Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Moim zdaniem Jack Kesy był świetny jako Hellboy, najbardziej komiksowy Hellboy do tej pory, cichy, zamyślony, lekko cyniczny, do tego pali papierosy, a nie cygara (pomysł Perlamana, Mignola wzorował Hellboya na ojcu który palił papierosy).

W poprzednich częściach Hellboy był na wskroś dziecinny, rebeliant chcący zyskać sympatię ludzi który narzeka na swój los, to nie Hellboy z komiksów.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Zagrał dobrze (chyba najlepiej z całej trójki), po prostu jakiś taki chudy się wydaje, drobny, z komiksów pamiętam go jako wielkiego, czerwonego kloca (aczkolwiek to też może być zasługa tej specyficznej kreski).

Odpowiedz
Na początku Mignola go rysował jako byka:

[Obrazek: RCO015.jpg]

Ale potem jego standardowym wizerunkiem była właśnie taka smukła sylwetka z nisko osadzonymi barkami i wydaje mi się, że tym się kierowali w nowym filmie.

[Obrazek: Hellboy-in-Hell-library-ed-scaled.jpg]
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(14-10-2024, 09:27)raven.second napisał(a): dopadło mnie jakieś choróbsko, z nosa cieknie, w gardle drapie, gorączka najmniejsza to 37,8 i ledwo co mam siłę siedzieć, nie mówiąc już o oglądaniu...
Widzę, że zgapiłeś ode mnie zeszłoroczny motyw hospitalizacji i straszdziernik spędzasz z chorobą :). Ja na szczęście oglądam w domowym zaciszu, a dolegliwości zdrowotne ograniczają się do rehabilitacji nadgarstka.

Odpowiedz
Trap (2024)

Dobrze się zapowiadało. I uszło do jakiejś 30 minuty, po czym film zaczyna zamieniać się w kreskówkę. Szczęśliwe zbiegi okoliczności narastają wykladniczo, żeby zakonczyć film pełnym "Looney Tunes" i sceną po napisach, która chyba ma napluć widzom w twarz.

żenada/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
The Poughkeepsie Tapes (2007)

Dałem się nabrać. Naprawdę czułem napięcie oglądając ten film, pomijając wszystkie techniczne aspekty nagrań itd. Cały ten pomysł dokumentu naprawdę dobrze tu funkcjonuje i byłem w stanie uwierzyć że te taśmy są prawdziwe.

Na minus muszę zaliczyć trochę głupkowatego killera.

7/10

Odpowiedz
Cytat:jego standardowym wizerunkiem była właśnie taka smukła sylwetka z nisko osadzonymi barkami
No, czyli miałem rację, skojarzenia z pierwszymi komiksami :) zalety zaczynają przeważać nad wadami, bo serio, taka mała, skromna skala doskonale pasuje do Hellboya, serial byłby nawet lepszym wyjściem niż filmy... coś w stylu Archiwum X czy Supernatural z odrobinkę wyższym budżetem i byłoby perfekcyjnie (bo nie trzeba od razu wielkich demonów i innych monstrów robić, duchy, wiedźmy, opętania, żywe trupy i inne takie by starczyły imo, a wszelkie większe "zło" na finał sezonu zachować np.).

Dom z 1985 jest strasznie nudny. Niby pomysł fajny, klasyczny, prosty (pisarz wprowadza się do starego domu zmarłej samobójczą śmiercią ciotki, a tam dziwne rzeczy się dzieją i w ogóle), a gumowate, lateksowe stwory potwory mają swój urok, to jednak przebitki z Wietnamu i dość nieudolny humor po prostu męczą. 4/10 naciągane, była szansa na kingowsko-lovecraftowskie podejście do tematu a wyszły jakieś smęty.

Odpowiedz
Turks & Caicos oraz Salting the Battlefield - 2014 - David Hare

Kiedyś pisałem tutaj o filmie "Page Eight", który zdecydowanie polecam. Bardzo sprawna i znakomita rzemieślnicza robota w klimatach Johna le Carre`a. Otóż klikając sobie po internecie i filmografii Ralpha Fiennesa okazało się, że tutaj jest trylogia składająca się z tych właśnie trzech tytułów. Jako, że jedynka jak wspomniałem jest znakomita to zasiadłem od razu do dwóch pozostałych. No i niestety lekkie rozczarowanie.

Tak jak pierwsza częśc jest w sumie bezbłędna w każdym elemencie od scenariusza po filmowe rzemiosło tak dwa pozostałe już są robione trochę na siłę. Nadal na plus jeden z moich ulubionych aktorów czyli Bill Nighy. Do tego cały czas klimaty polityczno-szpiegowskie. No i Helena Bonham-Carter, Christopher Walken, Ralph Fiennes, Ewan Bremner...

Można obejrzeć, ale do jedynki nie mają startu. 
Druga część czyli "Turks & Caicos" jest mocno mdła i powyżej 5/10 nie podskoczy. Całość jakoś ratuje trzecia część czyli "Salting the Battlefield", bo ma takie fajne nieoczywiste zakończenie.

Tak więc:
Page Eight mocne - 8/10
Turks & Caicos - 5/10
Salting the Battlefield niezłe 6/10

Zabawne rzecz jasna są polskie podtytuły, bo dwójka to "Drugie starcie" a trójka to "Ostateczna rozgrywka" :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Po hiszpańskim wilkołaku Hammerapołudniowoamerykańskim Gill-manie del Toro oglądam amerykańskiego egzorcystę, bo dzisiej rocznica wyboru JP2 na papieża i coś wypada ujrzeć pozytywnego o Kościele. A paradoksalnie księża w horrorach z reguły to ci dobrzy. 

Egzorcyzmy Emily Rose - historię o Anneliese Michel znam z lekcji religii, będąc w licku. Jak idzie to w stronę dramatu sądowego, to jest całkiem dobre i sugestywnie podchodzi do kwestii przesądów i tego co nam sprzedaje wiara/aktualna wiedza medyczna. Zwłaszcza, że obrońcą księdza jest agnostyczka, a prokuratorem i złym gliniarzem metodysta.

Niestety potem idą w jazdy, że sąd otaczają mroczne siły, bo Szatan nie chce by prawda wyszła na jaw. Moim zdaniem niepotrzebne, bo skoro film jest na prawdziwych zdarzeniach (wiem jak to z hollywoodzkimi "biografiami", ba jeden moment udramatycznili dla potrzeb filmowych) to Derrickson powinien iść w stronę Lokisa - czyli, czy faktycznie Emily była opętana czy po prostu chora psychicznie.

Dobra gra aktorska, zwłaszcza Jennifer Carpenter. Kilka znajdzie się ładnych widoczków jak ten, gdy Emily idzie we mgle pod drzewo na spotkanie z Maryją. Sam film jest poprawny, ale jakoś dłużej w pamięci mi pewnie nie zostanie.

7/10

Odpowiedz
(16-10-2024, 10:20)Dr Strangelove napisał(a): Kiedyś pisałem tutaj o filmie "Page Eight", który zdecydowanie polecam. Bardzo sprawna i znakomita rzemieślnicza robota w klimatach Johna le Carre`a. Otóż klikając sobie po internecie i filmografii Ralpha Fiennesa okazało się, że tutaj jest trylogia składająca się z tych właśnie trzech tytułów. Jako, że jedynka jak wspomniałem jest znakomita to zasiadłem od razu do dwóch pozostałych.


Nie wiem, moze to oczywistosc, a ja bylem ignorantem, ale kiedys po prostu sprawdzalem filmografie w glownej wyszukiwarce Google. I omijala mnie przez to spora ilosc mniej znanych filmow, czesto od bardzo lubianych przeze mnie aktorow. Od jakiegos juz czasu jade tylko wg. IMDB/Wiki i odkrywam cala mase roznych, mniej znanych perelek (i takze szrotow), zwlaszcza z lat 1970-2000.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Ale jak sprawdzałeś w Google? Co wpisywałeś i jakie informacje ci wystarczyły? :Do

Bo przecież to wyświetlanie filmografii z plakatami lub zdjęciami aktorów na szczycie wyników to działa chyba od nie tak dawna, nie?

A to Page Eight chciałem sprawdzić, wpisałem w Google ;) i po plakacie się zorientowałem, że na 90% to widziałem. Od lat nie aktualizuje już listy obejrzanych filmów z ocenami. :(


Odpowiedz
(16-10-2024, 19:34)PropJoe napisał(a): Ale jak sprawdzałeś w Google? Co wpisywałeś i jakie informacje ci wystarczyły? :D

Czy film jest w kolorze i z dzwiekiem :)



(16-10-2024, 19:34)PropJoe napisał(a): Bo przecież to wyświetlanie filmografii z plakatami lub zdjęciami aktorów na szczycie wyników to działa chyba od nie tak dawna, nie?

W sumie nie wiem ile dziala, bo mam przy tym efekt Mandelii i moglbym przysiac, ze przynajmniej z dekade.

Natomiast filmografie z plaktami sa wlasnie do dupy, bo czesto pomijaja mniej znane tytuly, a przynajmniej kiedys te wyszukiwania byly mocno dziurawe i olalem to kompletnie.

To sa wiesz, takie tam moje, prywatne problemy I świata.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Paper Moon

Na jeszcze wyższy poziom wznosi tę autentycznie zabawną komedię kompletny brak wybielania/ocieplania wizerunku postaci. Darowano nam obserwowanie wielkiej przemiany bohaterów i wyzbycia się przez nich cwaniaczkowatych nawyków - bardzo, kierwa, dobrze. Jedyna więc droga, jaką przebywają, wiedzie wiejskimi traktami i zapomnianymi przez Boga amerykańskimi mieścinami. Zmienia się nieco krajobraz przemykający wraz z pędzącym Packardem, ale Moses i Addie ścigając w finale odjeżdzającego gruchota są dokładnie tacy sami, jak na cmentarzu w Kansas. Szorstka, "symbiotyczna" przyjaźń dostaje ostatecznie drugą szansę, ale nie wynika raczej z pozytywnych pobudek, a wspólna przyszłość może być zagrożona chociażby pojawieniem się kolejnej Madeline Kahn.

Duet O'Nealów świetny, wiadomo, niesamowita chemia ekranowa. Za to najwyźniej cała chemia w życiu prywatnym sprowadzała się do narkotyków, którymi stary faszerował nieletnią córę. Pierwszą reakcją na metody wychowawcze Rajana był sadystyczny śmiech wynikający ze stężenia absurdu przyswajanych ekscesów, później jednak zrobiło mi się zwyczajnie przykro. Nieładnie, Redmondzie Barry... Księżyc prawie w pełni, 8/10.

Ben-Hur

Przez większość seansu dryfowałem na granicy jawy i snu. Nie lubię literackiego pierwowzoru, tej przeciętnej fabułki zszytej nieudolnie z mesjanizmem. Ekranizacja uszlachetnia nieco historię wyłącznie technikaliami - rozmach robi wrażenie, wyścig rydwanów oczywiście wygrywa. Poza tym nuży teatralność w scenach "dialogowych"; aktorzy wypowiadają kwestie, jakby demiurg nie nakręcił ich w pełni i przez to wykorzystywali jeno 3/4 naturalnej dynamiki cielesnej. Przeważnie grają dobrze, nie będę narzekał; faworyt to oczywiście wysmarowany pastą do butów Hugh Griffith, no ale mało go tu, a i mocniej wymiatał w Tomie Jonesie. U Wylera wolę Najlepsze Lata Naszego Życia (nie wspominając nawet o Rzymskich Wakacjach), a z opowieści o (głównie) zemście chociażby Hrabiego Monte Christo. 5-6/10.

As Above, So Below

Indianina Jonesowa w formie horroru z "ręki" (głowy). Brzmi nieco jak produkt upośledzonego umysłu i rzeczywiście sporo tu ułomności. Doceniam w jakimś tam stopniu chęć wyjścia poza gatunkowe schematy i sprzężenia dreszczowca z kinem przygodowym oraz całkiem przyzwoite wykonanie, równocześnie wszak ganię za durnoty. Każdy kolejny straszak kwitowałem wzruszeniem ramion, a końcówka z biegnącą Larą Croft rozwalającą upiory jednym ciosem to (chyba) niezamierzona komedia. Dobija też oszczędność/brak wyobraźni twórców; piekło to u nich kilka mumii/upiorów, jakieś tam postacie w czarnych kapturach, nieco krwi, ognia i halucynacji. Serio, tylko tyle? Pff... Szkoda, bo motyw z telefonem mogł zapowiadać bardziej psychologiczne ujęcie tematu w stylu Silent Hilla. No coż, przynajmniej potwierdzono tu oczywistość - ostatnim kręgiem piekielnym jest muli-kulti Paryż. 4/10.

Kolejny rok jęczę z powodu niedostatku horrorów. Klasyka zaliczona, oczywistości odfajkowane, biorę się za found fottage. Szlagierów (BWL, PA, REC) nie lubię, Noroi jest spoko, ale bez rewelacji. Creepa na razie chyba oleję, bo to w ogóle nie wygląda na horror, Lake Mungo ktoś gdzieś kiedyś mi "popsuł", na tę chwilę zostaje więc Hell House LLC. Bieda, pany, bieda... A, w tym temacie polecam Gonjiam: Haunted Asylum - nic odkrywczego, ale przynajmniej nieźle straszy.

Odpowiedz
Ben Hur jest dobry ale jednak trochę za długi dla mnie
Dlaczego nie lubisz REC?

Odpowiedz
Jak chcecie horrorów obejrzyjcie se Re-cycle (Od-rodzenie) ale bez czytania bo można się naciąć na spoilery.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
@Mel

Bo opiera się na tanim straszeniu i wyświechtanych sztuczkach. Poza tym obejrzałem go w czasie, gdy miałem bardziej pretensjonalne podejście do kina, dlatego tym bardziej "znielubiłem".

@shamar

Dopisałem do listy. Oby to był pełnokrwisty horror, a nie jakieś quasi-komediowe blubry filmowe w stylu (np.) Barbariana.

Odpowiedz
Shriek of the Mutilated - plakat ma fajny:
[Obrazek: p39910_p_v10_aa.jpg]

Ale nie ocenia się filmu po okładce. Jestem realistą i spodziewałem się kasztana. Ale nie spodziewałem tego co mi pokazał. Film jest o tym, że wykładowca z grupą studentów jedzie na prywatną wysepkę jego kolegi, bo ponoć tam grasuje sasqutach i chcą go udokumentować. Spodziewacie się, że to będzie prosty animal attack/monster movie, gdzie killerem jest sasquatch? Błąd! Pierwsze zabójstwo robi kto inny i jest to kolo ukrywający swa łysinę zaczesem i mający traumę po spotkaniu z potworem (a potem sam ginie - kolo, nie potwór). 

Zanim dalej będę omawiał meandry scenariuszowe, skupię się na reszcie. Muzyka wzięta na pewno z utworów klasycznych, yeti urwał się z procesji kolędników i nie zamaskują tego szybkie ujęcia z daleka, aktor grający niemego Indiańca na pewno nie jest rdzennym Amerykanina, gra aktorksa jest fatalna (zwłaszcza tutejszej final girl :D). Generalnie trochę lepszy ZF Skurcz. Plus czułem się dziwnie, gdy uświadomiłem sobie, że ów kolega wykładowca wygląda jak ja - z tą różnicą, że jeszcze włosy mi nie posiwiały.

Wracając do fabuły. Jak na reżysera dotychczas zajmującego się kręceniem pornosów, fabuła jest dosyć nieprzewidywalna. Otóż
Powiem szczerze, (nie)ironicznie polecam. Zła to produkcja, ale na pewno zachowa się w mej pamięci na jakiś czas.

2/10

Odpowiedz
Late Night with the Devil (2023)

Dobry film ale zabrakło moim zdaniem odrobinkę szaleństwa żeby stał się bardzo dobry. Na plus napewno cała ta otoczka tego late night show w latach 70, naprawdę czułem się jakbym siedział przed tv i oglądał Night Owls na żywo. Obrzydliwości aż tak dużo nie było ale za to było trochę niewymuszonego humoru.
Dastmalchian jest przekonujący a pani Laura Gordon bardzo fajna.

7/10

Odpowiedz
Martin (1977) - rok temu koleżka Paszczak polemizował ze mną, że to Świt żywych trupów jest najlepszym filmem Romera. Więc po roku obejrzałem tego Marcina i cóż. Wciąż uważam Świt za lepszy film.

Z pewnością zmusza do jakiejś refleksji. Traktowałbym alegorię osób dotkniętych jakąś stygmą - np. HIVem, byciem w mniejszości i potem obalać różne mity na ten temat. Martin stara się jakoś funkcjonować i jak już musi się oddawać swej żądzy, to robi wszystko by nie zostać złapany. I lepiej otaczać się ludźmi, którzy nie są toksyczni. Pułkownik Sanders będący kuzynem Martina, podchodzi z rezerwą do jego domniemanego wampiryzmu. Nawet jak orientuje się, że krzyże nie robią mu krzywdy, to każe mu iść do kościoła, bo co ludzie pomyślą :). Ale już wnuczka Sandersa z młodszego pokolenia jako tako akceptuje wampira. Można też interpretować czy Martin nie jest chory psychicznie i czy nie przydałaby się terapia. I można zrozumieć, bo nie każdy ma odwagę pójść do psychologa i żyć w pewną łatką.

Zaskoczyło mnie dość tanie, żeby nie powiedzieć amatorskie wykonanie, bo Romero raczej był dobrym fachowcem. I rok później Świt żywych trupów wyglądał profesjonalnie. Choć grindhouse'owy klimacik bije od tego, zwłaszcza w połączeniu z muzyką jak z Krainy grzybów. No i emulacja starych czarno-białych filmów też jednak wyszła Romero.

Trochę spodziewałem się więcej, ale cieszę że mogłem obejrzeć.

7/10

Odpowiedz
(17-10-2024, 22:13)Norton napisał(a): @shamar

Dopisałem do listy. Oby to był pełnokrwisty horror, a nie jakieś quasi-komediowe blubry filmowe w stylu (np.) Barbariana.


Komedia to nie jest na pewno ;)


---------------------------------------

Ja w sumie oglądam te "VHSy" ostatnio ale mają osobny wątek i nic to wybitnego. Choć zdarzają się tam fajne historyjki.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,238 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,921 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,257 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,752 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,426 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,946 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,305 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości