11-04-2023, 01:20
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
Odpalam maraton filmów Waltera Hilla. Na pierwszy ogień poszedł
T R E S P A S S Widziałem go kiedyś, bardzo dawno temu, ale nic nie kojarzyłem. Rok produkcji: 1992. To nie mogło się nie udać. Dwóch białych strażaków jedzie do murzynowa w poszukiwaniu skradzionego złota i zostają osaczeni przez bandę czarnych, uzbrojonych po zęby dilerów. Białym pomaga czarnoskóry kloszard, którego getto-patusy też chcą zabić. Ten film to kameralne szaleństwo (akcja dzieje się w jednym miejscu, tj. opuszczonej fabryce) i przykład radosnej, niczym nieskrepowanej twórczości z najlepszego okresu w historii amerykańskiej kinematografii. Powiedzieć, że "Trespass" w takiej formie nigdy by dzisiaj nie powstał, to nic nie powiedzieć. 9/10 Nie kupuję filmów na blu od dekady, ale dla tego pudełka zrobiłbym wyjątek 11-04-2023, 09:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2023, 09:52 przez Mental.)
Jeden z "zakazanych" filmów trzymanych na górnej półce z kasetami VHS u rodziców ;) Pamiętam to głównie ze względu na fajną rolę Sadlera.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-04-2023, 10:00
No Sadler gra bardzo fajną postać - w odróżnieniu od Paxtona, który dostał role płaczliwej cipci. Ale też jest spoko.
11-04-2023, 10:30 Mental napisał(a):Nie kupuję filmów na blu od dekady, ale dla tego pudełka zrobiłbym wyjątekMam wydanie z 101 Films, nie ma takiej kult okładki ale też jest spoko ;) Wysłane z mojego H8216 przy użyciu Tapatalka
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
11-04-2023, 11:25 (10-04-2023, 13:46)Scheckley napisał(a): Zamiast silić się na oryginalnośc powinni zrimejkować to:Mam nadzieję, że w rimejku cycata mrs Fanservice miałaby wiecej czasu ekranowego niż 3 minuty. 11-04-2023, 13:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2023, 14:00 przez Phlogiston2.)
Tai-Pan - niby film z 1986 roku, a wygląda jakby był robiony dekadę wcześniej. Z drugiej strony nawet dobrze, bo tym lepiej wypada widowiskowa strona filmu. A rozmachu na pewno nie można odmówić. Ilość statystów, dekoracje już robione w plenerach, samo wykonanie tajfunu robi wrażenie. Z kolei to też film zawiera powtarzany do znudzenia "dziś nie przejdzie", bo nie ma demonizowania Anglików, a Chińczycy nie są jacyś święci. I jednocześnie też nie ma demonizowania chińskiej cywilizacji - np. Struan mówi synowi, że chińskie zwyczaje są lepsze i Europa powinna się codziennie myć (a syn odpowiada, że Chińczycy swym myciem rozpalają swą wyższość rasową nad chrześcijanami :). Problem z historią miałem. Jak pierwsza połowa wprowadza lore Chin z czasów wojen opiumowych, człowiek chce tego więcej, a niestety dostaje obyczajówkę głównego bohatera romansujące z płaczliwą Chinką i ciągłe intrygi kolejnych to bohaterów. Książki nie czytałem, ale podobno autor też nie był zadowolony i był zdania, że lepiej wypadłby serial. I jest w tym racja, bo widać że historia zbyt rozległa na 2-godzinny film i wybrzmiała w kilku częściach.
6/10 11-04-2023, 22:55
Dziesięcioro przykazań (1923) - jakoś tak po Królu królów z 1927 roku nabrałem ochoty na kolejną powtórkę oryginalnych Dziesięciorga przykazań. Wciąż to świetna produkcja. Ci co nie znają filmu spodziewają się, że jak w filmie z ‘56 roku skupi się na Mojżeszu - tutaj historia biblijna zajmuje jedynie prolog i film dzieje się w czasach współczesnych i opowiada o dwóch braciach - jeden to bezbożny Janusz biznesu, drugi głęboko wierzący człowiek z honorem. Przez to tytuł pierwotnej wersji ma więcej sensu, bo film opowiada jak Dekalog wpływa na ludzi współczesnych. Gdyż wersja z Hestonem to de facto historia o całym żywocie Mojżesza, ale widocznie DeMille nie miał lepszego pomysłu na tytuł.
Zacznę od części właściwej. Fabuła praktycznie ponadczasowa - osadzić to w latach 70., 2010s, obecnym roku - dalej będzie aktualny. Nawet zła cudzoziemka i wątek zarażania jakimś syfem jest możliwy bez jakichś większych drastycznych zmian (zmienić trąd na covid i zero różnicy). Też to nie jest tak, że to uber-chrześcijańska propaganda, bo pokazuje, że zbytnia bigoteria też nie jest dobra i najlepiej żyć w balansie, co pokazuje ten dobry braciszek. Fajne jest to, że koleś choć jest goody-goody, to też cipą nie jest. Bo jak trzeba, to da komuś zasłużenie po mordzie. A co tyczy się biblijnemu prologu - rozmachu nie odmówić i chciałoby się obejrzeć pełny metraż. Wrażenie mogą zrobić efekty specjalne, które się trzymają jak na ponad 100 lat. Trochę szkoda, że nikt nie zrobił konkretnego BluRaya, gdzie sceny z technikolorem (czy z Handschiegl color process) są wklejone w gotowy film. Gdyż wersja odrestaurowana leci w całości czerni i bieli, gdy kolorowe fragmenty (oryginalnie pewnie integralna część filmu) umieszczono jako osobne dodatki. 9/10 Dziesięcioro przykazań (1956) - jedną z nielicznych dobrych rzeczy związanych ze śmiercią JP2 i towarzyszącym cyrkiem był fakt, że TVP1 puściła Dziesięcioro przykazań. Wcześniej znałem historię Mojżesza tylko z Księcia Egiptu i może jakichś pojedynczych specjałów puszczanych w TV/lekcji religii, więc było parę zaskoczeń. I podobał mi się. W 2016 roku robiłem powtórkę i dalej się podobał, że nawet planowałem stworzyć temat, ale ten umarł śmiercią naturalną. Oczywiście, że się nadal podoba. To jeden z tych dawnych widowiskowych filmów, które się powinno ujrzeć przynajmniej raz w życiu. I rany, jak ten film wygląda - jak DeMille miał zakończyć karierę to właśnie czymś takim. Scenografia, bogate kostiumy, niezliczone tłumy statystów - to se ne vrati. To również dobra adaptacja Księgi Wyjścia i w ramach przygotowań do sprawdzianu na religię można ujrzeć, mimo drobnych modyfikacji na potrzeby języka filmu i dramaturgii. Uśmiechnąłem, gdy Ramzes zbył plagi mówiąc, że to następstwa lokalnej katastrofy naturalnych, a swoich kapłanów wprost nazywał szarlatanami. A sama scena wyjścia Hebrajczyków z Egiptu to jedna z najbardziej radosnych chwil jakie dane mi było widzieć na ekranie. I można można robić drinking-game, gdzie znajdzie ten sam kadr co w oryginale z lat 20. Dużą siłą są aktorzy tworzący postacie z krwi i kości. Każda rola, każdy epizod zapada w pamięć - Jozue jako swashbuckler, złowieszczy Datan (dziś tym bardziej nie byłoby możliwe ukazanie najbardziej śliskiego i dwulicowego Żyda. Granego zresztą przez Żyda). Nawet obligatoryjne wątki miłosne wypadają naturalnie - nie tyle Nefretiri i jej duża rola w konflikcie Mojżesz-Ramzes, ale nawet Lilia. W 2016 roku zaskoczył wątek Bitii, egipskiej matki Mojżesza która później sama się nawraca na wiarę abrahamową i wiąże nić porozumienia z Meredem. Yul Brynner urodził się do roli Ramzesa. Wyjątkowo podły sukinsyn, który zrobi wszystko by udupić swego przyszywanego kuzyna. No dobra, koniec z zachwytami, pora na narzekanie i czepianie. O ile dekoracje zapierają dech w piersiach, tak inne efekty postarzały się i potwierdza się, iż renowacja starych filmów może wyjść im na złe. O ile ewidentnie widocznych połączeń z blue-screenem nie wypada się czepiać, to już scen z Bogiem nic nie usprawiedliwia. Słup ognia to tak widoczna rysunkowa animacja bardziej pasująca do kreskówki i wyjątkowo gryzie się z resztą filmu. Ale minusa nie dam. Film na to nie zasługuje. 10/10 15-04-2023, 18:08 (15-04-2023, 18:08)OGPUEE napisał(a): jedną z nielicznych dobrych rzeczy związanych ze śmiercią JP2 Było wybicie katolskiego pedo szamba w przestrzeni publicznej:) Oraz coraz to szersza świadomość, że jednak powstało kilka fajniejszych zombie fantasy niż te przekombinowane i patetyczne pierdoły:) 15-04-2023, 19:43
Airport (1970)
Oj, postarzało się to na niekorzyść. Rzekomy prekursor kina katastroficznego, w którym... kina katastroficznego jest tyle, co kot napłakał. Aby doczekać tych końcowych 45 minut suspensu trzeba przebrnąć jednak przez 1,5 godziny(!) nudnawej melodramy z życia lotniska. Wątków napakowali za dużo - Burt Lancaster ma kryzys małżeński, Dean Martin jako żonaty pilot parzy się z połowę młodszą stewardessą na boku, sprytna babcia próbuje się dostać do samolotu na gapę, zdesperowany bankrut postanawia samolot wysadzić... etc. Najgorsze jest to, że coś co powinno być 15 minutowym wstępem zostało rozciągnięte do połowy metrażu. Tym samym film wydaje się być zbyt długi, a nie było absolutnie żadnego powodu by miało to trwać blisko 2,5 h. Nie wiem za co te 10 nominacji do rycerzyków z filmem i scenariuszem włącznie. Statuetka dla staruszki to już w ogóle werdykt od czapy. Ot, sympatyczna komiczna rólka, ale już Mauren Stapleton pokazała więcej konkretnego aktorstwa. Tak swoją drogą, to z postaci polubiłem najbardziej George'a Kennedy'ego jako poczciwego eksperta z łbem ma karku. Już przestaje mnie dziwić, że z obsady pierwszego filmu tylko on załapał się do sequeli. 6/10 - byłoby mniej, ale niech ma dodatkową gwiazdkę za ten późniejszy, długo wyczekiwany dreszczyk emocji 16-04-2023, 08:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2023, 08:16 przez Kryst_007.)
To ma aż 3 kontynuacje. Też chcialem obejrzec
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 16-04-2023, 10:43
Prawda. W ogóle pamiętam czasy, gdy TVP chętnie wałkowało całą tetralogię. Najbardziej zapamiętałem z tamtego okresu '75 z Hestonem i Black na pokładzie, bo leciało to akurat w tle w odbiorniku, gdy przedzierałem się przez piekło przepisywania notatek po dłuższej nieobecności w szkole ;) Najciekawsze jest to, że oni zawsze potrafili zaciągnąć na pokład jakąś przyzwoitą obsadę.
16-04-2023, 11:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2023, 11:09 przez Kryst_007.)
Podróż na tajemniczą wyspę 2 2012r.
Film z The Rockiem. Młodzian, pasierb Skały, odczytuje tajną wiadomość SOS i chłopaki trafiają na tajemniczą wyspę, które jest gorsza, znacznie znacznie znacznie gorszą kalką Wyspy Czaszek. Ogólnie nie ma co się rozpisywać, bo to film dla dzieci. Nie wiem, czy młodzikom takie coś się podoba ale mnie ten film odrzucił fatalną obsadą i aktorstwem, fatalnymi efektami wizualnymi, głupimi pomysłami i rozwiązaniami i fatalnym dubbingiem. Generalnie to fatalny zakalec. Co było dobre, to że się skończył i już nie musiałem go oglądać :D 0/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
16-04-2023, 15:04
Lecimy dalej z wybranymi filmami Waltera Hilla.
PRZYSTOJNIAK Najciekawsza obserwacja: zdeformowany na twarzy Mickey Rourke wygląda dzisiaj gorzej niż w charakteryzacji sprzed 30+ lat. Co się zaś tyczy samego filmu, to znakomita obsada + potencjalnie świetny motyw zemsty rozpisany na papierze, ale reszta nie dojechała z jakością. Jakieś to wszystko bez ikry, epy, rozmyte i senne. Nie ma tej szalonej energii co wiele innych produkcji Hilla. Morgan Freeman po raz pierwszy w karierze wciela się w postać detektywa, który nie wierzy w resocjalizację i uważa, że skłonności do przemocy są genetyczne. Słodkie pierdolenie doktorka, że więzień zmieni się po operacji plastycznej, kwituje śmiechem. Szanuję. Lance Henriksen niewykorzystany należycie, a był wtedy w swoim primie - zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i szczere chęci do grania. 6/10 OSTATNI SPRAWIEDLIWY Tutaj ewidentnie wrotki puściły. Kuriozalny film. Wszystko jest w nim karykaturalne i wyolbrzymione do granic. Zwykły strzał z dubeltówki, a ścierwo leci na kilka metrów. Żal dupe ściska, że w takiej debilnej konwencji postanowili to nakręcić. 4/10 16-04-2023, 15:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2023, 15:49 przez Mental.)
"Marlowe" 2023. Adaptacja powieści Benjamina Blacka, namaszczonego oficjalnie na spadkobiercę Raymonda Chandlera.
Powieść jest nudna, nijaka, nieudolnie podrabiająca styl. Film takoż. Liam Neeson jest za stary a Diane Kruger cholernie się zagrywa, z obniżonym głosem i beznadziejnymi bon motami. Ogólnie - out of character, out of style, out of sense. Kilka fajnych zdjęć, scenografia daje radę, ale poza tym to popierdółka taka i dla fanów Filipa Marlowe rzecz kompletnie zbędna a wręcz bolesna. 16-04-2023, 16:26
Raport Pelikana w reżyserii Alana Pakuły, z roku 1993
Młoda kobieta, studentka prawa, trafia na ślad zbrodni mającej macki w Białym Domu. Wkrótce wplątuje się intrygę, a jej życie jest zagrożone. Z pomocą dziennikarza stara się ujawnić spisek. Grisham miał lepsze i gorsze fabuły, ale ta jakoś spływa po mnie jak po kaczce. Nie czuję tutaj stawki, choć niby emocji i akcji nie brakuje, ale to wszystkie jest takie niby-mocne, a nie jest. Niektóre rozwiązania scenariuszowe zakrawają na absurd i wiele problemów bohaterów po prostu załatwia się montażem. Julia Roberts jest tutaj przewspaniała, Danzel jej nie ustępuje ale jest go mało. Na drugim planie wiele znanych twarzy więc aktorsko jest nader przyzwoicie. Zdjęcia momentami perełki i wykonane z pietyzmem oraz pomysłem, a okraszone są dynamiczną muzyką Hornera. Cóż z tego, jeśli serio nie czułem tego filmu :/ 6/10 Człowiek na krawędzi w reżyserii Asgera Letha, z roku 2012 Eks glina trafia do więzienia na 25 lat za kradzież cennego diamentu, który rzekomo pociał na kawałki i sprzedał. Kiedy trafia się okazja, gość ucieka i pozorując próbę samobójczą, stara się dowieść swojej racji. Tutaj pełne zaskoczenie z braku wiedzy o czym ten film ma być, ale oglądało się przednio. To odwrócony heist-movie z ciekawym twistem i podzielony na dwie akcje. Jedna akcja to Sam Worthington stojący na krawędzi, a druga dzieje się równolegle i jest jakby tym odwróconym skokiem (poniekąd). Obsada świetna, bo obok Wortingtona gra Ed Harris i Elisabeth Banks. Fabularnie jest to ciekawe, akcja gna do przodu, jest kilka ciekawych rozwiązań i wszystko gra i buczy za wyjątkiem nieco pogonionej i spapranej końcówki, wywalającej rozwiązania "bo tak", co psuje ciut wrażenia. Ale było to fajne i świeże na swój sposób. 7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
16-04-2023, 20:19 (11-04-2023, 09:48)Mental napisał(a): Odpalam maraton filmów Waltera Hilla. Na pierwszy ogień poszedł Genialny film, jeden z najlepszych sensacyjniaków w historii kina. Z tego samego okresu pochodzi równie dobry "Ostatni skaut", czyli spin-off Die Hard, gdzie McClane dorabia po godzinach jako prywatny detektyw w L.A. Edge of tomorrow, czyli Tomek Cruise, zmaskulinizowana Emily Blunt i nieodżałowany Bill Paxton, rządzący na drugim planie, w fantasy wariacji dnia świstaka. W porównaniu ze współczesnym kinem Hollywoke to wręcz arcydzieło, przez większość seansu logika, koncept i świat przedstawiony zaskakująco trzymają się kupy i są podawane w inteligentny, a nie łopatologiczny sposób (np. niebanalna relacja miłosna, pewne elementy fabuły podawane w didaskaliach akcji), ale niestety film cierpi na uwiąd w końcówce, która ssie pałkę w kilku wymiarach, skończywszy na całkowicie z dupy szczęśliwym zakończeniu (bo tak!), a mogło być tak dobrze, gdyby film do końca kierował się własną logiką. Tomek i Emily stanowią zgraną, chemiczną parę na ekranie, chociaż Emilka gra trochę za bardzo z kijem między zgrabnymi pośladkami. Tomka można nie znosić jako człowieka, ale aktorem potrafi być niezłym, co tutaj pokazuje. Do tego jest non stop akcja, więc bardzo dobre kino rozrywkowe, poza rzeczoną końcówką na hurra. 7/10 16-04-2023, 23:19 first-pepe napisał(a):Z tego samego okresu pochodzi równie dobry "Ostatni skaut" Z tego samego okresu pochodzi wszystko, co najlepsze. Nawet najlepsza wersja Jacka Sparrowa w interpretacji Gary'ego Oldmana w najlepszej epizodycznej roli ever. 17-04-2023, 00:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2023, 00:02 przez Mental.) ![]() Pulse (1988) czyli "Impuls" Horrorek powtórzony po latach, którego głównym złolem jest... prąd. Tak :) Właściwie nie ma się do czego przyczepić oprócz niedoboru akcji, przez co mało tu emocji. Ale poza tym: koljeny przykład, że w latach 80 mieli oryginalne pomysły. 6/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 17-04-2023, 12:28 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,247 | 243,647 |
12-05-2026, 00:28 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,945 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,268 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,453 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,756 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,435 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 723,775 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,332 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 327 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |



Spoiler
![[Obrazek: i-pulse-2021.jpg]](https://image.ceneostatic.pl/data/products/103725047/i-pulse-2021.jpg)





