Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Nie zawsze. W jednym odcinku azjatyckiego turystę, który nocuje u Kiepskich grał Mariusz Czajka. Plus jeszcze odcinek jak Kiepscy otwierali chińskie spa i zrobili się z Paździochem i Boczkiem na żółto ;)

Odpowiedz
o jezu, pamiętam Paco - Walcząca Maszyna Śmierci (czytał Janusz Kozioł chyba). Myślałem, że to druga część Terminatora
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Ja to pamiętałem tak, że on
.
A tu oglądam i zonk. Może to było w jeszcze jakimś innym filmie.


(11-08-2022, 02:34)Bucho napisał(a): Za to OST calkiem spoko:


Był niezły ale lepszy moment przewodni był chyba w "Deadly Prey".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
The Three Burials of Melquiades Estrada (2005)

Spoko film, który padł ofiarą faktu że miałem co do niego inne wymagania niż powinienem. Fabuła filmu i opinie innych sprawiły że oczekiwałem po nim jakiejś nowej wersji uwielbianego przeze mnie "Alfredo Garcii" a dostałem coś trochę innego. O ile film Peckinpaha jest dynamicznym "nowym westernem" z elementami kina akcji to "Melquiades Estrada" okazał się być takim powolnym dramatem kompletnie pozbawionym akcji co samo w sobie nie jest wadą ale po prostu oczekiwałem czegoś innego. Jones zdecydował się na odważny krok żeby opowiadać historię używająć bardzo dużej ilości flashbacków i w dużej mierze mu się tp udaje. Największy problemem było dla mnie to że brakowało mi jakiegoś pogłębienia tej relacji pomiędzy nim a Estradą żebym mógł naprawdę uwierzyć w to że byli tak wielkimi ziomkami że jeden byłby gotowy tyrać przez wiele kilometrów z trupem drugiego.

Na plus zaliczyłbym na pewno aktorstwo, w szczególności Pepper'a który był świetny. TLJ też zagrał dobrze, tak samo jak psychol z "Panic Room" czyli Dwight Yoakam. January Jones też spoko zagrała, ale ona miała bardziej wygląać niż grać, co jej się też fajnie udało ;)

6/10

Odpowiedz
(11-08-2022, 09:42)Kryst_007 napisał(a): Breakfast at Tiffany's (1961)

Powtórka po paru ładnych latach na Blu-ray'u. Tak się zastanawiam czy film byłby taki grzeczny, gdyby poczekali z jego realizacją te kilka wiosen na obalenie Haysa. Książki nie czytałem, nie wiem czy też jest taka lekka, ale wiem że przynajmniej zakończenie jest zdecydowanie nie tak kolorowe jak u Edwardsa.

Film stoi głównie elegancją Audrey. Kurcze, nawet jako kobieta lekkich obyczajów emanuje nie lada gracją. Zdecydowanie swym blaskiem przyćmiewa kompletnie nijakiego Pepparda i nie da się ukryć, że kult filmu to w 99% jej zasługa i utworu "Moon River". Kot z kolei to chyba drugi najlepszy aktor w obsadzie. Oczywiście dzisiaj nie wszystko by przeszło przez barierę obecnego punktu widzenia. Nie mówię tu tylko o Mr. Yunioshim, który faktycznie wzbudza bardziej cringe i służy za najbardziej wredny obraz Azjaty jaki może istnieć. Już w Kiepskich bywały subtelniejsze parodie skośnookich. Mam na myśli także pokazywanie w sympatycznym świetle męża Holly, który wiekowo mógłby być jej ojcem, a poślubił ją... w wieku 14 lat! (*tu wstaw żart o Polańskim*)

Legenda przerosła film, tak jak parę innych klasyków, które dał nam tamten okres kina, ale mimo drobnych zgrzytów ogląda się dobrze nawet po tych sześciu dekadach. Z flagowych filmów Audrey preferuję (i to zdecydowanie) "Rzymskie wakacje", do których także trzeba wrócić w najbliższym czasie.

7/10

Oglądałem parę lat temu, nie był zły, ale to nie jest mój ulubiony film z Audrey, tak naprawdę tylk kilka wizualii + piosenka są ikoniczne, a reszta jest tylko ok. 

Odpowiedz
Death to Smoochy - jeśli chcecie zobaczyć Edwarda Nortona w kostiumie z Domisiów, ten film to jedyna okazja. O ponurej rzeczywistości stojąca za programi telewizyjnymi dla dzieci (oczywix w czarno komediowym sosie). Najlepszą robotę roib tu Robin Williams w mniej sympatycznej roli. Na ekranach TV jest Willy Wonką w tęczowej marynarce, a poza to kulisami wulgarny, antypatyczny zawistny typ bardziej wyglądający jak dorabiający do mafii :D. I zabawnie się ogląda jego próby udupienia konkurenta ( i ten  musicalowy taniec musicalowy po tym jak udało mu się wrobienie Smoochy’ego w bycie nazistą :)). Choć mogli darować w finale lukier. Kilka fajnych kadrów i ustawionych scen.


7/10


Gabinet z widokiem na morze: Urlop na kempingu & Ku nowym brzegom
- sądziłem, że to jakiś odcinek telenoweli, więc zostawiam włączony TV, by mruczalo coś w tle. Okazało się to jakiś długasny 90-minutowy film. Telenowela niemiecka, ale wystarczyłoby to zdubbingować na polski i można byłoby to brać za jakiś twór Łepkowskiej (bo wszyscy biali i cebulackie gęby). Gdyż jest milion wątków i ten sam poziom realizacyjny (zauważyłem, że filmik kręcony przez dzieci na komórce wygląda tak samo jak wcześniej nakręcona scena). W sumie wiem na co się nastawiam, więc specjalnego krytykanctwa nie ma. Było kilka humorystycznych scen jak koleś przebrany za Krzyżaka udający do klinki czy jakiś folksdojcz (bo imię mocno słowiańskie) w stroju Adama uczy się po szwedzku. Urzekł, mnie dialog o Berlinie, że nie warto tam robić praktyki, bo więcej niebezpiecznych dzielnic, narkotyków i rosnące ceny mieszkań :). Nawet z ciekawością tam zerkałem i chyba domyślam się, czemuż to normiki po 40stce oglądają z zapartym tchem.

bez oceny

Odpowiedz
Misery (1990)

Wreszcie ta zaległość odhaczona z listy. Faktycznie bardzo dobry film. Przez większą część teatr dwóch aktorów, ale opowiedziane to i zagrane tak fenomenalnie, że ani przez moment nie ma się poczucia owego teatralnego ducha.

Wszystko powiedziano o Kathy Bates i nie wystarczy mi nic innego jak się podpisać pod tym. Absolutnie wielka rola. Rzadko kiedy widuję na ekranie osoby, które wręcz prowokują mnie do zanurkowania w głąb telewizora, chwycenia za szyję i duszenia z całych sił aż gały wyskoczą z oczodołów. Tak sobie wyobrażam niejedne fandomy posiadające dostęp do Twittera ;) Mniej się mówi o Caanie, który miał tego pecha dzielić ekran z tak legendarną kreacją, a szkoda. Bardzo przekonuje jako Bogu ducha winny pisarzyna, który z dnia na dzień staje się więźniem psychofanki. Obdarowuje swą postać czymś wzbudzającym sympatię oraz chęć do kibicowania.

O czym się jeszcze mało mówi? O humorze. Odpowiednio wywarzonym i adekwatnym do sytuacji. Zaskakująco subtelnym i komponującym się z tonem filmu. Za przykład scena kolacji z winem :)

8/10

Odpowiedz
zawsze i zawsze powtarzam, że Annie Wilkes to jeden z najgorszych szwarc-charakterów ever. Sposób, w jaki Bates ją odegrała jest przerażający: ten uśmiech z młotkiem w rękach. Creepy as fcuk!!! A poza tym, sama postać jest świetnie napisana. Niby film dzieje się w trzech pomieszczeniach, ale Cean i Bates pozwalają o tym zapomnieć, dając pełne skupienie na ich relacji i odkrywaniu kolejnych tajemnic. Dla mnie Misery to zawsze 10/10 i druga najlepsza adaptacja Kinga (Skazani, Misery, Zielona Mila).
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
U wielu fanów Kinga mam za to miejsce w piekle, ale u mnie numerem 1. jest kubrickowskie Lśnienie (dużo lepsze IMO od powieści).

Odpowiedz
Taka opinie nie jest chyba zbyt kontrowersyjna. Przecież książkowe Lśnienie to taki typowy King, który ma fajny pomysł na starcie, spoko rozwinięcie i karkołomny finał, z którego nic nie wynika. Kubrick poszedł w dziwne rejony, ale zrobił z tego materiału coś ciekawego. Znacznie lepszego od książki.
.

Odpowiedz
Lepsze było serialowe.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(16-08-2022, 00:19)srebrnik napisał(a): Taka opinie nie jest chyba zbyt kontrowersyjna. Przecież książkowe Lśnienie to taki typowy King, który ma fajny pomysł na starcie, spoko rozwinięcie i karkołomny finał, z którego nic nie wynika. Kubrick poszedł w dziwne rejony, ale zrobił z tego materiału coś ciekawego. Znacznie lepszego od książki.

Well... W gronie najbardziej zagorzałych fanów Kinga film Kubricka nie należy do zbytnio lubianych. Więc można powiedzieć, że w pewnych kręgach jest to jednak opinia kontrowersyjna.

(16-08-2022, 00:34)shamar napisał(a): Lepsze było serialowe.

Jako komedia dla całej rodziny z pewnością :) 

Odpowiedz
Jako wierniejsza ekranizacja książki. A nie ta nuda Kubicka.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Allied (2016), czyli Brad Pitt i Marion Cottilard jako alianccy szpiedzy podczas drugiej wojny. To świetny początek, równie dobre zakończenie i trochę mdły środek oraz trochę plastikowy wygląd całości. Czegoś zabrakło, bo niby wszystko tutaj jest: fajna para, fajne acz znane motywy, ładne widoczki, krew, przemoc, przekleństwa, cycki, zabawa w szpiegów, klimacik drugiej wojny (Casablanca pełna szpiegów - cywilny Londyn - Francja ruchu oporu)... szkoda. Mogło być lepiej, a tak to 7/10 :)

Odpowiedz
Ride the High Country (1962)

Jeden z pierwszych filmów Peckinpaha, który klimatem prawie w ogóle nie przypomina tego do czego nas potem przyzwyczaił. Brak w tym filmie tego wszechobecnego nihilizmu i braku nadziei które cechować będą jego największe dzieła. Jak miałbym ten film do czegoś porównać to chyba do takich bardziej lajtowych westernów z lat 50 i 40. Bardzo Peckinpahowy jest za to drugi plan, na czele z Warrenem Oatesem, R.G. Armstrongiem i młodym L.Q. Jonesem. Sam główny bohater filmu, czyli Steve Judd jest takim prototypem postaci do których Peckinpah przyzwyczai nas w swoich późniejszych filmach, czyli faceci którzy nie są idealni i mają swoje wady ale którzy jednak mocno trzymają się swoich własnych zasad i za które gotowi są wiele poświęcić. Randolph Scott był niby tak bardzo zadowolony ze swojego występu że nie zagrał już w żadnym innym filmie.

6/10

Heartbreak Pass (1975)

Charles Bronson gra tutaj agenta pod przykrywką podróżującego w pociągu przewożącym leki w góry w którym zaczynają tajemniczo ginąć ludzie. Z bardziej znanych twarzy występują tu jeszcze Richard Crenna, Ben Johnson i Jill Ireland. Caly film dzieje się praktycznie w pociągu, ewentualnie koło niego i podczas jego podróży podziwiać można bardzo fajne zimowe widoczki. Jako takie murder mystery film wypada w porządku mimo że łatwo i dosyć szybko można zgadnąć kto stoi za całym zamieszaniem.

6/10

Odpowiedz
The Lost City (2022)

Bardzo dobry film. bardzo.

4/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(18-08-2022, 23:49)shamar napisał(a): The Lost City (2022)

Bardzo dobry film. bardzo.

4/10


Aha.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Day shift (2022). Netflix, Jamie Foxx i wampiry. W LA funkcjonuje związek łowców wampirów polujący na pijawki, podzielone według różnych grup, reguł i zasad (pochodzenie, wiek, umiejętności, itd.). Jamie Foxx wpadł w tarapaty, ma kłopoty finansowe, żona chce wyjechać na Florydę z córką, a Foxx musi zgarnąć w ciągu tygodnia 10k dolarów, inaczej koniec. Niby prosty punkt wyjścia, dość logiczny, ale sam film jest... no jest. Strasznie plastikowy i sztuczny, wymuszony, niemiłosiernie nudny i gdyby nie kilka szczegółów to byłbym bardzo poirytowany, ale po kolei: obie panie wampirzyce mi się podobały. Ta na drugim czy trzecim planie była po prostu urocza i miło się na nią patrzyło. Będąca głównym przeciwnikiem chciała po prostu przywrócić swoim wampirom należne im miejsce, do tego miała naprawdę dobry motyw do działania:
Snoop Dog jako legendarny weteran-łowca z minigunem w długim trenczu, z dredami i kowbojskim kapeluszu się po prostu bawi rolą i wygląda jak ktoś wyjęty ze Świata Mroku. Podobnie z braćmi-łowcami i całą przegiętą, ale w gruncie fajną akcją w domu, gdzie gromadka łowców niszczy legowisko wampirów. Przypominał się Blade, ale znowu... to wszystko jest strasznie sztuczne, wali plastikiem i to tym niższej jakości... bardzo naciągane 5/10, bo mam dobry humor.

Odpowiedz
American Graffiti - klawy film, ale raczej z gatunku tych ckliwo-sentymentalnych. 30 letni Lucas już wzdycha do swojej młodości i przelewa tą tęsknotę na ekran. W świetnym stylu, ale bez werwy i większego sensu. Wkleję tutaj część recenzji Pauline Kael: "film fails to be anything more than a warm, nice, draggy comedy, because there's nothing to back up the style. The images aren't as visually striking as they would be if only there were a mind behind them; the movie has no resonance except from the jukebox sound and the eerie, nocturnal jukebox look.". Ja patrzyłem na film również z takiego historyczno-socjoligicznego punktu widzenia, jako pocztówkę z najbardziej beztroskich czasów amerykańskiego imperium: jedynym problemem gówniarzerii jest status w grupie rówieśników, ruchanie i dylemat, czy zapisać się do wyścigu szczurów, czy może wieść spokojne życie w małym miasteczku, a to wszystko w otoczeniu rozbuchanych samochodów stanowiących przedłużenie ich jestestwa - no żyć, nie umierać i tylko się zbuntować przeciwko temu wygodnemu systemowi, bo było zbyt wygodnie :P
Miły, ale raczej pusty film, porządnie zrobiony: polecam i daję 7/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,987 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,349 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,758 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,157 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości