Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(12-10-2023, 07:59)Melvin27 napisał(a): M3GAN (2022)

a jest tutaj parę spoko scen gdzie idealnie by się nadawało iść na całość ale film tylko teasuje a w odpowiednich momentów nic nie pokazuje.

Ale wiesz, że wyszla wersja, ktora je pokazuje? ;)
Tej PG13 nawet nie dotykalem. Porownalem dopiero pozniej.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nawet o tym nie wiedziałem, może ją kiedyś sprawdzę ale na razie mi się jednak nie śpieszy

Odpowiedz
Oczekiwań wobec Totally Killer nie miałem wielkich. Zwiastun był, delikatnie mówiąc, żenujący z nietrafionym humorem i żerowaniem na nostalgii za 1980s, z generycznie wyglądającym mordercą (nudna maska i nóż, zwykłe ciuchy) i kiepskim pomysłem wyjściowym (nastolatka ucieka przed mordercą i cofa się w czasie i spotyka swoją matkę, też nastolatkę). Na szczęście myliłem się i film okazał się bardzo sympatyczny, przyjemny, ot prosty, ale nie prostacki slasher z lekką nutą meta. W sam raz na lekki wieczór i październikowy maraton horrorowy. Jak się przymknie oko na parę drobiazgów typu wehikuł czasu zbudowany przez nastolatkę czy żenujący humor (praktycznie wszystko co wklejono do zwiastuna) to zostaje właśnie fajny slasher powiązany z podróżami w czasie i próbą powstrzymania mordercy. Jest krwawo, przeklinają gdy trzeba, kontrast współczesność - przeszłość wypada całkiem dobrze, no i jest Asian Jim w małej rólce gliniarza. 7/10, miłe zaskoczenie.

Odpowiedz
A mi kompletnie nie siadło i to do tego stopnia, że wyłączyłem jakoś w połowie, co nie zdarza mi się często. Dawno nie widziałem tak nieśmiesznego i pozbawionego jakichkolwiek ciekawych pomysłów komediohorroru, który wykłada się praktycznie na każdym polu. Sam pomysł to wydawałoby się samograj, no ale jak widać jednak nie i wypadałoby jednak trochę inwencji, żeby to zadziałało. Tutaj nic takiego się nie wydarzyło przez co dostaliśmy to co dostaliśmy.

Polecam z kolei totalnie zapomniany horrorek z lat 90-tych zatytulowamy "Bad Moon", opowiadający o starciu wilkołaka (świetny Michael Paré) z owczarkiem niemieckim gdzieś w kanadyjskiej (?) głuszy. Powtarzam sobie ten filmik co jakiś czas i nie ogarniam, że w czasach niesłusznie minionych przeszedł kompletnie bez echa bo zawiera wszystko to co, porządny horror tego typu zawierać powinien, mianowicie cycki, krew i fenomenalnie wykonanego gumowego potwora (w dodatku dostajemy z jego udziałem kilka świetnie zaaranżowanych scen). Oczywiście polecam oglądać minimalnie krótszą wersję reżyserską, z której twórca filmu, Eric Red, zupełnie słusznie zresztą, wyjebał tandetną scenę CGI transformacji w wilkołaka, którą do filmu wcisnęli mu producenci. Poza tym cud, miód, malina i najlepszy filmowy wilkołak w historii.

[Obrazek: tumblr_obh513pbcb1re3gzzo2_540.gif]
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(12-10-2023, 10:26)Melvin27 napisał(a): Nawet o tym nie wiedziałem, może ją kiedyś sprawdzę ale na razie mi się jednak nie śpieszy

Wystraczy obejrzeć na YT te sceny ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Była japońska Klątwa w oryginalny Świt żywych trupów, to teraz:

Mr. Sardonicus - William Castle załapał się u mnie na spooktober. Ten tytuł wydał się najciekawszy, choć rezerwa była, bo Trzynaście duchów było słabe. 

Na szczęście akcja bardziej klasyczna, bo jest se wiktoriański doktor jadący do słowiańskiej Nibylandii, by odwiedzić tutejszego hrabiego Drakulę. Bardziej horrorowe, zero przemądrzałych bachorów i można się wystraszyć gęby Sardonicusa (na tamte czasy). 

Czemu horrory, które teraz oglądam muszą nawiązywać do mojego stanu w szpitalu :P? Ledwo ruszam nogami, a łydki mam napięte. Dokładnie jak tytułowy bohater, tylko jego dotknęły inne mięśnie i bardziej drastycznie.

Sardonicus choć jest szorstkim gnojem to też wzbudza jakieś współczucie przez swój stan i chce się, by się wyleczył.

Castle jak to on prezentuje jeden ze swych gimmicków, który polega na oddaniu głosu co do losu Sardonicusa. Całkiem fajny zabieg.

Tego Castle'a można spokojnie obejrzeć bez bólu.

7/10

Odpowiedz
House on Haunted Hill (1999)

Kontunuuje się trend oglądanych przeze mnie filmów które są w porządku ale którym zawsze czegoś brakuje żeby wskoczyć na ten następny poziom.

Tak samo jest tutaj, film ma parę fajnych pomysłów (szczególnie tych psychiatrycznych) i trochę fajnego gore ale w końcówce wydaje się być zrobiony tak trochę na odwal się.

No ale jako że lubię takie klimaty to całkiem dobrze mi się to oglądało, szczególnie że trwa to wszystko ok 90min.

6/10

Odpowiedz
The Cars That Ate Paris - myślałem, że to jest lepszy film, dzieło, którym Weir awansował do pierwszej ligi obiecujących reżyserów, a tutaj mocne rozczarowanie. Początek jest całkiem fajny: dziwny, ale intrygujący i niepokojący, dobrze zrobiony, ale im dalej w las, tym gorzej. Liczyłem na jakiś makabryczny odlot, że te samochody rzeczywiście będą się buntować, zjadać kogoś, a ostatecznie robi się coraz nudniej i nudniej osiągając szczyt nudy w scenie balu. Kilka fajnych scen z samochodową rozpierduchą to za mało. Ode mnie 4/10
Aż trudno uwierzyć, że kilka miesięcy później Weir nakręci swoje pierwsze arcydzieło.

Odpowiedz
The Amityville Horror (1979) - znowu film z spooktoberu, gdzie jest jakiś element odzwierciedlający mój szpitalny stan - Brolin wygląda tu jak ledwie funkcjonujący wrak człowieka.

Anyway, nie sądziłem że za tym stało AIP, bo zwykle dystrybowane/produkowane tytuły były jednak klasy i zwykle niewarte uwagi. A tu mamy do czynienia z klasykiem i A-listerami, zaś muzyka miała nominację do Oscara i Złotego Globu. I faktycznie to świetny film.

Dużo działa tu atmosfera i fakt, że w zasadzie niewiadomo co jest z tym domem. Czy coś w nim siedzi czy ma własną wolę. Chociażby podkreśla to front chałupy z oknami jak oczyma, kominem jako nosem i parterem podobnym do garnituru zębów.

Warto pochwalić grę aktorską, zwłaszcza Brolin i Kidder, którzy świetnie oddali postępującu obłęd i załamanie. Finał jest pełen napięcia i trzymałem się krawędzi łóżka. Muzyka miodzio, szczególnie główny temat z tymi chórkami. 

8/10i polecam bardzo. 

Odpowiedz
Więc teraz następne częsci. Trójka, jeśli dobrze pamietam, jest prequelem.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dog Soldiers (2002)

Neil Marshall zawsze był jednym z tych reżyserów gdzie obojętnie jak mocno krytycy po nim jadą, ja wciąż znajduje jakieś fajne elementy w jego filmach. ("The Descent" - jeden z moich ulubionych horrorów ever, "Hellboy" - dobra b-klasowa zabawa, nawet coś takiego jak "The Lair" dostało ode mnie 6/10)

Mimo to nigdy nie mogłem się przekonać do obejrzenia jego pierwszego filmu, czyli Dog Soldiers, głównie przez to że zawsze wydawał on mi się być mocno amatorski.

Jak się okazało, film ma w sobie trochę amatorki ale to wcale nie jest nic złego bo mega dodaje to do tego klimatu szkockich lasów i opuszczonej chaty w lesie.
Aktorzy też zrobili dobrą robotę i oddział naprawdę dał się polubić, nawet ci żołnierze którzy byli bardziej tak na drugim planie.
Wygląd wilkołaków też mi się spodobał, tak samo jak parę naprawdę krwawych momentów (motyw z psem i opatrunkiem - masakra ;D)

Widać tutaj nawiązania do Aliens, a może i nawet do Predatora czy Evil Dead ale nie miałem z tym żadnego problemu.

8/10

Odpowiedz
Cytat:następne częsci
Wiki mówi, że jest dziewięć filmów, potem remake, potem ze dwadzieścia kolejnych filmów mniej lub bardziej powiązanych :)
https://en.wikipedia.org/wiki/Works_based_on_the_Amityville_haunting#Films

Odpowiedz
Miałem na myśli tylko te kinowe. Czyli 3 pierwsze. Można jeszcze obejrzeć telewizyjną 4 (aczkolwiek to już się dzieje gdzie indziej) i ten reboot z 2017 - Awakening, który ma pewien zaskakujacy pomysl.

The Amityville Horror
Amityville II: The Possession - PREQUEL
Amityville 3-D
Amityville: The Final Chapter - telewizyjny.

Nie wiem czy z tych taśmowych pozniej cokolwiek jest warte uwagi.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
W szoku jestem. Najnowsza antologia dość mizernego cyklu, tj. VHS'85, jest zdecydowanie najlepszą. Nie, żeby to było jakieś szczególne osiągnięcie, ale jednak miłe zaskoczenie, bo nastawiałem się najwyżej na poprawną historyjkę czy dwie, a dostałem... krótkometrażówki które są po prostu spoko, więcej nawet, z powodzeniem mogły by być normalnym, pełnym metrażem! Mało co tu wkurza i drażni, całość jest pomysłowa, nie porywano się z motyką na słońce, wszystko mocno osadzone w latach osiemdziesiątych (ale bez przesady, ot, w trakcie jednej rozmowy luzem rzucają o "nowej książce Kinga, Smętażu", reszta to charakteryzacja, scenografia, ale też bez przesadyzmu i żadnych szaleństwa), 7/10 i serduszko, no.

Odpowiedz
Never talk to strangers - Banderas w latach 90-tych miał niesamowite szczęście zaciągać w swoich filmach do łóżka piękne kobiety - najpierw Salme Hayek, potem Rebeccę de Mornay, a kilka lat później młodą Angelinę Jolie. Nie wiem czy ktoś w ciągu 6 lat mógł zanotować lepszą serię ;)
A sam film? Cóż, przy takim Nagim Instynkcie wypada blado, a scenariusz jest tutaj sztucznie zagmatwany, aby walnąć widzowi w pewnym momencie twistem (wyjaśnienie w spojlerze), który broni wiele głupot, jakie pojawiają się co jakiś czas. Opierając się jednak na tym twiście film oferuje niewiele więcej, bo choć między Banderasem a de Mornay jest mega-chemia, to jednak końcówka dramatycznie dołuje (właśnie przez ów zwrot akcji). Można jednak śmiało stwierdzić, że takich filmów, z takim napięciem seksualnym między bohaterami, już się dzisiaj nie robi.

5/10 i plusik za bardzo dobrą de Mornay.

[Obrazek: Never_Talk_to_Strangers-381570264-large.jpg]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(14-10-2023, 15:28)raven.second napisał(a): W szoku jestem. Najnowsza antologia dość mizernego cyklu, tj. VHS'85, jest zdecydowanie najlepszą.


Nie wierzę, że może być lepsza niż '94. To było ich szczytowe osiągnięcie. Tamta kolejna, chyba '99 to było niezłe ścierwo.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(14-10-2023, 16:46)Snappik napisał(a): Never talk to strangers 

[Obrazek: Never_Talk_to_Strangers-381570264-large.jpg]

Odważyłem się zajrzeć w spojler i muszę powiedzieć że biorąc pod uwagę wszystkie rodzaje twistów w filmach to ten musi być jednym z popularniejszych, powiedziałbym że szczególnie w latach 90 i 2000 scenarzyści szaleli na punkcie tego rozwiązania, choć wcześniej pewnie też był często używany.
Dość powiedzieć że obejrzałem kiedyś zupełnie przypadkowo dzień po dniu dwa filmy w których wystąpił dokładnie ten sam właśnie zwrot akcji co w Never Talk to strangers

Odpowiedz
Cytat: '99 to było niezłe ścierwo
Chyba najgorsza ze wszystkich, faktycznie. Może dlatego też tak bardzo mi się '85 podoba, bo w porównaniu do poprzedniczki jest po prostu lepsza :) albo inaczej, każdy segment jest mniej więcej na tym samym, równym poziomie, a wszelkie odchyły są w stronę pozytywną czy to za sprawą gore, aktorstwa, pomysłu na filmik czy zwrotu akcji...

Odpowiedz
(14-10-2023, 08:36)raven.second napisał(a):
Cytat:następne częsci
Wiki mówi, że jest dziewięć filmów, potem remake, potem ze dwadzieścia kolejnych filmów mniej lub bardziej powiązanych :)
https://en.wikipedia.org/wiki/Works_based_on_the_Amityville_haunting#Films

Jezu, aż tyle :)? Jak już robić sequele (których nie mam zamiarów oglądać, bo jedynka to dla mnie zamknięte dzieło), to może jeden, dwa. Zwłaszcza, że dom to powinien być zaburzony i zasypany solą.

Jeszcze przypomniało mi się, że to z tego filmu zaczerpnięto muchy i wypróżniającego Jamesa Woodsa w Strasznego Filmu 2.


Dobra, dziś Dzień Edukacji Narodowej (żadnego nauczyciela! Zresztą większość na niego nie zasługuje) i co za tym idzie wariacja lektury szkolnej:

Puchatek: Krew i miód - jak siostra przyjechała w tym roku na Wielkanoc, to planowała pójść że mną na Dungeons & Dragons (ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo D&D jeszcze nie miało premiery w Polsce, a ona musiała wracać do Austrii). I pamiętam podczas przeglądania pasujących seansów jej niemiłe zaskoczenie na widok horrorowego Kubusia Puchatka. Pokrótce wyjaśniłem, że efekt wejścia misia do domeny publicznej itd. Siostra zmieszana, że tak nie wypada itd. Nawet ironicznie zaproponowałem, żeby w zastępstwie D&D pójść na Krew i miód, ale siora nie była skora psuć sobie dzieciństwo :).

I jakoś tak kusiło mnie zobaczyć filmidło i zapisałem w kajeciku jako pozycję na spooktober. Najmłodszą jak się okazało. I wreszcie pozycja nie nawiązująca do mego stanu zdrowia podczas szpitalu :D. Rdzeń fabuły z kolei przypomniała mi jeden odcinek Kid Paddle'a, gdzie Horacy wspomina o grze/filmie o kosmicznym potworze grasującym z siekierą w pensjonacie dla dziewczyn :). 

Plusem jest to, że Krew i miód to pełnoprawny horror i nikt nie bawi się w śmieszkowanie i meta (z racji materiału źródłowego). Wymień imiona antagonistów i masz randomowy slasher o złych potworach. Z tego względu jest to jednak przeciętny film, na który człowiek nie rzuciłby oka, chyba że w ramach szukania czegoś na wypełnienie 1,5 godziny. 

Zdziwiłem się, że główne bohaterki są białe - w ogóle w obsadzie zero mniejszości, co jest zaskakujące w amerykańskim kinie 2020+. itd. I w sumie mogli, bo wszystkie loszki to brunetki i nie rozróżniałem, która jest która. I mogli nie ograniczać się do Kubusia i Prosiaczka i mogliby się pojawić i Królik i Sowa.

Da się oglądać, ale to tylko pozycja na jednorazowy seans

5/10

PS. Wieszczę sequel z Tygryskiem, bo Chatka Puchatka w następnym roku wchodzi do domeny publicznej :). 

Odpowiedz
Mechanik: Prawo zemsty

Powiem tak: lata 2011-2013 to jest absolutna faza szczytowa w twórczości Stathama. Gdyby nie genialny "Jeden gniewny człowiek" Ritchiego z roku 2021, uznałbym, że Statham się skończył. Po prostu spójrzcie, w czym on wtedy zagrał:

Killer Elite
Blitz
wspomniany The Mechanic
Protector
Homefront
Koliber
Parker

Wszystkie te filmy mają u mnie minimum 7/10 w swoim gatunku, natomiast "Mechanik", "Koliber" i "Blitz" po 9/10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,014 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,203 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,351 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,828 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,160 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości