Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Zgadzam się. Cudowny klasyk! Obejrzałem go już po trzydziestce, a zachwycił mnie, jakbym nadal był dzieckiem. Świetne postaci, świetne dialogi, świetny klimat, świetna muzyka (szkoda, że nie było Oscara za "Storybook love"). Co ciekawe, książka, na podstawie które powstał film też jest dobra, ale ma skopane zakończenie (a właściwie sam ostatni akapit).
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Kurde, książkę czytałem jakieś 10 lat temu i nie pamiętam już, co takiego jest w tym ostatnim akapicie.

Odpowiedz
Jak dla mnie, niepotrzebnie zmienia to wymowę całości, która przecież jest baśnią. Lekko ironiczną i przewrotną, ale wciąż klasyczną niemalże baśnią. I dlatego film ma lepsze, idealne zakończenie.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Książki nie czytałem, ale z tego co piszesz, to też wolę finał filmu.

Ja też jestem po 30 i nawet myślę, że to lepiej, że dopiero teraz obejrzałem ten film po raz pierwszy. Bo rozumie się więcej żartówi jest się bardziej zaskakiwanym, niż gdybym ten film kojarzył z dzieciństwa.

Odpowiedz
Princess Bride to absolutna perełka, jedna z najlepszych propozycji na poprawę podłego nastroju. Top Secret zaś zawsze stawiałem w jednym rzędzie z Airplane! i serią Naked Gun (Hot Shots wyraźnie słabsze), bo prezentuje ten sam poziom kapitalnych, absurdalnych gagów; skróciłbym tylko przynudzające scenki ze śpiewającym Kilmerem.

---

Hud

Rozpisany na czterech bohaterów dramat o zmianie pokoleniowej i murszejących wartościach moralnych. Opowieść skromna, skupiona na prostych ludziach i przyziemnych trudnościach, tym bardziej zatem uniwersalna. Byłem pewny, że obejrzę świetny film, kiedy tylko na ekranie pojawiło się nazwisko Larry'ego McMurtry'ego* (skrypt oparto na jego debiutanckiej powieści), autora Lonesome Dove i przekonanie to okazało się słuszne. 8/10, takie klasyki to ja rozumiem.

@Corn

Jeśli potrzebujesz terapii po obejrzeniu Shane'a i chcesz zobaczyć, jak ten irytujący gówniarz:

przemienia się w tego (lekko wkurzającego, ale tylko na początku) młodzieńca:

to zachęcam do obejrzenia Huda. Gość rehabilituje się za swój mierny występ w Szejnie. Kwartet aktorski jest tu zresztą kapitalny, przy czym prym wiedzie drugi plan z oscarowymi rolami Douglasa i Neal.


* Właśniem się zorientował, że widniejący od dłuższego czasu na mojej liście The Last Picture Show jest kolejną adaptacją McMurtry'ego. No to już wiem, co sobię za niedługo obejrzę.

Odpowiedz
Cytat:Jeśli potrzebujesz terapii po obejrzeniu Shane'a
Już mialem nadzieje ze w spoilerze ukryles jak dostaje z dwulufki w twarz, ale wezmę co dają. Huda mam na liście od zawsze więc bankowo obejrzę
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Tár (2022) - najbardziej męczący film, jaki widziałem od dłuższego czasu. Rola Blanchett? Spoko, ale nadal uważam, że Mia Goth w "Pearl" była o wiele lepsza. Nie polecam.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
No mnie odstrasza samo streszczenie fabuły - fascynujące jak przechuj :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
A daj spokój. W ogóle najlepsze jest to, że film zaczyna się od napisów końcowych, które trwają kilka dobrych minut a w tle wyje jakaś baba do księżyca, po czym mamy dwie pasjonujące sceny dialogowe (wywiad i pogawędka w restauracji), które trwają dobrych kilkadziesiąt minut (cały film prawie 3 godziny) i jeśli ktoś tak jak ja, nie jest obeznany z fachowym językiem używanym przez wąskie kręgi ludzi związanych z filharmonią czy muzyką klasyczną w ogóle, to połowy tego pierdolenia po prostu nie zrozumie, ale reżyser ma to w dupie bo (prawdopodobnie) jest fachowo i w ogóle. Strasznie nadęty film, idealnie skrojony pod pałowanie się krytyków. No albo ja za głupi jestem.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
X Muza ostatnio zapoznała mnie z Nikołajem Gogolem i jego pewnym utworem.

Wij (1967) -  bardziej to ogląda jak baśń niż horror, mroczną co prawda, ale wciąż. Scenariusz pisał Aleksandr Ptuszko, który zjadł zęby na baśniach kinowych. I spokojnie bym widział babuszkę-narratorkę z okienka, co ona pojawiała w owych baśniach. Strasznie (jakby) robi się w końcówce, gdy pojawiają przeróżne stwory prezentujące zdolność radzieckiej kinematografii, która nie ma się czego wstydzić. Efekty specjalne bardzo dobre i różnorodne. Plusem też jest, że to krótkie - 76 minut, więc nie ma przedobrzenia. I to kolejny film po Morozko i Lokisie, gdzie zgrzybiałą wiedźmę gra facet. Co oni w tym Bloku Wschodnim? Jakieś restrykcje i ówczesna poprawność polityczna, by babcie nie były oskarżane o czarostwo i nie robić im przykrości?
7/10

Wij (2014) - można traktować to jako seuqel do oryginalnego opowiada jako, że akcja dzieje po wydarzeniach i z tytułowym Wijem walczy jakiś pudrowany kartograf. I tak jak Wij z 1967 roku był zdecydowanie horrorem, tak Wij z 2014 roku jest zdecydowanie dla dzieci. No dobra, to dość mroczna bajka i trochę jest momentów drastycznych, ale po nieznacznych cięciach montażowych można by posadzić dzieciaka. I strachy to jak w Gęsiej skórce. Jako, że była to moda na filmy 3D, jest sporo ujęć krzyczących "WŁÓŻ OKULARY 3D". I jak za czasów Sowietów F/X było nawet, nawet, to w tym filmie wygląda jak z Asylum. Oni nawet wykorzystali poklatkowego gołębia! Najlepiej wypadają efekty analogowe czego dowodem jest scena jak biesiadnicy zmieniają się piekielne pomioty. Sam film niezły, defacto
6,5/10

Wij 2: Tajemnica pieczęci smoka (2019) - yep. Tą wersję Gogola spokojnie można puścić dzieciom i bez problemu widziałbym to jako coś dystrybuowanego przez Kino Świat z polskim dubbingiem.  Mają nawet fruwającego Gizmo! Głupie, przesadzone, z żenującym CGI, ale kurwa jego bladź bawiłem się dobrze. Jakbym miał te 6 lat na pewno oglądałbym na okrągło. Czego tam nie ma - walki kung fu, piratów, człowieka w żelaznej masce i dworskie intrygi, egzotyczne lokalizacje, walkę Arnie kontra Jackie, wielkich nakokszonych czarodziejów wyglądający jak bossowie z randomowego beat'em-upa na arcade'y czy wielkie potwory. Chan raczej grał dla czeku, ale z kolei Schwarzenegger widać, że bawił się wybornie na planie. Ja w sumie również przed ekranem. W tym roku ma wyjść trzecia część dziejąca w Indiach i jak będzie na torrentach i do tego czasu nie wejdzie w Polsce prawo wprowadzające karę śmierci za jakiekolwiek wspieranie ruskich onuc, to na pewno rzucę okiem.
Wewnętrzne dziecko OGPUEE = 9/10
Obiektywny w miarę OGPUEE = 6/10

Odpowiedz
Jeremiah Johnson, rez Sydney Pollack, 1972

Były żołnierz po zakonczeniu służby wybiera żywot pustelnika i "człowieka gór" w Górach Skalistych. Więcej nie zdradzę, wystarczy że opis na filmwebie to robi.

Do zainteresowania się filmem skłonił mnie ten mem:

To taki trochę nietypowy western, o powoli mijajacych czasach traperów, twardych ludzi ktorzy na wszystko musza zapracowac wlanymi rękoma, muszą żyć zdani tylko na siebie, w zgodzie z naturą która dybie jednoczesnie na twoje życie cały czas. Film nakręcony wraz z uwerturą oraz przerwą miedzy dwoma aktami opowiesci. Bardzo dobra muzyka, rewelacyjne krajobrazy i zdjecia, powolnie sączący się klimat zimnej i niebezpiecznej Montany.... Robert Redford swietny w tej roli, wcale nie muslal tego grac Eastwood jak bylo planowane.

To film jakis juz nigdy sie nie bedzie robilo, obraz mezczyzny w popkulturze jaki juz dawno zaniknął. Zdecydowanie warto!

8/10

Odpowiedz
M3GAN to niby kolejny film w stylu ai się buntuje, ale zrealizowany naprawdę sprawnie, bardzo fajnie zagrany i wcale nie taki głupi. Sam robocik creepy w cholerę, ale takie uncanny valley to ja lubię właśnie, wiesz, że coś jest nie tak, że tak nie powinno być, ale nic z tym nie zrobisz... a co tam, 8/10 niech będzie, ciekawi mnie co zrobią w sequelu. Z jednej strony aż się prosi o R-kę i trochę soczystego mięsiwa fruwającego po ekranie, ale z drugiej te krzyki, wrzaski i widok ciał oraz spływającej krwi daje w zupełności radę i zmusza wyobraźnię do działania :)

Odpowiedz
Wielkie piękno - obejrzany po raz 5 albo 6, ponadczasowa wizja miotania się ludzkich robaczków w swych płaskich, nic nie wnoszących do niczego egzystencjach, w poszukiwaniu czegoś nieulotnego, co by zdefiniowało sens życia, własne istnienie. Nie zrażają mnie wyciosane pod Oscary kontrapunkty typu miotające się robaczki na tle zabytków Wiecznego Miasta. Europejskiego, gromkopierdnego zacięcia tutaj jak na lekarstwo, świetne dialogi, postaci (Oscarowa rola Toniego Servillo, genialny drugi plan), świetnie opowiedziana historia, w której protagonista przemierza swoją drogę, by na końcu doznać iluminacji. Matka Teresa i jej pomagier wymiatają. Bardzo rzadko spuszczam się nad jakimkolwiek dziełem kultury, dla Wielkiego Piękna robię wyjątek.
100/10

Odpowiedz
[Obrazek: 51J4AsZJoaL.jpg]
Mordercze kuleczki (1979)

Film tak chłamowaty jak polski, idiotyczny, tytuł. Serio, oglądanie tego boli i nie pojmuję jak stało się kultowe, dochodowe. Bo skoro powstały jeszcze 3 sequele?

2/10

[Obrazek: MV5BMjEzMzc4MzkzN15BMl5BanBnXkFtZTYwMjA4OTk5._V1_.jpg]
Dziewięć żywotów Kota Fritza (1974)

Rzeczywiście, część nieznacznie lepsza od 1. Ale to chyba dlatego, że całkiem zrezygnowali z fabuły. Całość to zbiór niepowiązanych epizodów w formie zwidów. Ciągle jadą po czarnych ale już nie tak bardzo. Scen seksualnych też mniej, za to niektóre... No cóż, dziś by to nie przeszło.

5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(25-01-2023, 01:18)OGPUEE napisał(a): Wij 2: Tajemnica pieczęci smoka (2019) - yep. Tą wersję Gogola spokojnie można puścić dzieciom i bez problemu widziałbym to jako coś dystrybuowanego przez Kino Świat z polskim dubbingiem.  Mają nawet fruwającego Gizmo! Głupie, przesadzone, z żenującym CGI, ale do kroćset fur beczek! jego bladź bawiłem się dobrze. Jakbym miał te 6 lat na pewno oglądałbym na okrągło. Czego tam nie ma - walki kung fu, piratów, człowieka w żelaznej masce i dworskie intrygi, egzotyczne lokalizacje, walkę Arnie kontra Jackie, wielkich nakokszonych czarodziejów wyglądający jak bossowie z randomowego beat'em-upa na arcade'y czy wielkie potwory. Chan raczej grał dla czeku, ale z kolei Schwarzenegger widać, że bawił się wybornie na planie. Ja w sumie również przed ekranem. W tym roku ma wyjść trzecia część dziejąca w Indiach i jak będzie na torrentach i do tego czasu nie wejdzie w Polsce prawo wprowadzające karę śmierci za jakiekolwiek wspieranie ruskich onuc, to na pewno rzucę okiem.

To dziwny z wielu względów film, ale jednym z powodów dla mnie jest to, że nie wiadomo w sumie, kto tam jest głównym bohaterem, bo żadna z postaci nie jest wystarczająco dobrze przedstawiona i rozwinięta. Niby powinny to być dalsze losy kartografa z "Wija", nawet nazwisko aktora, który go gra, pojawia się na napisach jako pierwsze, ale... tej postaci jest tu mało i w zasadzie guzik robi.

Od "Wija" lepsze to o tyle, że jest jakaś akcja, ale jak to typowy ruski film, na ekranie jeden wielki bałagan, bo Ruski po prostu nie potrafią w filmy, a szczególnie - twierdzę to z całą stanowczością - nie ogarniają, jak prowadzić filmową narrację. Kiepscy z nich opowiadacze historii.

Odpowiedz
Marcel the Shell with Shoes On - uroczy pomysł wyjściowy i naprawdę ładnie zrobiona animacja, ale szkoda, że ktoś nie przyłożył się do historii, która właściwie... nie istnieje. Widać jak na dłoni genezę tego filmu, który powinien chyba pozostać krótkometrażówką. Fabuła jest naprawdę szczątkowa i przypadkowa, wręcz improwizowana, co nie działa do końca ani na poziomie emocjonalnym, ani utrzymania naszego zainteresowania. Marcel nie jest bowiem na tyle silną osobowością, żeby samoistnie był w stanie pociągnąć 90 minut seansu. Mimo wielu naprawdę fajnych pomysłów, nudziłem się zatem wielokrotnie. Dodatkowo świat przedstawiony nie ma za grosz sensu (pozbawione rączek postaci, które prowadzą tryb życia ewidentnie "ręczny", a nawet używają przedmiotów, których głównym założeniem jest posiadanie rąk), a niektóre pomysły są tak durne, że aż burzą początkowo wypracowany realizm quasi dokumentalny
. Jak na dzieło, które ponoć powstawało w bólach przez lata jest to więc stracona szansa, bo naprawdę można było wymyśleć przez ten czas trochę lepszą, ciekawszą, bardziej angażującą i spójną rzecz, która wyszła by poza swój internetowy rodowód. A tak mamy sympatyczną ciekawostkę z przebłyskami, ale nic więcej. Pewnie sześciolatkom łatwiej będzie to łyknąć (choć nie wiem czy istnieje polski dubbing) - jak nam kiedyś Dzielnego małego tostera (który, mimo wszystko, ma w sobie więcej sensu i miłości, bo tutaj to bardziej taka pokazówka) - ale podejrzewam, że i one mogą mieć problem z niektórymi scenami i obserwowaniem przez tyle czasu przypadkowych scenek rodzajowych.

5-6/10 - nie potrafię zdecydować, bo z jednej strony to się wyróżnia i sam koncept oraz wykonanie warto pochwalić, ale to jest naprawdę mocno nierówne
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(23-01-2023, 15:44)Dirk napisał(a): Zgadzam się. Cudowny klasyk! Obejrzałem go już po trzydziestce, a zachwycił mnie, jakbym nadal był dzieckiem. Świetne postaci, świetne dialogi, świetny klimat, świetna muzyka (szkoda, że nie było Oscara za "Storybook love"). Co ciekawe, książka, na podstawie które powstał film też jest dobra, ale ma skopane zakończenie (a właściwie sam ostatni akapit).

Niedawno znów sobie przypomniałem Princess Bride. Jak dla mnie to przede wszystkim list miłosny do tych wszystkich powieści (i filmów) płaszcza i szpady oraz wszelakich baśni. Mimo, że działa czasem przewrotnie i robi dekonstrukcje (np. bad guy zamiast toczyć epicki pojedynek z Inigo Montoyą to ucieka jak szczur), nadal zachowuje szacunek i laik natrafiający na film podczas skakania kanałów mógłby wziąć to za jakiegoś Zorro czy trzech muszkieterów. A jak jesteśmy przy baśniach...

Aladyn (ten z Budem Spencerem) - chyba jedyny film z Budem Spencerem nie będący Wielką Stopą, który reklamowali na TV4 z przełomów wieków (przynajmniej ja tak pamiętałem). Mnie wtedy utkwiła piosenka tytułowa. Początkowo sądziłem (wtedy), że to live action wersja Przyjaciela Boba (takie anime). Golan-Globus i już można się domyślić produkcji. Sceny latania z oczywistym greenscreenem (i aż dziwne, że są sceny z nakręconymi helikopterami). Spencer grający tu dżina wygląda jakby szedł na bal przebierańców do szkoły jego dzieci, potem zmienia ubiór i wygląda to jak kolejny film z jego udziałem, gdzie daje oklep zbirom. A i akcja dzieje się współcześnie. Ale... dobrze się oglądało. Bardzo sympatyczna baja dla dzieciaków. Dżin ma świetną chemię z młodym grającym Aladyna. Szef policji zachowuje całkiem realistycznie. Gdy ogarnia, że ma do czynienia z prawdziwym dżinem, to chce za jego pomocą rządzić Ziemią niczym Klaus Schwab - nie ma się co oszukiwać, każdy by tak chciał w tej sytuacji :). Co ciekawe, w angielskiej wersji Spencer mówi tu własnym głosem, zwykle dubbingowanym w anglojęzycznych produkcjach z jego udziałem. 

6/10

Odpowiedz
Stolik 19 - dno. Film dostępny na platformie Disney Plus. Ciekawa koncepcja filmu rozbija się o toporną realizację. Początek ciekawy - kilka nie znających się osób zostaje zaproszona na ślub. Wszyscy usadowieni przy stoliku 19. Już tutaj jest spore pole do popisu, zwłaszcza kiedy dysponuje się dość charakterystycznymi aktorami jak Steven Merchant, Craig Robinson czy Tony Revolori. Tymczasem dialogi się nie kleją, nie są ani śmieszne ani wciągające, pół filmu czekałem aż coś zacznie się dziać, tymczasem nic takiego nie następowało. Im dalej tym gorzej, szczególnie kiedy pojawia się wątek miłosny, który jest drętwy i przypomina bardziej szkolne przedstawienie niż film z prawdziwego zdarzenia. Zdecydowanie odradzam, nie spodobał się nawet mojej dziewczynie, która po 30 minutach ziewała równie często jak ja. Oceny brak.
Captain Obvious

Odpowiedz
The Menu (2022)

Jako fan tematyki około kulinarnej miałem spory, huh, apetyt na ten film. Fajna obsada, fajny koncept... Ale koniec końców wszystko robi się jakoś takie przewidywalne. Brakuje suspensu, twistu, tajemnicy. Miałem dużo większe nadzieje związane z Margot graną przez Anyę. A tak - nic się za tym nie kryje. Komentarz społeczny bardzo toporny, nie ma podjazdu do White Lotus np. w tym wymiarze.

Takie se/10
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
IDA RED - najlepszy film z udziałem Franka Grillo od dekady. Z drugiej strony to tylko kolejny klon "Gorączki" dla biednych rumunów - gdzie mu tam do znakomitego "Den of Thieves". No ale o co w tym wszystkim chodzi? Grupa złodziei kroi ciężarówki i organizuje skoki na kantory. Ekipą kieruje matka jednego z bandziorów, odsiadująca dożywocie. Do pierdla trafiła po nieudanym ataku na bank, w którym zginął jej mąż. Grillo gra psychopatycznego mordercę i nawet mu do twarzy w tej roli. Jest realistyczny i niebezpieczny. Josh Hartnett z kolei nigdy nie był bardziej przystojny (momentami przypomina Brada Pitta w szczytowej formie). W obsadzie nie mogło też zabraknąć przekultowego i przekozackiego przechooja Williama Forsythe'a. Dostał mało czasu, ale każda minuta jego obecności wykręca jakość filmu ponad poziom zwykłego, generycznego akcyjniaka.

Daję 6/10, bo doceniam powagę i ambicje. Na resztę zabrakło talentu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,005 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,350 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,779 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,158 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
6 gości