Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Deep Red to słabizna (dla kogoś, kto nie cierpi tego całego italiańskiego kiczu, przesady i durnoty - na przykład Norton), natomiast za motyw z "obrazem" szanuję jak cholera. Kapitalny zabieg zmarnowany (nieco) w nędznym filmie.

Odpowiedz
Po Zejściu kolejny straszak z kobietami:

The Gore Gore Girls - w tym spooktoberze sporo jest pozycji z lat 70.

Jest se morderca, który morduje striptizerki i detektyw wyglądający jak alfons musi to rozwiązać wraz z dziennikarką. Mimo dużej ilości krwi i bycia filmem z lat 70.,o dziwo to nie jest włoski giallo. 

To komedyjka parodiująca tamto kino (np. jest scena, gdy killer za pomocą tłuczka do mięsa przerobił pupsko jednej z ofiar na mielone). Choć w rzeczywistości film to wymówka, by poszpanować gołymi ciałkami. Amatorska w kij - od aktorstwa po nawet oświetlenie. No dobra, danie główne w postaci gore przyzwoite, ale nie jest to problem zakupić świeże mięso od lokalnego rzeźnika.

A nudne to. Vampyros Lesbos miał chociaż jakiś styl, s tu... No dobra, są gryfne panienki, ale za stary jestem, by się podniecać tanimi środkami. Muszę na przyszłość lepiej dobierać repertuar.

0/10

Odpowiedz
Dziwolągi z 1932 to naprawdę dziwny film. Z jednej strony dramat o uprzedzeniach i niechęci, z drugiej klasyczny niemal film noir gdzie chodzi o majątek, z jeszcze innej horror o zemście... i doskonale się sprawdza w każdej z tych ról. Niby "tylko" spojrzenie za kulisy cyrku, gdzie pełno tytułowych dziwolągów, jak w pamiętnym odcinku Archiwum X, ale wciąga, nie nudzi, a obserwowanie ludzi doświadczonych przez los, zdeformowanych w taki czy inny sposób naprawdę powoduje pewien dyskomfort. 7/10? Prolog i końcówka niepotrzebne, bez nich, zostawiając niedopowiedzenie i delikatną sugestię, byłoby lepiej.

Odpowiedz
Oryginalnie finał miał być bardziej hardkorowy, bo
I generalnie wówczas mocno kontrowersyjny i pozakazywany. 

Co do filmu, to widziałem w gimnazjum i od tego czasu cenię. No i plusem filmu jest, że dziwolągi grają autentyczne dziwolągi, a nie ucharakteryzowani ludzie. 

Odpowiedz
Postman / Wysłannik Przyszłości z roku 1997, w reżyserii Kevina Costnera

Ten film niczego nie dostarcza; słabuje na jakości, na scenariuszu, na efektach i w sumie tam gdzie miał bić w mocne tony, to stosuje się ucieczki. Fabuła jest dość intrygująca gdy się ją streści:
"Apokaliptyczny świat. Facet znajduje ubranie listonosza i wykorzystuje je, aby się najeść. Przez to ginie wiele ludzi i wybucha kolejna wojna".
I tego opisu można się trzymać w założeniu. Bo to prosta fabuła. Z bohatera Listonosza jest hochsztapler i trochę Dyzma. Koleś poza kłamstwem, które przeradza się w ruch "oporu" nic zasadniczo nie robi. Dlatego protagonista i sposób jego nakreślenia to najsłabszy punkt filmu. Nie jest dobrze zagrany, nic nie wnosi, nie ma wartości. Co więcej, aż dwoje kolejnych bohaterów rozbujają jego fortel. Postać Lorenza Tate przynajmniej jest charyzmatyczna i wykorzystuje kłamstwo na większą skalę, ale już w szczytnym celu przez to Listonosz jeszcze bardziej blednie.

Długość filmu też niewykorzystana. Przeca to kolubryna trwająca aż 3 fkin godziny a sam początek w obozie holonistów prawie godzinę. Na luzie można by wyciąć cały wątek bo absolutnie nic fajnego nie wnosi poza motywem z tatuażem. Także można go wyciąć ze scenariusza.
Poza tym lokacje, poza stacją benzynową ukazaną w wąskich i skromnych ujęciach trącą taniochą choć budżet celował w kosmos. Nie ma tam miast i niezbyt tłumaczą czy tam ludzie żyją, są tylko wioski i jakieś dwie tamy plus obóz holonistów (kamieniołom). Nie czuć w ogóle tej apokalipsy a już tym bardziej trudno mi kupić fakt że świat się wywalił na ryj w trzynaście lat.

5/10 to ocena najwyższa jaką dam. Niewiele tutaj dobra, bohater odrzucający, wątki kluczowe z tą pocztą są jedynym jasnym punktem fabuły i jest ich zdecydowanie za mało. Na koniec niby szykuje się wielka bitwa a wychodzi pierdnięcie. I jeszcze zasadzka fajnie poprowadzona i w sumie tyle.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Phenomena (1985)

Kolejny Argento i zdecydowanie najdziwniejszy z tych które dotychczas widziałem. I jeszcze gdyby był dziwny to by było ok ale jest po prostu średni, bo faktycznie wszystkie rzeczy są tu właśnie średnie.

Muzyka, która zazwyczaj jest u Argento fajna i oryginalnie wykorzystana, tutaj miejscami kompletnie nie pasuje do tego co się dzieje na ekranie.
Młoda Connelly miejscami jest ok a miejscami niezbyt, ale i tak lepsza niż reszta kobiecej obsady, która jest miejscami tragiczna. Poza tym to Pleasance też daje radę ale on w sumie zawsze daje radę.

Jeśli chodzi o tą "amerykańską" część kariery Argento to "Trauma" bardziej mi się Spodobała.

5-/10

Odpowiedz
The Reaping, Plaga z 2007. Na luizjańskim zadupiu rzeka zamieniła się w krew - pani naukowiec przyjeżdża zbadać niecodzienne zjawisko, ale zamiast znaleźć odpowiedź zostanie uwikłana w intrygę kultu, sekty, zła i innych takich. Nie liczyłem na wiele, więc może dlatego tak bardzo mi się to spodobało, chociaż retrospekcje i wizje trochę przeszkadzają (i można było tu iść w dwóch kierunkach, albo pocisnąć jeszcze mocniej i uczynić z ich integralną część filmu, albo całkowicie je wywalić), a końcówka, gdzie łopatologicznie wszystko jest wyjaśnione po prostu śmierdzi.

Jest to więc, z jednej strony, kiczowate, religijno-sekciarskie starcia dobra i zła, Szatana i Boga, ale z drugiej zaskakująco fajne, niesamowicie klimatyczne patrzydło (ale tylko patrzydło, nic więcej, takie b-klasowe cudeńko bym rzekł nawet) gdzie Elba, Swank i młodziutka Robb dają czadu. No, może AnnaSophia nie do końca, bo ma z jedną czy dwie sceny gdzie cokolwiek gra, a tak to tylko stoi i się patrzy albo gdzieś biegnie, ale sprawdza się w roli uroczej, małej dziewczynki o blond włoskach. No i sam setting też niczego sobie, kojarzy się trochę pierwszy sezon True Detective z małymi miasteczkami, bagnami i resztą. 7/10 i serduszko, bo mam dobry humor.

Odpowiedz
Widzę Melvin, że w tym roku faworyzujesz Argento :). Ja też dzisiaj obczaiłem włoskiego reżysera horrorów:

Hotel siedmiu bram / Siedem bram piekieł (polski tytuł do wyboru) - znów za polecajkami forumowiczów. Z Lucia Fulciego padło na The Beyond, które jest jakąś drugą odsłoną nieoficjalnej trylogii, ale nie chce mi się sprawdzać.

Tu już Fulci ujawnia swój pełnoprawny styl - realistycznie przegnite zombiaki i dużo brutalnego gore. Mówiąc szczerze, nie wiem co mam napisać. Pierwsze co mnie uderzyło, to jak dość szybko zlatuje. Prolog skojarzył się z retrospekcją Scooby'ego Doo na Wyspie Zombie. Film jednocześnie jest stylowy i jakby artystyczny, a z drugiej strony dostaje się przyziemny i brudny z wieloma scenami gore. Nortonowi się spodoba, bo
Początkowo ma się do czynienia z czymś nadnaturalnym o wzywaniu diabołów, gdy finalnie zmienia się w to Szpital żywych trupów. Raczej nie wrócę do tego, choć doceniam reżysera, że film jest jakiś. Na plus zakończenie.

7/10

Odpowiedz
(26-10-2023, 19:34)OGPUEE napisał(a): Nortonowi się spodoba

NEIN. Kopiuję wypowiedz sprzed dwóch lat:

Kaczucha za to bardzo dobra; przyziemna tematyka trzymała Fulciego w ryzach i zamiast głupiego pseudo-horrorku zaproponował interesującą intrygę (przez co Don't Torture a Duckling uznaję bardziej za przedstawiciela gatunku whodunit, nie giallo).

Swoją drogą czytam wszystkie horrorowe piłki; gratulę wam samozaparcia, ja chyba nie strawiłbym 31 filmów tego samego gatunku z rzędu, dzień w dzień. Gdybyście na koniec października zapodali topkami najlepszych tytułów, to byłbym rad (przydałyby się na przyszłość).

Odpowiedz
No ja też obejrzałem w zeszłym roku Hotel siedmiu bram i w ogóle mi nie podeszło, dlatego w tym roku nie zaplanowałem nic od Fulciego oglądać.

A co do oglądania codziennie horrorów to ja w sumie nie mam z tym problemu, może dlatego że w wiosnę i lato w ogóle nie oglądam żadnych straszaków

Odpowiedz
Cytat:Kaczucha za to bardzo dobra; przyziemna tematyka trzymała Fulciego w ryzach i zamiast głupiego pseudo-horrorku zaproponował interesującą intrygę (przez co Don't Torture a Duckling uznaję bardziej za przedstawiciela gatunku whodunit, nie giallo).
Żywe trupy od Fulciego szalenie mi się podobały, więc w ciemno można obejrzeć. Brudne, brzydkie, krwawe, mają swoją logikę i sens, do tego z genialną muzyką, czego chcieć więcej? A top 5 czy coś takiego pewnie wrzucę w samo Halloween :)

Prawda czy wyzwanie (2018). Przyjaciele kończą studia, ostatnie wspólne czasy, wypad do Meksyku - libacja przenosi się do starego, opuszczonego kościoła, tam ktoś wpada na głupiutki pomysł zabawy w prawdę czy wyzwanie i... to niby generyczny straszak zbudowany na absurdalnym pomyśle tytułowej gry, ale ma parę świetnych patentów wznoszących go ponad przeciętność (i kilka innych, które ciągną go w dół). Cała część obyczajowa, jakkolwiek by bzdurna nie była, daje rade i człowiek po prostu wierzy w przyjaźń psiapsiółek i to, jak się ona rozwija i co się z nią dzieje. Blondyna rządzi, niby nic wielkiego, ale działa, czego nie mogę powiedzieć o jej przyjaciółce. Podobnie motyw geja i jego ojca, na papierze sztampa i dno, a w filmie ledwo co zarysowany konflikt, z którego można by wyciągnąć jeszcze więcej. Także i sama końcówka, gdzie wchodzi już kwestia moralności i wyboru także zdaje się mieć odpowiedni sens. Scenki typu chłop chce się zabić, ale jest w barze i ktoś mu w tym przeszkadza uznając go za pijanego czy próba staranowania bramy samochodem (nieudana, bo to mimo wszystko brama jest) czy natychmiastowa reakcja policji na podejrzane działanie również są uroczymi, małymi plusikami. Tylko co z tego, skoro reszta leży :) dać lepszych aktorów (oprócz blondyny, znaczy), poprawić scenariusz (bo mało które "wyzwanie" jest interesujące, mówienie "prawdy" tylko trochę lepsze), podkręcić przemoc i chlapnąć krwią tu i tam (bo PG13 razi w oczy) i byłoby świetnie, jako taka religijno-opętańcza wersja Oszukać przeznaczenie. 5/10, lekkie rozczarowanie, bo z tego serio mogło by być coś zajebistego.

Odpowiedz
(26-10-2023, 20:35)Norton napisał(a): Kaczucha za to bardzo dobra; przyziemna tematyka trzymała Fulciego w ryzach i zamiast głupiego pseudo-horrorku zaproponował interesującą intrygę (przez co Don't Torture a Duckling uznaję bardziej za przedstawiciela gatunku whodunit, nie giallo).
Przyznaję, że Nie torturuj kaczuszki (rok temu widziane w ramach poprzedniego maratonu) była lepsza i też dawała do myślenia. I nawet Fulci uznał za swój ulubony film.

Cytat:Swoją drogą czytam wszystkie horrorowe piłki; gratulę wam samozaparcia, ja chyba nie strawiłbym 31 filmów tego samego gatunku z rzędu, dzień w dzień.
Niektórzy to nawet w grudniu robią maraton filmów bożonarodzeniowych ;). Zresztą horror ma ten plus, że w gruncie rzeczy jest bardzo różnorodny - jeden będzie o potworach, drugi opowie o nadnaturalnych zjawiskach, kolejny będzie przyziemnym dreszczowcem, każdy ma też zapatrywanie na różne rodzaju grozy, a także różne kraje mają inną perspektywę i zapatrywanie (nie mówiąc o dekadach czasowych i odpowiadającej im wrażliwości). A tak przy okazji:


Evil Ed - znów coś weselszego w spooktoberze (ogólnie w tym roku oglądam więcej bekowych rzeczy z horroru). Wbrew tytułowi to nie parodia Martwego zła. Producent filmów splatterów i gore każe jakiemuś Edkowi wyciąć co bardziej newralgiczne sceny przemocy, by dostać niższy rating w niektórych krajach europejskich. Wkrótce montażysta od tego wariuje.

Produkcja szwedzka mocno przypominająca wczesne filmy Petera Jacksona - dużo gore, debilna fabuła, sporo komedii. Całości doprawia przerysowany dubbing (który jest całkiem dobry, i sądziłem że faktycznie Szwedzi przemawiali angielskim, bo kłapy są dobre). Także fakt, że tytułowy Ed musi montować jakieś totalnie dzikie filmy. Np. jeden z filmów to jak baba jest gwałcona przez bobra (!??!), którego zabija z bazooki (samej sceny nie ma w filmie, ale już opis wystarczy). I przyznam, że wziął mnie z zaskoczenia jeden żart, gdy bohater bierze jakąś sędziwą babcię za zmysłową cycolinę.

Realizacja co prawda przypomina polski serial młodzieżowy, ale mógłby to być niezły poważny horror, bo kamera jest dobrze prowadzona, jest ładny niebieski ton w wielu kadrach, gore i charakteryzacja też dobre. Klimatu daje też DVD jakość (oglądałem DVDRipa). Widać u twórców zajaranie filmami grozy, zwłaszcza tymi święcącymi triumfy w kinach. A u mnie dziecka z lat 90. pojawił się uśmiech, gdy w jednej scenie wita fajny eurodance. Jak szukacie czegoś bekowego na seans filmowo-halloweenowy (albo ogólnie na seans filmowy) z kumplami do komentowania, to można dopisać do listy.

6/10

Odpowiedz
Desperation Road - najnowszy film z Melem, ale ten w mocno drugoplanowej roli ojca, którego syn wraca po odsiadce do małego miasteczka Mississippi. To generalnie taki typowy slow-burner, w którym wszyscy bohaterowie ustawiają w pewnym momencie na siebie kurs kolizyjny, doprowadzający do nieuniknionej spirali przemocy. Może nie jest to wielkie kino, bo też trzeba lubić takie snuje rozgrywające się w klimatach Południa, ale moim zdaniem oceny w sieci są mocno zaniżone bo aktorsko jest więcej niż dobrze, a i historia ma kilka solidnych momentów, w tym świetne wprowadzenie głównej bohaterki (mega solidna Willa Fitzgerald) - cały wstęp w którym

daje solidnego kopa. 

6-7/10

W porównaniu do ostatnich pasztetów "direct-to-CDApremium" z Gibsonem to jest to wręcz rewelacja ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Sadness (2021), pandemia wirusa podobnego do grypy, obostrzenia, lockdowny i inne takie, ale że idą wybory, to się wszystko luzuje, cofa, znika i... zaczyna się jazda bez trzymanki, bo wirus zaczyna mutować, a zarażonym dosłownie odpierdziela i mordują i gwałcą. Połowa, tak gdzieś do przemowy prezydenta, jest genialna, soczysta, trzyma w napięciu i pokazuje, co tam się w tych azjatyckich umysłach lęgnie, ale potem jest coraz gorzej (ale już sama końcówka bardzo na plus, gorzka i ponura). Niestety, rozrzut między powagą, logiką i sensem a radosną makabrą i coraz to wymyślniejszymi scenami tortur jest zbyt duży jak na mój gust, więc "tylko" 7/10. Bo końcówka, bo stary zboczuch z metra, bo główna bohaterka, bo pierwsza połowa.

Odpowiedz
Mała przerwka od spooktoberu, bo będąc u rodziców natrafiłem na Kulturze trafiłem na starą, włoską komedię:

Chleb, miłość i fantazja - dzisiaj takie podrywy z liścikami by nie podziałały :). Sympatyczny obraz z dobrymi rolami De Sici i Lollobrigidy, która jest tu bardzo piękna. W gruncie rzeczy jest uroczy, choć potem finał robi się dramatyczny (scena z osłem). Zabawniej też się ogląda poprzez swojskie ukazanie włoskiej wsi lat 50. - tu jakaś babunia dziękuje za cud, a na widok tańczącej Lollobrigidy uważają że została zaklęta przez Cyganów/Sycylijczyków. Warto ujrzeć jak się jest fanem starej europejskiej obyczajówki.

7/10

Odpowiedz
Sequel masz na netflixie jak coś :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
To są sequele? No proszę.

Zresztą cała trylogia jest też na TVP VOD. 

Odpowiedz
Pain Hustlers (2023)




Ponoć oparte na książce opartej na prawdziwej historii - na koncu sa fragmenty z TV o prawdziwej sprawie.

W skrócie - "The Wolf of Wall Street", całkiem udana kopia i z niezłą obsadą. Blunt solidnie ale raczej chwali się tu figurą, Chris Evans bardzo fajnie (w ogóle jakoś bardzo dobry aktor się z niego zrobił) ale jest go i relacji z bohaterką wyraźnie za mało, Andy Garcia w niewielkiej ale bardzo przyjemnej roli, jest też okazja aby zobaczyć Catherine O'Hara.

Słabuje tylko wątek z córką - ma sens, jak rozumiem, aby pokazać ludzką stronę bohaterki i aby aby to jej WINCYJ miało głębsze podłoże ale wątek jest zwyczajnie .. melodramatyczny, miałki i niepasujący do reszty.

Dość ciekawym pomysłem są przebitki komentarzy z postaciami jakby z kręconego o sprawie filmu dokumentalnego.

Ode mnie 7/10. 

Odpowiedz
Powrót klątwy (2022) to kolejny azjatycki horror, ale - w przeciwieństwie do oglądanego ostatnio Smutku - tutaj jest dużo gorzej. Tutaj po prostu materiału jest co najmniej na dwa filmy, a może nawet i trzy, jak się tak lepiej zastanowić, no i sama forma po prostu szkodzi. Found footage to specyficzny gatunek czy styl, łatwo przesadzić, jeszcze łatwiej spieprzyć całość nadmiernym montażem czy przeskakiwaniem z jednej kamery na drugą, także... no szkoda, szkoda.

Sześć lat temu stało się coś złego, dziewczyna, jej chłopak i ich kumpel złamali zasady, naruszyli tabu i tak dalej - sześć lat później okazuje się, że dziewucha przyjęła klątwę, jednak klątwa przeszła na jej córeczkę. I tyle. Już to brzmi wystarczająco dobrze, ale jak wspomniałem, wszystkiego jest tu za dużo. I obyczajówka o próbie odzyskania dziecka po utracie praw, i religijny horror o klątwie, i body horror o oddawaniu ciała (albo raczej przejmowania ciała przez zło), i zabawa w poszukiwaczy duchów, i wędrówka do mędrca, i egzorcyzmy, i zwyczajny straszak o nawiedzeniu... nakręcić to po bożemu, rozbić nawet na trylogię i można łykać, bo intrygujący klimat jest, im więcej dziwnych rzeczy się dzieje tym lepiej, a same odezwy głównej bohaterki do widzów tworzą niepokojący klimat i całkiem fajny twist, nawet "monstrum" i poszczególne lokacje są na tyle ciekawe, że dałoby się oprzeć na tym całość. 5/10, bo źle nie jest. Dobrze, niestety, też nie.

Odpowiedz
Maniac (1980)

Bardzo ciekawy film, w sumie to jeden z bardziej unikalnych slasherów jakie znam, choćby z powodu tego że mało jest takich które tak dużo czasu poświęcałyby samemu zabójcy, w dużej mierze ignorując jego ofiary, albo przynajmniej nie poświęcając im tyle uwagi co w innych horrorach.

Sam tytułowy maniak jest bardzo dobrze zagrany, powiedziałbym nawet że Spinell czasami wydawał mi się aż za przekonujący w swojej roli, no ale zaliczam to na plus.

Film był jednym z rodzaju tych nisko budżetowych i na taki wygląda ale w tym przypadku w ogóle mi to nie przeszkadza bo ten niski budżet robi mega dobry klimat, szczególnie w scenach zabójstw, które też są dobre, a w szczególności ta z udziałem samego Toma Saviniego.

Poza głównym maniakiem to raczej nikt inny nie ma tutaj okazji zagrać niczego szczególnego, chociaż byłem zaskoczony jak w pewnym momencie do filmu dołączyła drugoplanowa Bond Girl.

Szczerze polecam ten film każdemu kto lubi gatunek i komu nie przeszkadza nieco amatorski wygląd.

7/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,151 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,842 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,238 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,746 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,391 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,418 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,236 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości