Frozen Empire - totalnie niepotrzebny film. Nawet bardziej niepotrzebny niż żeńska wersja od Feiga. Serio, przy każdej scenie (literalnie - każdej) zadawałem sobie pytanie "Po co to zrobili, czemu ma to służyć?". Już pierwsza jest biciem na alarm, gdzie widz dostaje na ryj od razu wątek dekonstruujący pierwsze filmy w serii. Nie będzie to spoilerem - już wcześniej, bo 100 lat temu byli sobie pogromcy duchów, którzy dostali w czapę od jakiegoś villaina. No i filmy Reitmana są tu spuszczane w kiblu bo okazuje się, że eka Venkmana i Spenglera jest de facto "dopiero druga". Jako, że to żaden spojler to dodam, że ten wątek jest później zaledwie liźnięty i porzucony.
Im dalej tym gorzej, bo fabuła rozkręca się woooolno i obraca się głównie wokół znanej z pierwszej części wnuczki Spenglera, która jest nieletnia i to stanowi główny problem dla burmistrza. Że jest nieletnia ;) Bo oczywiście wszyscy doznali amnezji i zapomnieli hurtowo, że w mieście bywają duchy i ktoś musi z nimi walczyć.
Oszczędzę wam cierpienia i zdradzę, że ponownie pojawia się stara ekipa, ale to nic specjalnego. Aykroyd ma największą rolę, Murray z kolei jest symboliczny i wydaje się już zmęczony życiem bo nie ma już tej energii co kiedyś (choć scenka z przesłuchaniem "Firemastera" daje jeszcze jakieś nadzieje na starego Venkmana). Ich zaangażowanie w całą fabułę jest podyktowane tylko chęcią fan serwisu bo w finałowej bitce niewiele robią.
A co do finału - boże, jakie to było słabe :)
Ogólnie film trąci jakąś biedą budżetową i realizacyjną. Jak sobie obczaicie plakaty do tego filmu to wiedźcie, że kłamią okrutnie albowiem
końcówka rozgrywa się głównie w jednym miejscu - w remizie pogromców - a o ratowaniu miasta w jakiejś tam większej skali nie ma mowy. Po prostu pojawia się villain, wchodzi do remizy i dostaje wpierdol xD
TOTALNIE NIEPOTRZEBNY FILM/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.