Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Ja właśnie byłem na tym w kinie i wyścigi były mega dobre, największy plus filmu zdecydowanie, chociaż główna trójka bohaterów też na plus.
Poza tym podobało mi się że wątek romantyczny nie był rozwleczony, raz se pogadali, potem się jeszcze spotkali w Tokio ale cały czas wiadomo było że w tym filmie chodzi przede wszystkim o chłopaka i jego marzenia a nie o romansowanie.
21-10-2023, 16:31
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Re-Animator - do spooktoberu wróciły motywy związane z moim szpitalnym pobytem, bo akcja dzieje się głównie w szpitalu, a bohaterami są studenci medycyny :). I trafiłem z miesiącem, bo wydarzenia dzieją się w październiku.
Sądziłem, że to wariacja na temat Frankensteina, bo tytułowy bohater przywraca zmarłych ecto-coolerem. A to na podst. prozy Lovecrafta (czyli jego dzieło w tym roku mam zaliczone, choć nie planowałem).
Sądziłem także, że Herbert będzie tym złym że względu na to, co odjaniepawla. Lecz potem fabuła zmienia tor, choć mogłem tego się spodziewać. Ale nie spodziewałem jednej rzeczy, która zdarzyła się w końcówce.
Wszyscy grają na pół gwizdka lub aż nadto teatralnie. Wyjątkami są Jeffrey Combs w wersji creepy Matthew Broderick - oślizgły typek, który nie cofnie się przed niczym, a nawet grozi swemu kompanowi, że wsypie go dziekanowi. Oraz David Gale, gdy zostaje Bezgłowym Pieszym.
Sama całość aż tak siebie nie traktuje serio, chociażby przez bardziej komediową interpretację muzyki z Psychozy. I to co tygryski lubią najbardziej jest sporo krwawego gore. Ogólnie efekty specjalne stoją na odpowiednim poziomie i są jednym z atutów, jak w późniejszym filmie Gordona - From Beyond. I w sumie From Beyond bardziej mi się podobał, ale Re-Animatorem mile się rozczarowałem.
7/10
21-10-2023, 17:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2023, 17:35 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Dzisiaj double-feature, ponieważ oba filmy trwają godzinę z hakiem. I w obu jest duet Karloff-Lugosi. I znowu na podst. twórczości Poego:
Czarny kot (1934) - ciekawe jak Węgrzy zareagowali na kilometrowe nieścisłości dot. ich ojczyzny zawarte w filmie. Imię i nazwisko Lugosiego jest za mało wymawialne jak na węgierskie nazwisko, a Karloff - będący tu Austriakiem - nosi jakieś szwedzkie imię (wiem, bo sprawdziłem) :). Niecodzienna scenografia dla horroru z tych lat, ponieważ siedziba głównego złego to nowoczesna art-decowa budowla. Druga główna para - czyli amerykańskie małżeństwo płaskie dość, czego twórcy mieli świadomość, bo znacznie więcej czasu ekranowego ma Lugosi będący tu de facto głównym bohaterem. Odmienna rola w jego portfolio, ponieważ gra postać w pełni pozytywną i współczuje się mu w jego sytuacji. Dam plusa za to, że w finale robi się drastyczny jak na tamte czasy. Muzyka dość nachalna. A w sumie też trochę czegoś tu mi brakowało w filmie. Warto ujrzeć jako ciekawostkę i też fakt, że to pierwszy wspólny film horrorowych legend.
7/10
Kruk (1935) - trochę więcej nawiązania do Poego, gdyż Lugosi jest fanatykiem jego twórczości i ma na biurku wypchanego kruka, a jego sala tortur nawiązuje do Studni i wahadła. I teraz jest na odwrót, bo Lugosi jest tym złym, a Karloff tym dobrym. Lugosi gra chyba największą mendę w swej dotychczasowej twórczości - m.in. najpierw obiecuje jakiemuś brzydalowi ładniejszą twarz, a zamiast tego szpeci go bardziej i obiecuje, że przywróci mu status quo, jak zrobi jakieś zadanie (i znając życie się wcale nie wywiąże). Także Karloff dostał lepszą rolę i udowadnia, że był wszechstronnym aktorem. Współczuje się jego postaci. Reszta aktorów to płaski standard do wypełnienia obsady. Kilka jest zbędnych jak gruby porucznik i jego porucznik czy jakiś Pinky ze swą skrzeczącą żoną wyrwaną z komedii. Jakbym miał wybierać, który z tych dwóch filmów tylko jeden rekomendować - to byłby Kruk.
7/10
22-10-2023, 12:51
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Noc demona (1957) to kolejny staruszek stojący intrygą, fabuła i klimatem, krążący wokoło tematyki sekt, kultów, zła, klątw i innych takich. Bonusem jest to, że toczy się w październiku :) Efekty się zestarzały okrutnie, ale - z tego co wyczytałem - nie planowano w ogóle pokazywać tytułowego demona i to była odgórna decyzja. Cóż, bez diabełka byłoby dużo lepiej, no i końcówka też wybrzmiewałaby znacznie mocniej, pozostawiając w sferze domysłów co się naprawdę stało, zamiast prostackiego wyłożenia co i jak, niby obuchem w łeb - dużo gorsze jest jednak pokazania demona na samym początku, w pierwszych nie wiem, dziesięciu minutach albo i wcześniej nawet!
Tylko jedna scena - albo raczej jedno ujęcie - z demonem jest naprawdę fajne: ciemna noc, leśna ścieżka i w ziemi pojawiają się duże, głębokie ślady, zwiastujące nadejście czegoś masywnego. Także i sam dym, powoli wydobywający się z nicości jest spoko, ale potem pojawia się brzydki gumowy stworek w ogromnym zbliżeniu... Niemniej to jedyna wada. Naukowiec-doktor jest niczym Scully, szukający naukowego, racjonalnego podejścia i wytłumaczenia wszelkich zjawisk, a towarzysząca mu siostrzenica zmarłego nagle i w tajemniczych okolicznościach wuja pełni tu rolę podobną do Muldera, osoby wierzącej i przekonanej, że gdzieś tam czai się coś jeszcze, coś co towarzyszyło ludzkości od zawsze. Po drugiej stronie z kolei jest naprawdę świetnie przedstawiony pan okultysta, z demoniczną (hehe) bródką w szpic, który za dnia zabawia dzieciaki wyciąganiem szczeniaczków z kapelusza. 8/10 najmniej!
22-10-2023, 16:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-10-2023, 16:04 przez raven.second.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
The Changeling/Zemsta po latach (1980)
Po Lśnieniu nabrałem ochoty na horrory o nawiedzonych domach i tak się złożyło że w tym samym roku powstała też bardzo dobra "Zemsta po latach"
Ogólnie chodzi tu o to że główny bohater wprowadza się do wielkiego domu w którym zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czyli w sumie nic nowego ale mi to nie przeszkadza bo jest tutaj parę naprawdę dobrych scen. Muzyka jest też naprawdę solidna.
Dobry jest też Scott w swojej roli chociaż czasami jest postać wydaje się być aż za doskonała, praktycznie zawsze ma na wszystko wytłumaczenie i doskonale wie co robić, ogólnie to bardzo trudno go czymkolwiek zaskoczyć.
8/10
22-10-2023, 17:52
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Gęsia skórka (2015) - z książkami miałem do czynienia okazjonalnie; w domu rządziła Szkoła przy cmentarzu. Za to serialową adaptację się oglądało w dzieciństwie i potrafiła wtedy wystraszyć (do tej pory odcinek o niewidzialnym chłopcu mnie przeraża). To uznałem, że rzucę okiem na film.
Może gdyby była to zupełnie inna historia nie związana z franczyzą to może byłbym bardziej łaskawy. Film popełnia ogromny grzech robiąc z tego komedię. Przede wszystkim książkowa/telewizyjna Gęsia skórka była stuprocentowym horrorem. Dorosłych nie wystraszy, ale młodsi mogą zakrywać oczy, a ilości humoru były raczej śladowe.
I ktoś wpadł na niezrozumiały dla mnie pomysł, by zrobić z tego meta wariację
na 13 demonów Scooby Doo. Gdybym miał robić pełnometrażową Gęsią skórkę to w formie antologii filmowej, bo oryginalne książki to były stand-alone'y.
I jest to dość nieśmieszna komedia, płaskimi postaciami i głupotami (policja zawierza w wyjaśnienia ewidentnie podejrzanego typa zamiast zrobić rewizje całego domu w poważnej sprawie jaką jest przemoc domowa. Albo na szkolnym balu bohaterowie zamiast powiedzieć, żeby zabarykadować drzwi, to gada niewiarygodną historię o potworach - choć z niej wynika jedyny udany żart). Aha, byłbym zapomniał - CGI jest fatalne.
1/10 i nie polecam. Po ochłonięciu i obejrzeniu reszty spooktoberu daję 4,5/10, ale dalej nie polecam.
PS. Zdziwiłem się, że nie zrobiono do filmu polskiego dubbingu, jako że do serialu powstał takowy. I Widownia będzie się składać z osób poniżej 18 lat życia i spokojnie można puścić dzieciakom.
23-10-2023, 11:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-07-2024, 20:13 przez OGPUEE.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Pajęczyna (2023) to niby nawiedzony dom, niby thriller o patologicznych rodzicach, niby - lekki spojler
home invasion gone wrong patrząc na ostatni akt gdzie sedno i wspólny element stanowi stary, skrzypiący dom zamieszkały przez mamę, tatę i synka, który słyszy zza ścian jakieś stuknięcia, zgrzyty i inne takie, ale nikt mu nie wierzy. I tyle. Film wyróżnia się na tle innych genialnym klimatem potęgowanym scenografią - mam wrażenie, że każdy pokój, każde pomieszczenie, sufit, czy ściana były nieznacznie większe, nie na tyle, by zwracać bezczelnie uwagę, ale jednak dość, by stworzyć uczucie niepokoju czy niepewności :) albo po prostu jakoś zmyślnie to wszystko sfilmowali, nie wiem, w każdym razie działa. Podobnie, aczkolwiek w znacznie mniejszym stopniu, swoje robi też duet Caplan-Starr, aczkolwiek mam wrażenie, że Homelander po postu odwalił pańszczyznę i cisnął na niskich obrotach, jako właśnie Homelander, a te wszystkie ujęcia jak chodzi z młotkiem, czy jak się uśmiecha albo jak każe synowi kopać "grób na dynie" to była po prostu podpucha. Panią nauczycielkę pominę, podobnie jak dzieciaka, głównego bohatera. Ot, są i tyle i jako jedyni ogarniają, że coś jest nie tak.
Głupota i debilizm w postaci morderczego mutanta mieszkającego za tekturową ścianą, a w nie w kamiennej piwnicy z kratą bardzo boli, podobnie fakt, że stwór ten o włosach długich niby Rozpusznka zapierdziela po ścianach, suficie i morduje wszystko i wszystkich :), do tego cgi jest fatalne, także ten, no lepiej było gdy film trzymał się nieco tego psychologicznego etapu gdzie dzieciakowi powoli odwala. Scena, gdy otruł rodziców byłaby perfekcyjnym finałem, ale nie, trzeba było rzucić cgi-stwora i litry krwi i w ogóle... 5/10.
23-10-2023, 13:51
Agent Putina
Liczba postów: 4,323
Liczba wątków: 21
No, wszystko co w drugim spoilerze kompletnie zepsuło film i pomijając nawet głupotę i rażący kontrast, jest zrobione po prostu na odwal i byle jak. Ale pierwsza plus minus godzina i aktorstwo Caplan znakomite.
23-10-2023, 14:01
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,209
Liczba wątków: 29
A nie możecie zrobić tematu o horrorach osobnego? Wygodniej byłoby wtedy szukać bo w "krótkiej piłce" te recenzje znikną jak łzy w deszczu.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-10-2023, 17:03
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Dark Glasses (2022)
Najnowszy Argento to w sumie film który jest mocno nierówny ale nie mogę powiedzieć że źle się na nim bawiłem. A chodzi tu o to że na prostytutkę poluje morderca który wziął sobie za zadanie eliminowanie jej koleżanek po fachu.
No i w większości scen obyczajowych ten film jest w sumie dosyć przeciętny, ale kiedy Argento robi swoje, czyli sceny mające na zadaniu wzbudzać napięcie to film daje rade, szczególnie że soundtrack i klimat to takie best of od Argento.
Film jest szczególnie dla dużych fanów twórczości Włocha a innym raczej nie podejdzie zbytnio, no ale ja go bardzo lubię więc spędziłem całkiem nieźle czas.
6-/10
23-10-2023, 17:59
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
(23-10-2023, 17:03)shamar napisał(a): A nie możecie zrobić tematu o horrorach osobnego? Wygodniej byłoby wtedy szukać bo w "krótkiej piłce" te recenzje znikną jak łzy w deszczu.
Wystarczy wejść do krótkiej piłki w okres października.
23-10-2023, 18:02
Dużo pisze
Liczba postów: 280
Liczba wątków: 0
"Gad" - Netflix wyjątkowo zrobił coś jak trzeba. Wspaniały noir - nic nie musi się wyjaśnić do końca, zostają wątpliwości i luźne sznurki. Benicio del Toro jest zmęczony jak ściorchany glina być powinien, ciężko odróżnić tych dobrych od kolesi, którym brzydko z buzi pachnie.
Wspaniały film, z pewnością powtórzę. Dla mnie 10/10.
23-10-2023, 21:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2023, 21:20 przez JohnnyCash.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,005
Liczba wątków: 8
(23-10-2023, 13:51)raven.second napisał(a): Pajęczyna (2023) to niby nawiedzony dom, niby thriller o patologicznych rodzicach, niby - lekki spojler
home invasion gone wrong patrząc na ostatni akt gdzie sedno i wspólny element stanowi stary, skrzypiący dom zamieszkały przez mamę, tatę i synka, który słyszy zza ścian jakieś stuknięcia, zgrzyty i inne takie, ale nikt mu nie wierzy. I tyle. Film wyróżnia się na tle innych genialnym klimatem potęgowanym scenografią - mam wrażenie, że każdy pokój, każde pomieszczenie, sufit, czy ściana były nieznacznie większe, nie na tyle, by zwracać bezczelnie uwagę, ale jednak dość, by stworzyć uczucie niepokoju czy niepewności :) albo po prostu jakoś zmyślnie to wszystko sfilmowali, nie wiem, w każdym razie działa. Podobnie, aczkolwiek w znacznie mniejszym stopniu, swoje robi też duet Caplan-Starr, aczkolwiek mam wrażenie, że Homelander po postu odwalił pańszczyznę i cisnął na niskich obrotach, jako właśnie Homelander, a te wszystkie ujęcia jak chodzi z młotkiem, czy jak się uśmiecha albo jak każe synowi kopać "grób na dynie" to była po prostu podpucha. Panią nauczycielkę pominę, podobnie jak dzieciaka, głównego bohatera. Ot, są i tyle i jako jedyni ogarniają, że coś jest nie tak.
Głupota i debilizm w postaci morderczego mutanta mieszkającego za tekturową ścianą, a w nie w kamiennej piwnicy z kratą bardzo boli, podobnie fakt, że stwór ten o włosach długich niby Rozpusznka zapierdziela po ścianach, suficie i morduje wszystko i wszystkich :), do tego cgi jest fatalne, także ten, no lepiej było gdy film trzymał się nieco tego psychologicznego etapu gdzie dzieciakowi powoli odwala. Scena, gdy otruł rodziców byłaby perfekcyjnym finałem, ale nie, trzeba było rzucić cgi-stwora i litry krwi i w ogóle... 5/10.
Miałem z tym filmem duży problem. Tak przez pierwszą godzinę zastanawiałem, się czy reżyser robi horror na poważnie czy jednak pastisz, ale taki w stylu serialu The Woman in the House Across the Street from the Girl in the Window, w którym pastisz był tak subtelny, że wielu widzów, myślało, że to jest produkcja na poważnie. Oczywiście jest hołd do wielu horrorów, np o rodzinie, która skrywa sekret, o dziwnym dziecku, o czymś co ukrywa się w domu i dla azjatyckich straszaków z laskami z długimi włosami. Wszyscy grają dobrze, ale to jest przesadzone aktorstwo, szczególnie w wykonaniu Lizzy Caplan i Antony Starra (tak mi się zaszufladkował, że wystarczy że się uśmiechnie i widzę Ojczyznosława z Boysów, a kiedyś to był dla mnie szeryf z Banshhe),którzy grają za bardzo od pierwszych scen, od początku widzimy że coś jest nie tak z rodzicami. Też od pierwszych scen wszystkie schematy i klisze horrorowe są podkręcone na 1000 procent. Jedynie spokojnie, bez szarżowania, gra dzieciak i też jest dobry.
Wszystkie sceny od pierwszej sekwencji są przesadzone, które ogląda się trochę jak z parodii ZAZ, np te wielkie cienie rodziców w domu na ścianie, ale wszystko bije końcówka, która jest połączeniem Klątwy Ju - On z Zaplątani Disneya. Przyznam, że na jednej scenie z długimi włosami w końcówce jak z bajki Disneya to zaśmiałem się w głos. No i po tej przesadzonej końcówce w końcu dotarło do mnie, że Cobweb nie jest na poważnie, choć nie szukałem żadnych wywiadów z twórcami, w których by mi przyznali rację, więc jeśli mówili twórcy, że tak nie jest to i tak zostanę przy moim zdaniu. Uważam że zamarzyła się ekipie produkcja taka bardziej w stylu Malignant Jamesa Wana, który też jest przegiętym dziełem, ale nie wyszło tak dobrze jak w tamtym filmie. Ocena: 6/10.
24-10-2023, 00:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2023, 00:21 przez michax.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Wy się tu bawicie w spooktobery, podczas gdy ja ostatnio przeżyłem horror tak przerażający, że tegoroczny halloweenowy wieczór nie zrobi już takiego wrażenia. A jego tytuł to...
Garbage Pail Kids (1987)
Jeden z największych gniotów w obszernej historii kina wreszcie odhaczony, ale za jaką cenę... Dawno nie widziałem tak obrzydliwego, dennego, obraźliwego, irytującego, paskudnego i kolącgo w oczy badziewia. Ktokolwiek uznał, że te kreatury z kart nadadzą się na bohaterów pełnometrażowego filmu zasłużył na ostre rozwolnienie. Pozbawione ekspresji gęby tych lalek będą nawiedzać mnie do końca roku w koszmarach sennych. Na pewno twórcy "Leniuchowa" byli pod wrażeniem ciężkiej pracy lalkarza i pozwolili mu na renesans kariery. Ale już tak serio - wszystko jest tu absolutnie chujowe. Scenariusza brak, żarty najgorsze (sorry, trzeba być Monty Pythonem by rzyganie było zabawne), aktorzy też grają jakby nie chcieli, choć uwierzę prędzej że w pierwszej kolejności to reżyser nie chciał. Jedyny pozytyw tego dzieła to fakt, że Nostalgia Critic za olimpijskiej formy odwalił na jego podstawie jeden ze swych najlepszych materiałów.
Ocena? No chyba to oczywiste - 1/10, bo niżej się nie da.
24-10-2023, 09:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2023, 13:14 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Istnieje 0/10 i sam stosuję :).
A tak w ogóle co cię podkusiło, by to obejrzeć? To nie jest film z cyklu "tak zły, że fajny i nadający się do powtórki ze znajomymi" i u NC (i jego brata) figuruje jako najgorszy film ever.
24-10-2023, 09:37
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Po prostu myślę sobie czasem, że moje oceny są monotonne i zbyt często wystawiam pozytywne noty, jak Pitero. Wypada więc czasem ocenić jakiegoś gniota by zyskać na wiarygodności ;)
24-10-2023, 10:08
.
Liczba postów: 27,530
Liczba wątków: 60
Rozumiem taką potrzebę kalibracji skali ocen, ale do tego lepiej nadają się filmy, które potencjalnie ocenisz na 2, 3 lub 4, a nie twór, który na każdej płaszczyźnie jest beznadziejny i każdy mu wystawia najniższą możliwą ocenę.
24-10-2023, 10:15
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Humanoids from the Deep (1980) to film o ryboludziach atakujących nadmorskie miasteczek celem wyrżnięcia mężczyzn i zapłodnienia kobiet. Teoretycznie lovecraftowski motyw brzmiący jak luźna adaptacja Widma nad Innsmouth czy innego tekstu, w praktyce prosty horror z cyckami, krwią, gumowymi kostiumami potworów, do tego fatalnie zagrany i, w jednej scenie, stanowiący bezczelną zrzynkę z chestburstera z oryginalnego Obcego, 4/10, porządny remake z przyjemnością bym obejrzał.
24-10-2023, 12:26
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Cztery muchy na szarym aksamicie (1971)
Kolejny Argento, jeden z pierwszych i w sumie to się troszkę zawiodłem.
Mam wrażenie że nie wiedział on jeszcze tak do końca czy chce zrobić film całkiem na poważnie czy tak mniej serio bo oba te elementy nie współdziałają idealnie. Poza tym film trwa ok 100min ale miejscami mocno mi się dłużył
Główny bohater też taki niewyraźny się wydawał.
5/10
24-10-2023, 17:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2023, 17:24 przez Melvin27.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Z wczesnego Argento to ja polecam Ptaka o kryształowym upierzeniu oraz Głęboką czerwień
(24-10-2023, 17:24)Melvin27 napisał(a): Mam wrażenie że nie wiedział on jeszcze tak do końca czy chce zrobić film całkiem na poważnie czy tak mniej serio bo oba te elementy nie współdziałają idealnie.
Tak pomnę, że w tym film gra Bud Spencer, który w komediach głównie grał.
24-10-2023, 18:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2023, 18:23 przez OGPUEE.)
|