Można by to ująć tak potrzebuje następcy ale "poziom" jakiego wymaga od następcy przewyższa to co uważa za możliwe.
29-02-2024, 17:20
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
W tym senie tak, dlatego wymyślił test. Ale też uważa że dzieci są tak zepsute że żadne tego testu nie przejdzie i nie znajdzie odpowiedniego następcy.
Można by to ująć tak potrzebuje następcy ale "poziom" jakiego wymaga od następcy przewyższa to co uważa za możliwe. 29-02-2024, 17:20
American fiction - 2023 - dostępny na Amazonie.
Rzuciło mi się w oczy w dziale oskarowym jak simek napisał, że jest na Amazonie. Myślę, zerknijmy, skoro jest 5 nominacji do Oskara. Temat fajny choć bardzo mało odkrywczy. W skrócie - czarny pisarz i wykładowca literatury na uniwerku jest wkurzony "martyrologią Dindu". Pisze książki, których raczej nikt nie kupuje, a w międzyczasie jakaś Murzynka zostaje gwiazdą bo pisze bestseller jak to czarni cierpią. Więc pisze tak trochę w ramach żartu, trochę wkurwiony podobną książkę o prześladowanych umęczonych Murzynach o tytule "Fuck". Zero zdziwienia jak książka staje się hitem, Hollywood kupuje prawa do ekranizacji i to co miało być kpiarskim żartem robi go bogatym człowiekiem. Plus razem ze swoim agentem zaczyna udawać jakiegoś byłego kryminalistę a książka to "samo życie brachu", więc białe elity mają orgazm. Dla mnie zmarnowana szansa, bo film jest taki letni. Trochę komedii, trochę dramatu (siostra umiera na zawał, wspomnienia o traumatycznym ojcu, matka ma początki Alzheimera). Oczywista satyra na białych liberałów, której oczywiście biali nie mogą nakręcić, ale czarni (reżyser i scenarzysta plus prawie całą obsada to Murzyni) rzecz jasna mogą. Już na samym początku mamy naszego profesora, który na wykładzie używa słowo "czarnuch" i oczywiście najbardziej jest zbulwersowana studentka żywcem wyjęta z memów o julkach, która wychodzi z wykładu. Brakuje tu jakiegoś pierdolnięcia, dociśnięcia pedału. Jest na przykład rozmowa z tą czarną pisarką, bo oboje są w kapitule nagrody literackiej i do konkursu rzecz jasna trafia jego książka, która wygrywa. Jego książka się jej nie podoba, na co on odpowiada, że przecież jest bardzo podobna do tej co ona napisała i w sumie na tym się kończy. Aż się prosi o jakieś soczysty dialog, kłótnię, emocje, a ona tylko mu odpowiada jakieś bla bla bla i tak się kończy. I taki w sumie jest cały film. Żeby broń Boże nie przekroczyć jakiejś granicy. Zabawne, że książka wygrywa bo troje białych jest za a dwójka Murzynów przeciw. Szkoda, choć oglądało się dobrze, bo nakręcone to jest i zagrane na bardzo dobrym rzemieślniczym poziomie. Takie tam naciągane 6/10 powiedzmy.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
01-03-2024, 09:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2024, 10:07 przez Dr Strangelove.)
Po tym opisie wnioskuję, że cały koncept nie został zrozumiany przez lewak... ekhm liberałów, skoro wskoczyło 5 nomek do Oscara :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 01-03-2024, 14:22
a może już przejadło się to i będą po prostu robić filmy dla ludzi na zasadzie "film to film, albo się spodoba, albo nie" a nie robić, żeby przypodobać się X, Y, Z i KWCJ? Bo tak lookając w internetu to widać zmęczenie widzów tymi wymysłami które się dzieją a ze sztuką mają coraz mniej wspólnego. Już teraz mamy słuszny ból dupy, że w reklamie samochodu jadącego po Poznaniu poznańska rodzina jest pigmentododatnia :(
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
01-03-2024, 20:07
Strefa Interesów - sorry ale walczyłem ze snem. Film z kategorii: nic się nie dzieje przez 10h a my to nagramy. 2/10, już lepiej po prostu pojechać do Auschwitz. Nie kumam zachwytów.
02-03-2024, 21:05 (02-03-2024, 21:05)Krismeister napisał(a): Strefa Interesów - sorry ale walczyłem ze snem. Film z kategorii: nic się nie dzieje przez 10h a my to nagramy. 2/10, już lepiej po prostu pojechać do Auschwitz. Nie kumam zachwytów. Idź na "Bękarta" - Mads Mikkelsen znowu pyszna rola.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
02-03-2024, 23:42
American Fiction (2023)
Jest to film, który pewnie kiedyś bym obejrzał, bo jakieś tam nominacje zebrał, ale nie śpieszyło mi się do seansu, dopóki się nie dowiedziałem, że gra jedną z ważniejszych ról jeden z moich ulubionych aktorów, którego odkryłem wiele lat temu w serialu American Crime Story o sprawie O.J.Simpsona, czyli Sterling K Brown (a potem zyskał popularność dzięki serialowi This Is Us). Dla mnie to talent na miarę Denzela Washingtona, który potwierdza w każdej roli jak dobrym jest aktorem, ale wydaje mi się że wciąż Hollywood nie potrafi Browna odpowiednio wykorzystać, że jego popularność jest zbyt mała w porównaniu z talentem aktorskim. W roli brata Theloniousa potwierdził kolejny raz, że jest świetnym aktorem, ale wszyscy są dobrzy, też Jeffrey Wright w roli głównej, który nie przymula jak w Westworld, jest bardziej żywiołowy:) Jest to historia o rodzinie, ale też satyra na stosunki między rasami, postrzeganie czarnoskórych przez białych i przez innych czarnoskórych, w końcówce satyra na Hollywood. Film idealnie łączy komedie z dramatem, trochę ogląda się jak zmiksowanie ze sobą twórczości Payne'a i Woody Allena (szczególnie dialogi i humor). Ale nie dziwi mnie że tak dobrze film jest napisany i ma fajne dialogi, bo scenarzystą i reżyserem jest facet, który pisał skrypty m.in. do Sukcesji i Good Place. Ocena: 7/10. 03-03-2024, 03:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2024, 04:03 przez michax.)
Subway (1985)
Początki Bessona. Niestety wynudziłem się na jego drugim filmie zacnie. Wyobrażam sobie, że po prostu wysiadł kiedyś na peronie metra i pomyślał jakie to zajebiste klimatyczne miejsce na umiejscowienie akcji filmu. Scenariusz wyraźnie nie miał być priorytetem, bo przez większość czułem jego brak (EDIT: 5-ciu scenarzystów nad tym pracowało! LOL). Ot, bohaterowie sobie po prostu chodzą lub uciekają po podziemnych korytarzach bez jednoczesnego ruszania fabułki do przodu. Klimat w parze z muzyką faktycznie klasa, ale całej reszcie brakuje tego, co miały późniejsze Bessony - konkretnej akcji, zapadających w pamięć bohaterów czy chemii między głównymi aktorami. Lambertowi do twarzy w tym platynowym blondzie, ale postać ma kompletnie nijaką i w to co miało zachodzić między nim a Adjani nie wierzyłem ani przez moment. Poza tym parę kretynizmów. Lambert dla beki wymachuje drugiemu typowi przed nosem spluwą w publicznej kawiarni bez obawy, że to się rzuci ludziom w oczy? Obejrzeć i zapomnieć. 5/10 04-03-2024, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2024, 13:13 przez Kryst_007.)
"Out of Darkness" (2022)
![]() 45,000 lat temu. Grupa jaskiniowców trafia na nieznany sobie ląd i śmigając w poszukiwaniu pożywienia są atakowani i stopniowo wybijani przez nieznanego potwora. Początkowo wszystko wydaje się być na swoim miejscu - ładne widoczki i pomysłowe zdjęcia, wymyślony język i ogólne przywiązanie do szczegółów (szacuje się, że właśnie wtedy do Europy trafili pierwsi tego typu ludzie jaskiniowi), nawet ich wygląd patrząc na niedawną rekonstrukcję pewnej baby jaskiniowej przypomina mniej więcej to co widzimy na ekranie (główna bohaterka wygląda bardzo podobnie). Cały czar niestety pryska gdy okazuje się, że to tylko taka fasada i zaczynają się oni zachowywać jak współcześni ludzi żywcem przeniesieni z jakiegoś brytyjskiego blokowiska i prezentują jak najbardziej współczesną moralność, w końcu klaruje się też obowiązkowy w obecnych czasach feministyczny sznyt całości, chłopy jaskiniowe okazują się być płaczliwymi pizdami, co innego główna bohaterka itp. Niestety przez to nie mogę uznać tego filmu za udany, bo o ile rozumiem luźne podejście do tego typu opowieści w filmach dajmy na to Hammera, tak niestety tutaj celowano raczej w realistyczny ton i coś jak najbardziej na serio. Dodatkowo dla niektórych wyjaśnienie tego kto i po co zabija może być mało ekscytujące, mnie się akurat podobało ale potrafię sobie wyobrazić, że może to być jakiś tam zawód. Koniec końców jest to dla mnie raczej stracona szansa i więcej jak 5/10 dać nie mogę a szkoda, bo był tutaj potencjał na bardzo fajny, rozgrywający się w czasach prehistorycznych survival horror.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
04-03-2024, 15:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2024, 15:57 przez slepy51.) (03-03-2024, 03:59)michax napisał(a): American Fiction (2023) Nadrobiłem. Satyra niby w punkt i seans zlatuje lajtowo, no ale właśnie - zbyt lajtowo. Podpisuję się pod opinią Doktorka. Można było to ukazać bardziej bezlitośnie i z większą zajadliwością. No fajnie, że jakiś czarny twórca postanowił powiedzieć coś, za co biały zostałby skrytykowany od góry do dołu i co uosabia zdecydowanie obecną sytuację w Akademii, ale jednak ten film to bardziej takie głaskanie po głowie. Niektóre wnioski główny bohater w sumie przekazuje widzowi wprost. Oglądając czułem nawet vibe Alexandra Payne'a i trochę beka, że film walczy o Oscara z filmem owego reżysera, a jednak jest bardziej payne'owski, niż dzieło faktycznego Payne'a. Wątki obyczajowo-rodzinne w tym przypadku akurat z dupy i wciśnięte chyba tylko w imię 2h czasu trwania. Jest tego zdecydowanie za dużo i nie łączą się zbytnio z satyryczną częścią. Kogo miałby np. obchodzić ślub rodzinnej gosposi z randomowym gościem z okolic? Wątek ten eksponowany jakby to były kluczowe dla fabuły postacie, a nie powinny być niczym więcej jak tlem. Końcówka za to przemyślana świetnie i gdyby cały film tak przednio bawił się tematem to można by mówić o zasłużonym Oscarze za scenariusz. Tak to mamy przykład słabego zagospodarowania skryptu. Rodzinne dramy z cyklu "Okruchy życia" do kosza, a ich kosztem rozwinąć i podrasować humorystyczność sytuacji. 6/10 05-03-2024, 12:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2024, 12:42 przez Kryst_007.) (05-03-2024, 12:35)Kryst_007 napisał(a): Kogo miałby np. obchodzić ślub rodzinnej gosposi z randomowym gościem z okolic? Wątek ten eksponowany jakby to były kluczowe dla fabuły postacie, a nie powinny być niczym więcej jak tlem.Bo to taka bajka ku pokrzepieniu serc. Ojciec ginekolog, córka lekarka, syn chirurg plastyczny, drugi syn pisarz i wykładowca na Uniwersytecie, kochana gosposia, miły policjant, krótko mówiąc typowe losy współczesnych Murzynów w Ameryce :D Owszem, dokładnie to samo mówi nasz bohater. Starczy już tych gangusów, samotnych matek, narkomanów, dilerów i gości co zabijają się o to który ma lepsze trampki. Więc nie sposób odmówić konsekwencji reżyserowi i jego alter ego, ale wyszło to wszystko letnio. Ale może to będzie jakiś drobny kamyczek, początek i wreszcie sami czarni zobaczą, że trzeba coś zmienić, choćby narrację i wzorce pokazywane w kinach, telewizji czy książkach, bo palenie sklepów pod hasłem BLM to droga donikąd.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
05-03-2024, 12:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2024, 12:57 przez Dr Strangelove.)
Również obejrzałem American Fiction i opinie mam równie letnią. Wszystko co najlepsze w tym filmie dałoby się skumulować spokojnie do godzinki metrażu, bo co druga scena to zapychacz: właściwie wszystko co nie dotyczy książki, konkursu literackiego, rozmów z agentem, czy wydawnictwem jest tutaj zbędne. Wygląda to tak, jakby scenarzysta miał fajny początkowy pomysł i ktoś mu kazał go koniecznie rozbudować, bo jakże to tak wypuścić film poniżej 2h? To w ogóle plaga współczesnego kina, że bardzo rzadko się zdarza, aby ktoś dzisiaj nakręcił film na powiedzmy 80 minut, a tutaj aż się prosiło o taki metraż.
Ogólnie przyjemnie się oglądało, jest to porządnie wykonane, zagrane, zmontowane, a przy kilku scenach się uśmiałem, ale niestety było ich jak na lekarstwo. Tak jak pisaliście: twórcy bali się mocniej nacisnąć pedał gazu, ślizgają się po temacie, zamiast w niego zanurkować i w efekcie powstał zbyt letni film. Kiedyś byłaby to przyjemna ciekawostka do szybkiego zapomnienia, a dzisiaj takie coś dostaje 5 nominacji oscarowych. Jeszcze dla Wrighta czy Browna zrozumiem, no scenariusz od biedy też, ale za najlepszy film to jest gruuuba przesada. Ode mnie mocne 5/10 06-03-2024, 09:47
Land of Bad
Idealna rola dla grubasa. Siedzisz, gadasz, pocisz się i robisz się coraz grubszy. Russell Crowe musiał to zagrać. A film? Ostatnio mam mało czasu na oglądanie czegokolwiek, zaryzykowałem, odpaliłem i w sumie było ok. 07-03-2024, 11:28
Skoro mówisz o Oscarach, to też dołączę, bo zobaczyłem "Anatomię upadku".
W zasadzie film bez wad. Rozpisywać się o nim można mocno, bo są tam punkty zaczepienia w wielu tematach - od rodzicielstwa, przez relacje w związku po sens tzw. państwa prawa. Jednocześnie wszytko jest spójne, trzyma się kupy i wynika z siebie. Scenariusz to mistrzowsko precyzyjna robota, ale w zasadzie wszystkie elementy składowe tego filmu to najwyższa możliwa klasa. Głównie w oczy rzucają się pewnie aktorzy, z których wszyscy są doskonali, a główna aktorka jest wybitna totalnie. Nie widziałem prawie nic z tegorocznej stawki oscarowej, ale jakby ten film każdą swoją nominację zamienił na nagrodę - wiem, że tak nie będzie - to byłaby to bardzo godna edycja Oscarów.
.
10-03-2024, 13:46 (04-03-2024, 13:06)Kryst_007 napisał(a): Subway (1985) Wygląda to tak jak napisałeś, ale zdecydowanie nie był to stracony czas ze względu na zjawiskowe momentami zdjęcia i parę fenomenalnych sekwencji. Początkowy pościg to absolutne cudo, na momencie zapięcia pasów i rzygu mocno śmiechłem, to samo późniejsze sceny jak "perkusista" mija się z "rolkarzem" w tunelach czy moment jak podziwiają spawacza :) 10-03-2024, 14:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-03-2024, 14:06 przez zdzichon.)
Należy po prostu oglądać stare dobre filmy o miłości a nie jakieś współczesne pierdolety :)
Ja sobie wczoraj odświeżyłem "Kochanicę francuza" bo akurat rzuciło mi się w oczy jak klikałem po Amazonie. Film nic się nie zestarzał od czasu kiedy go widziałem lata temu. Znakomita choć prosta historia, aktorstwo najwyższej próby (nawet Streep, której nie lubię tutaj jest bardzo dobra, a Irons fantastyczny). No i bardzo fajny motyw z przenikaniem się rzeczywistości z planem filmowym, a na koniec doskonałe zakończenie. Porządne i uczciwe 9/10. A co do tego powyżej to wystarczy rzucić okiem na zdjęcie pani reżyser, żeby wiedzieć czego się można spodziewać :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
10-03-2024, 17:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-03-2024, 17:53 przez Dr Strangelove.) (10-03-2024, 16:42)ugh napisał(a): A nie wydaje Ci się, że ewidentnie zabrakło w tym filmie dłuższego rozwinięcia motywu ich wspólnego dzieciństwa? Mieliśmy 10 minut, kilka wspólnych scen i od razu widzimy jak oboje są dorośli. Moim zdaniem to był kardynalny błąd, który uniemożliwił mi zaangażowanie się w ich losy w dorosłym życiu. Widz powinien przeżywać to samo co oni, a więc być częścią ich wspólnego dzieciństwa i momentów, które sprawiły, że potem jest taka bomba emocjonalna między nimi. Może i te sceny zrobiły by w sumie trochę dobrego, choć z drugiej to nie wiem czy film nie byłby zbyt rozwleczony. Bądź co bądź, nie było to dla mnie aż takim problemem i dobrze mi się oglądało tą parkę oraz czułem jakieś uczucie między nimi. Nyad Ta czołówka z "Sound of Silence" nawet obiecywała jakieś w miarę fajne kino. Niestety nie dajcie się złudzić, bo to kolejny klasyczny Oscar-bait o spełnianiu marzeń jakich wiele. Historia o 60-latce obsesyjnie chcącej przepłynąć kraulem z Kuby na Florydę, a oglądało mi się to bardziej jako film o Annette Bening obsesyjnie chcącej wygrać wreszcie tego Oscara. Ona tu absolutnie nie pomaga. Jedna z tych ról, które są przeaktorzone bardziej niż przyzwoitość zezwala. Nie jest to może poziom żenady godnej ostatniej roli Bradleya Coopera, ale jednak też nawet w najmniej wymagających momentach wręcz krzyczy "Dajcie mi Oscara! Długo nie pociągnę!". Lepsza jest tu Jodie Foster, jednak to też raczej nie Himalaje jej możliwości. Ot, solidny występ i nic poza tym. Już większe wrażenie od obydwu nominowanych Pań zrobił na mnie Rhys Ifans. Realizacyjnie też straszne przeciętniactwo. Sceny retrospekcji to już w ogóle absolutna przechujnia i wyglądają jakby reżyserowało je AI. Jakiś chujowy jaskrawy filtr ze Snapchata z jakimiś dziwnymi promieniami światła nie wiadomo skąd. Ta sama parka z tego co widzę nakręciła wcześniej ten świetnie oceniany dokument o wyczynie Honnolda, za który to dostali nawet Oscara. Nie wiem. Może powinni jednak zostać przy dokumentalnej formie, bo świetny dokumentalista nie zawsze równie dobrze odnajdzie się za kamerą fabuły? To jest naprawdę przykład jak na tacy. 5/10 11-03-2024, 13:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-03-2024, 00:20 przez Kryst_007.)
zrobiłem sobie dzień z kinem napakowanym strzelaniem i adrenaliną. Wpadły trzy produkcje:
Spenser: Confidental w reżyserii Petera Berga, z roku 2020 Glina obija mordę swojemu szefowi, trafia do pierdla. Po pięciu latach wychodzi, nikt go nie lubi, ale w powietrzu wisi spisek. I Spenser grany przez Markyego, czyli gość który jest podstawowym aktorem Petera Berga, chce rozwiązać zagadkę. Partneruje mu mrukliwy gigant, bokser i dawny convict. Film ma dobre tempo, humor jak już jest to wynika z sytuacji, jest to dobrze zmontowane i zagrane na bliższym i dalszym planie. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że to trochę staroszkolne kino akcji z dobrze działającym duetem. Końcówka jednak jest słabiutka gdyż nagle całościowo chce usilnie stać się wysoko-oktanową komedią i ten zabieg leży. Ale bawiłem się świetnie. 7/10 Nobody w reżyserii lya Naishullera, z roku 2021 Tajemniczy gość prowadzący normalne życie okazuje się być super tajnym agentem, który przez przypadek wchodzi w konflikt z rosyjską mafią. Bob Odenkirk, gość grający Saula w Breaking Bad i w swoim spin offie jest tutaj rewelacyjny. Akcja aż dymi a czasem jest nawet karykaturalna tylko w tę dobrą stronę. Jest tu tyle dobra że ho ho ho! Masa smaczków, mrugania okiem, nawiązań. Do tego muza i montaż, aj to było gites! 8/10 Mile 22 znów w reżyserii Petera Berga, z roku 2018 Marky tym razem jest jakimś przeciul bogiem wojny, tajnym agentem super tajnej komórki, która potrafi wszystko. Dosłownie. To z całą pewnością najgorszy film żelaznego duetu Berg-Wahlberg. O ile końcówka ze swoim twistem dała mi satysfakcję oraz kilka ujęć-perełek, tak na całej długości i montaż i aktorstwo oraz te wszystkie SF gadżety po prostu mnie męczyły. Sama akcja zaczyna się w 35 minucie, gdy film trwa zaledwie 90 minut ale pikuś taki detal - montaż był wkvrwiający a Marky odwalił tutaj kupsztala na rolę bo za nic nie sprzedał swojego bohatera i był po pworstu irytujący. Uwais akurat dał radę i to jedyny jasny punkt tej produkcji. I te kilka zabiegów montażowych z dźwiękiem/obrazem ale niewiele tego jest, aby zatarły ogólne wrażenie chaosu. 5/10 to i tak chyba zbyt wysoka ocena. Głównie przez ten twist na końcu, bo akurat to wyszło.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
11-03-2024, 20:03
Mile 22 to rzeczywiscie slabizna, lubie filmy z Markiem, kobieta zreszta takze, ale po tej pierwszej akcji w chatce dalismy sobie spokoj. Efekciarska papka.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
11-03-2024, 21:14
Mile 22 to naturalnie słabizna. Jeden z najgorszych filmów jakie widziałem w ostatnich latach. Berg chyba był pod wpływem jakieś choroby, że zmontował takie guano. Nie mniej, szkoda że się trochę wycofał z większych produkcji. Teraz kręci ponoć jakiś miniserial o narodzinach dzikiego zachodu dla Netflixa z Taylorem Kitschem, ale mam obawy, że jak to z Netflixem - okaże się że biali przybędą budować osady i wydobywać złoto, a tam już od dawna będzie rozwinięta Wakanda.
Ale za Dzień Patriotów ma u mnie wieczny szacun.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-03-2024, 21:37 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,006 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,350 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,792 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,158 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |