowadzanych do kin przez Kino Świat.

Mimo wszystko sympatyczny film - 7/10 ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Bedknobs and Broomsticks (1971)

Za oceanem z tego co wiem żelazna klasyka. Powstałe to na fali popularności "Mary Poppins" i elementy wspólne są - też Disney, reżyser i bracia Sherman Ci sami, Mr. Banks gra tutaj jedną z głównych ról, bohaterka opiekująca się rodzeństwem ponownie na pozór zimna i stanowcza, acz pokazująca też ciepło, no i także jest magia oraz epizod w animowanym świecie. Oczekiwałem, że tak jak na przygodach Mary będę się bawił wybornie, a jednak bywały momenty gdy troszkę się nudziłem.

Amerykańce się tym filmem jarają z każdym kolejnym pokoleniem, podczas gdy ja miałem z tyłu głowy to przeczucie, że ot po prostu oglądam powtórkę z rozrywki, tyle że z mniejszym rozmachem. Wciąż sympatyczne to oczywiście, ale przygody czy momentów wywołujących tamten efekt WOW w ostateczności okazuje się być zaskakująco mało. Ma właściwie jako finał emocjonujące starcie z nazistami (tak, naziści w filmie dla dzieci i zamiast rozstrzelać bachorów jak by zrobili w realu, to więzią ich ;))) i kopiące tyłki efekty chodzących zbroi (Oscar zdecydowanie poszedł tam gdzie trzeba), ale z tego co było przedtem to tak wiele nie zapamiętam. W "Mary Poppins" było takich pięknych momentów na pęczki, a tutaj? Co najwyżej przebłyski, jak przemierzanie wyrem hipisowskich halucynacji.

6/10

I mogliby na Disney+ wprowadzić napisy, bo Brzostyński z całym szacunkiem do niego, ale zabija klimat. Plus piosenki są bez jakiegokolwiek tłumaczenia, a takiego podejścia wręcz nie cierpię przy przekładzie musicali.

Odpowiedz
A nie dorobili dubbingu, jak to zrobili Mary Poppins wiele lat temu oraz oryginalnym Parent Trap? Hm... weird.

(14-07-2022, 08:07)Kryst_007 napisał(a): tak, naziści w filmie dla dzieci i zamiast rozstrzelać bachorów jak by zrobili w realu, to więzią ich ;)
Wtedy komuchy byli tymi złymi w Ameryce, a wiadome środowiska nie zaczęły grzać wiadomego tematu ;). A i Walt raz się zapisał do jakiejś Ligi Amerykańskich Nazistów, bo tak kurewsko nienawidził komunizmu.

Odpowiedz
All That Jazz - moja 30. w życiu i pierwsza od trzech lat wystawiona dyszka. Cóż tutaj się rozwodzić: wszystko w tym filmie gra i trąbi od pierwszej do ostatniej klatki, a co najważniejsze i coś za co nie waham się wystawić najwyższej oceny: mam jako widz poczucie, że oglądam wyobraźnię reżysera przeniesioną w 100% na ekran, żadnego biernego obserwowania zdarzeń, nie widać żadnych ograniczeń produkcyjnych, mamy samo filmowe mięsko: nadawanie historii nowych znaczeń poprzez obraz i montaż, coś, czego nie odda żaden tekst, czy spektakl. Właśnie: montaż. Film jest wybitnie zmontowany, zarówno na poziomie danej sceny jak i na poziomie całej fabuły: te przebłyski do szpitalnego łóżka już od początku filmu, pomieszanie przyszłości z teraźniejszością, cięcia do rozmów z Angelique to wszystko dla mnie wirtuozeria. Często na forum w kontekście JFK pada zdanie, że to najlepiej zmontowany film w historii, z czym się zgadzam, ale myślę, że ATJ śmiało można klasyfikować w pierwszej piątce, czy dziesiątce. Wszystkie inne elementy? Również arcydzielne: zaczynając od roli Scheidera (i w sumie każdego innego, nie ma tutaj złego występu), poprzez zdjęcia, scenografię, oczywiście muzykę, o choreografii nawet nie ma co wspominać, bo to są himalaje. 10/10 Naprawdę nie ma się do czego przyczepić.


Teraz pozostaje mi nadrobić Kabaret i Słodką Charity i brać się za serial Fosse/Verdon.

Odpowiedz
Najlepiej zmontowany film w historii kina to Krwawa Pięść z 1989 roku. Zbędnej sceny tam nie uświadczysz, całosć jest turbo dynamiczna a wszystko się tam pięknie skleja. Wiem, że nikt mi nie uwierzy, ale piszę to absolutnie serio ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
The Witness (1985)

Pewnie gdyby film kręcił jakiś rzemiecha bez uznanego nazwiska, to skończyłby jako typowo niedzielny sensacyjniak. Całe szczęście za kamerą jest Weir, który potrafi wycisnąć z dowolnego materiału tyle ile trzeba. Zdecydowanie na tle innych dzieł Australijczyka, ten wydaje się być nieco bardziej rozrywkowy.

Dobrze się ogląda. Jak to u Weira znakomity klimat i parę kadrów do oprawienia w ramkę. To chyba też jedyny bardziej znany film, który przedstawia kulturę Amiszów i to bez skrajnego popadania w stereotypy. Szanuję za ograniczenie parady banału z cyklu "mieszczuch kontra świat Amiszy" i wynikających z tego żarcików do minimum. Harrison Ford jakoś się tam odnajduje i nawet budzi swe doświadczenie stolarskie ;) Sami Amisze też nie są chodzącymi karykaturami - nawet dziadek chłopca, choć opieprza swą córkę za nieprzestrzeganie religii, to jednak okazuje się być na swój sposób normalnym gościem. Wątek korupcji policyjnej trochę z dupy, z kolei villain tej historii jakiś taki płaski i bez głębszej motywacji.

7/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,078 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,803 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,213 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,364 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,998 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,197 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości