Pan Drzewo
Liczba postów: 1,743
Liczba wątków: 14
Cube to dla mnie klasyk, oglądałem za dzieciaka i zrobił spore wrażenie na małym Nortonku. Minimalna dawka sajfaj, nołnejmy w obsadzie, 70% studolarowego budżetu przeznaczone na efekciki specjalne, a całość chodzi, buczy i trzyma widza za jaja. Gdyby naprawić skopaną końcówkę, to mielibyśmy film bez skazy. Motyw przewodni Sześcianu (kilku nieznajomych zamkniętych w jednym pomieszczeniu/domu i postawionych w obliczu śmiertelnego zagrożenia stał się niestety pożywką dla rzeszy epigonów wypluwających kolejne mierne filmidła, no ale to to już inna sprawa.
A, ja też planuję pooglądać sobie trochę horrorów w październiku, przy czym nie w tak hurtowych ilościach (tzn. jeden na dzień). Na początek Smile, czyli pierwszy horror od czasu Hereditary, który zaciekawił mnie już na etapie sprawdzenia zwiastuna. W recenzjach często padają porównania do It Follows (całkiem niezłego dziełka), a klawa promocja (drugi filmik) jeszcze bardziej podsyca zainteresowanie. Jak ktoś już zaliczył, to dawać opinię, ja pewnie obejrzę w weekend.
05-10-2022, 22:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2022, 22:22 przez Norton.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Spooktober trwa i oprócz Invisible Mana i Body Snatchersów obejrzałem też trochę innych rzeczy
Exorcist: The Beginning (2004)
Spoko film, w sensie nie miałem co do niego jakichś wielkich oczekiwań ale przez większość trwania był całkiem w porządku, z całkiem fajnym klimatem i dobrym Skaarsgardem. Na minus cgi które czasami było mega widoczne, i to w takich sytuacjach w których raczej nie było potrzebne, a poza tym końcowy pojedynek który miejscami był bardziej śmieszny niż straszny.
6/10
Prince of Darkness (1987)
Ksiądz, profesor i grupa studentów zamykają się w opuszczonym kościele w którym ten pierwszy odnalazł zbiornik z takim zielonym czymś co jest bardzo złowrogie. Fajny film ale nic ponadto, choć moja percepcja może był nieco zepsuta bo nie ważne jaki Carpenterowski horror oglądam to nie potrafię nie porownywać go do horroru prawie że idealnego jakim jest "The Thing".
Na plus przekonujący Pleasance i jak zawsze klimatczny podkład muzyczny autorstwa Carpentera.
6/10
Ringu (1998)
Film w niektórych kręgach legendarny który mnie niestety trochę zawiódł. Ma dobre momenty ale za każdym razem jak była okazja na podkręcenia tempa film się tak jakby uspokaja. Główna pani bardzo fajna ale chyba bardziej podejdzie mi remake.
5/10
06-10-2022, 08:39
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,869
Liczba wątków: 15
Od Egzorcysty: Początek lepszy jest Dominion (czyli pierwotna wersja filmu wyrzucona do kosza, potem wydana z nieukończonym cgi), a od Ringu jego amerykański odpowiednik ;)
06-10-2022, 08:59
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
chyba ten amerykański jest lepszy. Przynajmniej tak sądzę, bo oglądałem obie wersje i tej koreańskiej nie pamiętam, zaś tę wersję z Naomi zdecydowanie tak. To był hicior VHS i jeszcze udało się prank zrobić z telefonem w trakcie seansu więc z miejsca 10/10 :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
06-10-2022, 09:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2022, 09:29 przez Debryk.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Widzę, że w tym roku u ciebie same świeżynki, bo najwcześniej to 2020. Ja zaś nadal jadę z starociami.
Przypadkiem takie świeże były :) teraz obejrzałem Killer toon z 2013, cchociaż polski tytuł, Narysuję wam śmierć, brzmi lepiej niż angielski i oryginalny, koreański. W wielkim skrócie to koreańskie duchy w wersji kryminalnej okraszone srogą dawką komiksowej grozy. Brzmi dziwacznie, bo i taki jest ten film: pani artystka tworzy komiksy dotyczące śmierci, duchów i zła, a wkrótce potem, zupełnym przypadkiem, giną ludzie w identyczny sposób jak na kartach komiksu. Gliniarze zaczynają śledztwo, pani artystka jest podejrzana, ale sprawa ma drugie dno. Trochę zbyt przekombinowane pod koniec, maniera Koreańczyków drących mordy może drażnić, a wstawki z komiksu (bardzo ładnie i klimatycznie narysowane) początkowo wybijają z rytmu, ale szybko idzie się przyzwyczaić. Bawiłem się przednio, horror inny niż wszystkie. 7/10.
06-10-2022, 16:56
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
The Rocketeer (1991)
No fajne nieco zapomniane dzisiaj Kino Nowej Przygody od Disneya, które miało tego pecha że walczyło o widzów z Terminatorem 2. Naiwniutkie jak cholera i z protagonistą ciekawym jak schnąca farba na ścianie, ale trochę tu sympatycznych rzeczy jest. Klasyczne efekty, klimat Złotej Ery Hollywoodu, klawa obsada (młoda Jennifer Connelly, Timothy Dalton, Alan Arkin, Paul Sorvino, Jon Polito) czy przede wszystkim dostarczające sceny akcji. Da się zauważyć, że ekipa włożyła serducho w to co na ekranie. Dalton jako nikczemny gwiazdor kina płaszcza i szpady się fajnie bawi i domyślam się, że to był właśnie ten występ, który zmotywował Edgara Wrighta do powierzenia mu roli w Hot Fuzz. Do tego dochodzą jeszcze jego goryl wyglądający jak jeden ze złoli z Dicka Tracy'ego czy finałowa zabawa na 102.
Nic wielkiego. Po prostu sprawdzony odstresowywacz z prościutką intrygą i odhaczający kolejne klisze, który można obejrzeć całą rodzinką, jeśli bachory boją się jeszcze Indiany Jonesa. Mam wrażenie, że poniekąd jeden z ostatnich filmów przed powodzią CGI, w którym można się w pełni nacieszyć urokiem tamtej metody kręcenia superprodukcji, która już nie powróci.
6/10
06-10-2022, 23:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2022, 23:28 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 865
Liczba wątków: 0
Ja w ten spooktober miałem zaliczyć wszystkie te nowe horrory, które tak zaniedbywałem. I chyba już teraz zakończę bo po prostu szału nie ma i wrócę do tego innym razem. Na koniec miałem obejrzeć Ringu ale ostatecznie obejrzałem remake. Teraz tęsknie za moim bezpiecznym poletkiem klasyków i mam też kilka braków do nadrobienia np. Dracula z Langellą. Chyba nie ma wersji, która byłaby takim zupełnym strzałem w dziesiątkę ale większość ma swoje mocne strony i ciekawie się je ze sobą porównuje.
07-10-2022, 00:12
Stały bywalec
Liczba postów: 18,467
Liczba wątków: 148
Baby Broker
Uwielbiam kino Koreedy, ale tym razem Japończyk nie porwał mnie tak, jak to robił dotychczas. Niby w tym filmie jest wszystko co charakteryzuje kino tego reżysera, ale całość wydała mi się strasznie przeszarżowana i chaotyczna - tym razem to bijące ciepełko z filmów Koreedy nie do końca zadziałało i w zasadzie nie wywołało u mnie większych emocji. Za dużo tu wszystkiego. Na takim "Jak ojciec i syn" to oczy cały seans spocone. Tutaj jednak ciężko o jakieś większe emocje i nie wiem czy ta - jak się okazało karkołomna - próba zrobienia z handlarzy dzieci ludzi szlachetnych nie wpłynęła na odbiór filmu i empatii do samych postaci. Może gdyby Koreeda wybrał przedstawicieli innej profesji :)
A tak dam takie naciągane 6/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-10-2022, 13:15
Stały bywalec
Liczba postów: 12,420
Liczba wątków: 29
Po Furmanie śmierci i Lokisie: Rękopisie profesora Wittembacha wracam do krótkiej piłki codziennie recenzować halloweenowe pozycje. I po Cube i w/w tytułach to już czwarta nie-amerykańska produkcja, a jest nią:
Kwaidan, czyli opowieści niesamowite - cosik o duchach. A, że dzisiaj gościłem i miałem prelekcję na konwencie poświęconym Japonii, to teraz japoński horror. Film mocno korzysta z teatralnej stylistyki. I to nie tylko z często umownych dekoracji (ogólnie film wizualnie wymiata). Twórcy biorą wszystkie tropy z japońskiego teatru, czyli powolne ruchy, oszczędność muzyki, wystylizowanie wszystkiego - robi to wrażenie. Kupiłem konwencję i z ciekawością to się ogląda mimo oczywistych twistów, ale cóż. To były na podst. dawnych legend mających obecnie conajmniej 600 lat, jak nie więcej. Jak najbardziej rekomenduję i warto poświęcić trzy godziny i trzy minuty życia.
9,5/10 bo trzeci segment nieco zbyt długi.
PS. Przydaje się oglądanie Godzilli i reszty twórczości Ishiro Hondy. W czwartej historii rozpoznałem Juna Tazakiego w roli jednego samurajów :).
08-10-2022, 22:33
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Philadelphia (1993)
Gdyby dzisiaj powstawał to byłby Oscar-baitem z komentarzem społecznym jakich ostatnio wiele. No, ale te 30 lat temu to faktycznie miał prawo być czymś odważnym. Historia nawet wciąga i chociaż nie rozstaje się z łopatą, to przez większy czas Demme unika pułapek w postaci emocjonalnego szantażu. Niestety w trzecim akcie objawia się późniejszy znak firmowy dramatów z Tomem Hanksem, czyli ckliwość i poniosły ton.
Życiówka Hanksa. Lepszej roli to już chyba nigdy nie zagra, choć tego Oscara i tak dałbym chętniej Hopkinsowi lub Neesonowi (nie widziałem jeszcze Day-Lewisa). Jak zwykle świetny i błyszczący charyzmą Denzel, który dostał tu najciekawszy materiał zresztą. Mam wrażenie, że to on jest bardziej głównym bohaterem tej opowieści, a nie Beckett. Oczywiście bez Springsteena film nie byłby tym samym.
7/10
09-10-2022, 09:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2022, 09:24 przez Kryst_007.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Marvelowski wilkołak sprawił, że nabrałem ochoty na coś podobnego, ale autentycznego - wybór padł więc na horror z 1960: The City of the Dead. W małym miasteczku w Massachusetts, w czasach pierwszych kolonii, spalono czarownicę. Ostatnim tchem oddała się we władania szatana i przeklęła mieścinę. Parę setek lat później do tej samej mieściny przyjeżdża młoda studentka pisać pracę o historii stanu. Co się dzieje potem wiadomo. Nie oczekiwałem żadnych potężnych efektów, jump scareów czy wielkiej akcji, bo to nie takie kino. Dostałem za to rewelacyjny klimat malutkiego miasteczka spowitego mgłą, gdzie centralne miejsce to cmentarz :) świetna rzecz, krótka, ale jakże treściwa, którą się po prostu chłonie. Takie horrory lubię. Bonus: Christopher Lee w roli profesora. 8/10.
09-10-2022, 12:59
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Spooktober ciąg dalszy
In the Mount of Madness (1987)
Carpenterowski hołd dla Lovecrafta a przy okazji całkiem fajny horror opowiadający o tym jak Sam Neill stopniowo popada w szaleństwo w poszukiwaniu pewnego autora. Na drugim planie tacy aktorzy jak Jurgen Prochnow, David Warner i Charlton Heston. Oczywiście nie jest to film na poziomie The Thing ale podobał mi się bardziej niż obejrzany przeze mnie niedawno Prince of Darkness.
7/10
The Grudge (2004)
Nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałem film, w którym postacie byłyby tak mega papierowe jak tu. Przez cały czas trwania miałem wrażenie że nikt na planie nie był zainteresowany stworzeniem sensownych bohaterów w których los można by było się chociaż troszkę zaangażować. Aż dziwnie mi się to czasami oglądało.
No ale żeby nie było że tylko krytykuje to musze powiedzieć że było tu parę dosyć dobrych jump scarów a i przez krótki czas trwania nie miałem problemów z obejrzeniem tego do końca.
5/10
Vacancy
Luke Wilson i fajniutka Kate Beckinsale zatrzymują się w motelu w którym ktoś brutalnie atakuje gości przy okazji wszystko nagrywając. Przez te wszystkie lata miałem wrażenie że to takie torture porn w stylu Hostelu a okazało się że Motel to nawet nie jest horror, tylko bardziej thriller, ale mi to nie przeszkadza bo sam film był dosyć fajny. Pomijając dosyć przewidywalne zakończenie to w sumie nie mam się do czego doczepić. Film bardzo krótki( -+80 min) ale treściwy.
7/10
09-10-2022, 18:01
Stały bywalec
Liczba postów: 12,420
Liczba wątków: 29
(09-10-2022, 12:59)raven.second napisał(a): wybór padł więc na horror z 1960: The City of the Dead.
Sądziłem, że skoro w obsadzie jest Krzychu Lee, to pewno jakiś Hammer. A to produkcja USA i UK. I jaki zbieg okoliczności, też dziś oglądam film z 1960 roku, a była to:
Maska szatana - szczerze mówiąc, nazwisko Maria Bavy to kojarzyło mi się bardziej z ambitnym kinem. I żyłem przez lata w ignorancji, bez wiedzy że to kolejny włoski filmowiec od horrorów (i to tych bardziej schlockowych). No więc obejrzałem jego pierwszy, bez większej wiedzy o czym to (wiedziałem, że ma dobre noty i jest w czerni i bieli).
No proszę, wykazali się zgodnością naukową. Nieludzkie inkwizycyjne tortury dzieją się w czasach baroku, a nie w średniowieczu :). I jakie to były czasy - karczmarka wysyła swą córkę po mleko do obory, nie bacząc na jej strachy że obora jest obok nawiedzonego cmentarza. Moja matka na pewno by mnie nie wysłała w takie miejsce ;).
Bava oprócz reżyserki robił tu za zdjęcia no i widać, że zna się robocie. Co chwila można znajduje się kadr do oprawienia. Całkiem dobry i praktycznie niezauważalny efekt, gdy Asa wysysa esencję życia Katii i jej ciało młodnieje. Dziś nie przestraszy, ale sugestywny jest jak przybijanie maski z gwoździami od wewnątrz i domyślam z jakim przerażeniem oglądali to ówczesni Kowalscy. Fabuła też niczego sobie. Fun fact - myślałem, że akcja będzie dziać we Włoszech, a jest na podst. Wija Gogola. I film dzieje się w Mołdawii (czy wiernie odwzorowali, pewno nie).
Stare włoskie filmy mają to do siebie, że niemal wszyscy aktorzy są zdubbingowani. Nie tylko ci zagraniczni, ale nawet ci włoscy (kwestia akcentów i dialektów). Tak samo jest i tu. I przyznam dubbing jest dobry. Obie postacie grane przez Barbarę Steele (zaskoczyło mnie, że faktycznie się tak nazywa i nie jest jakimś pseudonimem włoskiej gwiazdki) są podkładane głosowo przez różne osoby i każda wypada dobrze.
Jakby Mario Bava miał być oceniany wyłącznie po tym filmie, to Maska szatana byłaby dobra wizytówka. Aha, plakat w pytkę.
8/10
09-10-2022, 20:04
Agent Putina
Liczba postów: 4,320
Liczba wątków: 21
Szczerze, to też jego najlepszy film (1960 - największy rok w historii filmowego horroru). Ale poza tym The Girl Who Knew Too much to pionierskie, (celowo) przezabawne i w sumie niedoceniane giallo, a Lisa and the Devil jest w sam raz jak się ma ochotę na oniryczną jazdę. Kill Baby Kill przeceniane jak dla mnie, ale też ma swój klimat.
09-10-2022, 20:38
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Barbarian (2022)
Połączenie horroru z komedią, postacie są barwne, dobrze zagrane, a horror jest wpleciony w ich osobowość i to z czym się zmagają. Generalnie lekki film z kilkoma twistami, takie połączenie Don't Breath z humorem w stylu Evil Dead, tak przynajmniej bym to ocenił. Nie jest to film do którego będę wracał, ale jest wart obejrzenia. 8/10
Smile (2022)
Współczesny The Ring, nie oglądało się źle, t taki procedural w stylu horrorów z okolic 2004, całość jest jednak dość sucha, postacie nieco tekturowe i osobiście nie odebrałem tej produkcji jako satysfakcynującej, o kilka poziomów miżej od Barbarian. 6/10
Spoorloos (1988)
Bardzo chwalony film który choć solidnie wykonany nie zrobił na mnie wrażenia, trochę taki snuj który robi wrażenie jedynie zakończeniem, ale fakt, że postacie nie wzbudzały we mnie emocji odbiera też temu zakończeniu mocy. 4/10
09-10-2022, 21:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2022, 21:28 przez marsgrey21.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Wczoraj wieczorem obejrzałem Significant other (2022), czyli dziesiąty film, tym razem Maika Monroe w lesie jako scifi/horror. Nie zawiodłem się, ale i daleki jestem od zachwytu. To po prostu przeciętna rzecz, bardzo ładnie wygląda, Maika jest fajna, twist pojawia się zbyt późno i jest zbyt słabo zarysowany, a można byłoby z tego wyciągnąć więcej niż obrzydliwe cgi w jednej scenie. O dziwo, nie ma go w bazie filmwebu. 7/10? Chyba tak. Niżej OGROMNY spojler, bo chociaż to przeciętny film, to jednak zaskoczyło mnie zakończenie!
To w pewnym sensie wariacja na temat Inwazji porywaczy ciał. Rozumiem zamysł i skupienie się na tak intymnej wręcz skali z dwiema osobami, ale można to było zrobić dużo, dużo lepiej, pokazać stopniowo rodzącą się niepewność i podejrzenia, by potem walnąć z całej siły. Końcówka, z widokiem na pełnoprawną inwazję oraz komunikatem w radyjku jednak to wynagradza. Myślałem, że wszystko się skończy w inny sposób, a nie tak :)
11-10-2022, 12:58
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Significant Other (2022)
Nowy horror na Paramount+ ... Jezu jaki zamulacz, to co się dzieje jest pokazane na samym początku, a później oglądamy wlekący się i nic nie wnoszący bełkot dwóch postaci jednocześnie podziwiając od czasu do czasu las w którym są. Film jest ładnie nakręcony, ale to wydmuszka. Obejrzałem to wyłącznie ze względu na laskę z It Follows i The Guest.
4/10
11-10-2022, 15:06
Red Crow
Liczba postów: 12,665
Liczba wątków: 50
@marsgrey, gdzie widziałeś "Barbarian"?
11-10-2022, 15:08
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
(11-10-2022, 15:08)nawrocki napisał(a): @marsgrey, gdzie widziałeś "Barbarian"?
W sklepiku już jest, link chcesz?
11-10-2022, 15:08
Red Crow
Liczba postów: 12,665
Liczba wątków: 50
Zarzuć na priv, szukałem w swoich sprawdzonych źródełkach, ale jeszcze nie było.
11-10-2022, 15:10
|