Cytat:dwóch użytkowników chwali Barbariana, to jeszcze Shamar mówi, że to gniottrzech, ja, marsgrey i pelivaron, a i mentalowi sie raczej podoba wiec chyba czterech
02-11-2022, 19:26
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
Cytat:dwóch użytkowników chwali Barbariana, to jeszcze Shamar mówi, że to gniottrzech, ja, marsgrey i pelivaron, a i mentalowi sie raczej podoba wiec chyba czterech 02-11-2022, 19:26
Tych użytkowników dodałem tak z uprzejmości, bo i tak wiadomo, że Shamarowi się nie podobało = must watch.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
02-11-2022, 19:54
No nie, do 2/3 to jeszcze idzie oglądać, ale reszta ssie niemiłosiernie. Ale początek, 1/3 powiedzmy - wyborny!
Jakby dwa kompletnie inne filmy zlepione w jeden.
The key of joy is disobedience.
02-11-2022, 23:39 shamar napisał(a):Jeśli nie napiszesz, że finał to wyjątkowe gówno - będziesz przeklęty. To jest facepalm facepalmów. Finał (prawie cały trzeci akt) rzeczywiście jest gówniany, ale dlatego, że kończy się kino grozy w stylu "Bone Tomahawk", a zaczyna przewidywalne kulanie beki i głupia akcyjka. Szkoda, że tak to zjebali. 03-11-2022, 00:02
Rocco i jego bracia - po miesiącu ciągłych horrorów pora zarzucić coś ambitnego na TVP Kulturze. Najgorsze w tego typu filmach jest, że jak pisze się do nich recenzje, to nie wiadomo jakich słów użyć, by nie wpaść na nic znaczący referat z frazesami typu "arcydzieło, świetne kreacje aktorskie, trafne refleksje nad życiem ("pewnych rzeczy nie można wybaczyć")". W sumie co mogę powiedzieć, że film to przede wszystkim psychodrama to znajdzie się też kilka przepięknie ustawionych kadrów. I mimo trzech godzin szybko zlatuje czas. No i czytałem, że wszyscy ważniejsi aktorzy są zdubbingowani i w sumie tego nie widać, bo synchronizacja i gra aktorska wyszła bardzo naturalnie.
9,5/10 04-11-2022, 16:09
Ebola Holmes 2
Jedynka przypadła mi do gustu, była przyjemną, bezpretensjonalną rozrywką. Z dwójką jest tak samo... do pewnego momentu. Po pierwsze, to druga część cyklu z "Holmes" w tytule; wiadomo więc, kto musi się pojawić. Po drugie, mamy 2022 i to Netflix; wiadomo więc, jak będzie wyglądał. Tym samym tożsamości złoczyńcy można z łatwością domyśleć się w połowie filmu. I jak to bywa ze współczesnymi liberalnymi wysrywami, części z przesłaniem wydają się być dziełem umysłów nie mających nic wspólnego z rasą ludzką. W Falcon and his Sidekick zrobili z terrorystki bojowniczkę o wolność; w WandaVision rezygnacja z przetrzymywania i torturowania grupy niewinnych ludzi w imię chorej fantazji była heroicznym aktem poświęcenia; tu natomiast wielki feministyczny monolog pada z ust jednostki egocentrycznej i psychopatycznej... a nie, to w sumie by się zgadzało z rzeczywistością. Poza tym finał jest niemiłosiernie przeciągnięty. Bez ostatniego aktu byłoby 8/10, bo rzecz jest dalej lekka, zabawna, a ex-Geralt wyrobił się jako Holmes. A tak obniżam do 6/10. 04-11-2022, 20:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2022, 20:02 przez Paszczak.) (21-09-2022, 17:58)Crov napisał(a): Confess, Fletch Confess, Fletch Historia średnia. Ale nie to było najgorsze. Podana w fatalny sposób, zupełnie niewciągająca. Ten nowy odtwórca też biedny. Nie ma w nim tego luzu jaki miał Chase, ten wygląda jakby "grał luzaka ale źle się z tym czuł" 4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 04-11-2022, 20:58
Enola Holmes 2
Z jedynki mało co już pamiętam, tyle że nie była zła, Enola była miła a Sherlock - interesujący. Dwójka.. To niezła zabawa. Bawi się tu reżyser, bawią się i aktorzy. David Thewlis jest .. jak to ująć.. cudowny ^^, Millie Bobby Brown wręcz ożyła po ostatnim sezonie ST i przyjemnie się na nią patrzy, Cavill strzelił chyba najlepszą rolę z tych które kojarzę z filmów i seriali.. No i jako rodzeństwo Holmesowie mają bardzo fajną chemię. I jak jest zabawa to się można naprawdę dobrze bawić. Gorzej że czasem film próbuje coś "powiedzieć" i.. eee... No. Grzęźnie. Ode mnie takie... 7,5/10 05-11-2022, 01:57
The Warriors (1979)
Klasyczek Waltera Hilla, który wypada znać. Jak to w tamtych filmach gościa - klimat pierwsza klasa, a światło księżycowe w jego kamerze to absolutna magia kina. Scenariusz oczywiście nie z tych, które wymagały kilkumiesięcznej gimnastyki umysłowej przy tworzeniu i pełza linią mniejszego oporu, ale w tym przypadku to kogo to obchodzi. Cholernie brakowało mi jednak pewnej rzeczy - mianowicie jakichś fajnych, zapadających w pamięć postaci. Tytułowy gang wychodzi tu na bohatera zbiorowego i kompletnie niewiele wiadomo o osobowościach jego członków, przez co na ich losy z osobna mam absolutnie wylane. Historii dobrze by też zrobiła jakaś większa ilość tych ciekawych gangów, z którymi Warriorsi muszą walczyć na swej drodze, bo pomysły na nich bywały naprawdę spoko - szczególnie baseballiści xD Twórcy próbowali wykrzesać też na siłę jakiś wątek miłosny, który jest tu już wyjątkowo na odpierdol i na zasadzie "byle by był". Niemniej rewelacyjnie się ogląda i czuć tamten oldschool, który już w kinie nie powróci. 7/10 05-11-2022, 10:13
Piotruś Pan i Alicja w Krainie Czarów - w temacie o Disneyu, gdy dowiedziałem się od shamara o tym to pisałem tak:
(10-09-2022, 17:40)OGPUEE napisał(a): Jak widzę, tak jak Wendy też to reimaginacja i luźne bardziej autorskie podejście, za którym faktycznie coś stoi. I na pewno ciekawiej prezentujące niż to wypluwa Disney.No i się nie pomyliłem. Ktoś posiedział nad scenariuszem i materiałem źródłowym dłużej, a w efekcie nie robi tego szablonowego hambugerowego kina dla gówniaków i nie boi się dać bardziej poważnych aspektów, gdzie duża wytwórnia by jedynie nawet nie liznęła, a tylko dotknęła koniuszkiem języka na sekundę. Trochę tak przypomina origin story obu bohaterów i w przypadku Piotrusia Pana robi to lepiej niż w Panie WB - pokazuje drogę, dlaczego Piotruś nie chce dorosnąć, a od razu ma zatarg z Kapitanem Hakiem, który w tej wersji jest netflixowym szefem Pruszkowa. Nawet nawiązali do głównej inspiracji J.M. Barriego, czyli śmierci jego brata Davida. Do Alicji jest mniej nawiązań, choć parę rzeczy jest jak narkotyzowanie się przez matkę dzieci jakimś trunkiem przy robieniu kapelusza. Niby Alicja to ta dojrzała, jednocześnie to nie jest Dakota Fanning zajadająca się hummusem i wciąż zachowuje się jak dziecko. Mocniej jest osadzony w rzeczywistości, bo magia jest umowna i nie do końca wiadomo czy to efekt bogatej wyobraźni dzieci. Potem przez długi czas to trochę kino psychologiczne z powodu wiadomej sceny. Właściwie to film zdecydowanie podchodzi pod dramat, gdzie trochę bym zastanawiał czy można puścić dzieciom. Co pokazuje, jak Kino Świat to banda durni z równie debilnymi decyzjami. I chyba zdecydowali się na dystrybucję po ujrzeniu na plakatu i faktu, że film inspirował się utworami dla dzieci. A co do samego filmu to nic dziwnego, że jest bardziej dorosły, bo np. podkreśla niższe pochodzenia ojca, a Angelina Jolie policzkuje Alicję. Wszak robiła to Brenda Chapman od Księcia Egiptu, który dzisiaj na pewno miałby PG-13. Aspekt reprezentacji nie boli, bo film zdecydowanie idzie własnym torem, a w dawnej Anglii (jak i w Europie) mieszane małżeństwa były legalne (tytułowe dzieciaki są Mulatami). I nie jest to powiedziane, ale ojciec będący Murzynem, trochę ma pod górkę i jest kwestia klasowego społeczeństwa. A Kapitan Hak też jest Murzynem (i chyba ma najciemniejszą skórę z całej obsady) i to jest kawał skurwiela. I nie wiem jak w oryginale, bo oglądałem z polskim dubbingiem, ale na Indian mówią "Indianie", a nie "Rdzenni Amerykanie" :). Dubbing niezły, choć była jedna wpadka - na początku jest „Dejwid” a potem „Dawid”. Tomasza Grochoczyńskiego (dubbingującego tu Michaela Caine'a) kompletnie nie poznałem. Nie brzmi jak Arktos. Stefan Knothe też nieco brzmi inaczej niż w kreskówkach. A przy okazji mieć Dereka Jacobiego w obsadzie i w polskiej wersji językowej nie dać Stanisława Brejdyganta? C'mon :). Mówiąc szczerze to wciąż bardziej podobała mi się Wendy, ale ten też warto zobaczyć. Na pewno będzie lepszym filmem o Piotrusiu Panie niż nadchodzące gówno od Disneya. 7,5/10 05-11-2022, 22:37
Piotruś Królik 2: Na gigancie - jak Piotruś odstawiał harce prowadząc McGregora do szału, a Bea usprawiedliwiała go, to przypomniały mi się te momenty, gdy mój stary irytował się na naszego psa, a w tym samym mama bezkrytycznie broniła i faworyzowała zwierzaka :). Jedynka była OK, jednak jej krytyka i początkowe negatywne reakcje były uzasadnione. Dwójka jest zdecydowanie słabsza, a momentami zbliża się niebezpiecznie do poziomu live action adaptacyjnych szrotów Rajy Gosnella i Tima Hilla. I trochę czuję cringe, gdy film satyryzuje korporacyjne przeinaczenia dla kasy, gdy sam wpada w manierę amerykańskiego przerabiania cenionych zagranicznych oryginałów pod najgłupszy target. Swoją drogą to zarząd korporacji chcąca przerobić książki o Piotrusiu i jego rodzince powinien omawiać, że króliki powinny być innego gatunku, by była reprezentacja ;). I trochę jestem zaskoczony, że w filmie 2020s to Murzyn jest tym złym (zarówno w wersji aktorskiej i głosowej). CGI kiepskie, zwłaszcza bezczelnie widać jak zwierzaki odstają od aktorów. Oraz dali CGI-plastusiowego dublera McGregora w niektórych scenach z oddali, który wygląda to jak pierwszy Toy Story. Generalnie nieszkodliwe i aż tak za dużo nie zgrzytałem zębami. Choć fani książek mają prawo być oburzeni i jak ja kręcić nosem (np. nie mający potwierdzenia w nauce trop, że cukier powodujący hiperaktywność).
3/10 08-11-2022, 22:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-02-2023, 22:34 przez OGPUEE.)
Terrifier
Postanowiłem nadrobić jedynkę mimo, że już przeczytałem "spoilery". Dwójka wypada jeszcze głupiej w zestawieniu bo nie ma praktycznie nic wspólnego z jedynką. Choć sprawia wrażenie bezpośredniej kontynuacji. Oczywiście jedynka, znacznie słabsza, robiona za 100 dolarów 3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 09-11-2022, 03:26
Missing (1982)
Pierwsze zetknięcie z Costa-Gavrasem. Do filmu przysiadłem bez jakiejkolwiek wiedzy historycznej o tym co działo się w Chile 50 lat temu i przez pierwsze sceny zastanawiałem się czy dobrze robię. Całe szczęście nie było to problemem i zaangażowała mnie ta historia. To w pierwszej kolejności film o tym jak amerykańska administracja dała dupy w chronieniu swoich. Śledztwo marudnego konserwatysty Jacka Lemmona i nie dającej sobie w kaszę dmuchać Sissy Spacek jest tak przedstawione, że nie nudziłem się ani trochę i z niecierpliwością wyczekiwałem finału dochodzenia. Obydwoje kreują tutaj bohaterów z krwi kości, którym ciężko być obojętnym - ludzi, którym mimo towarzystwa niekończących się strzałów z karabinów absolutnie nie chodzi o idee polityczne, tylko o sprowadzenie syna i męża do domu. Ciekawych rozwiązań nie brakuje, bo opiera się na pewnych niedomówieniach. Świetnie pomyślana chociażby scena sprzecznych zeznań dwójki seniorów z sąsiedztwa. Do tego podlane zimnym moczem i z pewną dbałością o realizm. Scenariusz parę razy serwuje łopatą, chociaż pewnie i tak była ona nie do uniknięcia. Bądź co bądź, sprawne i wciągające kino polityczne z dwoma kapitalnymi kreacjami aktorskimi. Warto odnotować, że dostało to także Złotą Palmę i co ciekawe ex aequo z "Drogą" autorstwa tureckiego więźnia politycznego, a do tego rok po tym, gdy otrzymał ją... Wajda za "Człowieka z żelaza". Widać, że czasy, gdy festiwale europejskie bardziej kierowały się politycznymi pobudkami, niż amerykańskie Oscary 8/10 11-11-2022, 10:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2022, 15:25 przez Kryst_007.)
O filmie Mothman prophecies z 2002 wiedziałem bardzo mało. Że jest o mitycznej kryptydzie, stworku z miejskich legend, że gra tam Richard Gere, za którym nie przepadam... i w sumie tyle. Trochę ciężko mi było się przekonać do Gere'a w roli dziennikarza, widziałbym tutaj kogoś innego, kogoś z większą charyzmą, lepszą prezencją, ale to tylko drobna wada. Niektórym może też przeszkadzać to, że
ale dla mnie to akurat ogromny plus, a samo śledztwo jest naprawdę fajne i ma kilka upiornych, choć oklepanych momentów (jak dziwne telefony, znikające w tłumie osoby, czy ze dwa tzw. jump scare). Poszukiwanie wyjaśnienia, "dlaczego" to oś na której się wszystko opiera i ja to kupuję, lubię takie rzeczy, a umieszczenie akcji na jakimś zadupiu w Zachodniej Wirginii czy gdzieś tylko pomaga. 8/10. Człowiek-ćma klimatem stoi, a skoro o tym mowa... to polecam ten film obejrzeć w grudniu. Całość toczy się w okresie przedświątecznym właśnie - jest śnieg, choinki, lampki, kolędnicy i tak dalej, i tak dalej. 11-11-2022, 10:57 (11-11-2022, 10:14)Kryst_007 napisał(a): Pierwsze zetknięcie z Costa-Garvasem. Koniecznie obejrzyj Z. Potem State of Siege. Amerykańskie Mad City też jest bdb - dziś by nie powstał w takiej formie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-11-2022, 14:47
Happy Gilmore Czyli najciekawsza komedia Sandlera, która naprawdę bawi. Sam film już jest w niektórych kręgach legendarny, wywarł ogromny wpływ na rozwój golfa wśród dzieciaków w stanach, a do tego ma kilka dobrych cameo oraz uczciwy product placement (Lacoste na koszulce kolesia, którego pokonał aligator, lol). Fabuła to klasyk: od zera do bohatera, ale to wszystko podane w fajnym sosie, zaś ozdobą i wisienką jest Julie Bowen, zwłaszcza w scenach z "Happy place". Zawsze chętnie wracam do tej produkckcji i doceniam ją z czasem coraz bardziej.
Doceniam także fakt, że mimo iż to jest naciągane PG13, a teksty są mocno dla dorosłych, tłumacz ugrzecznił tak tę wersję, że można ją oglądać z dzieciakami. Też fajnie! 8/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
12-11-2022, 17:38
Głęboka czerwień - mogłaby TVP Kultura puścić wcześniej, jak już się nie obawia puszczać Dario Argenta. Przerazi mało kogo, a obecna młodzież przygotowująca się do demoralizacji będzie mieć bekę, że stare i głupie :). I powinien być puszczony w grudniu, bo pierwsze morderstwo odbywa się podczas Wigilii Bożego Narodzenia.
Wciąż jest dobrze, choć nie nazwałbym tego najlepszym dziełem Argento. Zdjęcia jak zawsze u niego w dechę, a dużo tu imponujących ujęć POV jak wjazd na konferencję. Najfajniejsze w giallo jest szukanie prawdziwej tożsamości mordercy i z zaciekawieniem śledziłem intrygę i sam miałem dwa tropy, kto mógł mordować. Choć przyznam, trochę powód do morderstw jest rozczarowujący. Muzyka Goblin trochę nierówna. Motyw przewodni całkiem klimatyczny, choć brzmi jak wstęp jakiejś gry na SNESa. Czasami melodia niedopasowana pasujaca szybciej do filmu blaxploitation albo nawet do komedii. Mówiąc o wilku, to jak Marc i Gianna jadą fiatem czy policja zabezpiecza miejsce zbrodni (BTW mogli lepiej dopasować kłapy przesłuchującemu szkiełowi), to przypominało to bardziej jak komedia z Louisem de Funesem. Creepy moment, jak Marcus czyta, a z ujęcia POV gapi się na niego morderca. Domyślam się oburzenia ówczesnych Pinco Pallinich*, gdyż jeden z bohaterów jest gejem, a jego kochanek to najbardziej gejowski gej ever i w jego przypadku jestem pewien, że tym razem to baba przebrała się za chłopa. Z kolei domyślam się oburzenia obecnych Giuliett z Twittera, bo główny bohater gada, że równość płci to wymysł, bo kobiety są kruche i głupie :). Ciekawe, czy James Wan oglądał Głęboką czerwień, bo tak jak w Pile pojawia creepy lalka zwiastująca śmierć jednej z ofiar. 8/10 * Włoski odpowiednik Kowalskich, jakby ktoś się pytał. 13-11-2022, 16:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2022, 16:33 przez OGPUEE.)
Paragraf 187 z Samuelem Jacksonem można by uznać za duchowy sequel Młodych gniewnych z Michelle Pfeiffer. W obu filmach jest szkolna patola i nauczyciel próbujący ogarnąć bydło z różnym skutkiem - i tu i tam jest brudny, duszny klimat szkolnego piekiełka - i jeden, i drugi film to bardzo dobry dramat. Różnice są jednak ogromne, bo o ile Michelle była twardą babą z charakterem, tak Samuel to stłamszony koleś w pinglach, który pada ofiarą jednego z małoletnich bandytów i kończy z kosą między między żebrami, a jakieś półtora roku później wraca do pracy w innym miejscu, już jako inny człowiek.
8/10 15-11-2022, 17:46
film jest ciężki w odbiorze, jest faktycznie wyczuwalna ta beznadzieja i dramat wiszący w powietrzu. Zwieńczenie historii dołujące, że coś się w bebechach kręci.
Ale do teraz pamiętam mój śmiech, kompletnie niepohamowany gdy Normalnie scena mnie rozpieprzyła doszczętnie :D :D :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
15-11-2022, 19:54 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,006 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,350 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,799 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,158 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 5 gości |