Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
więc czekam na wasze recki "Października" :)
Oglądałem makeing off tego filmu i muszę przyznać, że ilość dojebanych detali po prostu rozwala system. Ten film to jedna, wielka sztuczka i co więcej, całość spina się ze scenariuszem. Powinni go puszczać na szkole montażu, bo jest kurcze doskonały, powinni to puszczać w szkole oświetlenia, bo rozwala system i światło jest częścią narracji. Gdy go obejrzałem pierwszy raz w 1994 roku uwielbiałem, a jak odnalazłem making off tego filmu, gdy już co nieco wiedziałem o produkcji filmów, to mi serio szczena opadła ile tam jest sztuczek wizualnych i montażowych. Coś pięknego, nie do ogarnięcia w dzisiejszych czasach. Skala produkcji rozjebuje system na całej długości a McTiernan to jakiś geniusz, który ogarnął to wszystko w zaiste mistrzowski sposób. Co więcej, zrodził on kolejne filmy z zimnej wojny i wojny podwodnej, bo po sukcesie Października powstały K-19 w reżyserii Bigelow (niezła produkcja - choć z fauszem scenariuszowym a niby na faktach) i U-571. Ten drugi był już w okresie wojny, ale czerpał ze scenariusza Października. Kiedyś myślałem, że Październik to spoko film o okrętach podwodnych, za małotata, a teraz to film na poziomie arcydzieła, z doskonałą warstwą fabularną i niesamowitą realizacją w każdym aspekcie filmowym. No, i do tego aktorzy w ilości hurtowej na poziomie gwiazd, którzy wyrąbali swoje role do maksimum. Aj, brak mi słów, jak to dobry film, po prostu brak mi słów. To arcydzieło totalne!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
05-10-2024, 21:35
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
(05-10-2024, 14:28)Bucho napisał(a): Oryginal jest specyficzny, jakis taki na pograniczu jawy i snu, do tego jest dziwnie epizodyczny, gdzie jest napchane masa fajnych pomyslow, ale one nie do konca do siebie pasuja, lub nie sa dobrze rozwiniete.
Czytałem, że Mordercze kuleczki oryginalnie trwały 3 godziny, ale widownia testowa zdecydowała o cięciach. I ów cut sporo wyjaśniał/rozwijał (m.in. ksywa bad guya - Tall Man pojawiała się wcześniej, a w gotowym filmie pojawia się tylko w końcówce).
Warlock (1989) - to właśnie ten drugi film, który najbardziej obejrzeć w spooktoberze. Jak tytułowy czarnoksiężnik przeniósł się do czasów współczesnych i zaczął kminić, gdzie go wywlokło, to od razu skojarzył się mi Władca zwierząt 2 (tak nawiasem, też musiałbym sobie przypomnieć). Pierwsza reakcja naszego złola to szczere zdziwienie że znalazł się w odległej przyszłości. I choć przybysze z przeszłości są zaskoczeni nowymi czasami (a nawet używają archaizmów), całkiem się nieźle adaptują do czasów współczesnych, m.in. łowca czarownic domyśla się jak działa auto i wie, że w radiu nie siedzą małe ludziki. I jedynie się dyga, gdy widzi coś co byłoby tabu/oskarżeniem o czarostwo w jego czasach. Nawet jest w chwilowej komitywie ze starym mennonitą.
Generalnie bardziej to fantasy niż horror, ale fajnie się je ogląda. To jedna z lepszych filmowych historii typu fish out of water, przynajmniej w tym czasie. Też dobrze, że nie próbują robić nacisku na komedię. Julian Sands jest tu pamiętny, choć momentami jego głos brzmi nieprzekonująco. Za to Richard E. Grant faktycznie zachowuje się jak osoba z XVII wieku. Czuć tu również dobrą chemię między aktorami. Fajne jest to, że tytułowy bohater mimo bycia najgorszym sukinsynem jest zły, gdy jest tylko taka potrzeba. Np. jak jest przyjęty przez główną bohaterkę nic jej nie robi. A z kolei do chłopca (którego potem zabija) odnosi się przyjaźnie i nawet gra w nim jakąś gierkę.
Efekty specjalne są nieco koślawe, a też mogli się postarać z charakteryzacją postarzonej Kassandry. Za to muzyka dość spoko. I zaskoczyłem się, że robił ją Jerry Goldsmith, bo jednak to raczej B-klasowiec (mimo premiery na Cannes). Zdecydowanie warty obejrzenia i status kultowca zasłużony.
8/10
06-10-2024, 22:15
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,135
Liczba wątków: 67
Goldsmith robił sporo B-klasowców.
06-10-2024, 22:24
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Wolf Creek (2005)
Byłem zmuszony do wzięcia paru dni przerwy od Spooktoberu ale wróciłem i wrzuciłem za ruszt film McLeana.
Na dobry początek muszę pochwalić film od strony postaci, i to nie tylko ze strony mordercy ale także pod względem naszych protagonistów. Poświęcono na początku sporo czasu na rozwinięcie ich relacji i nawet udało mi się ich trochę polubić. Potem pojawia się oczywiście Taylor, który sam w sobie jest naprawdę dobrym bad guyem, i ma jeszcze do tego fajny śmiech i stylówę.
Australijskie lokacje też zaliczam na plus, czasami przypominało mi to wszystko pierwszego Mad Maxa.
Niestety mimo wszystkich tych pochwał nie jestem w stanie powiedzieć że byłem 100% zadowolony z seansu bo mam wrażenie że McLeanowi trochę ten film zaczął w drugiej połowie uciekać.Pod koniec jakoś tak brakuje temu wszystkiemu napięcia a dokładnie wtedy powinno się było dowalić do pieca.
6/10
07-10-2024, 08:41
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,806
Liczba wątków: 4
(06-10-2024, 22:15)OGPUEE napisał(a): Czytałem, że Mordercze kuleczki oryginalnie trwały 3 godziny, ale widownia testowa zdecydowała o cięciach. I ów cut sporo wyjaśniał/rozwijał (m.in. ksywa bad guya - Tall Man pojawiała się wcześniej, a w gotowym filmie pojawia się tylko w końcówce).
Tak to by wyjasnialo te epizodycznosc. W sumie dziwny zabieg z tymi trzema godzinami, ale najwyrazniej rezyser mial jakas tam wieksza wizje, ktora finalnie utemperowalo studio.
(06-10-2024, 22:15)OGPUEE napisał(a): Warlock (1989) - to właśnie ten drugi film, który najbardziej obejrzeć w spooktoberze. Jak tytułowy czarnoksiężnik przeniósł się do czasów współczesnych i zaczął kminić, gdzie go wywlokło, to od razu skojarzył się mi Władca zwierząt 2 (tak nawiasem, też musiałbym sobie przypomnieć). Pierwsza reakcja naszego złola to szczere zdziwienie że znalazł się w odległej przyszłości. I choć przybysze z przeszłości są zaskoczeni nowymi czasami (a nawet używają archaizmów), całkiem się nieźle adaptują do czasów współczesnych, m.in. łowca czarownic domyśla się jak działa auto i wie, że w radiu nie siedzą małe ludziki. I jedynie się dyga, gdy widzi coś co byłoby tabu/oskarżeniem o czarostwo w jego czasach. Nawet jest w chwilowej komitywie ze starym mennonitą.
Generalnie bardziej to fantasy niż horror, ale fajnie się je ogląda. To jedna z lepszych filmowych historii typu fish out of water, przynajmniej w tym czasie. Też dobrze, że nie próbują robić nacisku na komedię. Julian Sands jest tu pamiętny, choć momentami jego głos brzmi nieprzekonująco. Za to Richard E. Grant faktycznie zachowuje się jak osoba z XVII wieku. Czuć tu również dobrą chemię między aktorami. Fajne jest to, że tytułowy bohater mimo bycia najgorszym sukinsynem jest zły, gdy jest tylko taka potrzeba. Np. jak jest przyjęty przez główną bohaterkę nic jej nie robi. A z kolei do chłopca (którego potem zabija) odnosi się przyjaźnie i nawet gra w nim jakąś gierkę.
Efekty specjalne są nieco koślawe, a też mogli się postarać z charakteryzacją postarzonej Kassandry. Za to muzyka dość spoko. I zaskoczyłem się, że robił ją Jerry Goldsmith, bo jednak to raczej B-klasowiec (mimo premiery na Cannes). Zdecydowanie warty obejrzenia i status kultowca zasłużony.
8/10
Wspanialy film, jeden z tych piatkowo-sobotnich wieczorow z Polsatem, jakos w drugiej polowie lat 90. W sumie nic wiecej nie dodam, bo wszystko dobrze podsumowales, z ocena u mnie moze o pol oczka nizej, Nie mniej jednak, kawal fajnego ejtisowania.
(05-10-2024, 19:34)Debryk napisał(a): The Tommorow War - z roku 2021, w reżyserii Chrisa McKaya
Na stadionie podczas ME 2021 pojawia się portal. Wychodzą z niego ludzi i mówią, że za kilka lat rozpocznie się inwazja jakiś krwiożerczych kosmitów. Biorą losowo ludzi do walki z nimi. Ci wybrańcy mają odsłużyć 7 dni w przyszłości w walce z inwazją, jak przeżyją, z automatu wracają. Okazuje się, że po kilkudziesięciu latach na planecie pozostaje tylko 500 tys. ludków i ogólnie mamy przejebane.
Dobre hmmm, nawet bardzo dobre kino z ciekawym konceptem. Niestety wykłada się na tym co każdy film z przenoszeniem w czasie, czyli teorią dziadka. Gdy to olać, pozostają dwie małe bolączki: pierwsza mnie ubodła taka, że jest tutaj sporo dłużyzn i kilka durnych zagrań w scenariuszu. Druga taka, że ten film dosłownie skrojono pod POC, więc przewracałem oczami dosłownie na każdym kroku. Za to koncept potworów, design, wykonanie i ich funkcjonowanie jest przekozackie i niesamowite. Nawet ich wprowadzenie z tą durną tajemnicą, gdy już zaczyna się akcja właściwa, jest na wypasie. A potem jest sporo dłużyzn i gadaniny, by na końcu zaserwować mini-twist i to z kolei zadziałało u mnie fajnie. Ale, no ten film ma wiele dobra i tyleż samo złego, jest nierówny i taki niedopieszczony. A mogłobyć coś wielkiego, pamiętnego! Cóż, ocenę dam 6/10 i mam świadomość, że to jednak zmarnowany potencjał.
Stworki rzeczywiscie niezle tzn. design, a zwlaszcza ich szybkosc, zwrotnosc i sprawnosc w przemieszczaniu sie w trzech wymiarach. I to w sumie dla mnie tyle. Sceny akcji w wiekszosci jak z jakiegos B-klasowca, mowie glownie o emocjach oraz grze aktorskiej, ale tez niektorych scenach akcji. Ten fragment po czesci oddaje to o czym mowie:
Nierownosc efektow boli, z jednej strony fajne stworki, a z drugiej fatalne momenty CGI tla, ktore wygladaly jak z jakiegos Asylum - tak, oczywiscie odrobine przesadzam. Ogolnie caly ten film wyglada jakby wlodarze Amazona uslyszeli o pomysle na jakas AA gre akcji FPS/TPS i stwierdzii, ze zrobia z tego film.
Co do miejsca w ktorym wyklada sie film...no on wyklada sie juz na samym debilnym zalozeniu przeciez. Ziemia wybita i rozbita, zostaje 500 milionow ludzi na globie, bo potworki sa nie do zajebania i jaki jest pomysl? Ano hurtowo sciagac ludzi z przeszlosci do przyszlosci, zeby mogli sobie tam swobodnie dalej ginac. Nauczeni doswiadczeniami przylosci maja przeciez kilkanascie lat, zeby sie przygotowac na te wojne, browadzic badania laboratoryjne, testy (testy na potworkach, testy broni, opracowywanie taktyki), poszukiwania, a nawet ustawic atomice w miejscu ich pierwszego pojawienia sie. Tym bardziej, ze finalnie...no widzimy, ze wszystko sie da. Ogolnie ludzie z przyszlosci to debile, co w sumie sie zgadza, patrzac, ze to jakies multi-kulti gowniaki. No wlasnie, nacisk na POC jest groteskowy.
Pies jebal ten film. 4/10
@@@@
Na zlej drodze/Emily the Criminal
Zostawie tylko opis:
Down on her luck and saddled with debt, Emily gets involved in a credit card scam that pulls her into the criminal underworld of Los Angeles, ultimately leading to deadly consequences.
I to mowi wszystko, co musicie wiedziec, nie ma sensu ogladac trailera. Jak dla mnie calkiej zajebisty indie misz-masz gatunkowy, taki bez zadnej zabawy postomoderna, do tego calkiem realistyczny (w ramach tego swiata) i przyziemny. Polecam ogladac bez zapoznania sie z trailerem, bo opis mowi wszystko, co trzeba wiedziec. Film o babie, ktorej nie idzie w zyciu i zaczyna sie zadawac z towarzystwem od przekretow kredytowych. Banal, ale fajny. W glownej roli Aubrey Plaza, na drugim planie Juice z Sons of Anarchy.
7.5/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
07-10-2024, 11:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2024, 09:28 przez Bucho.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,108
Liczba wątków: 6
Prince Valiant (1997)
Film miał zdaje sie kiepskie opinie, był tez chyba przemontowany (to widać, brakuje czasem istotnej sceny).
Ale.. jest po prostu fajny. Taką czystą fajnością. Nazwałbym go spadkobiercą "Willow". Są tu Warwick Davis (:p), Ron Perlman, Udo Kier, Edward Fox czy absolutnie cudna Katherine Heigl.
Fabuły nie ma co opowiadać bo jest banalna i w sumie każdy ją zna nawet jak tego nie oglądał. Ale co chwila dostajemy jakąś fajną scenę, jakiś fajny tekst, czymś się tutaj bawią (np zbroją rycerską :p) albo.. po prostu pokazują Katherine Heigl :). Często głupie i kiczowate to strasznie.. ale właśnie - w fajny sposób.
Bawiłem się setnie, przez cały seans banan na twarzy. Ode mnie 8/10.
08-10-2024, 02:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2024, 03:02 przez Rozgdz.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Censor (2021)
Słaby film, w temacie video nasties tkwi moim zdaniem spory potencjał na taki naprawdę odjechany horror. Ale Censor to w sumie takie nie wiadomo co. Film na którym się nudziłem mimo że trwa +- 75 minut. Ogólnie to miałem wrażenie że próbowano tu zrobić taki horror w stylu A24, ale reżyserce zdecydowanie zabrakło talentu żeby osiągnąć poziom tych najlepszych dzieł tego studia.
Jeden plusik za scenę z siekierą w tej chatce. Przez te parę sekund pomyślałem że może przynajmniej na krótką chwilę będzie coś dobrego.
3/10
08-10-2024, 09:11
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
(06-10-2024, 22:24)Mefisto napisał(a): Goldsmith robił sporo B-klasowców.
Człowiek się uczy całe użycie
Zaś po Polsce następnym europejskim przedstawicielem spooktoberu jest Szwecja:
Häxan (1922) - natykałem się na wiele razy, robiłem podchody, a teraz dopiero się za to biorę. I dobrze, bo to wersja w pełni odrestaurowana. W sumie do czynienia mamy z fabularyzowanym dokumentem. Pierwsza część to defacto wykład ze slajdami, taki jak miałem w trakcie studiów. Można paru ciekawostek się dowiedzieć, np. te wszelkie pogańskie demony wraz z chrystianizacją przebranżowiły się i zostały diabłami.
Potem gdy wjeżdża fabularna część, to się ożywiłem. Reżyser przekazuje obie strony - wpierw jak jakaś zielarka sprzedaje eliksir miłości, potem jak czarownice stosują swe zwyczaje. np. diaboł preferuje stare, brzydkie babochłopy :). Potem jest ukazanie procesu o czarostwo. Choć inkwizycja tu jest technicznie zła, to jest nieco obiektywizmu; jak laska idzie oskarżyć rzekomą wiedźmę o urok, to ksiądz-inkwizytor każe jej przysiąc na krzyż, że obie nie są wrogami i że oskarżenie to nie jakaś forma wyrównania rachunków. I potem oskarżona, by ratować swą skórę wrabia inne kobieciny w bycie czarownicami, w tym tą co ją oskarżyła. I końcowy rozdział wyjaśnia, że większość podejrzeń o konszachty z siłami nieczystymi i przeświadczenie samych zainteresowanych to wynik braku wiedzy medycznej i konkluduje, że ludzie dalej są przesądni (i od 1922 roku się nic nie zmieniło - jak świętowałem Boże Narodzenie/Sylwestra w Wiedniu 2019, to pamiętam długie kolejki do jakichś wróżek :)).
Technicznie całkiem to solidna robota. Diabły dobrze ucharakteryzowane (w tym jeden grany przez samego reżysera filmu). Są nawet animacje lalkowe. Jest też i golizna, choć strategicznie oświetlona. Coś co w USA (które jak Szwecja są krajem protestanckim) w życiu by nie przeszło. Ciekawostka historyczna pokazująca jak filmy dokumentalne przeszły drogę.
7,5/10
08-10-2024, 20:54
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
The Lost Boys (1987)
Tym razem miałem ochotę na coś luźniejszego i wybór padł na film Schumachera. No i dobrze zrobiłem bo Straceni Chłopcy dalej są cool, mimo że horroru w tym filmie aż tak dużo nie ma.
Jest tu za to dużo humoru, szczególnie za sprawą braciszka i jego nowych kumpli, oraz super motyw przewodni. No i oczywiście nad wszystkim wisi tutaj ten ejtisowy klimat, który z automatu podnosi ocenę.
Naprawdę fajny film, ale jeśli chodzi o wampirowe filmy z roku 1987 to wolę jednak Near Dark.
7+/10
09-10-2024, 09:24
Stały bywalec
Liczba postów: 4,867
Liczba wątków: 4
(05-10-2024, 21:35)Debryk napisał(a): więc czekam na wasze recki "Października" :)
Oglądałem makeing off tego filmu i muszę przyznać, że ilość dojebanych detali po prostu rozwala system. Ten film to jedna, wielka sztuczka i co więcej, całość spina się ze scenariuszem. Powinni go puszczać na szkole montażu, bo jest kurcze doskonały, powinni to puszczać w szkole oświetlenia, bo rozwala system i światło jest częścią narracji. Gdy go obejrzałem pierwszy raz w 1994 roku uwielbiałem, a jak odnalazłem making off tego filmu, gdy już co nieco wiedziałem o produkcji filmów, to mi serio szczena opadła ile tam jest sztuczek wizualnych i montażowych. Coś pięknego, nie do ogarnięcia w dzisiejszych czasach. Skala produkcji rozjebuje system na całej długości a McTiernan to jakiś geniusz, który ogarnął to wszystko w zaiste mistrzowski sposób. Co więcej, zrodził on kolejne filmy z zimnej wojny i wojny podwodnej, bo po sukcesie Października powstały K-19 w reżyserii Bigelow (niezła produkcja - choć z fauszem scenariuszowym a niby na faktach) i U-571. Ten drugi był już w okresie wojny, ale czerpał ze scenariusza Października. Kiedyś myślałem, że Październik to spoko film o okrętach podwodnych, za małotata, a teraz to film na poziomie arcydzieła, z doskonałą warstwą fabularną i niesamowitą realizacją w każdym aspekcie filmowym. No, i do tego aktorzy w ilości hurtowej na poziomie gwiazd, którzy wyrąbali swoje role do maksimum. Aj, brak mi słów, jak to dobry film, po prostu brak mi słów. To arcydzieło totalne!
K-19 w sumie był fatalnym okrętem sowieckiej marynarki wojennej, gdyż w pewnym okresie rozwoju, bezpieczeństwo dla sowietów nie było priorytetem, w odróżnieniu od Amerykanów. Dorzucił bym jeszcze Crimson Tide z 1995 z genialną rola Hackmana, który przygotowując się do roli, rozmawiał z emerytowanymi dowódcami atomowych okrętów podwodnych. Październik to mój ulubiony Jack Ryan i jeszcze świetny Fred Thompson.
Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
09-10-2024, 10:27
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
30 nocy i 28 dni później rozpoczynam mini cykl w spooktoberze. Rok temu nie było okazji do pojedynczych tytułów z potworami Universala (zamiast tego był zbiorowy Monster Squad - zajebisty film swoją drogą). I tym razem to wynagrodzę. I na pierwszy ogień idzie:
Bram Stoker's Dracula (1974) - z adaptacji o transylwańskim krwiopijcy wybrałem akurat tą produkcję. I taka ciekawostka - Jack Palance grający tu tytułowego wąpierza był bezpośrednią inspiracją dla komiksowego Morbiusa.
Widać, że chcieli odróżnić się od popkulturowego wizerunku Drakuli tworzonego przez Lugosiego/Lee. M.in. Drakula ma normalny frak i nie wyróżnia się od przeciętnego mężczyzny w epoki - równie to mógł być dżentelmen z pierwszego lepszego filmu kostiumowego dziejącego się w XIX wieku. I to pierwsza ekranizacja Drakuli, która jako tako jest wierna fabule książki. I to chyba jedna z niewielu ekranizacji, gdzie zgodnie z powieścią Drakula jest Węgrem. I jak w powieści Dracula to impulsywny debil. Jednocześnie jest potężny dodatek, z którego korzystał m.in. Coppola - Drakula to Vlad Palownik i tęskni za zmarłą żoną, która reinkarnowała się w XIX-wieczną Angielkę.
I film uczłowiecza głównego bohatera - bardziej to postać tragiczna, która nawet wstrzymuje się od wyssania krwi widząc zaciętego Jonathana. I prawdopodobnie by nikogo nie zabijał, gdyby nie nadzieja w postaci kobiety podobnej do jego żony. Nawet jest scena retrospekcji, gdzie cieszy się chwilą z Marią. Nic, tylko dać jakiś podkład w postaci ckliwej miłosnej ballady.
Palance dziwnie się prezentuje jako Drak, bo ma jakby naciągniętą i napompowaną twarz. Taki grubawy jak Karol Krawczyk próbujący udawać chudego. Choć z drugiej strony to ożywiony trup, a i Palance ze względu na swe pochodzenie pasuje urodą na wschodniego Europejczyka. A także Palance najlepiej prezentuje się aktorsko, gdy reszta to tak niezbyt (no, Davenport i laska grająca Minę wypadają OK). Zwłaszcza gostek wcielający się w Jonathana gra memicznie.
No i czuć ograniczenia z racji bycia telewizyjną produkcją. Nie tylko Jess Franco wykorzystywał owczarki niemieckie do roli wilków. Bogatszy CBS również. Z kolei znowu bekowe nieścisłości od Jankesów - film precyzuje, że Dracula mieszka na Węgrzech, ale tubylcy mówią narzeczem rosyjskim zamiast tym ich "szetpygyóngihuszar" :).
Seans filmu całkiem szybko zlatuje. I podoba mi się, że jak ktoś widzi coś podejrzanego, to wyciąga spluwę (np. służacy Westenry słysząc hałas czy goście gospody, gdy Drakula robi rozróbę), a van Helsing słusznie stwierdza, że zniszczeniem skrzyni z ziemią tylko pogorszył sprawę. Sam film to kolejna interesująca adaptacja, która też oferuje coś swojego.
7/10
11-10-2024, 22:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2024, 22:58 przez OGPUEE.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Blood Creek/Nienasycony (2009)
Jeden z mniej znanych filmów Joela Schumachera. Purcell i Cavill grają tutaj braci którzy postanawiają rozprawić się z pewną rodzinką mieszkającą na odludziu. Jak się okazuje, owa rodzina skrywa pewien sekret.
Na drugim planie widzimy plątają się jeszcze Fassbender, Shea Whigham i lynn Collins.
Film wyszedł całkiem ok, ale potencjał jaki kryje się w połączeniu nazistów i okultyzmu nie został odpowiednio wykorzystany, mimo że jest tu parę spoko momentów.
6/10
12-10-2024, 11:02
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Wolf Creek 2
W niektórych zakątkach internetu można przeczytać że WC2 jest praktycznie w każdym aspekcie lepszy niż WC. I jestem w stanie się z tym zgodzić poza jednym wyjątkiem w postaci protagonistów. Trójka dobrych bohaterów jedynki była moim zdaniem lepsza niż ci ludzie których mamy w dwójce. W szczególności ten "główny" główny bohater jakoś mi tak nie podszedł bo miał taki cwaniacki vibe.
Poza tym jednym aspektem to film naprawdę jest lepszy od dwójki. Przede wszystkim mamy tu więcej Taylora który znowu daje czadu, i który zaczyna rozwałkę już na samym początku. Naturalnie budżet też był większy ale został bardzo dobrze wykorzystany i widać różnicę pomiędzy tym a jedynką. Gore jest fantastyczne i jest go dużo i miło było zobaczyć że większy budżet nie oznaczał w tym przypadku chęci na przypodowanie się przeciętnemu widzowi tylko poszli jeszcze bardziej w ostrość.
7/10
13-10-2024, 08:35
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Był stworzony Rocky niczym twór Frankensteina, teraz jest wskrzeszona mumia egipska:
The Mummy Lives - na reprezentanta egipskiej mumii i E.A. Poego idzie ta produkcja z 1993 roku. Miałem na radarze od dawna, bo robiła to ekipa od Amerykańskiego cyborga, a tamten film mimo śmiesznego tytułu to całkiem fajny SF-akcyjniak. Nastawiałem się rzecz jasna na serek, ale nie można oglądać wciąż profesjonalnych produkcji.
Pisałem, że przy Aztec Mummy, że filmy o mumiach są takie same? Tu jest dokładnie tak samo! The Mummy Lives zawiera wszelkie możliwe klisze w tego typu horrorze. W większości to remake Mumii z 1932 roku, czyli gdybym obejrzał to w dzieciństwie to byłbym rozczarowany, że tu jest Żymianin w stroju szejka zamiast potwora w papierze toaletowym (ten pojawia się tylko w ostatniej minucie filmu) . I jedynymi dodatkami są jak główna laska zostaje zwabiona na egipską ulicę Śmiertelnego Nokturnu oraz ten motyw kinie przygodowym, gdzie w finale musi ZAWSZE zapadać świątynia/jaskinia, bo tak.
Co wyróżnia ten VHS-owy serek, to że gra w tym Tony Curtis. I to nie tak, że w czołówce jest wymieniony pierwszy (bo to najbardziej znany aktor w obsadzie) i gra pomniejszą rolę. Słusznie zajmuje pierwsze miejsce w czołówce, bo gra główną rolę - i to samej mumii. Realizacyjnie nie jest źle i jak oczywistego niskobudżetowca wygląda to wszystko przyzwoicie. Nawet kręcili to w Egipcie. Choć Curtis grający kapłana ze Starożytnego Egiptu mógł zgolić tą niepasującą do czasów fryzurę (albo zasłonić tą egipską chustą, nie wiem jak się nazywa).
Tak jak się spodziewałem - taki serek, który popularność osiągnie jedynie w wideotekach.
4/10
13-10-2024, 21:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2025, 13:21 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,986
Liczba wątków: 0
(11-10-2024, 22:58)OGPUEE napisał(a): 30 nocy i 28 dni później rozpoczynam mini cykl w spooktoberze.
O co, kurna, chodzi z tym całym spooktoberem? To coś jak Disneycember u Nostalgia Critica?
I jeśli już kombinujemy z nazwami miesięcy, to dlaczego nie bardziej patriotycznie - straszdziernik?
14-10-2024, 08:31
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Spooktober to po prostu 31 dni horrorów, chociaż u mnie wyjdzie w tym roku tak ok. 25.
Zacząłem to praktykować w 2021 roku ale to w 2022 i 2023 roku udało mi się właśnie obejrzeć cały zestaw 31 filmów
14-10-2024, 08:46
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,806
Liczba wątków: 4
(14-10-2024, 08:31)al_jarid napisał(a): I jeśli już kombinujemy z nazwami miesięcy, to dlaczego nie bardziej patriotycznie - straszdziernik?
Malo medialne, zbyt blisko fekalnych zartow :)
Amerykanizmy wjechaly i nic juz nie poradzimy, dzisiaj spooktober, a jutro Szamar zmienia plec.
https://meteor.amu.edu.pl/czym-jest-spooktober/
I widze, ze juz na dzien dobry kilka polskich stronek tlumaczy fenomen, ktory jako wynalazek internetu automatycznie ma znaczenie o zasiegu globalnym.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
14-10-2024, 08:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2024, 09:10 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,986
Liczba wątków: 0
Ee, to lipa. Myślałem, że to OGPUEE sobie wymyślił coś takiego, a tu się okazuje, że to jakaś szerzej zakrojona akcja :/
14-10-2024, 08:58
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
(14-10-2024, 08:31)al_jarid napisał(a): O co, kurna, chodzi z tym całym spooktoberem? To coś jak Disneycember u Nostalgia Critica?
Ano.
Tradycję rozpoczął raven.sevond. I on tu wprowadził termin spooktober.
Cytat:I jeśli już kombinujemy z nazwami miesięcy, to dlaczego nie bardziej patriotycznie - straszdziernik?
Bo europejskie Halloween to nie nasze święto i my patriotycznie wyznajemy żymiańskiego heretyka. Więc po udawać?
BTW "straszdziernik" to dobre spolszczenie.
14-10-2024, 09:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2024, 13:41 przez OGPUEE.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Tradycję rozpoczął raven.sevond. I on tu wprowadził termin spooktober.
:)
Tegoroczny straszdziernik jest u mnie fatalny: dopadło mnie jakieś choróbsko, z nosa cieknie, w gardle drapie, gorączka najmniejsza to 37,8 i ledwo co mam siłę siedzieć, nie mówiąc już o oglądaniu... ale!
Gra w opętanie to zmarnowany pomysł i świetny koncept satanic panic, opętań, demonów i okultyzmu w latach .70 na jakimś zadupiu. Zbliża się Boże Narodzenie, okolicą wstrząsa seria morderstw, a ekipa zwyroli zbliża się do szkoły z internatem, takie rzeczy. W pewnym momencie wszystko szlag trafia i film staje się czymś w rodzaju home invasion gone wrong, ale przynajmniej zakończenie jest fajne, bo inne. . 4/10.
Bestia to Idris Elba vs lew. Zaskakująco przyjemne i ładne dla oka (serio, te długie ujęcia naprawdę dobrze wyglądają, aż mam ochotę zainstalować Far Cry 2 i pobiegać po afrykańskim buszu), ale wizje/sny/cokolwiek strasznie mnie wybijały z rytmu, bez nich byłoby dużo lepiej. 6/10.
Beetlejuice 2 oglądałem już w gorączce i za wiele nie pamiętam, ale bawiłem się dobrze. Keaton daje radę, OHara też, Monika i Dafoe zmarnowani totalnie, a Winona i Jenna niepotrzebne imo w ogóle (albo odwrotnie, gdyby całość skupiała się na wątku Jenny i tego chłopaka byłoby dużo lepiej). 7/10, a co, ale zaznaczam, że to ocena wynikająca z choroby, a powtórnego seansu nie planuję chyba nigdy.
Hellboy ten nowy, o podtytule "The Crooked Man". 5/10, bo skala, bo miejsce akcji, bo czarownice. Na minus reszta, od efektów (obrzydliwe poza dwoma wyjątkami: wydziobywanie oczu i języka przez ptactwo oraz "napełnianie" sflaczałego ciała), poprzez samego Hellboya aż po villaina, niby jest, ale wiedźmy lepiej pasowały, a Effie Kolb mogłaby być głównym przeciwnikiem, zamiast tego pokraki.
14-10-2024, 09:27
|