06-08-2024, 16:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2024, 16:25 przez first-pepe.)
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Szkoda, że nie był takim skurczysynem podczas kręcenia "Królestwa niebieskiego", jego miękkofajowatość z tamtych lat obniża z marszu rating filmu.
Wrath of Man wyraźnie lepsze, ale na letni weekendowy wieczór wejdzie. Postacie trochę przerysowane, a Bloom IMO przesadnie się w tym filmie napina. Niemniej niezłe patrzydło - 6/10.
07-08-2024, 17:37
The Wonder z roku 2022, w reżyserii Sebastiana Leilo
(polski tytuł to Osobliwość, dostępny na Netflix) Panie Leilo, aleś mnie pan zaimponował! Myślałem, że czasy takich filmów przeminęły dawno temu, a tu facet wraz z Netflixem serwuje taki kawał zajebistego, soczystego kina! Końcówka XIX wieku. W Irlandii rozchodzą się wieści, że zdarzył się cud: jedenastoletnia dziewczynka nie je od swoich urodzin, ponad cztery miesiące i mówi, że Bóg jej zsyła mannę z nieba. Do zbadania sprawy powołana jest lokalna komisja, ale żeby obiektywnie podejść do tematu, ściągają z Londynu pielęgniarkę - w tej roli Florence Pugh - oraz siostrę zakonną, które mają robić czuwanie przez czternaście dni i ocenić sytuację. Podczas czuwania wychodzą na jaw pewne sekrety, gdyż rodzina dziewczyny to ultra-katole, przy tym są dość... to trzeba zobaczyć. Już samo otwarcie filmu robi solidny mind-fuck: pierwsza minuta sprawiła, że mi oczki wyj3bało, a potem film, kreujący aż trzy opowieści w jednej, wpada w doskonały rytm. To rasowy slowburner z nielichą zagadką i z idealnym podejściem agonsty vs ultra-katole. Poza samą fabułą i narracją całość jest okraszona niesamowitą scenerią, oświetleniem, ambientową muzyką oraz rolą Florencji. Ach, jakieś to było piękne i mocne! Do tego rozwiązanie zagadki i cudu oraz dążenie do ujawnienia tego cudu to klasyczna brzytwa Ockhama, ale wykonane toż to jest zaiste wybornie. Całość przywodzi mi europejską produkcję "Dziewczyna z Perłą", choć w warstwie muzycznej, gdzie dominowała partytura Desplata jest zupełnie inaczej, to dbałość o detale na planie i ogólnie styl prowadzenia kamery czy nawet narracji jest bardzo podobny, tylko tutaj jest zdecydowanie mroczniej w warstwie fabularnej, bo trzy historie, które są w tle wydarzeń głównych, mają moc sprawczą dla Cudu, więc całość jest kilka tonów cięższa niż "dziewczyna z..." Moja ocena to 9,5/10 i pełen zachwyt na jakością tego małego dzieła!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
11-08-2024, 06:56 "Na przedmieściach" ("The Burbs") Joe Dantego z młodym Tomem Hanksem. Takie kino z urlopem w tle więc, że sam jestem teraz na urlopie sobie obejrzałem i było całkiem ok. Dante musiał mieć dobrą zabawę na planie, widać sporo całkiem udanych inscenizacji, a opening z sekwencją gdy widzymy tytułowe przedmieścia z Kosmosu, z wykorzystaniem stosownych makiet był przeuroczy. Ogólnie zaś Hanks chyba w swojej ostatniej komediowej roli sprawdza się całkiem dobrze, a nie ustępuje mu Bruce Dern, który w filmie przypominał mi Christophera Lloyda. W roli żony Hanksa Carrie Fisher i przyznam, że babka ma świetny głos, szkoda że wtedy nie było mody na audiobooki - kupiłbym każdy, który by czytała.
A co do historii: facet ma urlop, który spędza w domu, bo nie chce mu się nigdzie jechać i z nudów zaczyna śledzić nowych sąsiadów, którzy dziwnie się zachowują. Powoli paranoja udziela się również jego sąsiadom, co prowadzi (dosłownie) do wybuchowego finału.
Tematyka przez lokalizację przywodzi nieco na myśl genialny odcinek oryginalnej "Strefy mroku" pt. "The Monsters Are Due on Maple Street" (polecam każdemu!) czy "Mroczne miasto" ("The Trigger Effect") Davida Koeppa z 1996 r. Dante jednak nakręcił komedię i to komedią w stylu kreskówek ze Zwariowanych melodii z Królkiem Bugsem. Widać w sposobie realizacji scen i wreszcie w przerysowaniu gry aktorskiej. O dziwo jednak w filmie się to całkiem dobrze broni. Ocena 7 na 10.
BTW Jerry Goldsmith w muzyce przemycił trochę melodii z... "Pattona", motyw postaci Derna to po prostu początek tematu do tamtego epickiego filmu wojennego.
11-08-2024, 19:28
Lata temu ten film doczekał się na łamach KMFu wyśmienitej analizy, omawiającej chyba wszystkie zawarte w nim smaczki.
https://film.org.pl/a/na-przedmiesciach-rozszyfrowanie-156898 11-08-2024, 21:37
Czarownice z Eastwick - o filmie wiedziałem, że są jakieś czarownice w postaci kur domowych i Nicholson jest Lucyperem. Oj, jak się myliłem. Mamy trzy samotne baby, których dwie zostały porzucone przez męża, a w dodatku próbuje je molestować ważniak będący dwulicusem zdradzającym żonę. I co one na to? Marzą o idealnym mężczyźnie :). Dziś nie do pomyślenia. Ogólnie przewrotnie żongluje kobiecą siłą. Nicholson (ów ideał) niby feminista i bardziej frywolny od świętoszkowatego Eastwick, ale czaruje trzy bohaterki. I nie zdradzając spoilerami, bohaterki ostatecznie samodzielnie odrzucają pokusę.
Nicholson jest najjaśniejszym punktem produkcji - to definicja ultragigachada, m.in. w dupie ma wszystkich i jego pierwsza scena to jak ostentacyjnie rzęsi jak traktor na pokazie muzycznym, albo do smokingu nosi szorty i adiki. I co prawda nie wygląda jak Fabio, ale ma ten diabelski magnetyzm, który nawet na mnie podziałał. I w sumie fajne jest to, że Trio bohaterek też niczego sobie, zarówno wizualnym (Pfeiffer jaka młodziutka) i charakterologicznym. I się im kibicuje z przeciwnościami losu. Co mnie urzekło to nieliczne efekty specjalne, które musiały robić wrażenie, np. tej latającej piłki tenisowej. I chyba to jeden z pierwszych filmów z użyciem CGI, bo na animację poklatkową/gomotion mi to nie wyglądało. Finał to czysty Tex Avery, gdzie też Daryl zmienia się w dzika jak czarownik z 12 prac Asterixa. ten film. Veronica Cartwight (która nabrała nobliwości od czasów Aliena) siedząca w szpitalu i łykająca jakiś kleik od razu włączył przebłyski z mojego szpitalnego pobytu i tamtejszego ohydztwa :). A tak cieszę się z ujrzenia tej części dawnej Ameryki. 8/10 Człowiek, który chciał zostać królem - jak prezentuje się ten prekursor Drogi do El Dorado (swoją drogą powinienem ją powtórzyć)? Czuje się tą dumę i wyższość europejskiej cywilizacji. Wykształcony Hindus w smokingu, a popełniający błędy językowe jak w Kiepskich i wyplujący pestki w wagonie :). I trzeba przyznać, że Danny jak zostaje tym królem, to jest sprawiedliwy i gdy bierze jakąś Afgankę za żonę, to szczerze obiecuje jej nie skrzywdzić. I robią to w cywilizowany sposób, m.in. zakazują ścinania głów wrogów (zwłaszcza przez słabeuszy, którzy nie kiwnęli palcem w podboju) i jednoczą plemiona, które wcześniej sikały sobie do rzek, w których się kąpią. Czuć odwzorowanie ludów i kultury tego regionu z dokładnym researchem oraz szacunkiem bez naginania pod zachodnie przyzwyczajenia (w zależności od preferencji politycznych). Konsekwentnie mówią po urdyjsku i grani są przez ludzi z tych regionów. A gdy jest w tych rolach biała Europa, jak żona Caine'a to nie odzywa się kaleczącym uszy akcentem. Connery i Caine świetni jako dwa nie dające się lubić cwaniaki, którym wprost chodzi o rządzenie głupimi dzikusami :). I sołtys Er-Hub niby jest zacofanym brudasem z afgańskiego zadupia, a okazuje się progresywny - gdy Danny i Peachy odmawiają wziąć którąś z jego 27 córek, to proponuje żeby wzięli któregoś z jego 32 synów :D. A kapłani z Świętego Miasta też w ciemię niebici, bo od razu są sprawdzić śmiertelność rzekomych bogów. Czuć ten dawny rozmach, gdzie chciało się ruszyć tyłek w dany plener i wziąć statystów, a wspomagać się matte painting (co widać w jednym momencie jak docierają do kapłana). Fajnie się ogląda przygody dwóch bohaterów, których plan przechodzi ich najśmielsze oczekiwania. I jednocześnie się wyczuwa się nadchodzący zły omen ustępujący wesołej przygodzie. Jak się skończy? Obejrzcie sami. 7/10 11-08-2024, 23:51
^
W The Man Who Would Be King najbardziej podoba mi się Connery wyrywający się nieco ze szponów swego emploi. Sam film oczywiście spoko, no ale to przecież Huston. The Night House Ostatecznie niedosyt, ale wynikający z egoizmu; po prostu rozczarował mnie kierunek, w którym podążyła fabuła. Motyw depresji/żalu po stracie bliskiego w horrorze stracił świezość gdzieś tak na wysokokości końcówki ubiegłej dekady. Nadprzyrodzona nadbudowa niby robi z Nocnego Domu coś więcej niżli psychologiczny dramat z traumą w tle, ale nie oferuje zbyt wiele w dziedzinie straszenia i niewiele z niej wynika. "Obiektywnie" jest to film solidny, ze zmyślnymi sztuczkami z obrazem i dźwiękiem oraz kapitalną Rebeką Hall, ale z repertuaru Brucknera wyżej cenię bardziej konwencjonalny Rytuał. Pół dziesiątki. Yellow Submarine Zupełnie nie wiem, dlaczego obejrzałem dopiero "teraz", bo przecież uwielbiam Fab Four. Może odrzuciła mnie wizja filmu opartego o muzykę z najgorszej płyty Bitli (chociaż to nieco durne tłumaczenie, bo nie traktuję YS jako pełnoprawnego albumu, a i sam w sobie jest całkiem niezły). Nic to, absolutnie miodne przeżycie, piękna jazda i nawet trochę żałuję braku wspomagaczy. Fabularnie jest to oczywiście głupotka, ale nie dla historii ogląda się "stonerskie" filmiki. Humor przestrzelony tylko w kilku wypadkach, bo ogólnie to się uśmiałem (najbardziej rozwaliła mnie "Argentyna" jako nawiązanie do sanktuarium nazistów); dowcipkowanie mocno w stylu Groucho Marxa, bon mot bon mota pogania. Druga połowa ciut słabsza, gonitwa w Pieprzolandzie nieco mniej ciekawa od dryfowania po narkotykowych morzach, jednakowoż poziom wciąż wysoki. Osiem na dziesięć w skali zjarania. The Last Detail Była łódź, są marynarze. Kino Ashby'ego zdaje się być idealne skrojone pode mnie - okruchy życia podane z luzem, a jednocześnie ujmujące szczerością i bezpretensjonalnym rozprawianiem o człowieczeństwie. W każdym z trzech "głównych" filmów Hala (Harold and Maude, The Last Detail i Being There) zakończenia są DOKŁADNIE takie, jakie być powinny. Czasem tak łatwo zrujnować wszystko niepotrzebnym słodzeniem. Uwaga poboczna - przyglądam się filmografii aktorskich gigantów, obejmując siódmą dekadę ubiegłego wieku i biorąć pod uwagę Jacka, Ala i Roberta. No i za cholerę nie wiem, który z nich miał najlepszą serię, za cholerę... 12-08-2024, 21:27
Ciężko wybrać między Jackiem a Robertem, ale Ala spuściłbym na trzecie miejsce. Na czwarte, jeśli wprowadzić do puli Gene'a.
12-08-2024, 23:56
Trap (2024)
Lubię większość filmów Shyamalana i podoba mi się to że całkiem sporo ich ostatnimi czasy kręci. Zarówno "Old" jak i "Knock at the Cabin" były takimi spoko małymi thrillerami (tak na 6/10), i "Trap" kontynuuje tą tradycję. Zwiastun dużo zdradza, także fakt iż duża część filmu dzieje się na koncercie i to czy film się komuś spodoba mocno zależy od tego jak spodoba mu się muza w wykonaniu córki reżysera. Mnie aż tak mega to nie przeszkadzało, być może z powodu tego że koncert się w pewnym momencie kończy. Jest w filmie sporo takich małych momentów gdzie czuć trochę humoru i ogólnie to wydaje mi się że M. Night wyciągnął kija z dupy na czas kręcenia filmu, chociaż końcówka jest już bardziej na poważnie, aczkolwiek też z takim jednym momentem który mnie rozśmieszył. Hartnett kontynuuje swój mały renesans i zarówno on jak i jego córka są dość przekonujący w swoich rolach, córka Shyamalana była okej ale nic wielkiego. 6+/10 13-08-2024, 07:17
Abigail (2024)
" Grupa najemników porywa dla okupu małą balerinę. Dziewczynka skrywa jednak mroczny i śmiertelnie niebezpieczny sekret." Wiedziałem o czym będzie ten film ale pierwsze co zasiało jakieś wątpliwości był metraż, cos 1h 50 min z napisami. No ale uj... oglądam. Widać, że typki wzorowaly się na wampirycznym (ale nie tylko) kinie lat 80. No i było całkiem przyjemnie, tak do połowy. Bo wtedy film zaczyna wchodzić w niepowagę. I to go zabija. Bo cała budowana intryga wyparowywuje a widz ma bohaterów w doopsku. Robi się sztampowo i wręcz nudno (choć ciągle coś się dzieje). 5/10, kolejna zmarnowana szansa
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 13-08-2024, 20:28 (12-08-2024, 23:56)Paszczak napisał(a): Ciężko wybrać między Jackiem a Robertem, ale Ala spuściłbym na trzecie miejsce. Na czwarte, jeśli wprowadzić do puli Gene'a. No widzisz, dla mnie Al na czele. Pierwszy Ojciec i Pieskie popołudnie > Taksówkarz i Łowca Jeleni (zapewne dwa z trzech/pięciu najbardziej przecenianych filmów w'ogle). Pojedynek z Jackiem już bardziej wyrównany (Gniazdo chyba najlepsze z wszystkich branych pod uwagę tytułów), ale wciąż zwycięstwo dla Alfreda. Dżina nigdy nie uważałem za aktora z najwyzszej półki*, więc nie brałem go pod uwagę, zamieniłbym go na Dustina. Pacino to pewnie wciąż mój ulubiony aktor, chociaż paradoksalnie jest chyba najmniej "uniwersalny" wśród przytoczonej śmietanki i często włącza ustawienia fabryczne. ^ Tego typu "akademickie" pitolenie zawiera bliski zeru ładunek wartości merytorycznej, a jednak sprawia taką samą ("nerdowską") przyjemność, jak zawsze. * Tzn. to wciąż okolice szczytu, w zasadzie najwyższy poziom (S, jeśli posłużymy się popularnymi w dzisiejszych czasach "tierami"). S+ to aktorski Olimp zajmowany przez siedmiu wspaniałych - Al, Jack, Robert, Dustin i Marlon z dni zamierzchłych, a z "naszych" czasów chyba tylko DDL i PSH). 13-08-2024, 21:39
Chciałem pisać w innym temacie, odpuściłem, ale w sumie sprowokowany wasza wymianą - jest ochota w narodzie na jakiś luźny ranking? Myślałem właśnie o ulubionych aktorach.
13-08-2024, 21:43 (13-08-2024, 21:43)PropJoe napisał(a): Chciałem pisać w innym temacie, odpuściłem, ale w sumie sprowokowany wasza wymianą - jest ochota w narodzie na jakiś luźny ranking? Myślałem właśnie o ulubionych aktorach.Jeśli zorganizujesz to ja chętnie wezmę udział.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
13-08-2024, 22:03
Ale to by chyba trzeba wymieszać a nie że osobne dwa głosowania.
Gdybym nie miał ogarniać to bym przecież nie proponował. Założę moze jutro osobny temat albo się podobne pod poprzedni ranking, żeby tu nie śmiecić to zobaczymy czy ktoś jeszcze jest chętny. 13-08-2024, 22:29 (11-08-2024, 06:56)Debryk napisał(a): The Wonder z roku 2022, w reżyserii Sebastiana Leilo Nie mowie, ze film zly, bo pewnie dobry, ale bawi mnie ta odwaga tworcow kinowych, ktorzy tak dzielnie pokazuje sie ultrateligijne szajby i wiadomo o jaka religie chodzi. Islam nie doruszenia, a religii rasy panow nawet nie mozna wspomniec. Chrzescijanie, a zwłaszcza Katole natomiast to chlopcy do bicia. Coz, tak jak bylo przewidziane :) Prop, krec ten plebiscyt. Norton, mylisz sie w sprawie Taksowkarza i bardzo sie mylisz w sprawie Lowcy :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
13-08-2024, 22:47
Zdaje się, że była tu już kiedyś rozmowa na temat Łowcy. Komuś nie do końca podobał się przydługi pierwszy akt, inny dyskutant przekonywał o zasadności tych wszystkich harców weselnych jako podbudowy pod nadciągający sajgon emocjonalny. Rozumiem argumenty zwolenników DH, przeważnie doceniam tego typu zabiegi, no ale nie, nudy nie wybaczam. Zastrzeżenie: oglądałem Łowcę jeden jedyny raz w wieku gimazjalnym, wypadałoby zapewne obejrzeć ponownie i poddać opinię ewentualnej rewizji. Takowej doczekał się kilka lat wstecz Taksówkarz i przeskoczył z szuflady "nudna buła" do "dobry film, ale nie przesadzajmy". Swoją drogą to całe utyskiwanie na przyznanie Oscara Rocky'emu kosztem Taksówkarza jest o tyle zabawne, że w tamtym roku wygrać powinna Sieć (drugie miejsce dla Wszystkich Ludzi Prezydenta).
13-08-2024, 23:14
No skoro gimnazjum, to wypada zrewidować Łowcę jeleni ponownie, bo w tym wieku z reguły nie powinno dawać oglądać "ambitnych i powszechnie uznanych filmów", bo nie tylko nie zachwyci, a wynudzi i zrazi młodzian.
13-08-2024, 23:22 Norton napisał(a):inny dyskutant przekonywał o zasadności tych wszystkich harców weselnych jako podbudowy pod nadciągający sajgon emocjonalny.To właśnie ja byłem o ile pamiętam innym dyskutantem, ze wsparciem ortodoksyjnego rabina Bucho. Łowca pozostaje najlepszym filmem okołowietnamskim. Cytat: Wszystkich Ludzi Prezydenta Cytat: "nudna buła" Cytat: nudy nie wybaczamA co do Gene'a w latach 70, trójca Łącznik, Rozmowa i W Mroku Nocy (niedoceniane arcydzieło neo noir) co najmniej dorównuje osiągnięciom pozostałych panów. 13-08-2024, 23:46 (13-08-2024, 22:47)Bucho napisał(a):yyyy, no Bucho teraz się niepotrzebnie rozkręciłeś. Film pokazuje prawdę historyczną i środowiskową. Nie ma tutaj żadnych siłowych rozwiązań ani też klepania widza po ryju, że Katolicyzm zły. Źli są ludzie, bardzo źli i film stoi na własnych nogach w tym względzie. Ostatnia scena z siostrą zakonną dokładnie rekapituje element ludzki i oddziela ultra-katoli od zwykłej ludzkiej życzliwości. To nawet nie krytyka katolizmu, tylko ludzi właśnie.(11-08-2024, 06:56)Debryk napisał(a): The Wonder z roku 2022, w reżyserii Sebastiana Leilo
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
14-08-2024, 07:11 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,005 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,350 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,781 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,158 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |
Spoiler





