Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Hehe, ok :) Walkę o ogień też muszę powtórzyć, bo to najmniej pamiętam.

Odpowiedz
Walka o Ogień -10/10. No i to w tym właśnie filmie mamy najlepsza scene seksu w dziejach kina :)
Youniverse

Odpowiedz
Ja już nawet o tym nie chciałem pisać :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(27-07-2022, 11:34)Dr Strangelove napisał(a):
(27-07-2022, 11:20)simek napisał(a): Ogólnie Annaud to jest zajebisty reżyser: nie kręci arcydzieł,
"Imię róży" i "Niedźwiadek" to arcydzieła.

Wrog u Bram takze (dla mnie), scisla czolowka kina wojennego, lubie bardziej niz Szeregowca.



(27-07-2022, 12:03)Bartholomew napisał(a): Walka o Ogień -10/10. No i to w tym właśnie filmie mamy najlepsza scene seksu w dziejach kina :)

Ta w Imie Rozy tez niczego sobie :) Ogolnie JJA jest chyba jednym z najlepszych jezeli chodzi o pokazywanie seksu i namietnosci na ekranie - so fuckin’ French :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
simek napisał(a):super filmy, ale nie arcydzieła



Co? :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(27-07-2022, 09:57)Reno napisał(a):
(27-07-2022, 00:32)marsgrey21 napisał(a): Widziałem w telewizji Outlandera, byli wikingowie, dziki kosmiczny pies świecący klejnotami i w głównej roli Jezus, bardzo fajna rzecz.

Też to widziałem, natrafiłem zupełnie przypadkowo. Nie wiedziałem nawet co to jest, choć od razu było widać, że straigh to dvd. Zaskakująco wciągające, nawet moja dziewczyna obejrzała, chociaż nie przepada za takimi produkcjami. Również polecam. 

Gdzie wyście się uchowali? Przecież to już stary film, na Pulsie od siedmiu lat leci średnio co dwa tygodnie.
Ale fakt, że zaskakująco nieźle się ogląda jak na produkcję tego typu. Widziałem stanowczo za dużo razy jak na takiego B-klasowca.

Odpowiedz
(27-07-2022, 12:14)slepy51 napisał(a):
simek napisał(a):super filmy, ale nie arcydzieła
Co? :)
Kurna, z wami to jak z profesorem Bladaczką z Ferdydurke :P

Odpowiedz
(27-07-2022, 12:22)al_jarid napisał(a):
(27-07-2022, 09:57)Reno napisał(a):
(27-07-2022, 00:32)marsgrey21 napisał(a): Widziałem w telewizji Outlandera, byli wikingowie, dziki kosmiczny pies świecący klejnotami i w głównej roli Jezus, bardzo fajna rzecz.

Też to widziałem, natrafiłem zupełnie przypadkowo. Nie wiedziałem nawet co to jest, choć od razu było widać, że straigh to dvd. Zaskakująco wciągające, nawet moja dziewczyna obejrzała, chociaż nie przepada za takimi produkcjami. Również polecam. 

Gdzie wyście się uchowali? Przecież to już stary film, na Pulsie od siedmiu lat leci średnio co dwa tygodnie.
Ale fakt, że zaskakująco nieźle się ogląda jak na produkcję tego typu. Widziałem stanowczo za dużo razy jak na takiego B-klasowca.

Jak oglądałem lata temu to myślałem: toż to kuwa "Thorgal".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(27-07-2022, 11:20)simek napisał(a): The Lover - Imdb twierdzi, że oryginalny tytuł to L'Amant, ale coś nie jestem przekonany, bo wbrew pozorom film jest po angielsku, co swoją drogą uważam za wielką wadę, bo po francusku brzmiałby o niebo lepiej, no ale trudno.

Przecież ten film jest dwujęzykowy ze względu na miejsce akcji.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
No nie. W wersji, która jest na HBO, to angielski robi za francuski, czyli po angielsku mówią wszyscy Francuzi. Są też fragmenty po chińsku, swoją drogą nie tłumaczone, ale po francusku to tam nikt nie gada.

Odpowiedz
Co za życie 2002, z Angeliną Jolie

Meh, ale lipa. Niby komedia, a humoru zero. Tempo beznadziejne, chemii między Jolie a Burnsem kompletnie brak. Pomysł wyjściowy ciekawy: próżna dziennikarka, karierowiczka, dowiaduje się od "proroka", że za tydzień umrze. Przepowiednie gostka się sprawdzają zawsze, więc lala postanawia przewartościować swoje życie. Ale poza tym pomysłem jest wielkie nic. Kilka scen i słabych dialogów + cringowa scena z wywiadem dotyczącym strajku a wszystko to zwieńcza skopana całkowicie końcówka. Fajnie byłoby, aby ta produkcja traktowała o nieuchronności zdarzeń (a nie kłamała) i niosła nawet tanie morały, ale nawet tego brakuje. Straszna lipa.

3/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Magiczny miecz: Legenda Camelotu - po serii disneyowskich animacji, czas na ich podróbę, na której byłem w kinie z siostrą i jej kolegami. Od dawna chciałem powtórzyć całość, choć wiedziałem na co się nastawiam.

Widać tu wiele niezrozumień co działało u Disneya. Numery muzyczne wciśnięte na zasadzie „bo Disney tak robił” i praktycznie zero musicalowej inscenizacji - postacie zwykle stoją /bądź chodzą. Największym kuriozum jest smutna i refleksyjna ballady matki Kayley o matczynej miłości, która odbywa podczas intesywnego pościgu minionów Rubera za córką. ROFTL.

A szkoda, bo muzyka jest zdecydowanie największym plusem tej produkcji. Piosenki (z wyjątkiem villain song )w tym są bardzo dobre, zwłaszcza ta Garretta w lesie i początkowa Kayley (pewnie też głównie na talenty wokalne Piaska i Kukulskiej). Także animacja jest całkiem porządna - pod tym względem nie ma co się czepiać. Choć momentami są jakby lagi (jak rycerze wkraczają do Camelotu), ale nie wpływają negatywnie na odbiór. Nawet wstawki CGI w większości nie wypadają źle i nie bolą po oczach. Szczególnie sokół został świetnie zanimowany i faktycznie porusza się jak prawdziwe zwierzę bez ślada antropomorfizacji.

Jest tu wciskany girl power i nieudolne próby zrobienia z Kayley stronk woman - mówi ona ciągle, że chce zostać rycerzem, a nie damą (że też jej nie przeszło, gdy jej stary zginął na służbie). A gdy przychodzi co do czego, to jej dupę musi ktoś ratować i to najczęściej kaleka, który mimo niepełnosprawności jest bardziej ogarnięty. Niby w finale ma decydujące słowo w pokonaniu Rubera, ale gdyby nie pomoc kurczaka (!) i Garretta, to ona dawno skończyłaby jako nałożnica. Także chęci równouprawnienia znikają, gdy spotyka przystojnego pustelnika (owego kalekę) i po ledwie dwóch dniach znajomości pragnie od niego bolca.

Plus nie kupuję romansu Kayley i Garretta. Znają się dosłownie półtora dnia dnia, czego większość to było wykłócanie i marudzenie i już mają się ku sobie? Kayley irytuje Garretta ciągłym paplaniem, często zbędnym (jak w krainie smoków, gdzie wymagana jest cisza i skupienie ze względu na kurewsko groźne bestie i równie groźne comic reliefy). Garrett lepiej wypada jako protagonista i widz może się z nim utożsamić, szczególnie gdy każe innym postaciom zamknąć mordy, choć lotny też nie jest.

Np. w końcówce nie chce iść do Camelotu, bo „jest z innego świata” i wraca do lasu pełnego niebezpieczeństw? Niby czemu? Jest średniowiecznym Daredevilem, dobrze śpiewa i wygląda. I czemu on musi mieszkać w tym lesie? Utrata wzroku chyba nigdy nie była uznawana za grzech w średniowieczu i dobre funkcjonowanie z niepełnosprawnością jest wskazane.

Czarny charakter, czyli Ruber nie ma uroku. Ja nie wiem, czemu Artur go wziął jako rycerza Okrągłego Stołu – na pierwszy rzut oka widać, że to najbardziej oczywisty bad guy - paskudny ryj, rude kudły, szponiaste łapska i upośledzony nerw w oku. I Ruber słusznie się wkurza - król obiecał mu ziemię, a temu się zebrało na bycie socjalistą. A stary Kayley zginął na własne życzenie, prowokując Rubera i gdy ten się wkurwia i wymachuje kropaczem, zamiast jak reszta rycerzy wyjąć miecz to biegnie z tarczą nie osłaniając głowy. Często też Ruber zostaje postawiony w sytuacjach o bardziej komediowym zacięciu (jak spotkanie z orkiem), przez co jego groza jest osłabiona. Nie tylko jego Gryfon z głosem Toadiego mógł być spokojnie robić za fajną przerażającą bestię, ale tu też zmienił się w śmieszną postać i na końcu został pokonany przez comic relief tego filmu.

Devon i Cornwall - o ja pierdolę. Kwintestencja wszystkiego czego nienawidzę w comic reliefach w animacjach dla dzieci. Gdy ostatnio robiłem maraton renesansu Disneya, to zrozumiałem dlaczego ten umiał w comic relief - taki Dżin, Timon i Pumba czy nawet Mushu oprócz bycia śmieszkami mieli poważne momenty i byli wiarygodni jako postacie. I mieli zasadność w scenariuszu - wytnij Timona i Pumbę z filmu - masz problem. Wytnij Devona i Cornwalla z filmu - fabuła nic nie straci. Więcej do roboty w fabule miał kurczak-topór i gdyby był on jedynym comic reliefem, to byłoby lepiej (też to nie jest jakaś wybitna postać, ale od biedy ujdzie). Tak, ocalili sokoła przed gryfem, ale tak uznał scenariusz, bo normalnie ptaszysko sobie dawało radę. Ci rujnują każdy poważny moment jakimiś sucharami (jak Kayley rozstaje się z Garrettem Poza tym nie mają sensu. Inne smoki w tym filmie to wyglądające i zachowujące się jak zwierzęta wielkie istoty bez zdolności mowy. Te dwa patafiany są gadającym antropomorficznymi i kreskówkowymi stworami z inteligencją na poziomie człowieka i tego samego wzrostu. Tak jak Dżin są nośnikiem popkulturowych nawiązań dla dorosłych, ale u Dżina te wszystkie improwizacje i nawiązania były ładnie zbalansowane i tak nie szczuły. Paradoksalnie są najlepiej obsadzeni w polskim dubbingu.

Jak się domyślacie, widziałem to po polsku, bo zwyczajnie nie chciało mi się oglądać w oryginale. Generalnie nie jest źle, ale też jakoś wybitny nie jest. Tu jak diabli słychać rozbieżność głosu dialogowym z tym wokalnym. Piaseczny raczej nie sprawdzi się dubler do Narratora z Atomówek. I tak się zastanawiam, czemu nie zagrał także dialogów. Miał wszak doświadczenie aktorskie grając w Złotopolskich. Kolberger wypadł drętwo jako król Artur plus wybijało mnie wymawiane angielskich imion z najbardziej amerykańskim akcentem jak to się dało. Ale największym minusem jak dla mnie to Krzysztof Kołbasiuk (który robił za reżyserię dubbingu). Wyszedł beznadziejnie Ruber i to jedna z gorszych jego ról - zdecydowanie przeaktorzył i równie fatalnie zaśpiewał. Tu brzmi jak Pasibrzuch ze Smerfów w bekowym występie do Mam talent. Nie pomaga fakt, że sama piosenka do kitu i najgorsza z soundtracku. I gdyby nie zdał się na własny osąd, to może by wypadłby spoko. Szczególnie w takiej Pocahontas wypadł bardzo dobrze wypadł wokalnie.
 
3/10

PS. To kolejne dzieło, z którego plagiatowała J. K. Rowling przy Chorym Portierze. Tu też jest lokalizacja o nazwie Zakazany Las ;).
   
PS. 2. Jak Excalibur w mieczu przywraca dawny kształt i dje możliwość darmowej operacji rozdzielenia bliźniaków syjamskich, to czemu Garrett nie odzyskał wzroku?!

Odpowiedz
(27-07-2022, 13:25)simek napisał(a): No nie. W wersji, która jest na HBO, to angielski robi za francuski, czyli po angielsku mówią wszyscy Francuzi.

Przysiągłbym, że oryginalnie był dwujęzyczny - zresztą nawet na imdb tak podaje. Chyba, że od razu kręcili pod dwie wersje językowe.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Właśnie nie rozumiem tego francuskiego na IMDb, może w tle coś ktoś mówi po francusku, ale na pewno nie żadna postać. Nie ma za to chińskiego, a cała jedna scena jest 100% po chińsku.
Może istnieje inna, francuska wersja, ale pewnie dubbingowana, bo wątpię, żeby Jane March mówiła po francusku. A co jeszcze ciekawsze: napisy w czołówce są po francusku...

Odpowiedz
(27-07-2022, 11:20)simek napisał(a): The Lover - [...] Do meritum: ja pierdziu, co za film :D Jakby zrealizować moją fantazję, hehe. 15 letnia Francuzka daje dupy 30 letniemu Chińczykowi w Wietnamie w latach 20. Co ciekawa sama dziewczyna przedstawia się jako 17-latka, a aktorka miała w czasie zdjęć lat 18, więc można oglądać bez zażenowania :P [...]

Jane March to była wtedy sztuka, a Annaud wiedział co robi skoro czekał, aż skończy 18 lat ;) W ogóle podczas kręcenia zdjęć do "Kolorów nocy" zabujała się w producencie, który miał 30-kilka lat a ona 20, więc gość niejako spełnił sobie scenariusz "Kochanka". Szkoda, że przy okazji rozwalił jej karierę i nie wystąpiła już więcej w sensownym filmie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Czemu czekał?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Melvin27 napisał(a):High Plains Drifter

Tutaj już wchodzimy na poziom praktycznie wybitny.

9/10

Sposób, w jaki Eastwood traktuje w tym filmie kobiety (szczególnie scena gwałtu w szopie na blondynie), jest tak radykalnie seksistowski, że nawet ja zastanawiałem się przez chwilę (podkreślam: tylko przez chwilę), czy Clint nie przegiął pauy :)

Odpowiedz
No i żadna z tych kobiet nie jest przedstawiana jako krystalicznie czysta coby Clint nie miał wyrzutów sumienia ;)
No ale cóż, takie były czasy po prostu

Odpowiedz
Właśnie odświerzyłem sobie obie części Dundeego (odmawiam obejrzenia trójki, nie chcę sobie popsuć wrażenia), te filmy mają tak zajebiście subtelny i naturalny humor, bez "try hard" jak dzisiaj u Gunna czy Waititiego, najśmieszniejszych ludzi świata, gdzie humor wynika najczęściej z postaci bez przerwy mielących językiem, tutaj mamy jedno lub kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim momencie, albo humor sytuacyjny, wystarczy jeden gest i żart rozbraja.

Odpowiedz
Cytat:(odmawiam obejrzenia trójki, nie chcę sobie popsuć wrażenia)



1:07 ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,038 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,795 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,204 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,356 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,895 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,164 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości