07-04-2023, 14:06
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Ja tylko dodam, że polski tytuł Lewy sercowy to jeden z najlepiej przetłumaczonych tytułów w historii polskiej dystrybucji filmowej.
Allegro non troppo
Pieprzona perełka, idealna pod wspomagacze. Koherentnej fabuły brak, całość tworzą mocno gilliamowskie animacje ilustrujące klasyczne kompozycje wielkich mistrzów (Debussy, Ravel, Vivaldi), a za spoiwo (jedyne fragmenty z aktorami) rysunkowych fanaberii odpowiada orkiestra pod batutą wrednego dyrygenta, umęczony artysta-demiurg i cwaniacki wodzirej (wszyscy, zdaje się, świadomi bycia postaciami w filmie). Podobieństwa do Pythonów nie wyczerpują się na Terrym, humorowi bowiem najbliżej właśnie do tego prezentowanego przez Brytyjczyków - absurd na absurdzie plus sporo subtelnej satyry (ponoć w zamierzeniu miała to być parodia disneyowskiej Fantazji). Trudno napisać coś konkretnego o dziele pozornie bezsensownym, ucieknę się więc do serii porównań: animowane Koyaanisqatsi jako punkt wyjścia, przy czym bez zadęcia i jakichkolwiek prób mędrkowania czy opowiadania spójnej historii, z wektorem przesuniętym w stronę absurdu. W najzbawniejszych fragmentach blisko Holy Motors, innym razem w pół drogi do stonowanego Jodorowskiego. Momentami jak La Planète sauvage, wyłącznie z zaletami inwentarza. Jeśli lubicie wyżej wymienione i, przy okazji, zdarza się wam do seansu golnąć coś mocniejszego (i tak dalej, i tak dalej...) to dopiszcie Allegro non troppo do listy mast si. 07-04-2023, 20:16
Hustle & Flow
Film z 2006 roku, który niesiony jest na barkach nominowanego do Oscara Terrence'a Howarda i nagrodzonej Oscarem piosenki, którą wykonuje wspomniany jegomość w trakcie seansu. Generalnie film ciężki do sprzedania i pewnie, gdyby nie decyzja o takim a nie innym zakończeniu, byłby jeszcze cięższy do zaakceptowania przez publikę. A wg mnie twórcy mogli pójść na całość i zrezygnować . Forma też jest taka, że pewnie nie jeden się odbije - mi było trudno na początku wejść w straszną surowiznę i pracę kamery, ale jakoś poszło (fani "Harsh Times" czy "Training Day" będą pewnie mieli łatwiej) i historia mnie wciągnęła. Proces tworzenia studia i piosenki naprawdę świetny. Postacie z naciskiem na głównego bohatera bardzo niejednoznaczne - w sumie jest to piękny przykład antybohatera. Dziwne emocje towarzyszyły mi w trakcie seansu, bo jednak główny bohater swoim zachowaniem często przekracza granicę etyki i dobra (chociażby nakazuje swojej pracownicy zrobić lodzika sprzedawcy za nowy mikrofon) to jednak kibicuje sie mu i życzy tego sukcesu :D W ogóle też ciekawa sprawa, bo przed seansem piosenka w ogóle na mnie nie działała i średnio mi się podobała. Tak teraz sobie ją słucham i bujam głową :D Bardzo lubię "8 milę", ale "Pod prąd" chyba lepsze :) PS ta scena to autentycznie ciareczki miałem z perspektywy wcześniejszych wydarzeń:
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
08-04-2023, 10:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2023, 10:18 przez Pelivaron.)
65 - obrazkowa recka wystarczy, bo szkoda strzępić klawiatury na to coś.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
08-04-2023, 12:42 (08-04-2023, 12:42)slepy51 napisał(a): 65 - obrazkowa recka wystarczy, bo szkoda strzępić klawiatury na to coś. nie oglądałem ale jak śledziłem wyniki BO to tak właśnie czułem, że szału po liczbach nie zrobiło a chyba dość szumnie było to zapowiadane? albo ja mam takie wrażenie bo tam Driver grał 08-04-2023, 12:52 (08-04-2023, 12:42)slepy51 napisał(a): 65 - obrazkowa recka wystarczy, bo szkoda strzępić klawiatury na to coś. To nie może być gorsze od "1000 lat po Ziemi". Swoja drogą, czyzby już byl w sklepach?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 08-04-2023, 14:51
Tak, jest w sklepiku i TAK, jest o wiele gorszy.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
08-04-2023, 15:03
Po Wielkopiątkowej gibsonowej Pasji coś z innego spektrum. Więc kolejna Wielka Sobota z udziałem niemieckiego zajęczaka:
Zając Max: Misja pisanka - pierwszy Zając Max - obejrzany w zeszłym roku - bardzo mi się podobał, więc do sequela byłem pozytywnie nastawiony. I wciąż trzyma poziom poprzednika. Rozszerzają świat przedstawiony - są kury znoszące specjalnie jaja do robienia pisanek, okazuje się istnieć nowy wyższy level bycia zającem wielkanocnym i każdy Mega-Zając (bo tak nazywa się ów level) ma jakieś specjalne chi. Z kolei fabuła idzie innym torem. Tym razem głównym złym jest zajęczy patostreamer, który chce być Grinchem i rozwalić pisanki (bo od tego zależy istnienie Wielkanocy). Trochę jest standardzików charakteryzujących kino familijne, ale obyło się bez ciężkiego wzdychania i z jakimś zainteresowaniem to oglądałem. Jest jeden moment ala "liar revealed", ale nie jest szablonowe i na szczęście trwa relatywnie krótko. Szacun za mentalne dziaderstwo, bo traktuje streamowanie jako zło i nawet jeden z lisów z żenadą reaguje na słowo "followers" :). Z drugiej strony nie wiem jak tam kulturowo wygląda w Niemczech, ale wydaje mi się, że twórcy trochę siedzą w swej bańce. Główny zły i jego dziewczyna wyglądają z jakby urwali ze filmów edukacyjnych lat 90., gdzie noszenie skórzanej kurty i irokeza świadczyło o przynależności do gangu. A sądzę, że typowe gangusy za Odrą niewiele różnią się od naszych sebixów. No, ale to jest moje czepialstwo. Pierwsza techniczna uwaga, zrezygnowali z cel-shadingu na rzecz standardowego 3D, przez co animacja, choć przyzwoita, wygląda brzydziej i szybciej się zestarzeje. Zjawia się też jedna piosenka, która wygląda jakby była wklejona randomowo, bo oprawy musicalowej praktycznie nie ma z wyjątkiem ujęcia do zwiastunów i wytrącało mnie z immersji. Niemal całą obsadę polskiego dubbingu wymienili. Emmy dubbinguje już młodsza aktorka. Minus - akurat musieli zostawić Adamczyka w roli głównej, bo trzeba targetować wśród rodziców (swoją drogą polskie zwiastuny obu filmów niezłe - jakiś facet zanudza behind the scenes jakiejś potencjalnie fajnej bajki i osesek z przerażeniem odkrywa, że dubbing to oszustwo, bo nastoletniego zajączka gra ten zły dres z Hawkeye'a). Slang... nieeeco lepszy i mniej mnie bolały uszy. Podobnie natężenie zwierzęcych punów się zmniejszyło i niektóre były trafne (jak "fast food" na uciekającego zajączka czy Bruce Lis). Ogólnie idzie się przyzwyczaić, ale obejrzałbym w oryginalnej niemczyźnie. Jak ktoś ma dzieciaki, to polecam obejrzeć podczas Wielkanocy oba filmy. Sądzę, że młodszym się spodoba, a dorosły nie będzie odczuwał żenady. 7/10 PS. Ciekawe czy tekst pana Zasadzki, że zniesie jajo po wiedeńsku też jest w oryginale? Dla mnie to inside joke, gdyż pana Zasadzkę gra Austriak. 08-04-2023, 17:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2023, 18:01 przez OGPUEE.) (02-04-2023, 23:58)Pelivaron napisał(a): La famille Bélier Hmm... czyli nie ma większych różnic? Bo czytałem, że remake pomija najfajniejsze rzeczy z oryginału. Inna sprawa, że CODA to jednak mocno banalny film - zwłaszcza jak się go zderzy z ukraińskim Plemieniem - który poza paroma fajnymi rozwiązaniami w finale (czym w sumie zdobywa sobie całą sympatię) jest bardzo płaski oraz bezpieczny zarówno na gruncie szkolnym, jak i rodzinnym. Albo mamy schematy, które niespecjalnie są wiarygodne lub pokazane w niezbyt oryginalny sposób (cały ten wątek miłosny/śpiewany), albo brakuje tu jakichś większych konfliktów, które naprawdę odbiłyby się na relacjach i uwypukliły jakoś bardziej problemy tej rodziny (serio mam uwierzyć, że klan rybaków, który łowi od pokoleń w tym samym miejscu, nie jest w stanie jakkolwiek porozumieć się z otoczeniem bez obecności córki? I to w XXI wieku?). Ale tego właściwie nie ma, bo oni zawsze się kochają i słonko świeci, szybko przeganiając najmniejsze chmury z horyzontu. Więc takie trochę ciepłe kluchy. Solidnie zrobione i dobrze zagrane oraz poprawiające humor (czyli w sumie spełniające swoje zadanie), ale zbyt lekkie, żeby bardziej przejąć i za proste, żeby naprawdę rezonowało w odbiorcy. Taki trochę niedzielny hit polsatu do kotleta. 6/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-04-2023, 01:42 (09-04-2023, 01:42)Mefisto napisał(a): Hmm... czyli nie ma większych różnic? Bo czytałem, że remake pomija najfajniejsze rzeczy z oryginału. No nie bardzo, bo dla mnie to są sceny jeden do jeden. Może kwestia tego, że remake widziałem wcześniej i oryginał wydał mi się wtórny. (09-04-2023, 01:42)Mefisto napisał(a): bardzo płaski oraz bezpieczny zarówno na gruncie szkolnym, jak i rodzinnym. Albo mamy schematy, które niespecjalnie są wiarygodne lub pokazane w niezbyt oryginalny sposób (cały ten wątek miłosny/śpiewany), albo brakuje tu jakichś większych konfliktów, które naprawdę odbiłyby się na relacjach i uwypukliły jakoś bardziej problemy tej rodziny W oryginale ten wątek miłosny jest chyba jeszcze bardziej płytki, a konflikt rodzinny... no cóż, nie czuć w ogóle w nim wagi. Tak jak jeszcze w trakcie seansu "Cody" miałem poczucie, że ta rodzinka serio jest uzależniona od córki, co i tak jest grubymi nićmi szyte (w ogóle w obu filmach pada to samo stwierdzenie, że przed jej narodzinami jakoś sobie radzili). Lubię "Codę", ale z perspektywy czasu nie mogę pojąć jak ten film zdobył Oscara mając za rywala "Licorice Pizza".
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-04-2023, 13:28 65 (2023) Kojarzycie te stare VHSowe filmy, gdzie przez cały seans nic się nie działo, żeby na samym końcu przypierdolić jedną a porządną akcją? To mógłby być taki film. Ale też nie jest. Bo przez cały nic specjalnego się nie dzieje a akcja na końcu też nie powala. Ogólnie wszystko jest tu średnie, zastopowane. Kojarzy mi się to z produktami typu: "Skyline" albo "Iron Sky". Sprawia to wrażenie fanowskiego obrazu na który uzbierano kasę wśród ludzi ale trochę za mało, żeby zrobić większe pierdolnięcie. Dlatego wszystko jest zminimalizowane ale odhaczone. Nie jest to fatalne jak ktoś tam pisał. Po prostu takie nijakie. W niedziele w tle może lecieć. Ale najwieksza wada to to czym miało zachęcać - dinozaurami. 5/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 09-04-2023, 17:37
Jak nie jest fatalne jak jest. Nic się ciekawego w tym filmie nie dzieje, wieje nieprawdopodobną wręcz nudą praktycznie przez cały seans, a dinozaurów tutaj nie ma w ogóle - pojawiają się od czasu do czasu jakieś kiepsko animowane potwory, które twórcy sobie powymyślali, ale nie są to żadne dinozaury. I jasne, nie mialbym nic przeciwko, gdyby to było jakoś sensownie zrealizowane a sceny robiły wrażenie, ale nic takiego tutaj nie ma. Żadnego zapadającego w pamięć momentu, żadnej pomysłowej i fajnie zaaranżowanej sceny, jedno wielkie nic. No i ta żenująca, końcowa "walka" ze smokiem. Tragicznie zły film.
Cytat: Sprawia to wrażenie fanowskiego obrazu na który uzbierano kasę wśród ludzi ale trochę za mało, żeby zrobić większe pierdolnięcie No pewnie że sprawia takie wrażenie, bo jest nieudolnie nakręcony, a nie dlatego, że nie mieli pieniędzy, skoro budżet tego zakalca wynosił ponoć około 90 mln dolarów, a nie jak piszą gdzieniegdzie, 45 mln - https://www.thefilmik.com/65-budget-reortedly-90-million-not-45-million/?utm_content=camp-true No i niby takie pierdolnięcie w końcówce masz (walka z tymi pseudo t-rexami) ale jak pisałem, jest to kiepsko zaaranżowane i nakręcone bez żadnego pomyślunku, przez co nie robi absolutnie żadnego wrażenia.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
09-04-2023, 17:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2023, 18:18 przez slepy51.)
Dlaczego kiepsko animowane? Ja nie kojarze filmow, gdzie wyglądają lepiej niz w JP. Może pozniej w "King Kongu". Ale pozniej? Chyba nie bylo.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 09-04-2023, 18:34
Były ostatnio choćby w "Prehistoric Planet" od Apple TV+, do którego wizualnej maestrii ten bieda filmik nie ma nawet startu. A porównać można jak najbardziej, bo oba kręcone były w naturalnych plenerach i pokazują mniej więcej ten sam okres w historii naszej wesołej planety, tj. końcówkę kredy, tuż przed pierdolnięciem kamlota z kosmosu.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
09-04-2023, 19:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2023, 19:08 przez slepy51.)
W Wielkanoc były dwa tytuły:
W ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Maleństwo i przyjaciele, ale to w stosownym temacie. Oraz w nie ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Tomcio Paluch spotyka Calineczkę - jakiś tytuł od Golden Films, który nie jest knock-offem Disneya czy Dona Blutha :P. Praktycznie te wszystkie checkpointy reszty ich filmografii - przydługa piosenka tytułowa z stock-footage'em późniejszych scen, cukierkowe kolory i projekty postaci jak tylko możliwe, klasyczna muzyka bo tak taniej, generalnie taniocha bijąca. Można się śmiać z infantylnych głupotek czy jakichś anachronizmów jak Tomcio Paluch mający XX-wieczny motocykl w średniowiecznio-renesansowej krainie xD. Co mnie uderzyło, to jak głośne są tu typowo kreskówkowe efekty dźwiękowe, a nawet niedopasowane (Tomcio i mysza wpadają do budyniu czy czymś podobnego - odgłos jak plusk wody i fali oceanicznych). I nadużywa się klasycznej muzyki. Co do polskich trzech grosz jakiś dubbing z En-Be-Ef (tych od pierwszych serii Pokemonów), gdzie zamiast sierot po Studiu Opracowań Filmów w Łodzi, występują powszechnie kojarzeni aktorzy. (EDIT: Przypomniałem sobie o fatalnym tu montażu) W sumie nie powinienem być surowy, bo twórcy Golden Films wiedzieli, że ich przeznaczenie to zapełnienie kosza w markecie za piątaka. Jak dla mnie to ekwiwalent wszelakich książeczek dla dzieci adaptującymi bajki w Auchanie, które do niczego innego nie pretendują. Choć lepiej niech trzymają jednak ekranizacji baśni 1:1 niż prób własnej fabuły, bo zwykle wypada kiepawo (jak w ich interpretacji carewny Anastazji z bezczelnie nagle uciętym końcem). 09-04-2023, 21:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2023, 22:59 przez OGPUEE.)
Hostiles, 2017
Bardzo solidna robota, temat przerabiany wielokrotnie ale podany w sposob dosc przekonujacy - gosc ma dosc wojny i tego co na niej robil i przechodzi przemianę. Sama przemiana moze nie jest dosc dokladnie zblębiona ale sam film broni sie swoimi srodkami artystycznymi. Bardzo dobra muzyka i zdjecia, krajobrazy zacne, dialogi na poziomie, aktorzy dobrani bardzo dobrze. No i sama gra aktorska Rosamundy Pike, Bale'a i Wesa Studi jest naprawdę znakomita. Film sam w sobie jest dosc przygnebiajacy, ale mnie pozytywnie zaskoczyl. Trzeba tylko wziac poprawke na to że Amerykanie probuja zrobic w nim wszystko aby sie wybielic za swoje grzeszki - pewnie za 30 lat nakreca podobne filmy o Syrii, Iraku i Libii. Film ma znakomity prolog i kilka naprawde mocnych scen (scena z Duttonami z Montany, atak Komanczów) Bardzo udany kawałek Ryana Binghama ktory zagral krotki episod: Dla mnie 8/10 09-04-2023, 22:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2023, 16:01 przez Doppelganger.)
Łażeniem po lesie i patrzeniem się na siebie dwójki głównych bohaterów, bo nawet dialogów jako takich tutaj nie ma (gadają w innych językach; ciężko też nazwać to budowaniem relacji, bo jest to tak schematyczne i przedstawione po łebkach jak tylko się da) - i nie, nie jest to nawet w mikro ułamku tak dobre jak choćby "Primal" czy o zgrozo, serialowy "The Last of Us". Jak tak teraz sobie o tym myślę, to zdecydowanie lepiej obejrzeć nawet netflixowych "Zagubionych w kosmosie" bo to mniej więcej ten sam klimat - minus dinozaury, które nie wyglądają jak dinozaury więc to i tak żadna strata.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
10-04-2023, 12:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2023, 13:07 przez slepy51.)
65 - a mi się bardzo podobał ten film. No.. Może nie aż TAK bardzo ale..
Pierwsza rzecz, koncept przypomina przede wszystkim "Pitch Black" i wygląda, jak na standardy Hollywood, jakby realizowano to za paczkę fajek i butelkę wódki. Dinozaury to często pojawiają się jako jakiś cień, odgłos, część ciała. Za "dziką prehistoryczną puszczę" robią często naturalne plenery. Itd, itp. Widać tu brak piniądza, jak się ktoś nastawi na coś w stylu efekciarskiego blockbustera to będzie wyć do księżyca z rozczarowania. Film ma ma nieść na swoich barkach Adam Driver który ma grać i jego relacja z dziewczynką (jak w "The Last of Us") no i.. niesie i gra. Jak ktoś się "wkręci" w postacie, ich relację to jest to wszystko całkiem, całkiem. Sytuacje które muszą przezwyciężyć są całkiem nieźle pomyślane (widać że starano się tutaj nadrobić brak piniądza pomysłami). Jaka jest historia tego filmu i jego budżetu, jakim cudem ten film w ogóle trafił do kin, jak tu trafił Driver - nie mam pojęcia. Ale film - fajny. Ode mnie 7,5/10 ;) 11-04-2023, 00:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2023, 00:44 przez Rozgdz.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,198 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,881 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,256 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,422 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,697 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,277 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler





