28-12-2024, 18:46
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Nie chcę psuć poświątecznej atmosfery, ale skoro na przykład simek woli się uganiać za licealistkami albo MILF-ami zamiast się zająć robotą tutaj... O Red Rocket też miał wydzielić.
28-12-2024, 19:25
Wydzieliłem i szukam jeszcze wcześniejszych postów niż moje. Debryk nie chcę przenosić w całości twojego posta, bo jest też o innym filmie.
Romeo is Bleeding - zaczyna się dobrze: niepodrabialna atmosfera z filmów z początku lat 90., piękne zdjęcia, intrygująca muzyka, tajemniczy Oldman jako przeżarty korupcją policjant zapowiadały coś poważnego i świetnego, niestety dosyć szybko za sprawą postaci femme fatale Demarkov wjeżdżamy w rejony campu, które powinny być jak sól w kuchni: szczypta jest potrzebna, ale tutaj postanowiono wrzucić ze cztery duże łyżki, więc gdy dochodzimy do kluczowego momentu opowieści (swingowane zabójstwo) to niestety w ustach pojawia się mocny niesmak. Scenarzystę ktoś powinien walnąć w łeb na etapie wymyślania takich głupot. Zmarnowana szansa na świetny film, bo naprawdę wystarczyło wziąć wszystkie dostępne elementy i przemeblować tę historię, wywalić zjebane motywy a'la Frankenstein i byłby mały policyjny klasyk, a tak mamy produkcję raczej do zapomnienia, którą z czystym sumieniem można polecić tylko fanom Garry'ego Oldmana. 5/10 chociaż takie bliższe czwórki niż szóstki. 28-12-2024, 19:41
Strefa interesów - film uwięziony w swojej formule (czyt. zero akcji, szczątkowe dialogi, obserwacja życia rodziny Hossa niczym w nazistowskim Big Brotherze) tak mocno, że zamiast budzić emocje, strach i obrzydzenie, to potrafi zanudzić. Już od samego początku i artystycznego pierdu pt. "damy 3 minuty czarnego ekranu z jakimś podkładem dźwiękowym" miałem obawy o tempo i przesłanie Glazera, no i niestety miałem rację. Cały film to taka perspektywa stania z boku i patrzenia co tam odwala Hoss i jego żona. A to przymierzamy ciuchy skradzione Żydom z obozu, a tu pokazujemy rajski ogród a w tle obozowe kominy, potem jakieś party z dzieciakami skaczącymi do basenu w zestawieniu z dźwiękami strzałów w murach Auschwitz. I tak dalej. Rozumiem zamysł na ten film, ale totalnie po mnie to spłynęło. W sumie "rozbawiła" mnie tylko jedna scena - jak Hoss zaprasza do gabinetu kochankę, a potem idzie jakieś 2 km ciemnymi tunelami do tajnego bunkru, aby umyć i wytrzeć swojego penisa. Super.
3/10 (jak ktoś ma problem ze snem i szuka czegoś do poduchy to niech doda 2 punkty)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
28-12-2024, 22:19
Parszywa dwunastka - nie widziałem tego pewnie z dekadę albo dwie już. Wciąż kozak film, choć kiedyś bardziej mi się podobał. I w sumie dziwię się, że do tej pory nie było remake'u, gdyż... chętnie bym takowy zobaczył. Już pomijając, że dzisiaj w tym tuzinie byłyby wszystkie kolory i płcie, a dowodziła strong czekoladka (i tutaj spokojnie dałoby się to przenieść na front jakiejś współczesnej wojenki, by takie wolty czynić, co zresztą dawałoby spore możliwości dla wyobraźni), to jednak od samej strony technicznej jest tu materiału na żywsze, bardziej dramatyczne i pełne suspensu kino. Finał bywa bowiem mocno niezdarny, a mieszanka lekkiej przygody i komedii z piekłem wojny nie zawsze się udaje jak w innych klasykach z tamtego okresu. Nie wiem co prawda, czy dziś udałoby się zebrać podobną pakę facetów podobnego kalibru (acz, nie oszukujmy się, nie cała dwunastka to kultowce), ale można próbować. I przy okazji mógłby ktoś naprawić ówczesne "woke" elementy, bo co jak co, ale Brown jest tu jak kwiatek do kożucha, a wiarygodności w tym za grosz.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-12-2024, 16:35 (29-12-2024, 16:35)Mefisto napisał(a): Nie wiem co prawda, czy dziś udałoby się zebrać podobną pakę facetów podobnego kalibru (acz, nie oszukujmy się, nie cała dwunastka to kultowce), ale można próbować. I przy okazji mógłby ktoś naprawić ówczesne "woke" elementy, bo co jak co, ale Brown jest tu jak kwiatek do kożucha, a wiarygodności w tym za grosz. Sam Lee Marvin mówił kiedyś, że bardzo nie podoba mu się w tym filmie fakt, że większość obsady jest za stara na żołnierzy działających w terenie :) Więc ewentualny remake z młodszą obsadą miałby rację bytu, nawet jeśli byłby to chamski remake biorący na tapet znowu okres WWII - chętnie bym to zobaczył zamiast jakiegoś dostosowania się do dzisiejszych konfliktów. No i co do obsady to nie miałbym nic przeciwko takiemu Evansowi jako dowodzącemu (a co tam:)), Dylanowi Glazerowi, czy nawet Chalametowi bo tu trzeba i młodszych ryjów, ale z zacięciem komediowym i pakietem marketingowym aby sprzedać to jako fajną ekipę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
29-12-2024, 17:36
No właśnie "chamski remake biorący na tapet znowu okres WWII" dzisiaj nie miałby już racji bytu, bez wypaczania historii - dwie dekady czy nawet jeszcze dekadę temu i owszem, ale dziś nie wierzę w coś takiego (zwłaszcza, że sama książka jest ponoć znacznie bardziej hardcorowa, szczególnie pod względem rasismu właśnie czy podejścia do kobiet); zresztą patrz: 7 wspaniałych. Dlatego chętniej zobaczyłbym jakąś wariację, która nawet nie musiała by się dziać współcześnie, ale mogła by być nawet futurystyczna - i niech sobie ta wesoła gromadka leci nawet na Marsa :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-12-2024, 18:04
„The Order” - film w stylu Taylora Sheridana o tym jak Jude Law z wąsem tropi neonazistów. Bardzo ładnie nakręcony, z super dźwiękiem i dobrymi strzelaninami. Jude Law z wąsem super odnajduje się w roli starego wygi. Nie rozpoznałem Tye’a Sheridana, dorosły chłop się z niego zrobił a nie już chłystek z X-Menów. 8,5/10, szkoda, że takie filmy nie pojawiają się w kinie.
30-12-2024, 02:14
No Hard Feelings / Bez urazy w reżyserii Gene Stupnitsky'ego, z roku 2023
Bogata rodzinka szuka dla swojego 19-letniego syna babki, która wprowadzi go w "meandry" życia i ośmieli przed wyjazdem do koledżu. W roli wyzwalającej babki Jen Lawrence. Jak Wam nazwisko nic nie mówi, to nic dziwnego, bo koleś zrobił wcześniej nic. Nie, żeby materiał był na jakąś przełomową komedię, ale no tutaj i tak poległ. Choć, nie na starcie: początek tej komedii jest dość niedorzeczny ale do przełknięcia, bo w stylu absurdów lat 80, a potem zaczyna się akcja właściwa i do "randki" jest świetny humor, dobre tempo, a potem to wszystko siada i jest cringowo, a w większości przypadków banalnie i nieśmieszne. Jen raczej kończy już karierę, więc trafiła do B klasowego filmu dla nastolatków. Trochę mieszane 5/10 - start w pytę, boki zrywałem, a potem nonejmowy reżyser nie miał już koncepcji na ukazanie wariactw Jen.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
30-12-2024, 07:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2024, 07:18 przez Debryk.) (29-12-2024, 16:35)Mefisto napisał(a): Parszywa dwunastka - Chcesz ale wiesz, że będzie grzybnia? Przeciez masz analogiczny przyklad: Siedmiu Wspanialych. Kogo mieliby dzis zatrudnic? Chamaleta i... Pratta?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 30-12-2024, 10:24
Napisałem wyżej jak mogło by to działać i nie przeszkadzać - gdyby, rzecz jasna, zrobił to ktoś z głową. Bo to, że remake 1:1 w tych samych realiach byłby porażką, to ja wim.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 30-12-2024, 13:49
Emilia Perez - hehe no bardzo, bardzo jestem ciekaw opinii forumowych ekspertów, bo coś czuję, że możecie być podzieleni jak rzadko kiedy. Może rozwinę się jutro, a dzisiaj napiszę tyle, że wszystkie nomki do Złotych globów w 100% zasłużone, Zoe Saldana powinna w marcu odbierać swojego Oscara, a tuż po niej Audiard za reżyserię. Jak gość z takim talentem, warsztatem zaczął mieć sensowną karierę dopiero po sześćdziesiątce, to chyba nigdy nie pojmę.
Dla mnie petarda, między 8 i 9/10 jeszcze myślę. To film z gatunku tych, że jakbym był producentem i przeczytał scenariusz to powiedziałbym, że odpadam, bo tutaj potrzeba genialnego reżysera w znakomitej formie żeby w ogóle myśleć o udźwignięciu tak karkołomnego pomysłu, a tutaj się wszystko udało... Myślałem, że jestem cwaniak, bo wybrałem się na przedpremierę i zobaczę jako jeden z pierwszych, a tutaj widzę, że podobno już hula w sklepiku i to od ładny paru tygodni :/ 30-12-2024, 22:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2024, 23:04 przez simek.)
Mean Girls - dla mnie to jakiś absolutna klasyka kina młodzieżowego. Co więcej, patrzę na ten film ze smutkiem bo pokazuje USA i kino, którego de facto już nie ma (a to zaledwie rocznik 2004). Jest sobie taka scena pod koniec z konkursem matematycznym dla szkół - w finale spotyka się zespół bohaterki granej przez Lindsay Lohan, na przeciw banda nerdów z innej placówki. Na 10 osób mamy 8 białych, 1 azjatę i 1 raszidka. Z perspektywy dzisiejszych standardów Netshitxowych rzecz nie do pomyślenia, bo gdyby zrobili rimejk to byłoby pewnie tu z 5 murzynów geniuszy, 3 osoby homoseksualne z Portoryko i Meksyku, oraz 2 białych z niebieskimi włosami szukające swojej tożsamości płciowej.
W ogóle co za obsada tutaj wjechała: Rachel McAdams, Amanda Seyfried (przewidująca pogodę biustem:)), wspomniana Lohan (która gdyby nie gówniane życie prywatne to mogłaby mieć dzisiaj zajebisty status), Lizzy Caplan (moim zdaniem wciąż niewykorzystana na dużym ekranie) oraz świetna Tina Fey w drugoplanowej roli nauczycielki. W pojedynku filmów "z okresu gimnazjum" to Mean Girls >>>> American Pie. O wiele lepszy, śmieszniejszy, lepiej zagrany. 8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-12-2024, 23:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2024, 23:43 przez Snappik.) simek napisał(a):Myślałem, że jestem cwaniak, bo wybrałem się na przedpremierę i zobaczę jako jeden z pierwszych, a tutaj widzę, że podobno już hula w sklepiku i to od ładny paru tygodni :/ Nie wiem jak w Polsce, ale w UK to na Netflixie jest.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-12-2024, 02:47
Oczywiście, że nie ma tego w Polsce nawet na ekstra płatnym VOD nie da się wykupić, a premiera kinowa to 28.02.2025 :)
31-12-2024, 08:14
Jakoś się nie mogę zabrać za tę Emilię Perez od ładnych kilku tygodni. Dużo tam tego musicalu?
The Order - czyli Jude Law, jako agent FBI ściga Nicholasa Houlta wcielającego się w Roberta Mathewsa - lidera białych supremacjonistów. Odkładając na bok kwestie polityczne, jest to naprawdę niezły old-schoolowy kryminał/thriller o napadach na banki. Nic może super odkrywczego i oryginalnego - agent FBI oczywiście z "przeszłością", problemami rodzinnymi itd. Ale z drugiej strony element polityczny i oparcie tego na faktach dokłada trochę świeżości do ogranego schematu. No i jest to wszystko porządnie nakręcone i wyreżyserowane. Law znakomity. Za Houltem nie przepadam. Tutaj gra poprawnie. Całość trzyma w napięciu, świetnie się ogląda. Zakładam, że scenariusz jako tako trzyma się faktów, więc nie będę się czepiał na przykład tego, że agent FBI kilka razy rzuca się podczas konfrontacji na ściganych niemal w pojedynkę i nie wyciąga z tego wniosków. Mocne 7/10 na pewno. 31-12-2024, 12:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-12-2024, 13:32 przez PropJoe.) (31-12-2024, 12:35)PropJoe napisał(a): Jakoś się nie mogę zabrać za tę Emilię Perez od ładnych kilku tygodni. Dużo tam tego musicalu?No trochę jest, w różnej intensywności, bo są i takie pełne sceny taneczne i fragmenty, gdzie bohater w intymnej scenie wyśpiewuje kilka zdań. Jest to ciekawa kombinacja, bo w paru momentach gdy wjeżdżał śpiew, to byłem zaskoczony, bo już zapomniałem, że to jest musical i miałem takie "aha, no tak, przecież tutaj śpiewają" :P W każdym razie piosenki jak najbardziej dają radę i zrobienie z tego musicalu było fantastycznym pomysłem - niby można sobie wyobrazić całą historię w wersji normalnej, ale wg mnie w tych kilku bardzo odważnych decyzjach tkwi reżyserska siła Audiarda. Zastanawiam się też na ile kinowy ekran poprawił moje wrażenia z tych muzyczno-tanecznych sekwencji, bo jak ktoś to obejrzy na laptopie, to bardzo możliwe, że wzruszy ramionami, a taki shamar to w ogóle nie ma co żeby tracił czas, tylko niech od razu wystawi 3/10 z dopiskiem "co to za gówno?" :D 31-12-2024, 13:19
Gunga Din - odkryłem, że to jakiś gigantyczny przygodowy klasyk, który zainspirował wiele późniejszych hollywoodzkich filmowców (m.in. w Indianie Jonesie i Świątyni Zagłady). Gdy tutaj to pokrył się kurzem i kojarzyć mogą tylko historycy i osoby z pokolenia mojego śp. dziadka.
Spodziewałem się, że Gunga Din to będzie jakiejś lokacji, a to imię drugoplanowego nosiwody i film opiera się o wiersz Kiplinga. A i tak nosiwoda jest comic reliefem, a głównymi bohaterami są ofkorz trzej biali Anglicy. Odświeżające jest to, że owe trio to żadni Gary Stue. Wiele razy wpadają w kłopoty i to głównie z własnej winy i często skaczący sobie do gardeł. MacChesney skojarzył mi się z Obelixem. Cutter na widok złota zachowuje jak mały chłopczyk. A Ballantine najchętniej tych dwóch posłałby do diabła (a potem ich uratować). I w praktyce owy nosiwoda ma ostatnie słowo w ratowaniu dnia. Pierwsza akcja jest w stylu klasycznych przygotówek. Potem skręca to w rejony komediowe. Ogólnie ton skojarzył się z Karmazynowym piratem (muszę wreszcie powtórzyć), a niektóre gagowe sytuacje z disneyowskim Aladynem. Mimo lekkiego tonu, to potrafi być mroczny i ma całkiem sporo krwi jak na film z okresu kodeksu Haysa. W pomysłowym openingu informują, że większość religijnych aspektów oparto na faktach. Aha, jasne :). Jednak Thagowie są i tak bardziej łagodniej ukazani niż niektóre przedstawienie białych kolonizatorów z obecnych filmów (jak ekhem Prey). Guru choć jest na pewno rasistowskim stereotypem, to on i jego sługusy stanowi poważne zagrożenie. I gdy zostaje zakładnikiem - to on jest Sprite'em, a brytyjscy żołnierze pragnieniem. I też nie jest głupi, bo prócz znajomości angielskiego ma wiedzę nt. Aleksandra Wielkiego (i że wtedy Brytowie malowali się na niebiesko) i zna historię Europy począwszy od Juliusza Cezara po Napoleona. Film ma też ten dawny hollywoodzki rozmach, który nigdy nie powróci. Choć trzeba przygotować, że Hindusi (mimo wszystko pokazani z sympatią) są grani Europejczyków i o ile można przymknąć na to oko (takie czasy), ale można domyśleć że to charakteryzacja. Guru widać, że wypastowany i wygląda jak Hugo-Bader na Dzień Niepodległości. Trochę lepiej wypada Gunga Din. Czytałem, że pierwotnie w roli tytułowej miał wystąpić Sabu, ale ostatecznie Dina zagrał ten sam aktor co Wielkiego Lamę we wcześniejszym Zaginionym horyzoncie. Nigdy bym nie przypuszczał. Mimo wszystko spodziewałem się większej przygody i w finale zabrakło mi większego pierdolnięcia (jak wspomniany Karmazynowy pirat). Choć widzę powody dlaczego Gunga Din dorobił się rzeszy fanów. 7/10 Czarny narcyz - ostatnia pełnometrażówka w tym roku. Co wyróżnia film to strona techniczna; matte painting i modele zapierające dech w piersiach, że nawet Akademię oszukały i ta dała Oscara za zdjęcia myśląc, że wszystko było kręcone "All practical camera work and no models and matte painting". Brytyjczycy mieli ten komfort, że pozatrudniali mniejszości w rolach mniejszości (i wzięli czarnoskórego do roli małoletniego tłumacza) plus postarali się o charakteryzację białych aktorów. Co prawda nepalska woźna wygląda jak matka Gargamela (tego od Smerfów, nie youtubera), ale już Jean Simmons jako Hinduska to jeden z lepszych przykładów wiarygodnego brownface. I zaskoczyło mnie, że postać Simmons nie mówi ani jednego słowa. Samych obywateli z Indii Brytyjskich i ich kulturę ukazuje się z sympatią. Radźpucki generał jest w dobrej komitywie z zakonnicami i jego młodociany następca chce się uczyć o świecie. A lokalsi na widok białych też nie padają na kolana i zachowują dystans wobec zakonnic. Potem radźpucki generał kupuje zakonnicom kiełbaski uważając, że każdy Europejczyk je jada :). Chwali za zero wątku romansowego u głównych postaci. Stojący z boku Dean odrzuca zaloty jednej z zakonnic, a główna bohaterka niespecjalnie go lubi, bo przypomina jej o dawnym narzeczonym. Kerr nieźle gra, ale szczyty osiąga tu Kathleen Byron jako siostra Ruth. Reszta zakonnic mniej zapada w pamięć. Dziwnie widzieć Sabu w poważniejszej roli, ale wypada dobrze w mniej przygodowym repertuarze. Przy okazji w tym outficie odnalazłby się w roli Aladyna czy podobnego Sindbada. Trochę taka opowieść, że pewne miejscówy nie nadają się ze względu na swój charakter, a próby zmian są skazane na porażkę. Wyczuwa się wiszącą w powietrzu tragedię. Zwłaszcza w finale, gdzie jedna z postaci robi się coraz bardziej demoniczna. W czym tez pomaga kraj produkcji, którego cenzura mogła pozwolić na więcej. Sam więcej nic nie powiem, bo to jeden z tych obrazów, który warto oglądać na pusty żołądek. 9/10 31-12-2024, 22:33
Złote dziecko
Jeden z najbardziej popierdolonych, mainstreamowych, filmow świata. Nie wiem jak to osiągnelo sukces. Przeciez nic tu do siebie nie pasuje. 7/10 PS: niech ktos.zalozy temat z Eddiem.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-01-2025, 11:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2025, 11:29 przez shamar.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,248 | 243,809 |
16-05-2026, 11:11 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,961 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,269 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,459 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,757 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,446 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 724,262 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,340 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 328 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






