Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
"Suicide Squad" ma z reguły piosenki dobrane pod sceny/postacie a nie sceny postacie/zrobione pod piosenki.
Powiedzieć że "Suicide Squad" jest filmem zmontowanym jak trailer pod piosenki.... eeeeee... Jakby to powiedzieć....
Głęboko oddychaj, medytuj, zjednocz się z Wszechświatem i znajdź pokój w swoim sercu, bracie (ale nie chodzi o pomieszczenie, tak dla jasności ^^). Peace :P
09-02-2024, 23:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2024, 23:09 przez Rozgdz.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,318
Liczba wątków: 21
Przestań oddychać i zjednocz się z ziemią. I mam na myśli glebę, tak dla jasności.
09-02-2024, 23:11
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
Cóż, wszystkich nas to czeka więc nie zamierzam się spieszyć ;)
09-02-2024, 23:15
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Rozgdz wie lepiej niż sam reżyser i matka logika.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
10-02-2024, 00:35
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
Niezupełnie, wiem to co reżyser bo widzę co zrobił i po co. To kwestia konstrukcji i jej zrozumienia.
mówiąc inaczej jeśli widzisz dużego białego kota to jest to duży biały kot. Nawet jeśli ktoś zaczyna mówić że to mała żółta mysz. No, chyba że mówimy tu o upojeniu alkoholowym. :)
Czyli krótko - "Suicide Squad" z 2016 jest normalnym, całkiem przemyślanym filmem bez śladów przeróbek - które powinny tu być przy takiej ilości postaci. Dodatkowo jest przekrojem ulubionych filmów twórcy z lat 80ych i 90ych. W przeróbkach jest za mało czasu i kreatywności, z reguły nikt się nie bawi w inspiracje, trzeba robić i splatać na szybko - to co jest zrobione wg innych filmów - zrobione i przemyślane - to autentyk.
Jak ktoś nie rozumie filmu to reżyser może powiedzieć mu cokolwiek bo ten nie będzie potrafił tego zweryfikować wg filmu.
Wystarczy więc zweryfikować wg filmu.
Wydaje mi się dosyć proste.
10-02-2024, 01:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-02-2024, 01:36 przez Rozgdz.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
Casanova (1927) - ja również ostatnio ujrzałem niemy francuski film z 1927 roku. Tym razem film jest już w domenie publicznej zarówno w USA, jak i Europie, bo wszyscy twórcy są kaputt i znani, więc nie ma dzieła osieroconego (też kolejny wysryw pseudo-copyrightingowy sztucznie przedłużający prawa autorskie).
Nadgryzł ząb czasu, bo to zlepek epizodów, aktorstwo większości to niema nadekspresja, a niektórzy dostaną zawału, bo murzyński chłopczyk to ewidentny blackface i jest określany w napisach jako "Murzynek" :). Czuć rosyjską rękę filmową, bo są różne eksperymenty z kamerą niczym u Eisensteina czy Wiertowa (zresztą połowa twórców i aktorów to Rosjanie, którzy zwiali przed komuszym terrorem). A też bawi się w efekciarstwo, bo sekwencja weneckiego karnawału to ręcznie kolorowane kadry, co było modne w francuskim kinie niemym. Część budżetu wsparła Rzesza Niemiecka i widać to. Dekoracje, choć po niektórych widać, że to płaskie rysunki na ścianie (jak np. pałac w Peterhofie) imponujące, a część plenerów faktycznie kręcono w Wenecji.
Jak wspominałem, jest nieco nadekspresji, ale wyróżniają się dwaj aktorzy wspomagani przez scenariusz - Pierwszy ro Iwan Mozżuchin jako tytułowy bohater. Casanova całkiem wzbudza sympatię. Choć bawidamek i to wciąż ma dobre serce, bo staje w obronie ubogiego skrzypka ciemiężonego przez bogatych austriackich knurów. I dupczy panny tylko za ich zgodą, bo w jednej scenie ratuje przed gwałtem pewną dziewoję. I gdy trzeba odrzuci zaloty, by pomóc słabszym. I gdy zostawia w cholerę swego murzyńskiego niewolnika w Rosji (też za jego zgodą), to prosi listownie Katarzynę II, by się zajęła młodym. Plus Mozżuchin często ma te chłodne spojrzenie. Drugi aktor to Rotwang z Metropolis w roli ordynarnego Piotra III, debila, który na wszystkie problemy tworzy specustawy (tyfus w armii? Rozkaz, żeby żołnierze wyzdrowieli. Następca tronu jest chorowity umierający? Kaśka ma urodzić zdrowe dziecko), a za faworytę ma podobnego paszczura (Kacha to chociaż ładna dziołcha).
Z racji tematyki to romansidło. Jednak po części, bo jak to śpiewali w polskim openingu anime Kopciuszka "będą walki i pogonie. Trzeba będzie wręcz z najgorszym liczyć się". Momentami przypomina kino od Douglasa Fairbanksa.
Warto ujrzeć ten w sumie zapomniany tytuł, zwłaszcza że wyszedł niedawno Blu-Ray.
7/10
11-02-2024, 19:16
Captain Skullet
Liczba postów: 20,256
Liczba wątków: 128
Sisu (2023)- Ogólnie spoko film, bawiłem się świetnie, ale zawiodła mnie końcówka. Gdy się zastanawiałem jaki odwalą przegięty numer, żeby po raz ostatni wyciągnąć bohatera z opresji samolot sie po prostu rozbił, a koleś wstał, otrzepał się i poszedł dalej ani to zabawne ani ciekawe.
Ogółem jakieś 7/10, a był potencjał na więcej.
Leave the World Behind - Julia Roberts i Ethan Hawke jadą na weekend nad morze i zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Film z początku zdaje się sugerować, że będzie o czymś innym niż jest, a potem niby chwilami trochę intryguje, ale przeważnie przynudza i ostatecznie okazuje się, że nie bardzi jest na co czekać, choć w sumie podobała mi się finałowa scena, która ładnie pokazuje przewagę płyt z filmami nad streamingiem :)
5/10
11-02-2024, 19:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2024, 19:43 przez Gieferg.)
Dużo pisze
Liczba postów: 739
Liczba wątków: 3
Anyone But You (2023) - generyczny rom-com bez duszy, z papierowymi postaciami bez fizycznej skazy i fabułą będącą połączeniem Żony na Niby z Sandlerem i Holidate. Świetnie też widać na przykładzie tej produkcji implementację nowych zasad Holywood pod tytułem "co najmniej 30% obsady muszą stanowić kolorowi lub LGBT". Jest nawet tęczowa flaga z najnowszym, niebinarnym updatem:)
Moim zdaniem film powstał głównie po to, żebyśmy mogli podziwiać wdzięki aktorki, której ja wcześniej nie widziałem w żadnej produkcji, ale dobrze kojarzę, bo reddit i 4chan oszalał na jej punkcie. I w sumie się nie dziwię, bo Sydney Sweeney ma w sobie to coś. Po prostu aż miło się na nią patrzy. Wszystkie proporcje takie jak trzeba, a tu jeszcze dali jej obcisłe wdzianka, cycki na wierzchu. Jeden z niewielu plusów:) Lecz mimo to 3/10. Aż ciężko uwierzyć, że ci sami twórcy nakręcili "Friends with Benefits", który był tym czym ABY również chciał być, ale nie jest.
P.S. Są jeszcze narodowości, z których Holywood nie boi się śmiać i przedstawiać maksymalnie karykaturalnie. Ale pewnie was nie zdziwi, że tym narodem są Australijczycy.
12-02-2024, 01:42
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
Za zachowanie podczas pandemii należy im się.
12-02-2024, 02:35
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
Anatomie d'une chute - mam słabość do sądowych filmów, a ten jest właściwie bliski ideału, naprawdę trudno mi znaleźć jakieś poważniejsze wady. Pomysł najprostszy z możliwy: chłop ginie od upadku z okna, a my przez 2,5h próbujemy się domyślić, czy to wypadek czy morderstwo. Na największą pochwałę zasługuje scenariusz: doskonale symetryczny, skonstruowany tak, aby widz miał tyle samo argumentów za tym, aby obwiniać Sandrę jak i za tym, że to było samobójstwo. Uwielbiam niejednoznaczność w kinie, więc tutaj miałem prawdziwą ucztę. Wybitna jest również Sandra Hüller, pomimo sporej sympatii do Emmy, to jednak wolałbym Niemkę zdobywającą Oscara - perfekcyjna rola, subtelnie igrająca z oczekiwaniami widza, bo raz sądzimy, że dostrzegamy u jej postaci pewne wyrachowanie, więc być może jest winna, aby sekundę później zmienić zdanie i widzieć w niej kobietę pokrzywdzoną przez okoliczności i własne niedoskonałości w związku. Reżysersko również bez zarzutu, a najbardziej podobały mi się zabawy w subiektywne/obiektywne przedstawianie dowodów - dla takich momentów jak końcowe zeznanie syna istnieje kino.
Daję 9/10 i kibicuję na Oscarach w każdej kategorii. Najlepszy film z tegorocznej stawki.
12-02-2024, 11:01
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
(12-02-2024, 11:01)simek napisał(a): Anatomie d'une chute - mam słabość do sądowych filmów, a ten jest właściwie bliski ideału, naprawdę trudno mi znaleźć jakieś poważniejsze wady. Pomysł najprostszy z możliwy: chłop ginie od upadku z okna, a my przez 2,5h próbujemy się domyślić, czy to wypadek czy morderstwo.
Doczytalem tylko ten fragment i zobaczylem ocene, wystarczy. Dopisuje do listy, a im mniej wiem o takich filmach to tym lepsze mam potem seanse.
Co do slabosci to jak najbardziej - filmy sadowe, dziennikarskie, wiezienne i te dziejace sie na lodziach podwodnych :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-02-2024, 12:54
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
Dodam tylko, że jak na sali sądowej pojawiła się makieta górskiego domku i biegła zaczęła ze wskaźnikiem w ręku tłumaczyć jak mogło się odbić ciało i gdzie tryskać krew, to poczułem się trochę jak w JFK :) Tylko w mniejsze skali, bo tutaj nie ma żadnego spisku, tylko zwykła, przyziemna sprawa o morderstwo.
12-02-2024, 13:17
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
(12-02-2024, 13:17)simek napisał(a): Dodam tylko, że jak na sali sądowej pojawiła się...
:)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-02-2024, 13:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-02-2024, 13:29 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,766
Liczba wątków: 6
Możnaby w sumie wydzielić temat. Ja chyba też coś pisałem tu w krótkiej.
Zastanawiam się czy dla przewrażliwionym na tym punkcie, kwestie, powiedzmy, kryzysu męskości, zmiany układu sił pomiędzy płciami może być tu problematyczny. Dla mnie to były raczej ponadczasowe ambicjonalne przepychanki, kompleksy i kwestie kryzysu wieku średniego, więc mam nadzieję, że tym razem to ja sugeruję jakieś ideologiczne skrzywienie. Bo film zajebisty i zasługuje na danie mu szansy. ;)
12-02-2024, 14:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-02-2024, 14:04 przez PropJoe.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
(12-02-2024, 14:04)PropJoe napisał(a): Zastanawiam się czy dla przewrażliwionym na tym punkcie, kwestie, powiedzmy, kryzysu męskości, zmiany układu sił pomiędzy płciami może być tu problematyczny.
Wszystko zależy od tego jak to jest pokazane i ewentualnie skomentowane. Bo wiesz, gros dzisiejszych pomysłów/problemów, o które się ludzie kłócą, czyli "silne postaci kobiece, czarni i geje", to sięgają początków kina. Różnica polega na tym, że teraz wyciera się nimi twarz widza, epatuje aż do przesady, a występy takich a nie innych postaci i owinięte wokół nich fabuły są jawnie ideologiczne oraz podawane za pomocą szufli do śniegu.
12-02-2024, 15:24
Stały bywalec
Liczba postów: 6,766
Liczba wątków: 6
No wiem, wiem. Wydaje mi się, że tutaj nie ma tej szufli, chociaż śniegu całkiem sporo. ;)
Widziałeś film? Bo nie chciałem konkretnie Ciebie wywoływać, ale jestem właśnie ciekaw, jak odbierzesz film i te wątki. A może tym razem ja niepotrzebnie je wywlekam. Oby tak się okazało, bo to świetny film, też w dużej mierze o związku, który tyle samo sensu miałby 20 czy 30 lat temu.
12-02-2024, 15:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-02-2024, 15:36 przez PropJoe.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Nie widziałem, bo choć na zachodzie już wyszedł na blu, to u nas widzę dopiero czeka na premierę. Ale widziałem zwiastun w kinie i był intrygujący. Dodatkowo lubię tę aktorkę za Toniego Erdmanna, więc może się przejdę - lepsze to niż kolejna CGI fiesta o niczym.
12-02-2024, 15:36
Stały bywalec
Liczba postów: 6,766
Liczba wątków: 6
Idź, idź. Toniego Erdmanna z kolei ja nie nadrobiłem, bo ciężko mi taki metraż upchnąć. Poza aktorstwem, ogólnie warto?
12-02-2024, 15:49
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
Co do przedstawienia kryzysu męskości, to w ogóle o tym nie myślałem podczas seansu. Jak sam PropJoe napisałeś: film jest ponadczasowy, mógłby w identycznej formie powstać wiele lat temu bez zmiany ani linijki dialogu.
(12-02-2024, 15:36)Mefisto napisał(a): Nie widziałem, bo choć na zachodzie już wyszedł na blu, to u nas widzę dopiero czeka na premierę.
Wczoraj były pokazy przedpremierowe w Cinema City.
12-02-2024, 15:55
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,868
Liczba wątków: 15
(12-02-2024, 15:49)PropJoe napisał(a): Idź, idź. Toniego Erdmanna z kolei ja nie nadrobiłem, bo ciężko mi taki metraż upchnąć. Poza aktorstwem, ogólnie warto?
Jak dla mnie europejski bełkot o niczym. Coś co można było ubrać w zwarty komediodramat jest rozpisane tak, że przez cały film oczekiwałem jakieś puenty, czegoś do czego ten film zmierza i się nie doczekałem. Dla mnie 3/10, ale ja nie trawię europejskiego kina filozoficzno-dramatycznego.
12-02-2024, 16:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-02-2024, 16:29 przez Corn.)
|