Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Dzieci kukurydzy (6/10), w temacie o ekranizacjach Kinga edytowałem posta!

Odpowiedz
Essential Killing, reż. Jerzy Skolimowski - 6/10 - Film zaczyna się naprawdę nieźle, fabularnie bez pierdololo, z dużą dozą naturalizmu widz zostaje wrzucony w historię bez żadnego prologu i wyjaśnień. Mamy ładne ujęcia, mało dialogu, dużo niezłej akcji, sceny tortur w więzieniu, itp. za to wszystko duży plus. Widać, że Skolimowski dążył do ilustracji jak najbardziej realistycznej, jednak nie we wszystkich aspektach mu się to udało, ale to akurat raczej detale. Niestety od polowy filmu zaczyna chyba brakować już pomysłu scenarzyście albo skończył się budżet, bo z ciekawego survivalowego thrillera/sensacyjniaka film przestawia wajchę na 100% "kino artystyczne", że tak to nazwę. Dojenie mleka z bimbałów jakieś grażyny, delirka po gumijagodach i tym podobne akcje kładą ten film. Mimo wszystko jednak warto go sobie oblukać, chociażby dla samych krajobrazów, scenografii i przepięknych zdjęć.

Odpowiedz
The Wretched, czyli Wiedźma z 2019. Dosłownie, to film gdzie baba jaga z lasu porywa i pożera dzieci :) fabularnie to sztampa, nastolatek przyjeżdża do ojca na wakacje - zauważa coś podejrzanego - nikt mu nie wierzy - jest coraz więcej zamieszania - i tak dalej, i tak dalej. Ot, porządny film, który nie straszy pod żadnym względem, ale, co ważniejsze, nie wkurza i nie irytuje głupotami czy innymi debilizmami, do tego wygląda całkiem fajnie, jest nawet odrobina body horroru (sam design czarownicy też spoko, właśnie w kierunku takiej pożerającej niemowlęta upiornej baby), a i młodzież nie drażni. Wady są w sumie trzy, nieznaczne, ale jednak są.
7/10, bardzo fajny, sympatyczny film o czarownicy.

Odpowiedz
Dead & Buried (1981)

Czy film o tak fajnym tytule jak "Martwy i pogrzebany" może być słaby?
No pewnie może ale w tym przypadku jest na szczęście bardzo solidny.

W skrócie chodzi o to że w pewnej wiosce zabijani są turyści i ogólnie ludzie którzy są nie miejscowi. Więcej nie chcę zdradzać bo nawet opis na imdb zdradza więcej niż powinien.

Lubię po prostu takie horrory które nie są idealne ale mają fajne pomysły i są zrealizowane są w porządku a dokładnie takim filmem jest Dead & Buried.

Film ma taki fajny klimat małego miasteczka (przypominający trochę "The Fog" od Carpentera), parę fajnych zabójstw i ciekawą fabułę która jest w sumie najfajniejszym elementem tego filmu bo za każdym razem kiedy wydawało mi się że rozwiązałem zagadkę to film atakował kolejnym twistem i tak w kółko aż po samą końcówkę.

Jedyny taki poważny minus to niestety kreacja głównego bohatera który jest mniej więcej tak przekonujący i sympatyczny jak główny bohater Halloween 3.

7/10

Odpowiedz
Upiór w operze Hammera miał japoński Puls. Podobnie niejaka Ginger Snaps. I jak stoimy z dalszym spooktoberem?

De Lift - holenderski film grozy o morderczej windzie XD. Wyprzedził Cameron z jego Terminatorem, bo film ostrzega przed samoświadomą technologią - holenderski Cyberdyne tworzy rewolucyjny biochip komputerowy stosowany potem w windzie jednego budynku. I potem winda zaczyna zabijać i szefowie budynku i koncernu komputerowego chcą to zatuszować, gdyby nie jeden mechanik wyglądający jak każdy tata z ówczesnego sitcomu.

Cóż, Spoorloos to to nie jest. W sumie film nie wie czy chce być poważny czy jednak komediowy. Początek to jakieś śmichy chichy z jakichś niderlandzkich odpowiedników ludzi z Podlasia, gdy reszta jest grana relatywnie serio.
 
Zwłaszcza, że nakręcony jest zacnie. Bardzo klimatyczny soundtrack. Do aktorstwa też nie mam co się przyczepić. Ale co z tego jak scenariusz i premise rujnuje wszystko i jakby się mocno nie starał, to nic z tego nie będzie. 

Spokojnie bym widział to u Brandona Tenolda. 

4/10

Odpowiedz
Kochanek Lady Chatterley - 2022 - Netflix
Obejrzałem trochę z nudów i można obejrzeć. Książka swego czasu była skandalem, a ja ją nawet czytałem, ale tak dawno, że nic nie pamiętam. Jak się okazało to już enta adaptacja a ja obejrzałem dopiero pierwszą. Nie jest to najgorsze. Sporo się bzykają i seks jest tutaj całkiem nieźle pokazany, Emma Corrin pokazuje cycuszki. Mimo wszystko pewnie za 2 tygodnie nie będę tego pamiętał.
Jakieś 6/10 może.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Cytat:I jak stoimy z dalszym spooktoberem?
Chyba największy zawód jak do tej pory: Wyznawcy zła z '87. W teorii jest tu wszystko, co powinno działać: brutalne morderstwa dzieci, podejrzenie rytualnej zbrodni, snujące się w tle widmo jakiegoś kultu czy innej sekty, narastające szaleństwo i paranoja... a jednak jest to takie, nie wiem, niemrawe, wymuszone, bez większych emocji, a jak się pojawiają, to kompletnie nie pasują. Główny bohater, psycholog, terapeuta i tak dalej, a więc chłop, który powinien doskonale radzić sobie z uczuciami, emocjami, zachowaniem i całą resztą, to krzykliwy furiat, co to rękę na syna podniesie, łatwo w panikę wpada i w ogóle. No i twist fajny, ale działałby lepiej gdyby nie prolog, bo wtedy od razu wiadomo o co chodzi i człowiek może tylko odliczać do czas "odkrycia". Naciągane 5/10, smutno mi.

Odpowiedz
This Is a Robbery: The World's Biggest Art Heist - historia jest wstrząsająca i budząca we mnie smutek większy niż po bombardowaniu szpitali na bliskim wschodzie, ale o ile pierwsze dwa odcinki ogląda się z zafascynowaniem, tak dwa ostatnie to niepotrzebne rozwadnianie tematu. Przydałaby się kompletna zmiana formatu: wywalenie wszelkich powtórzeń, ograniczyć najbardziej znienawidzony przeze mnie element w dokumentach, czyli rekonstrukcje z aktorami, a skupić się tylko na materiałach archiwalnych i gadających głowach, wszystko skondensować do 2h filmu i byłoby o wiele lepiej.
Niestety w narracji jest też sporo chaosu, niekonsekwencji, jak w przypadku zaangażowania FBI, która jest przedstawiana trochę jako ta zła organizacja, która prawdopodobnie chce coś ukryć, ale gdy są wywiady z agentami FBI prowadzącymi sprawę, to w ogóle tych wątków się nie porusza. Pojawiają się też sensacyjne sugestie, powtarzane po kilka razy jak ta, że gangsterzy używają kradzionych dzieł sztuki jako karty wyjścia z więzienia, ale nie podaje się żadnego przykładu, aby kiedyś rzeczywiście to zadziałało. Więc niestety jest to świetny materiał na dokument, który został całkowicie znetflixowany. Pomimo tego, że się bardzo dobrze oglądało, to jednak zaledwie 5/10 ode mnie.

Odpowiedz
Też to odpaliłem jakiś czas temu, bo temat wydawał mi się niezły i szukałem czegoś podobnego do Made You Look: A True Story About Fake Art. Liczyłem na średni netlixowo-dokumentalny poziom, ale właściwie od samego początku miałem poczucie, że jest to zajebista historia, ale fatalnie pokazana do tego stopnia, że sie po prostu odbiłem i wyłączyłem chyba w połowie pierwszego odcinka. Warsztatowo fatalna robota moim zdaniem a na pewno dająca tak irytujące poczucie zmarnowanej okazji, jakiego dawno nie miałem. Jak piszesz, że początek i tak lepszy niż końcówka to tym bardziej nie dam drugiej szansy. 

Made You Look: A True Story About Fake Art też nie jest jakiś rewelacyjny a historia mniej sensacyjna, w dużej mierze też o tym co jest sztuką i dlaczego, ale jeśli nie widziałeś to mogę polecić. 


Odpowiedz
Trzeci i czwarty odcinek to zabawa z widzem w kotka i myszkę, czyli rozrysowują wielkie powiązania mafijne, pokazują mnóstwo tropów, aby na koniec stwierdzić, że to wszystko były tylko poszlaki, ci ludzie w większości nie żyją i w sumie tyle.
Zacząłem też oglądać Beckhama i to wydaje się być samograjem, którego nie zepsuto megalomanią bohatera jak w przypadków dokumentu o Ronaldo.

Odpowiedz
(20-10-2023, 11:15)simek napisał(a): Trzeci i czwarty odcinek to zabawa z widzem w kotka i myszkę, czyli rozrysowują wielkie powiązania mafijne, pokazują mnóstwo tropów, aby na koniec stwierdzić, że to wszystko były tylko poszlaki, ci ludzie w większości nie żyją i w sumie tyle.

Podobnie było w Vatican Girl. Sporo poszlak, teorii bez poparcia i gdybania. Mam wrażenie, że oni to specjalnie rozciągają do kilku odcinków tylko dlatego, że tak sobie biznesowo wymyślili, jak już w coś ładują kasę (stosunkowo małą pewnie w porównaniu do fabuł) to chcą mieć dokumentalną miniserię do binge'owania zamiast jednego dwugodzinnego filmu.


Odpowiedz
Kolejny film i kolejna ekipa dzieciaków, jakoś tak wyszło, że w tym roku chyba większość oglądanych filmów jest o nastolatkach, dzieciach lub z nastolatkami, czy dziećmi :) tym razem Wioska przeklętych, oryginał z 1960. Urocza, mała angielska wieś i ekipa jasnowłosych dzieci w mundurkach, istnych nadludzi. Upiorne twarzyczki, narastający nastrój niepokoju i paranoi, ale czegoś zabrakło. Nie wiem jak remake, ale tutaj wszystko trwa tylko trochę ponad godzinę i poza prologiem, należycie rozwiniętym i pociągniętym, mam wrażenie, że cała reszta jest bardzo skrótowa i szybko, gwałtowna niemal. Ogląda się dobrze, nie zaprzeczę, po prostu chciałbym więcej tego rosnącego szaleństwa... więc 7/10.

Odpowiedz
Rimejk Carpentera ma dobre pierwsze 20-30 minut, muzyka robi klimat... i nagle reżyserowi jakby przestaje zależeć i wychodzi szrot.

Opening filmu:


Odpowiedz
Thir13en Ghosts (2001)

W skrócie chodzi tu o to że Monk wraz z dziećmi odziedziczają wielki dom od zmarłego wuja F. Murraya Abrahama, którego największą pasją było zbieranie duchów do swojej osobliwej kolekcji.

Gdziekolwiek w necie człowiek nie poszuka opinii na temat tego filmu to bardzo często widać zdanie że ma on ciekawą scenografię i design duchów ale nie wykorzystuje do końca swojego potencjału.

No i w sumie to trochę się z tym zgadzam bo czasami aż prosi się żeby poświęcić trochę więcej czasu niektórym duchom, żeby wytłumaczyć dlaczego wyglądają tak jak wyglądają i jak doszło do ich śmierci.

Ale z drugiej strony to jakby chciało się naprawdę wszystko wytłumaczyć to w sumie film musiałby być dużo dłuższy a i tak nie wyczerpało by się wszystkich możliwości jakie ten pomysł zbierania duchów prezentuje.

6/10

Odpowiedz
(20-10-2023, 15:09)Scheckley napisał(a): Rimejk Carpentera ma dobre pierwsze 20-30 minut, muzyka robi klimat... i nagle reżyserowi jakby przestaje zależeć i wychodzi szrot.

Opening filmu:


Taki już casus carpentera. Ma na koncie filmy wybitne, ale i także totalne gówna, nieporozumienia typu Duchy Marsa itp...

Odpowiedz
(20-10-2023, 18:22)Melvin27 napisał(a): Thir13en Ghosts (2001)

W skrócie chodzi tu o to że Monk wraz z dziećmi odziedziczają wielki dom od zmarłego wuja F. Murraya Abrahama, którego największą pasją było zbieranie duchów do swojej osobliwej kolekcji. 
Nie wiem, czy wiesz ale to filmu Castle'a pod tym samym tytułem, ale oryginału nie polecam i z perspektywy czasu to remake (który też nisko oceniłem) uważam za lepszy. A przy okazji...


Lake Mungo - polecali forumowicze w różnych tematach jako horrorowy dokument, jaki to dobry i w ogóle, to dopisałem do spooktoberu. O filmie NIC nie wiedziałem i nawet nie wchodziłem w wiki, bo słyszałem, że są jakieś twisty.

Lepiej sprzedaje iluzję dokumentu niż zeszłoroczne The Poughkeepsie Tapes, gdzie tam były elementy zdradzające faktyczny wiek produkcji. Tu wszystko jest spreparowane idealnie (inna sprawa, że fejkowe nagrania miały krótszą odległość czasową). Tematyka skojarzyła mi się z Nie do wiary (także przez formę). A oglądałem z zaciekawieniem, bo czasem interesują mnie motywy tajemniczych nagrań/zdjęć. W połowie następuje zwrot akcji, który niby wyjaśnia. Ale wiedziałem, że coś jeszcze będzie. I po tym wychodzą kolejne trupy z szafy. I przy tym głównym przyznam się, że podskoczyłem. Więcej nic nie powiem, ponieważ naprawdę to ten typ filmu, który powinno obejrzeć "na czczo".

9/10 i polecam bardzo.

Odpowiedz
Odkąd obejrzałem Lake Mungo to zakochałem się w tym filmie, na początku w wolnym tempie (klimatycznie) rozwijana jest tajemnica, która za każdym razem jest rozwiewana, aż nagle pojawia się ten zwrot akcji i "szczęśliwe zakończenie" z "tym" ujęciem/stopklatką i czujne oko dostrzeże coś co całkowicie zmienia wydźwięk zakończenia, bardzo niedoceniony horror, bo to nie jest prymitywny horror, opiera się o motyw śmierci, straty, akceptacji, radzenia sobie ze śmiercią i o wiele więcej, dużo emocji, ale cały film jest subtelny.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
O ile pamiętam należałem do osób entuzjastycznie promujących LM na forum. Chyba w to Halloween fundnę sobie powtórkę, bo w swojej kategorii to film bez wątpienia wybitny, w którym smutek i groza nakręcają się nawzajem. W epoce zdehumanizowanych, powierzchownie nihilistycznych straszaków takich jak Każdy Film W Którym Na Końcu Potwór Po Zabiciu Wszystkich Skacze Na Ekran taka doza najzwyklejszego człowieczeństwa w horrorze jest niezwykle odświeżająca.

Odpowiedz
His Girl Friday (1940)

Lubię sobie jesiennego wieczoru zapodać jakąś screwball comedy. Pomimo niezbyt angażującej pierwszej połowy, robi się z czasem barwniej. Fajna satyra na dziennikarzy i łapówkarstwo. Ten rozkręcający się potok słów jednych zmęczy, innych zauroczy. Mnie bliżej zdecydowanie do tej drugiej grupy. W pewnym momencie trafia się nawet sympatyczny czarny humor ;)

W sumie najlepsze co ten film oferuje to aktorski duet. Cary Grant i Rosalind Russell świetnie odgrywają swoje role. On jak to Cary Grant - czaruje i uwodzi z ekranu, ona z kolei ładnie się bawi jako zdeterminowana dziennikareczka. Zdecydowanie czują się w konwencji jak ryba w wodzie.

7/10

Odpowiedz
Gran Turismo - nie wierzyłem, że Blomkampowi uda się zrobić jeszcze jakiś dobry w karierze. A ten jest właśnie dobry, przynajmniej w swojej kategorii. Nie dość, że szanuje mocno swój origin, czyli kultową serię gier (od której zaczyna się właściwie fabuła), to jeszcze bazuje na faktach w postaci prawdziwego simracera, który osiągnął sukces w rzeczywistych wyścigach. Scenariusz to oczywiście taki hit&miss jak to u Blomkampa, gdzie złe są sceny nazwijmy to uczuciowe - to taki poziom dramatyczny dla 9-latków. Ale cała reszta - nawet biorąc pod uwagę wszechobecne schematy - trąci solidną klasą B, nic więcej w sumie do szczęścia tu nie trzeba. Aktorsko najlepszy jest tu Harbour i to on jest dla mnie miłym zaskoczeniem, bo film w pewnym fragmencie skupia się na jego osobie i wyciąga trochę więcej głębi. Nie to, że jest to jakoś oryginalne i w ogóle przełomowe w adaptacjach gier wideo, ale ja to kupiłem. W ogóle pewien wątek przed finałowym wyścigiem wyszedł Blomkampowi i ekipie nadzwyczaj dobrze. A same wyścigi? Megadobre, realizacyjnie - poza 2 scenkami - pierwszorzędne. Neill poszedł w dużo scen praktycznych i to się czuje. Trochę żałuję, że nie byłem na tym w kinie, bo dźwięk pewnie musiał brzmieć zajebiście. Oczywiście realizm miejscami idzie się walić, ale tak samo było w uwielbianym przeze mnie ostatnim Top Gunie, więc ciężko tu pisać o minusach.

BTW. Dawno nie widziałem tak skrajnie antyniemieckiego filmu w mainstreamie ;) Normalnie czułem się jakby producentem była TVP.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,247 243,662 12-05-2026, 00:28
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,945 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,268 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,756 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,438 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,838 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,333 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 327 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości