Krótka piłka, czyli mini-recenzje
"Film-błyskotka", idealnie podsumowanie. Najjaśniej świeci Peter O'Toole ze swoimi brytyjskimi manierami, poza tym nudy. Cesarza obejrzałem początkiem roku i mało już co pamiętam, miałka opowiastka.

Odpowiedz
(05-05-2023, 13:29)Mefisto napisał(a): A którą wersję oglądałeś?
A ile ich jest? Zwykłą, 163 minuty. Podobno jest telewizyjna 218 minut i myślę, że mogłaby mieć sens, bo pomimo sporego metrażu, to miałem wrażenie jakby wiele wątków nie wybrzmiało tak, jak powinny.

Odpowiedz
No właśnie jest też ta 218 minut, ale to się można kłócić, która lepsza. Ja tam kupuję kinówkę - piękny, acz smutny film o upadku jednostki/państwa/kultury. Końcówka świetnie to puentuje. Właściwie największy zarzut względem filmu to fakt, że tak mało jest w sumie dzieciństwa cesarza - szczególnie, że to chyba najpiękniejszy okres tej historii.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
[Obrazek: https%3A%2F%2Fimages.sr.roku.com%2FidTyp...v12_ac.jpg]

Cocaine Bear (2023)

Co za gówno. Chyba nic tu nie zagrało. Ta Banks jest tu tak fatalną reżyserką, że nie chcę wiedzieć jak złe były te "Aniołki Charile'go". Autentycznie, jest np. scena z pojawieniem się przedmiotu w kadrze (i to jest POINTA sceny) tyle, że tego przedmiotu we wcześniejszych ujęciach NIE MA. Pojawia się "ot tak". Postacie są denne, irytujące, kiepsko zagrane, niedźwiedź - gówniane CGI od początku do końca. Szkoda, że taka żałość to ostatni film Liotty. Ale jego też tu dużo nie ma.

3/10 (bo 2/10 dawałem jeszcze gorszym produkcjom)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(04-05-2023, 20:43)raven.second napisał(a): The Pope's Exorcist (2023) to w sumie the best of chyba wszystkich filmów o egzorcystach, opętaniach, demonach i innych takich, przejaskrawione, przesadzone, idące w efekciarskość i jeszcze bardziej, ale... jest fajnie. To taki wysokobudżetowy odcinek Supernatural, można powiedzieć, gdzie zamiast braci walczących z demonami jest dwóch księży :) jako horror w ogóle się nie sprawdza, ale jako przygodówka grozy, gdzie przeklinają, są cycki i dużo, dużo krwi, a także naprawdę imponująca scenografia sprawdza się doskonale.
Aż w szoku jestem no, 7/10 i serduszko na ten moment.

Podpisuję się obydwoma ręcami pod tym :) Jakoś mi to przypomina "Constantine" z Reevesem :p

A scena z filmu - Gladiator na tle Coloseum - wymiata :p

Odpowiedz
Constantine to bardzo dobre skojarzenie! Papieski Egzorcysta to bardziej właśnie taki watykański superhero niż pełnoprawny religijny horror :)

Odpowiedz
Łowca jeleni - film widziałem jeszcze w gimnazjum na TVP1 w "Kocham kino" (a byłem w fazie na stare kino). Z seansu głównie pamiętałem jak jeden z gości obmacywał dupsko jeden z dziewczyn, co wzburzyło Cazale'a. Oraz oczywix scenę torturujących Wietnamczyków wrzeszczących „MAUS MAUS”. No i końcówkę z Walkenem. I przeraziła mnie długość trzeciego aktu. Głównie dlatego, że kończyło to późną nocą. A jeszcze wcześniej oglądałem parodię w Meet the Feebles i zdziwiłem się, że tak jak tam Wietnamce nie odcięli nóg jednemu z bohaterów.

Teraz nadeszła powtórka. Zdziwiony jestem, że część wstępna jest dość długa, bo pamiętam że trwała krócej. Całość weseliska wesoła i kontrastująca z późniejszym aktem (co zapowiada posępny wojskowy w mundurze odmawiający wódki). Potem na polowaniu też wyczuwa jakąś melancholię i smutek. Sceny w Wietnamie też mocne - na początek żołnierz Wietkongu wrzuca do ukrywającej się rodziny w bunkrze granat i zamyka klapę. A potem morduje kobietę z dzieckiem.  Jak dla mnie film to pokazanie jak na człowieka wpływa zespół stresu pourazowego i inni tego nie zrozumieją. Po powrocie do Ameryki reszta żyje i cieszy się życiem, gdy Mike jest wiecznie nieobecny, a trauma spowodowana Wietnamem spowodowała, że nawet nie jest w stanie odebrać życia jeleniowi.

Ceni się u Cimino przykładność do szczegółów. Zatrudnił nawet autentycznego popa do scen weselnych. A Nick gdy wypytany przez wojskowego w polowym szpitalu z rozpaczy traci głos - najlepsza rola Walkena. Dalej nic nie powiem, bo w pochwały nie umiem.

10/10


Smok: Historia Bruce'a Lee - już początek, gdy mały Bruce śni w byciu jakiejś nadnaturalnej świątyni prosi, żeby obejrzeć coś w pełnym metrażu na serio, zamiast randomowej biografii. I niby to dopiero teraz Hollywood myśli o różnorodności? Tja. Od początku film ocieka chińską kulturą i wspomina jak dla Azjatów była wówczas nieprzyjazna Ameryka, którą tytułowy hero zachwyca się, a potem następuje zderzenie z rzeczywistością. I jak Bruce wspomniał o pomyśle na serial o Chińczyku wędrującym po Ameryce, to wiedziałem że to będzie nawiązanie do serialu z Davidem Carradine'em.

Większość scen mogłaby powstać w dzisiejszym Hollywoodzie, jak rant w finale czy prztyk do Śniadania u Tiffany'ego. W pierwszej sekwencji są nawet wredne białasy służące do popisowego oklepu. Z drugiej strony będąc starym filmem robi wszystko z wyczuciem. Przyszła teściowa Bruce'a nie tyle jest uprzedzona, co obawia się sytuacji jej przyszłego wnuka, no i to z inicjatywy Bruce'a łagodnieje. A także jeden z białych rasistów (którzy potem zostają apostołami głównego bohatera) sapie się do Bruce'a, bo jego ojciec zginął w Korei - czyli pokazuje, że to nie zawsze to tak, że białe diabły ciemiężą ot tak. I to też nie tak, że Azjaci to jak do rany przyłóż. Czarnoskóry Jerome wspomina, że inni chińscy instruktorzy nie chcieli go wziąć na ucznia. I po chwili ci sami instruktorzy szurają się, że sprzedaje im kulturę ich wrogom.

Także to też nie jest do końca klasyczny film biograficzny, bo jest kręcony jak typowy film ze sztukami walki. Nawet jakość taśmy wygląda jak z lat 80. niż z 1993 roku. Muzyka też pasująca do jakiegoś film akcji. Sporo to jest walk kung fu - nawet w scenie z kucharzami jest efektywna bitka. Nie mówiąc, że Bruce musi walczyć z bossem z Dark Soulsa.

Co bym się czepiał, to jak ojciec Bruce’a wysyłający go do Ameryki powinien mówić po kantońsku. Że w Ameryce mówią po angielsku to zrozumiałe, ale w chińskim domu to chiński obywatel mówiłby raczej po swojemu.

Jason Scott Lee w tym ma nie tylko wspólne nazwisko z odgrywaną postacią i wiarygodnie ja sprzedaje.

8/10

Odpowiedz
(07-05-2023, 22:33)OGPUEE napisał(a): Łowca jeleni

10/10


Miesiąc temu robiłem powtórkę. I jak wtedy (chyba) pisałem: rozlazły do granic film, który jednocześnie wydaje się pocięty i który kładzie naciski nie tam gdzie powinien. Albo inaczej - mógłby kosztem "niczego" pokazywać więcej np. wojny. A tak, ten środek wygląda nijako i słabo wiarygodnie w kontekście ich traumy.

6/10 :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nijako i niewiarygodnie?! Przeciez zabawa w Rosyjska Ruletke jest tutaj wystarczajaca.

Co do rozlazlosci, sam akurat mam slabosc do ciminizmow, takze mi ona kompletnie nie przesadza.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
W tym filmie wojna wygląda tak: pół godziny (a może i dłużej) gadają, że pojada na wojnę. Po czym pokazane jest jak już "są na wojnie" - kilkuminutowa sekwencja z wybuchami, podpalaniem, chodzeniem. NAGŁY przeskok gdy są już w niewoli i zaraz będą grać w ruletkę. Po czym uciekają i koniec wojny, w tym filmie. Oczekiwałem, że na prawie 3 godzinny film przynajmniej część wojenna będzie trwać z godzinę. A ona trwa chyba z 20 minut, za to przez prawie godzinę możemy oglądać... wesele...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
The Flowers of War - fajna historia, polecam obejrzeć z dziewczyną, żoną, kochanką.

8/10 (w tym 2 za aktorkę Ni Ni)

Odpowiedz
Young Sherlock Holmes (1985)

W sumie taki fanfic, co zresztą jest podkreślane zarówno na początku, jak i na końcu filmu. Nieźle udało się im nawet dopasować najsłynniejszego detektywa w historii popkultury w ramy kina marki Spielberga. Ogląda się bez grama nudy, uatrakcyjniają akcja i całkiem przystępne dla młodego widza śledztwo, no i sam nastoletni Sherlock okazuje się mieć więcej z Indy'ego. Młodzi aktorzy się spisują - młody grający Holmesa jest fantastycznie obsadzony. Tak sobie właśnie wyobrażałem tą postać w wieku dojrzewania - ta sama prezencja i naturalna charyzma. Tożsamość tajemniczego złola niestety bardzo łatwa do odgadnięcia i wiedziałem już kim jest 10 minut przed czasem. Ale za to Columbus jako scenarzysta zaplusował u mnie brakiem obowiązkowego happy endu.

Co najlepiej wypada w filmie po tych 38 latach? Efekty. Cholera, te wszystkie sekwencje halucynogenne trzymają się niemalże perfecto. CGI-rycerz (dzieło raczkującego wówczas Pixara :)))) musiał wbijać w fotel w tamtym 1985 i o ile się nie mylę to chyba pierwsza komputerowo wykreowana postać w filmie fabularnym.

7/10

Odpowiedz
Oficjalnie pierwszą postacią CGI jest Bit z "Trona", ale on był po prostu taką se podrygującą bryłą, więc dla rycerza to żadna konkurencja.

[Obrazek: main-qimg-cc2e9d21097cb508fdc354f10d0d0080-lq]

Odpowiedz
Free Guy

Wczoraj obejrzałem i jak tak na prawdę całkiem spoko był ten filmik i nawet Reynolds nie drażnił tak kuuurwa, jak ja nie nawidzę Taika Waititiego. Mam nadzieję, że przyłapią go na jakiejś pedofilii czy coś i zniknie z życia publicznego na zawsze.

A sam film, spoko, takie 6/10 - do obejrzenia przy piwku i chipsach.

Odpowiedz
(07-05-2023, 23:53)shamar napisał(a): W tym filmie wojna wygląda tak: pół godziny (a może i dłużej) gadają, że pojada na wojnę. Po czym pokazane jest jak już "są na wojnie" - kilkuminutowa sekwencja z wybuchami, podpalaniem, chodzeniem. NAGŁY przeskok gdy są już w niewoli i zaraz będą grać w ruletkę. Po czym uciekają i koniec wojny, w tym filmie. Oczekiwałem, że na prawie 3 godzinny film przynajmniej część wojenna będzie trwać z godzinę. A ona trwa chyba z 20 minut, za to przez prawie godzinę możemy oglądać... wesele...


Oczekiwac to sobie mogles tez najazdu Marsjan i utyskiwac, ze to slaby film o inwazji kosmitow :) Twoje oczekiwania nie maja tutaj nic do rzeczy. Owszem, mozesz sobie to w ten sposob krytykowac, ale wiesz. Wojny pokazano fragment i wiecej nie trzeba, kluczowe sa sceny w niewoli.




(08-05-2023, 08:37)Kryst_007 napisał(a): Young Sherlock Holmes (1985)

W sumie taki fanfic, co zresztą jest podkreślane zarówno na początku, jak i na końcu filmu. Nieźle udało się im nawet dopasować najsłynniejszego detektywa w historii popkultury w ramy kina marki Spielberga. Ogląda się bez grama nudy, uatrakcyjniają akcja i całkiem przystępne dla młodego widza śledztwo, no i sam nastoletni Sherlock okazuje się mieć więcej z Indy'ego. Młodzi aktorzy się spisują - młody grający Holmesa jest fantastycznie obsadzony. Tak sobie właśnie wyobrażałem tą postać w wieku dojrzewania - ta sama prezencja i naturalna charyzma. Tożsamość tajemniczego złola niestety bardzo łatwa do odgadnięcia i wiedziałem już kim jest 10 minut przed czasem. Ale za to Columbus jako scenarzysta zaplusował u mnie brakiem obowiązkowego happy endu.

Co najlepiej wypada w filmie po tych 38 latach? Efekty. Cholera, te wszystkie sekwencje halucynogenne trzymają się niemalże perfecto. CGI-rycerz (dzieło raczkującego wówczas Pixara :)))) musiał wbijać w fotel w tamtym 1985 i o ile się nie mylę to chyba pierwsza komputerowo wykreowana postać w filmie fabularnym.

7/10


Wieki nie ogladalem i od naprawde dugiego czasu zabieram sie za powtorke. Produkcyjniaki od Spielberga z lat 80. to dla mnie absolutna magia kina. Znow to powtarze, wole filmy przez niego produkowane (w tamtych latach) niz przez niego rezyserowane.


PS. Przy okazji Mlodego Szerloka, spotkalem kiedys na Covent Garden Sophie Ward, za mlokosa to byla jedna z moich filmowych milosci.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
(09-05-2023, 12:47)Bucho napisał(a):
(07-05-2023, 23:53)shamar napisał(a): W tym filmie wojna wygląda tak: pół godziny (a może i dłużej) gadają, że pojada na wojnę. Po czym pokazane jest jak już "są na wojnie" - kilkuminutowa sekwencja z wybuchami, podpalaniem, chodzeniem. NAGŁY przeskok gdy są już w niewoli i zaraz będą grać w ruletkę.  Po czym uciekają i koniec wojny, w tym filmie. Oczekiwałem, że na prawie 3 godzinny film przynajmniej część wojenna będzie trwać z godzinę. A ona trwa chyba z 20 minut, za to przez prawie godzinę możemy oglądać... wesele...
Oczekiwac to sobie mogles tez najazdu Marsjan i utyskiwac, ze to slaby film o inwazji kosmitow :) Twoje oczekiwania nie maja tutaj nic do rzeczy. Owszem, mozesz sobie to w ten sposob krytykowac, ale wiesz. Wojny pokazano fragment i wiecej nie trzeba, kluczowe sa sceny w niewoli.
Bucho ma rację, a shamar blefuje.

Odpowiedz
Łowca to w ogóle nie jest film o wojnie w Wietnamie tylko o odziaływaniu wojny na jednostkę i społeczność. Te długie sceny na weselu i polowaniu są potrzebne, bo pokazują ład który już wkrótce zostanie naruszony.

Odpowiedz
Amen.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Trzeci człowiek - kręcili w prawdziwym Wiedniu zamiast w studiu, bo było taniej :). O fabule wiedziałem, że występuje Orson Welles i dzieje się w Wiedniu, w tym na młynie diabelskim na Praterze. I aż tak mnie nie porwał. Film niby noir, a zaczyna się jakąś hawajską melodyjką. I tak przez cały soundtrack, który wybijał mnie z rytmu. Cotten i Czeszka uciekają przed tłumem inspirowanym przez gówniaka (nic dziwnego, że Austriacy uwierzyli w bajanie Hitlera, skoro zawierzają jakiemuś bachorowi), a leci muzyczka na ukulele. Ale paradoksalnie po tym film robi się lepszy - narasta napięcie i większa paranoja Cottena. Na pewno obejrzeć dla zdjęć, bo te są zjawiskowe. Ja jak wrócę, to z pewnością dla kadrów.

6/10

Odpowiedz
Słoń Nadepnął Mi Na Ucho napisał(a):Film niby noir, a zaczyna się jakąś hawajską melodyjką.
Cytra to tradycyjny austriacki instrument. Reed usłyszał autora muzyki grającego w wiedeńskiej knajpie i zaangażował do filmu. To jest dosłownie muzyka tego miejsca i czasu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,961 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,787 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,195 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,705 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości