Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Góra Czarownic/Race to Witch Mountain (2009) reż Andy Fickman



To ekranizacja powieści Alexandra Keya, zresztą chyba nie pierwsza, bo.. kiedyś chyba były ze dwa filmy z których pamiętam tylko tą .. nazwę.. i..  moce? Chyba :)

Generalnie - o takiego Disneya walczyłem. Zajebisty film. W duchu tych.. no, tego wszystkiego na czym zbudowało się Stranger Things, plus różne zapożyczenia typu Predator. Co ciekawe, oglądany niedawno przez mnie "Paul" z 2011 jak się okazuje naprawdę duużo z tego filmu zapożyczył.

Dzieje się dużo, wciągająco, fajnie, duch familijny na full w tym pozytywnym aspekcie, scenariusz całkiem często niegłupi i potrafi wyjaśnić nawet tonę zbiegów okoliczności (:p), Ciaran Hinds super jako Ten Garnitur Co Ściga i.. Dłejn pokazuje tutaj aktorsko co potrafi. Znowu jest "twardym gościem" ale.. ma tutaj naprawdę sporo do zagrania i dźwiga ten film z łatwością. 

Fajne, sprawne, świetna zabawa. 8,5/10

Odpowiedz
Raising Arizona (1987)

Niestety. Dziewiąta obejrzana pozycja z filmografii Coenów w historii mego obcowania z kinem i na stan obecny najsłabsza. Uwielbiam humor braciszków - Fargo to przecież ukryta komediowa perła, z kolei przypominane na YT fragmenty Big Lebowskiego rozbrajają mnie za każdym razem. Niestety w tym przypadku humor jest z niższej półki. Momenty, na których się zaśmiałem policzyłem na palcach jednej ręki. Sorry, nie bawi mnie to że przerażeni Goodman i Forsythe przez minutę filmu drą ryja w samochodzie. Podobnie ta cała konwencja. Naprawdę kocham oglądać filmy w stylistyce ryjącej banię. Tyle, że... no naprawdę nie wiem czym owa kreskówkowość miała tu służyć.

Są plusy. Praca kamery Sonnenfelda wymiata - gość popełnił wielki błąd zmieniając profesję, bo reżyserem przez większość kariery okazał się mocno średnim, a nawet i słabym. Fajna rola Holly Hunter, która przyćmiewa nudnawego Cage'a. Podoba mi się też to co próbuje film przekazać w ostatnim akcie na tematy rodzinne.

6/10

BTW. Miło, że gość rzucający dowcipami o Polakach jest przedstawiony jako totalny idiota i koniec końców dostaje to o co się prosi xD

Odpowiedz
Najsłabszy to będzie "Ave, Cezar".
Ależ to było męczące.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Kandahar - najnowszy akcyjniak z Butlerem. Historia jest prosta - działający w Afganistanie agent CIA obraca w pył jeden z obiektów naukowych, w którym Iran prowadzi program atomowy. Ze względu na ujawnienie całej maskarady przez jedną z dziennikarek musi uciekać razem ze swoim tłumaczem do oddalonego o 600 km lotniska w Kandaharze, aby załapać się na transport cywilów u Brytyjczyków. Zaczyna się polowanie na Butlera, bo wkurzeni są nie tylko ludzie u władzy w wojsku, ale też lokalne watażki chcące zarobić na złapaniu agenta.

Od razu piszę, że nie będę obiektywny z 3 powodów: bardzo lubię Butlera i filmy akcji z jego udziałem, lubię gdy w film dostarcza militarnego contentu w mikroskali (tutaj obowiązkowo muszę wspomnieć o highlighcie tego filmu czyli strzelaninie na pustyni nocą), lubię gdy to, co oglądam ma w sobie ducha starej szkoły kina akcji. Jasne, są w tym głupotki i naiwne zwroty akcji lub dziury, które ciężko wytłumaczyć. Ale to właśnie taki B/C klasowy akcyjniak ze sporą dawką (zwłaszcza pod koniec) rozwałki na weekendowe popołudnie. Na dodatek, reżyserowi udało się przemycić kilka dobrych wniosków na temat Bliskiego Wschodu i angażu Amerykanów w tym rejonie. Nie są to jakieś głębokie rozkminy, ale biorąc pod uwagę że to tylko i aż "typowy film z Butlerem" to uważam pojedyncze dialogi i wątki na plus.

Dobry tytuł do kotleta :)

[Obrazek: KDH_1737-H-2023.jpg?w=1296]

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(19-08-2023, 15:14)Snappik napisał(a): Kandahar - najnowszy akcyjniak z Butlerem. Historia jest prosta - działający w Afganistanie agent CIA obraca w pył jeden z obiektów naukowych, w którym Iran prowadzi program atomowy. Ze względu na ujawnienie całej maskarady przez jedną z dziennikarek musi uciekać razem ze swoim tłumaczem do oddalonego o 600 km lotniska w Kandaharze, aby załapać się na transport cywilów u Brytyjczyków. Zaczyna się polowanie na Butlera, bo wkurzeni są nie tylko ludzie u władzy w wojsku, ale też lokalne watażki chcące zarobić na złapaniu agenta.

Od razu piszę, że nie będę obiektywny z 3 powodów: bardzo lubię Butlera i filmy akcji z jego udziałem, lubię gdy w film dostarcza militarnego contentu w mikroskali (tutaj obowiązkowo muszę wspomnieć o highlighcie tego filmu czyli strzelaninie na pustyni nocą), lubię gdy to, co oglądam ma w sobie ducha starej szkoły kina akcji. Jasne, są w tym głupotki i naiwne zwroty akcji lub dziury, które ciężko wytłumaczyć. Ale to właśnie taki B/C klasowy akcyjniak ze sporą dawką (zwłaszcza pod koniec) rozwałki na weekendowe popołudnie. Na dodatek, reżyserowi udało się przemycić kilka dobrych wniosków na temat Bliskiego Wschodu i angażu Amerykanów w tym rejonie. Nie są to jakieś głębokie rozkminy, ale biorąc pod uwagę że to tylko i aż "typowy film z Butlerem" to uważam pojedyncze dialogi i wątki na plus.

Dobry tytuł do kotleta :)

[Obrazek: KDH_1737-H-2023.jpg?w=1296]

7/10
Dzięki za reckę. Właśnie na dniach zamierzam obejrzeć. W sumie niczego innego się nie spodziewałem.

Napisane dla was na moim RMX3363 przy użyciu Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Księgowy w reżyserii Gavina O'connora, z roku 2016

Na początku napiszę o jednym zdziwieniu: myślałem, że film ma z 15 lat :S
Ogólnie fabuła prosta: dzieciak z autyzmem przez lata szkoli się na killera, a choroba pomaga w byciu the best. Koleś pracuje w dorosłym życiu jako księgowy. Splot zdarzeń wprowadza go do firmy, która ma niezbyt czyste zaplecze.
Afleck nie jest dobrym aktorem - bywały lepsze i słabsze kreacje, ale tutaj nawet scenariusz nie pozwala mu na cokolwiek. Samego autyzmu jest niemal zero, a bohater Aflecka nawet jakoś nie przekonał mnie do posiadania jakiejkolwiek choroby. I w sumie to mniejszy grzech tej produkcji.
Scenariusz ma jeszcze tę wadę: upycha retrospekcje i to nie jedną czy jednej postaci, ale aż 3! Wnoszą one tyle, co nic a przy tym tempo siada, bo wcale nie są to migawki, tylko całe sekwencje. Fabularnie to płycizna, a końcówka z twistem, oh my - tani i bezjajeczny zabieg.
Początek zapowiadał coś znacznie, znacznie ciekawszego ale zdecydowanie jest to produkcja cokolwiek słaba.
Ale przyczepa w pytę!!!

3/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
No Hard Feelings/Bez Urazy (2023)



Spodziewałem się głupawej komedii.. I tak się zaczyna.. Ale potem.. ta komedia często przestaje być taka głupia i .. jest tu też całkiem niezła komedia romantyczna.. i obyczajówka? Taka.. po prostu o życiu? Te postacie się w sobie przeglądają i do czegoś dochodzą.  Oparte to jest w dużej mierze na aktorach bo Andrew Barth Feldman spokojnie dorównuje Lawrence i zaskakująco dobrze wychodzą razem. 
Nie jest to nic wielkiego i przez ten najsłabszy humor ciężko było mi czasem przebrnąć ale.. też jest tu humor naprawdę dobry i.. to jednak jest trochę coś innego niż się wydawało w trailerach.
A Lawrence "na luzie" jest naprawdę spoko.

Hm. No.. niech będzie 7,5/10

Odpowiedz
Talk to Me (2023)

Raczej kolejny lepszy horror, z którym krytycy najprościej mocno przeginają z wychwalaniem pod niebiosa. Na pewno w cieniu filmów Peele'a i Astera, do których najczęściej padają porównania - ci panowie jak dla mnie mają wyraźnie ciekawszy warsztat.

Bądź co bądź trafiają się całkiem przyzwoite pomysły (szkoda, że nie wszystkie dobrze rozwinięte, jak wątek brata poprzedniej ofiary tej "ręki") i czułem idącą za nimi chęć zmajstrowania przyzwoitego filmu, mimo braku tego "czegoś". Protagonistka trochę zbyt nudna i taka, której losy średnio obchodzą. Widać jednak, że mocno starali się uatrakcyjnić scenariusz tymi jej wizjami, czego wisienką miała być końcówka (choć 30 lat temu robilaby większe wrażenie i dzisiaj wydaje się raczej oklepana). Pomysł dobry, ale widać że przelany na pełen metraż przez gości, którzy doświadczenie dotychczas mieli jedynie na YT. Zdecydowanie za mało krwi i kości.

7/10

EDIT: Fajnie w czymś widzieć Mirandę Otto po tylu latach. Aż ciężko poznać w niej teraz Eowinę.

Odpowiedz
The Ninth Gate (1999)

Uwielbiam kino Polańskiego, motywy satanistyczne w filmach, muzykę Kilara, nawet Deppa przed erą Jacka Sparrowa... a jednak film z takim zestawem rozczarowuje. Pierwsze 40 minut niewiarygodnie nudne i się prezentuje jakby za Polańskiego robotę odwalał jego mniej utalentowany asystent. Odkąd bohater zaczyna swą podróż film niby próbuje mieć własną tożsamość, jednak nadal natrafia na nierówności, bo ta charakterystyczna dla kina Romka aura tajemnicy miesza się z jakimś campem (fruwająca karate Emmanuelle Seigner).

Nie pomaga absolutnie Depp, który po prostu w filmie jest i snuje się po planie. Oczywiście to nie jego wina, gdyż dostał niewiarygodnie nudną i bezbarwną postać do odegrania. Z pustego i Salomon nie naleje. Nawet muzyka Kilara, choć nie jest zła sama w sobie, to zbytnio się powtarzająca i budząca bardziej skojarzenia z tymi bieda ekranizacjami lektur szkolnych od Wajdy. Ogląda się przez większość nieźle, ale sorry - ten sam człowiek nakręcił 30 lat wcześniej "Dziecko Rosemary", które jest pieprzonym arcydziełem satanistycznego horroru. "Dziewiąte wrota" przy tym to ósma woda po kisielu.

6/10

Odpowiedz
Kilka filmów ostatnio widziałem:

COLD IN JULY

Fajnie było wrócić po latach. Bardzo dobre kino zemsty, utożsamiałem się z bohaterami i kibicowałem im. 7/10

THE EDGE

Niezmiennie klasyk leśnego survivalu. Lata 90te na pełnej. Anthony Hopkins w roli miliardera w jednej ze swoich najlepszych ról. Alec Baldwin też mega czad. Klimat alaski, walka z niedźwiedziem, potem ostatnia scena, wszystko wzruszające, emocjonujące i wspaniałe. 9/10

INSOMNIA

Niby też Alaska, ale już znacznie słabiej. Nie ma w tym filmie pierdolnięcia. Nolan przeintelektualizował. Dość lajtowy kryminał, pewnie ze względu na postać seryjniaka, który wydaje się bardziej upośledzony niż realnie groźny. 5/10

HOLD THE DARK

Znowu Alaska. Przypadek? Nie sądzę. Uwielbiam Saulniera i uwielbiam ten film. Ma jeden z najlepszych prologów XXI wieku. Sami zobaczcie, 9+/10


PROMETEUSZ

Arcydzieło, które wymyka się wszelkim ocenom.

Odpowiedz
Cytat:Anthony Hopkins w roli miliardera w jednej ze swoich najlepszych ról.
Warto tu wspomnieć, że przez cały okres zdjęciowy Hopkins męczył się z bólem kręgosłupa po wysuniętym dysku, ale nie chciał przerywać zdjęć na leczenie. Szacun nad szacuny, zrozumie każdy kto przeżywał ten ból.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Corn napisał(a):Szacun nad szacuny



Odpowiedz
(24-08-2023, 13:55)Mental napisał(a): Kilka filmów ostatnio widziałem:

COLD IN JULY

Fajnie było wrócić po latach. Bardzo dobre kino zemsty, utożsamiałem się z bohaterami i kibicowałem im. 7/10

THE EDGE

Niezmiennie klasyk leśnego survivalu. Lata 90te na pełnej. Anthony Hopkins w roli miliardera w jednej ze swoich najlepszych ról. Alec Baldwin też mega czad. Klimat alaski, walka z niedźwiedziem, potem ostatnia scena, wszystko wzruszające, emocjonujące i wspaniałe. 9/10

INSOMNIA

Niby też Alaska, ale już znacznie słabiej. Nie ma w tym filmie pierdolnięcia. Nolan przeintelektualizował. Dość lajtowy kryminał, pewnie ze względu na postać seryjniaka, który wydaje się bardziej upośledzony niż realnie groźny. 5/10

HOLD THE DARK

Znowu Alaska. Przypadek? Nie sądzę. Uwielbiam Saulniera i uwielbiam ten film. Ma jeden z najlepszych prologów XXI wieku. Sami zobaczcie, 9+/10


PROMETEUSZ

Arcydzieło, które wymyka się wszelkim ocenom.

Mental, lenichu.

3 z tych filmów mają swoje tematy!

Gray Man, z Netflixa, 2023r.

Nie pisze, kto reżyserował, bo to był kolejny no-nejm do zapisany, żeby zrobił kolejny odpierdol i nie szukał dziury w całym. Takie kozły ofiarne teraz rządzą w kinie i ciul tam smak, kunszt, pomysł. Nie, jest tabelka z excela i jakiś koles musi się podpisać. Padło na tego no-nejma, więc choj im wszystkim w dupę.

Fabuła jest prosta: jakiś młodzian zostaje wyciągnięty z pierdla, ale za wolność ma zostać super tajnym agentem. Oczywiście, zgadza się i po 18 latach poznajemy losy tego agenta.
Pierwsza akcja to jakiś dream fucker bo nie ma tam ani dobrej akcji, ani logiczności, za to jest cała masa głupot i beznadziejnego montażu plus jakieś sy-fy gadżety. Olać to, bo potem, co niezłe, zaczyna się akcja właściwa. Nie jest zła, jest przeciętna, ciut przekombinowana, ale gdzieś w połowie spójność zaczyna grać i scenariusz nie razi. Są tylko dwa ale - pierwsze ale jest takie, ino roz powiem, że to je Myszon Imposiblu, bo zasadniczo całościowo tak to wygląda ... minus gadżety, a drugie ale ino jest tokie, że rozwałką w kolejnych miastach to chce przebić noroz wszystkie części Myszona :X

Oglądałem bez hajpu i ogólnie miałem niskie oczekiwania jednakże były dobre momenty i kilka fajnych pomysłów na wyjście z opresji.

Podsumowując: żenua z tego względu, że to była KOLEJNA odsłona jakiegoś superbohatera 1 man vs ALL i niczym to się nie różni od MCU czy DC. Kolejny super tajny agent rozwala wszystkich i wygrywa. Też mi coś.

5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
[Obrazek: i-caddyshack-1-2-golfiarze-1-golfiarze-2-en-dvd.jpg]


Golfiarze 1 +2

Mam problem z komediami Ramisa. Z 1 strony są bezpiecznie głupkowate i takie infantylne a z drugiej potrafią zarzucić jakimś seksistowskim, rasistowskim dowcipem. Nie współgra mi to. Albo w jedną albo w drugą. A nie po trochu.

No więc jedynka jest dziś dosyć zramolała. Taki średniak.
5/10

Za to dwójka jest jeszcze gorsza. I ciekawsza od filmu jest historia z jego powstawaniem. Chase zgarnął okrągłą sumkę za kilka scen (i jako jedyny wraca do roli), zamiast postaci granej przez Dangerfileda (gdzie miał być głównym bohaterem) wstawiono jakiegoś niemotę (który ponoć był sławnym komikiem), po której WIDAĆ, że była pisana pod pierwotnego aktora.


3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jedynka to produkt swoich czasow, ale zdecydowani ejtisowa klasyka.

Dwojke ledwo pamietam, a to co kojarze bylo fatalne.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Z pierwszych Golfiarzy zapamiętałem jedynie batona w basenie, Chevy'ego pijącego tequilę i genezę niechęci Murraya do Dnia Świstaka. Jak wyżej - przyjemny produkt ejtisów, ale obok Griswoldów to nie stoi.

Dwójki nigdy nie tknąłem i nie zamierzam.

Odpowiedz
Experiment in terror (1962)

FBI, miasteczko Twin Peaks, muzyka na napisach początkowych brzmi jak zaginiony kawałek Badalamentiego do serialu Lyncha i Frosta, albo do któregoś z filmów Lyncha a czołówka jak z Zagubionej Autostrady lub Mulholland Drive; piękna dziewczyna, którą terroryzuje tajemniczy facet (trochę przypominał mi creepa z Zagubionej Autostrady, który mówił do Billa Pullmana, że jest u niego w domu w tym momencie gdy się widzą na przyjęciu, ale może się kojarzyć też z innymi psycholami z filmów Lyncha); wątek azjatyckiej prostytutki kojarzył mi się z Josie Packard, siostra głównej bohaterki wygląda trochę jak Audrey Horne, a nawet sekwencje w banku kojarzyły mi się z wątkami bankowymi w Twin Peaks, tylko brakowało placków z wiśniami i sów. Więc może Próba terroru to zaginiony film Davida Lyncha, który nakręcił w wieku 16 lat?

Nie, to film Blake'a Edwardsa z 1962 roku (tak , tego od serii Różowa Pantera i Przyjęcia z Peterem Sellersem) do którego muzykę napisał jego stały kompozytor, równie genialny co Badalamenti czyli Henry Mancini. Jest to dobry thriller z cudowna muzyką, pięknymi zdjęciami, przerażającym złym i fajnymi bohaterami, którym się kibicuje (agent FBI Ripley i siostry Sherwood). Film trzyma w napięciu od początku do końca. Lynch kocha stare kino, więc nie dziwi mnie, jeśli wymyślając serial wzorował się z Frostem na tej produkcji, ale to, że psychol się nazywa Red (Red Room?) Lynch to jakieś kosmiczne połączenie filmu z lat 60-ych z serialem z lat 90-ych. Ocena: 7/10.


Odpowiedz
(24-08-2023, 20:27)Bucho napisał(a): Jedynka to produkt swoich czasow, ale zdecydowani ejtisowa klasyka.

Dwojke ledwo pamietam, a to co kojarze bylo fatalne.
Warto też dodać, że jedyneczka była filmem w dużej mierze improwizowanym bez konkretnego scenariusza. Sporo scen powstawało z marszu po maratonie wciągania koksu. Ot taka radosna zabawa twórców magazynu National Lampoon, którzy zebrali kilka mniejszych (wtedy) gwiazd komedii i próbowali coś sklecić. Pierwotnie Cadyshack było o chłopaku ogarniającym te wózki golfowe, ale z tego skryptu niewiele zostało. Sama postać Gophera została dodana w post produkcji już kiedy się okazało ze nakręcony materiał nie składa się w żadną spójną historię :)

Polecam podcast 1980s NOW poświęcony Cadyshack i wywiad z główną aktorką z planu
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Three Days of the Condor - Powtórka po latach, film nadal trzyma się świetnie, Pollack po mistrzowsku oprowadza widza po fabule, świetne aktorstwo Redforda, Sydowa i Dunway. Z minusów to jednak zawiązanie intrygi mogłoby być nieco ciekawsze, bardziej wartkie, ale nie jak w jakimś akcyjniaku z wybuchami i słodką polewą, po prostu mogłoby być nieco bardziej mięsiste. Ale patent z odkodowywaniem tonu numeru telefonu zajebisty :) Aha, wątek miłosny jest z dupy trochę. Zbyt wymuszony, a sama scena miłosna zbyt cukrowa, stylowo zupełnie nie pasuje do reszty, w dodatku jej montaż i styl trąci myszką, nawet jak na lata 70.

7,5/10

Odpowiedz
@Corn. Kojarzylem motyw mocnego luzu na planie Caddyshack, ale nie wiedzialem, ze to byla totalna anarchia. Zlote czasy :)




Thunderheart (1992)

https://cdn.moviescore.com/posters/12397.jpg?mtime=2020-10-16-02-56-12

Krotko: Val Kilmer jako agent FBI z domieszka indianskiej krwi, ktory jedzie do rezerwatu rozwiazac sprawe morderstwa. W tle lokalna polityka, korupcja, troche native mumbo-jumbo (fajnie i ze smakiem), rodzaj kina, ktore dzisiaj mozna ze swieca szukac. Kto nie widzial, niech nadrabia, a kto widzial to niech zrobi powtorke, bo takich filmow juz nie robia. Male, wielkie kino.

10/10 w swoim gatunku.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,198 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,882 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,256 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,751 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,422 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,709 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,277 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Indeksiarz, 4 gości