Pan Drzewo
Liczba postów: 1,745
Liczba wątków: 14
Six Degrees Of Separation
W mieszkaniu małżeństwa reprezentującego nowojorską śmietankę pojawia się młodzieniec podający się za syna Sidneya Poitiera. Chłopak błyskawicznie zdobywa przychylność gospodarzy erudycją i czarującym sposobem bycia, nowi znajomi spędzają razem miły wieczór, po czym... tak, gość okazuje się oszustem. Następnie razem z głowną parą zaliczamy kolejne spotkania towarzyskie i poznajemy nowe wątki historii.
Kino "gadane" opiera się na dwóch filarach, tj. skrypcie i aktorstwie (truizm); wedle tej wykładni Sześć Stopni Oddalenia osadzono na mocnych fundamentach. Dialogów słucha się z przyjemnością (to mniej więcej poziom "szczytowego" Allena minus neuroza), humor "uderza" przeważnie w subtelne nuty, a szpilki wbijane w elitę towarzyską nie sprowadzają się do złośliwego wytykania palcem, jeno służą jako narzędzie do refleksji nad obłudą, napuszeniem i konformizmem cechującym tę klasę. Zakończenie (mimo lekkiego, może nawet nieco sztucznego przedramatyzowania) ujęło mnie pewną ironiczną przewrotnością. Willuś E. Rogacz zagrał tu chyba swoją najlepszą rolę (zważywszy na jego filmografię nie jest to wielkie osiągnięcie), natomiast niekwestionowaną MVP okazała się Stockard Channing. W epizodach również przyszli panowie-reżyserowie, czyli JJ Abrams i Oz Perkins.
7-8/10, przyjemne zaskoczenie.
23-05-2023, 14:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2023, 14:31 przez Norton.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
Soldier (1982)
Terroryści kradną głowice z plutonem by wysadzić pola naftowe w Arabii Saudyjskiej. Powstrzymać ich niecne plany może tylko On, agent specjalny - Żołnierz. On i jego nienachalna gra aktorska.
Mimo, że jest najwybitniejszym szpiegiem- zabójcą, jednoosobową armią, nie unika współpracy. Tutaj z agentami Mossadu czy swym przyjacielem, murzynem - karateką, wydającym odgłosy jak Bruce Lee.
Razem z bohaterami zwiedzicie (jak przystało na kino szpiegowskie dużego formatu) m.in. Waszyngton, Arabię Saudyjską, Alpy austriackie, Berlin Zachodni, Berlin Wschodni a nawet farmę Kentów w Kansas. Będziecie świadkami spektakularnych strzelanin, pościgów, walk wręcz a także niezwykle emocjonalnej sceny ze znanym aktorem w roli przebiegłego złoczyńcy. Nie chcę ujawniać wszystkiego bo przyjemnością jest smakować to samemu.
Polecam 10/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-05-2023, 22:04
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Ghost World (2001)
Komiksu nawet nie wziąłem nigdy do ręki, a film zbierał całkiem przyzwoite opinie u zaufanych znajomych na FW. No, takie przyjemne dla oka kino hipsterskie o dorastaniu z galerią barwnych postaci nawet na 3 planie (Dave Sheridan w roli przypakowanego świra goszczącego w miejscowym sklepie wymiata). Jak się nie było nigdy zbuntowanym nastolatkiem, to pewnie nie zrozumie się głównej bohaterki. Mimo wszystko, nastawiałem się na coś co bardziej mnie urzeknie i pozostawi mnie mniej obojętnym. Pewnie późniejsze filmy typu "Lady Bird" w dużej mierze inspirowały się tym tytułem.
Całość należy jednak do fenomenalnej roli Buscemiego w roli samotnego przegrywa kolekcjonującego winyle. To jedna z tych postaci, z którymi mimo wszystko mógłbym się w dużej mierze utożsamić, co pewnie niekoniecznie jest powodem do dumy. Ostatnio miałem takie uczucie, gdy oglądałem "Dzień świra" :P
7/10
27-05-2023, 10:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2023, 10:30 przez Kryst_007.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,106
Liczba wątków: 5
Yor: The Hunter from the Future (1983)
Ło kurczę. Czego tu nie ma. Bo i coś z Supermana Donnera, ze Star Wars, motywy z naszego swojskiego Thorgala się znajdą a całość bardzo mi przypomina jeden komiks który wychodził kiedyś w "Świecie Młodych" o jaskiniowcach i dinozaurach w przyszłości sf (możliwe zresztą że zainspirowany Yorem). Sam film jest na podstawie jakiegoś opowiadania sf a nie po prostu wymysłem scenarzysty.
No tak, pochodzi to bowiem najwyraźniej z epoki gdy się takimi rzeczami jak twisty czy spoilery nie przejmowano więc zarówno tytuł jak i trailer marnują cały twist (aczkolwiek to że jaskiniowcy i dinozaury egzystują razem jest jakąś podpowiedzią że coś tu nie gra).
Generalnie nie jestem pewny czemu ale.. oglądało mi się to zajebiście. Może to Reb Brown który stara się być takim uśmiechniętym, superpozytywnym .. no, Supermanem :) a nie Conanem Barbarzyńcą (choć też tu gdzieś.. ), może tematyka..
Ale wydaje mi się że po prostu ten film był robiony z serduchem i zaangażowaniem i ten cały Antonio Margheriti świetnie się przy nim bawił spełniając jakieś swoje dziecięce marzenia :p I to się czuje.
A, film ma też GENIALNY song głównego bohatera który po filmie nie chce wyjść z głowy
Ode mnie 8/10, a co :)
27-05-2023, 16:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2023, 16:12 przez Rozgdz.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,323
Liczba wątków: 21
To teraz musisz obejrzeć 200-minutową wersję telewizyjną i porównać ilość nawiązań i dziur fabularnych.
27-05-2023, 16:26
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,106
Liczba wątków: 5
Bardziej nabrałem ochoty na powtórzenie sobie "One Million Years B.C. " z Raquel Welch - bo mam jakieś wrażenie że też miał w "Yorze" solidny udział. Ale już nie pamiętam bo oglądałem to baaardzo dawno temu :p
27-05-2023, 16:36
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Świadek oskarżenia (1957) to sądowy dramat, bardzo dobry, bardzo wciągający, z rewelacyjnym zakończeniem i absurdalnym początkiem, zapowiadającym coś zupełnie innego. Serio, te śmieszkowe dialogi, choć miłe dla ucha i budzące szczery uśmiech, jakoś tak niezbyt pasują do reszty, będącego przecież poważnym kinem gdzie na szali jest życie człowieka oskarżonego o zabójstwo (z widmem stryczka). Czarnobiałe, klimatyczne, angażujące, wspaniale zagrane, a pan adwokat ma i talent komediowy, i dramatyczny, z kolei Marlena Dietrich tak trochę nie wiem, poza końcówką jakaś drewniana mi się wydała (jej mąż już lepiej zagrał). 8/10, gdyby nie wesoły początek byłoby więcej, chyba, że to miał być taki kontrast wobec tego co nadejdzie później...
28-05-2023, 09:55
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Przez przypadek trafiłem na film "Dzień Matki" z Agnieszką Grochowską, taka polska "Nikita", śmiechu warte, specjalna agentka o wadze 40kg które bez przerwy kładzie na łopatki 80kg+ chłopa, zawsze walcząc 5 na 1, rozwalił mnie moment już na samym początku gdy wraca z zakupów i dostajemy iście Hollywoodzką sekwencję gdy uderza od dołu torbą z zakupami dresa, dostajemy slow motion jak ten leci do tyłu i spadają mu buty z nóg przyznaję, że nie oglądałem całości, tylko pobieżnie, ale co się pośmiałem to moje.
29-05-2023, 18:43
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Przenieś tą piłkę do polskich filmów
29-05-2023, 18:55
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
Soldier Blue (1970)
Taka dekonstrukcja klasycznego westernu. Ciapowaty żołnierz i silna kobieca postać, w podróży. W tle dzicy Indianie i dobrzy biali żołnierze. Niektóre sceny trącą dziś kiczem ale WARTO obejrzeć bo...
A tu byłyby już SPOILERY. Przynajmniej ja je miałem bo o filmie nic nie czytałem i bazowałem jedynie na polskiej okładce, zagraniczne już spoilerują.
7/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
31-05-2023, 22:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2023, 22:50 przez shamar.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,789
Liczba wątków: 4
(23-05-2023, 22:04)shamar napisał(a):
Soldier (1982)
Terroryści kradną głowice z plutonem by wysadzić pola naftowe w Arabii Saudyjskiej. Powstrzymać ich niecne plany może tylko On, agent specjalny - Żołnierz. On i jego nienachalna gra aktorska.
Mimo, że jest najwybitniejszym szpiegiem- zabójcą, jednoosobową armią, nie unika współpracy. Tutaj z agentami Mossadu czy swym przyjacielem, murzynem - karateką, wydającym odgłosy jak Bruce Lee.
Razem z bohaterami zwiedzicie (jak przystało na kino szpiegowskie dużego formatu) m.in. Waszyngton, Arabię Saudyjską, Alpy austriackie, Berlin Zachodni, Berlin Wschodni a nawet farmę Kentów w Kansas. Będziecie świadkami spektakularnych strzelanin, pościgów, walk wręcz a także niezwykle emocjonalnej sceny ze znanym aktorem w roli przebiegłego złoczyńcy. Nie chcę ujawniać wszystkiego bo przyjemnością jest smakować to samemu.
Polecam 10/10
Kto wszedl Shamarowi na konto? W zyciu bym nie powiedzial, ze to jego wpis.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
01-06-2023, 13:46
Stały bywalec
Liczba postów: 3,021
Liczba wątków: 28
Shamara już nie ma.
01-06-2023, 13:53
Stały bywalec
Liczba postów: 13,243
Liczba wątków: 77
(31-05-2023, 22:50)shamar napisał(a):
Soldier Blue (1970)
Taka dekonstrukcja klasycznego westernu. Ciapowaty żołnierz i silna kobieca postać, w podróży. W tle dzicy Indianie i dobrzy biali żołnierze. Niektóre sceny trącą dziś kiczem ale WARTO obejrzeć bo...
A tu byłyby już SPOILERY. Przynajmniej ja je miałem bo o filmie nic nie czytałem i bazowałem jedynie na polskiej okładce, zagraniczne już spoilerują.
7/10
Czy to ten film, który musiał przejść ostrą cenzurę m.in. przez scenę
?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
01-06-2023, 14:03
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,132
Liczba wątków: 67
Tak. Przy czym należy pamiętać, że tam bardziej niż prawdę historyczną mamy lewackie urojenia.
01-06-2023, 19:55
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
(01-06-2023, 14:03)Snappik napisał(a): Czy to ten film, który musiał przejść ostrą cenzurę m.in. przez scenę
?
Nie czytalem o tym ale najpewniej. Bo jest taka scena.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
01-06-2023, 20:17
.
Liczba postów: 27,521
Liczba wątków: 60
How to Marry a Millionaire - idealny film do świątecznego seansu przy drineczku, zawsze miło popatrzeć na stare, dobre czasy w bogatej Ameryce :) Jednak sam film jako taki dosyć przeciętny, jest mnóstwo dosyć topornego humoru po którym widać, że ma 70 lat i nawet nie chodzi o obecną poprawność polityczną, tylko o takie głupie motywy jak wada wzroku Monroe. Świetnie się bawiłem, ale ocena nie może być zbyt wysoka, ode mnie 5/10
09-06-2023, 10:45
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Chitty Chitty Bang Bang (1968)
Kino familijne na podstawie książki Iana Flemminga. Innym związkiem z Bondem jest Broccoli jako producent + Auric Goldfinger i Q w obsadzie. Za oceanem kilkupokoleniowa klasyka z tego, co się orientuję.
Zauważyłem pewną prawidłowość tamtych produkcji typu Mary Poppins czy Bedknobs and Broomsticks. Otóż, gdyby pousuwać piosenki to rozlazły metraż połowę krótszy. Tutaj to już w ogóle jest z tym problem, bo choć same w sobie złe nie są (w końcu to Sherman Brothers), tak jest ich zwyczajnie za dużo i najczęściej są absolutnie zbędne. Wybaczam jednak za rozmach i świetnie bawiącą się obsadę - Dick Van Dyke nawet poprawił swój brytyjski akcent przez te 4 lata, a rozbrajającego dueciku szpiegów absolutnie za mało. Jedynie postacie dzieci irytują i Norton mógłby życzyć im końca we wrzącym kotle ;)
7/10
09-06-2023, 12:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2023, 14:27 przez Kryst_007.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,106
Liczba wątków: 5
Navy Seals/Komando Foki (1990)
Czyli "kino topgunowe", tym razem jednak mamy komandosów zamiast pilotów. Nawet postacie są podobne - rozważny "Iceman", blondyn, czyli Michael Biehn i szalony ryzykant "Maverick" - Charlie Sheen. Oczywiście nie muszę mówić co będzie na końcu :p Plus Bill Paxton i ciesząca oko Joanne Whalley. A no i scenografia w finale wygląda naprawdę imponująco.
Wciąż dobrze się to ogląda :) 7,5/10
09-06-2023, 20:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2023, 20:46 przez Rozgdz.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Zapomniałem w sumie o istnieniu tego filmu, a kiedyś go kochałem. Za jakieś pierwsze w życiu pieniądze, jakie zdobyłem, to nawet kupiłem VHS z tym
Nie udało się wokół niego wykreować takiego kultu, jaki był przy Top Gunie. Nie było nawet blisko chyba. Może w Stanach jakaś pamięć po nim została? Nie wiem. To czasy, kiedy ciężko było o takie informacje. Dziś chyba mało kto o nim pamięta, a Top Gun nawet przed kontynuacją był ciągle żywy.
Mnie natomiast Neavy Seals porwało znacznie mocniej od Top Guna. To ogólnie zgrabniejszy film, z naciskiem na słowo FILM, bo Top Gun to jakiś zbiór scen, które mają pojawiać się między ujęciami samolotów.
.
09-06-2023, 22:26
Stały bywalec
Liczba postów: 6,767
Liczba wątków: 6
All the Beauty and the Bloodshed - pewnie #nikogo, ale z kronikarskiego obowiązku: trochę uwierzyłem w hype bo pal licho jakieś złote lwy i recenzenckie zachwyty, ale Citizen Four był spoko. Dawno się tak nie przejechałem. Najlepszy dokument ostatnich lat? Litości. Film przeplata historię kariery fotografki Nan Goldin oraz jej współczesne protesty przeciwko Sacklerowm w związku z wiadomą ich działalnością. W skrócie: jeden i drugi wątek niczym się nie wybija ponad przeciętność, jest mało angażujący sam w sobie a pokazany dosyć standardowo. Jeśli chodzi o działalność artystyczną to przyznaję, że nie znałem twórczości tej pani, zdjęcia nawet spoko, ale kariera myślę typowa jak na tę branżę, środowisko i podejmowane tematy. Jeśli chodzi o Purdue i Sacklerów to milion razy ciekawiej i dogłębniej pokazuje to choćby Gibney. Jasne, że pewnie tutaj nie chodziło o tak kompleksowe, reporterskie pokazanie tematu. Trudno mi ocenić na ile wcześniejsza znajomość tematu pomogła mi odnaleźć się tutaj (bo miałem szerszy kontekst i mogłem sobie dopowiedzieć brakujące fakty) a na ile zaszkodziła (nie dostałem nic nowego). Wydaj mi się, że bliżej tego pierwszego, bo chyba Poitras wyszła z założenia, że widzowie mają podstawową wiedzę o kryzysie opioidowym i ona dopowie osobistą historię a nie będzie się bawiła w reportaż. Tylko, że ja właśnie tego innego, bardziej artystycznego, mniej reportażowego podejścia nie widzę. Raczej miałem poczucie, że oglądam wyrywkowe streszczenie pełniejszego dzieła, bez oryginalnej interpretacji czy zniekształcenia. Może ze 2-3 momenty się wybijają, w tym zapis zdalnej rozprawy, podczas której Sacklerowie zmuszeni są do wysłuchania relacji rodzin ofiar. Doceniam wytrwałość i skuteczność protestów, ale nagrania z nich też jakoś tak pozbawione są ciężaru i dramaturgii. Ogólnie ani to specjalnie ciekawe, ani poruszające, ani filmowo dramatyczne, ani nawet aż tak "ważne". 4/10
12-06-2023, 14:21
|