Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Adventures of Don Juan - o Don Juanie wiem tyle, że jak Casanova i James Bond dupczył na prawo i lewo. Można traktować jako duchowy sequel Przygód Robin Hooda, bo tak samo pięknie sfotografowany i emanuje kolorami. Nawet Flynn w jednym momencie nosi outfit w kolorach zbliżonych do tych u Robin Hooda. Źli nadal złowieszczy i nawet mają podkrążone oczy. I na końcu jest bitka zwieńczona walką na miecze.

Sporo humoru związanego z zarywaniem do lasek (i ich skutkami). A też dobrze zrobili, że w gruncie rzeczy Don Juan to spoko ziomek, tłumaczy dlaczego kobiety przyprawiają rogi mężom (bo ci wolą polować na przepiórki) i preferuje pokojowe rozmowy, a walkę w ostateczności. Plus niczym Casanova Mozżuchina też staje w obronie słabszych. Dużo w tym też zasługi wcielającego się w niego Flynna. Sama zresztą postać koreluje z prawdziwym życiem Flynna, który też zaliczył mnóstwo panienek już w wieku nastoletnim.

Też jasnym punktem jest główna postać kobieca w postaci hiszpańskiej królowej. Królowa ewidentnie nie lubi Don Juana i wiecznie trzyma go na dystans (i trochę mija czasu, nim się do niego przekona). Plus jest strong woman, bo ona nosi pludry, a nie jej safandułowaty mężuś wpatrzony w głównego złego. Czytałem, że film miał mnóstwo problemów realizacyjnych i nawet używał stock-footage z innych filmów Warnera. Co w sumie nie jest tak odczuwalne, bo film wyszedł zajefajnie.

8/10


The Private Life of Elizabeth and Essex - kolejny po Kapitanie Bloodzie i Robin Hoodzie film z Errolem Flynnem i Olivią de Havilland. Tym razem to pełną gębą romansidło. Jedyna taka "akcyjna" część to jest, gdy irlandzkie Robin Hoody atakują Anglików (ładnie odwzorowana w studiu ponura przyroda w Irlandii). Jednak to nie piękna historia o gruchających gołąbkach, a historia z cyklu "stare kłótliwe małżeństwo, które przegapiło odpowiedni moment na rozwód". W jednym zdaniu Essex mówi, że nienawidzi Elżbiety i że kocha Elżbietę :). Aż dziwi, co on w niej widzi - mogłaby być jego matką, ma trudny charakter i nawet na standardy tamtego kanonu piękna była paszczurem.

Na pewno zaletą jest rozmach. Od scenografii, kolorystyki czy bogate kostiumy. Część scen nawet wzięli do w/w Przygód Don Juana. Bette Davis też wypada dobrze jako Elżbieta I i nie do poznania jest pod charakteryzacją. Flynn z drugiej strony... Widać, że to nie jego bajka. No i fabularnie bardziej to Wspaniałe stulecie, i ma te bolączki starego kina historycznego o którym mawiał ostatnio shamar, czyli stanie w lokacjach i gadanie. Także de Havilland nie co tu grać. Czasem muzyka wypada nieźle.

Jeśli kiedykolwiek to oglądać to głównie dla strony technicznej.

6/10

Odpowiedz
The Offence (1973)

Mega dobry psychologiczny thriller w reżyserii Sidneya Lumeta z Sir Seanem Connerym w roli głównej. Gra on tutaj doświadczonego detektywa który wiele w życiu widział a obecnie usiłuje znaleźć faceta który porywa i molestuje dziewczynki. Connery był wprawdzie najlepszym Bondem ale na samym 007 świat się nie kończy. W "Agresji" daje naprawdę czadu i jest mega przekonujący w roli mega wypalonego ale wciąż mega zdeterminowanego detektywa.
Jest tu parę mocnych scen a film klimatem przypomina chwilami "Dorwać Cartera" ale to Connery jest tutaj główną atrakcją.

8/10

Odpowiedz
Kilka popieprzonych tytułów:

Wake in Fright to ponury, brudny i odpychający fresk przedstawiający zezwierzęcone twory człowiekopodobne gdzieś na zapomnianym przez Boga skrawku antypodów. Nuda, wszechobecny syf i żar lejący się z nieba ("taka spiekota w mieście to piekło") przyśpieszają wywlekanie na wierzch najgorszych ludzkich cech. Bohaterowie nie tyle żyją, co wegetują, a hektolitry wyżłopanego piwska pozwalają przejąć kontrolę prymitywnym instynktom. Nie śledzi się ich z przyjemnością, a raczej z pewnego rodzaju perwersyjnym zaciekawieniem... przynajmniej przez chwilę. Scena polowania na kangury to obrzydliwość i czyste zło. Film na plus, ale nigdy do niego nie wrócę. A, osobny fragment ku pamięci Donalda Pleasence'a. Niedowidzący, poczciwy więzień. Wytworny, nieco pretensjonalny koneser win. "Przerysowany" szef przestępczej organizacji. Programista-dziwak. Porwany prezydent. Nięustępliwy psychiatra. Wreszczie - zapijaczony doktor na australijskiej pipidówie. Kompletnie różne role i za każdym razem świetne aktorstwo. Niedoceniany(chyba).

Heathers to mniej więcej "moja" planeta. Czasem gubi gdzieś piłeczkę w żonglerce gatunkowej, niemniej występ kończy z gracją. Do sensu podchodziłem bez oczekiwań i znajomości fabuły, będąc świadomym jedynie kultowego statusu, nie byłem więc przygotowany na chore jazdy. Jako czarna komedia i zniekształcone odbicie (w gabinecie luster) klasyków kina młodzieżowego wymiata, kilka scen i tekstów to mistrzostwo mrocznego humoru (pogrzeb, o rany :)). Dołuje nieco nastomiast, gdy decyduje się na sardoniczne komentowanie rzeczywistości; traci wtedy trochę polotu przyciężkawymi dygresjami. To niewielki zarzut, całość jest super, spokojnie ósemeczka. Opinia poboczna: Ryder i Slater to w najlepszym razie przeciętni aktorzy, ale do konwencji proponowanej w Heathers pasują jak ulał.

The Coffee Table zaczyna się całkiem udanie i bawi ping-pongiem ciętych dialogów, niestety traci impet (paradoksalnie) w momencie największego uderzenia (hehe). Przez godzinę obserwujemy Atak Paniki: De Muwi, emocjonalne porno z protagonistą w środku koszmaru. Chyba bardziej doceniłbym pójście w makabreskę/chamską komedię, bo sześcdziesiąt minut hiszpańskiej traumy na ekranie kompletnie mnie wynudziło (znowu paradoksalnie). Bezcelowe toto.

A, tak na marginesie: nadrobiłem w końcu Fantomasa. Do bani, nudne to i nieśmieszne. Od kompletnej wtopy ratuje całość jedynie De Funes.

@Melvin

O The Offence chyba tu kiedyś gadaliśmy. Niezły, acz trudny film. Jeśli chcesz coś lepszego w związku z głównym trio (Lumet, Connery, Bannen), to sięgnij po The Hill.

Odpowiedz
The Hill znam, ścisła czołówka filmografii Lumeta ale już parę lat minęło od ostatniej powtórki. Widzę za to film jest w dobrej jakości na cda więc może niedługo czas na powtórkę

Odpowiedz
Back in Action

Nowy produkcyjniak od Netflixa z gwiazdami w obsadzie, w którym "wielki" powrót do aktorstwa zalicza Cameron Diaz. Dlaczego? Nie wiem. Albo jej się znudziło siedzieć na emeryturze, albo po prostu potrzeba było trochę kabony. Stawiam na to drugie. Cameron Diaz żadną wielką aktorką nigdy nie była, no ale rozpoznawalności odmówić jej nie można. Zresztą sam film też jest chyba sporym hitem na Netflixie i pewnie doczeka się sequelu, tym bardziej, że finał jasno i wyraźnie sugeruje, że takowy będzie.

Historia przewałkowana na milion różnych sposób - para szpiegów, która się w sobie zakochuje i zaciąża, postanawia iść na emeryturę, więc pozoruje swoją śmierć. Po wielu latach życia w ukryciu zostają zmuszeni do ponownego chwycenia za broń i skopania tyłków bandziorom.

Jakaś tam chemia ekranowa pomiędzy Jamie'em Foxxem, a Diaz jest, ale generalnie bida, że aż piszczy. Żadnej sceny akcji godnej zapamiętania. W zasadzie wszystkie schematy takiego kina zostają odhaczone - od zdrady, po dziwne zbiegi okoliczności. Do tego dochodzi kilka lepszych, kilka gorszych sucharów o rodzicielstwie. I w sumie to tyle. Takie naciągane 3/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Ja bym powiediział że to taki familijniak który mógłby wyjść pod logiem Disneya tylko w stylu "dzieci zobaczcie jacy wasi starzy sa cool".
Diaz świetnie wygląda jak na te swoje pięć dych :p

Odpowiedz
Pelivaron napisał(a):Jakaś tam chemia ekranowa pomiędzy Jamie'em Foxxem, a Diaz jest

No jak dla mnie to właśnie największy minus tego bieda filmu, że ja żadnej chemii tam między nimi nie stwierdziłem. Strasznie to wszystko wymuszone, nie wiem, może na planie i poza nim się dobrze bawili ale na ekranie kompletnie tego nie widać.

Rozgdz napisał(a):Diaz świetnie wygląda jak na te swoje pięć dych :p

E no nie, ja miałem cały czas w głowie, że coś dziwnego się przez te lata zadziało z jej twarzą i tam za dużej mimiki już nie ma a i nie wygląda to zbyt dobrze. No ale co kto lubi.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Punch Drunk Love (2002)

Mega film, nie oglądam zbytnio dużo filmów o zacięciu romantycznym ale na 100% bym zaczął jeśli byłoby ich więcej w stylu "Lewego Sierpowego". Film ma idealne tempo, bardzo szybko leci i posiada też ogólnie świetny klimat, mimo że musiałem się trochę przyzwyczaić do tego specyficznego soundtracku.
Aktorsko też jest świetnie, na czele z Sandlerem który jest super, kiedy potrzeba komedii jest śmieszny ale potrafi być też poważny i zadziorny, szczególnie jak trzeba ochronić swoją kobietę.

9/10

Odpowiedz
(24-01-2025, 17:02)slepy51 napisał(a):
Rozgdz napisał(a):Diaz świetnie wygląda jak na te swoje pięć dych :p

E no nie, ja miałem cały czas w głowie, że coś dziwnego się przez te lata zadziało z jej twarzą i tam za dużej mimiki już nie ma a i nie wygląda to zbyt dobrze. No ale co kto lubi.


Nie przyuważyłem, może zresztą dlatego że u Diaz aktorstwo to nigdy nie było coś na co zwracałem uwagę :p
Na pewno jest pełniejsza na twarzy ale i widać że ogólnie złapała trochę kilogramów w porównaniu do np "Aniołków Charliego".

Odpowiedz
(24-01-2025, 17:02)slepy51 napisał(a):
Pelivaron napisał(a):Jakaś tam chemia ekranowa pomiędzy Jamie'em Foxxem, a Diaz jest

No jak dla mnie to właśnie największy minus tego bieda filmu, że ja żadnej chemii tam między nimi nie stwierdziłem. Strasznie to wszystko wymuszone, nie wiem, może na planie i poza nim się dobrze bawili ale na ekranie kompletnie tego nie widać.

Nie pisze, że jest to jakieś nie wiadomo co, po prostu są momenty - szczególnie jak są z dzieciakami - że jakoś lepiej się na nich patrzy, niż chociażby w scenach akcji. Generalnie ta dynamika rodzinna jest najlepsza w tym tak czy siak marnym filmie.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Niby tak, ale wszystko to było sporo lepsze w innej wersji tego samego filmu, tylko że z Marki Markiem w roli głównej pt. "The Family Plan". Tak lepsze, że coś koło 5/10 nawet mógłbym mu dać, bo tam przynajmniej akcyjka pod koniec była jakaś, w miarę ciekawie to było zainscenizowane a nie że pływają łódkami i łódka wybucha, koniec ;)

Tymczasem obejrzałem "Into the Deep" z Richardem Dreyfussem i Scout Taylor-Compton, bo dawno nie oglądałem żadnego chujowego filmu z bieda CGI rekinami prosto na streaming no i był tak zły, jak się tego spodziewałem. Chociaż nie, zaskoczyło mnie, jak niedbały jest to film - jest jedna scena, w której rekiny atakują ludzi, jeden z nich odgryza typowi nogę i ją pożera, po czym koleś magicznie posiada nadal obie nogi ale niestety gdzieś po drodze załapał kilka innych, śmiertelnych ran. Sensu w tym nie ma zbyt wiele i nie ma też sensu tego oglądać jakby się ktoś zastanawiał. Jedyny plus to przemowa Richarda Dreyfussa na koniec już na napisach, który jako aktor Richard Dreyfuss opowiada, że rekiny to piękne stworzenia i jak ważna jest ich ochrona i inne takie :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Flow - świeżo po seansie. Ten film jest zwyczajnie piękny. Tak cudownych scen nie widziałem dawno w kinie. Aż szkoda, że taki krótki, chociaż historia zamyka się idealną klamrą. Polecam każdemu. 8/10.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Sweet November - młody Keanu, młoda Charlize, zjawiskowe San Francisco, kult słoneczka i dobre, słodko-gorzkie zakończenie. Nie rozumiem kompletnie i staram się wyprzeć fakt, czemu dostało to 3 nominacje do Malin, w tym dla pary głównych bohaterów. Abstrahując już od tego, że między nimi jest w ciul chemii (nawet więcej niż w Adwokacie Diabła), to jeszcze zagrali to spoko pomimo dość sztywnych ram scenariusza, który i tak bazuje na rimejku. Poza tym taka mała dygresja, kiedyś jak kręcono takie drama-romy to nawet wątki LGBT miały ręce i nogi, podczas gdy dzisiaj pełnią rolę checklisty do odhaczenia aby ktoś rzucił kasą na stół.

6+/10

ten plus za utwór Enyi na OST:

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(24-01-2025, 16:24)Pelivaron napisał(a): Back in Action

... Takie naciągane 3/10.

U mnie oczko wyżej i daję 4/10. Faktycznie chemia jest, ale poza tym dla mnie te dzieciaki ratują film i ich percepcja czy tez odkrywanie starych, zwłaszcza nawet fajnie wyszedł podjazd do szkoły po wujowej rozwałce. I jak na film akcji, to się jednak w drugi akcie dłuży. I nawet napisałbym o średniawce ale ten pseudo agent z babcią jednak stanowią osobną ligę w żenowaniu z ekranu. 
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Sokół morski - ten film, gdzie król hiszpański jest pokazany jako Hitler (w sumie... Franco za komunistami to nie był). I widać to. Końcowa przemowa królowej angielskiej aż pachnie smrodkiem dydaktycznym i mało subtelny komentarz do ówczesnej sytuacji politycznej. A mówią, że dopiero dzisiaj wciska się politykę do kina.

Ten historyczny film z Flynnem wpadł mi lepiej, bo to rasowa przygodówka. Mimo widocznego budżetu tym razem film jest czarno-biały. Pewnie, że wolałbym kolor (choć sekwencję w Nowym Świecie pokolorowali sepią), ale w sumie ta czarno-biała nawet pasuje. W czym duża jest zasługa zdjęć. Już pierwsza scena jak Hiszpanie knują na tle mapy prezentuje potężnie i skojarzyło mi się z Eisensteinem.

Zaskoczyłem jak potoczyła się z Don Alvarezem, bo był na głównego złego. A okazuje się, że Don Alvarez ma jeszcze standardy, bo troszczy się o bratanicę i szanuje jej zdanie. No i mimo, że villain służy patriotycznie krajowi, nie to co prawdziwy zły, czyli lord Wolfingham. Reszta to stara dobra przygoda, która też nie jest beztroska. Ukazano całkiem przejmująco beznadzieję Anglików w trudnych warunkach panamskich bagien.

Fabuła to standard, z intrygami, akcją i charyzmatycznym protagonistą. Jak i czołówka filmów płaszcza i szpady z Flynnem.

8/10


Czarny łabędź (1942) - ten film o kaprach akurat już widziałem. W liceum dokładnie. Jak wypada powtórka? Dalej to fajny film. Dla żyjących w latach 90. warto ujrzeć, ponieważ z tego filmu pochodzi czołówka kultowego programu Morze:


Co zauważyłem przy powtórce to jest dość niepoprawny na tamte czasy. Piraci to okrutni bandyci, którym chodzi o rabunek i gwałty. Nawet główny bohater Jamie Boy nie jest jakiś kryształowy i troszkę bardziej jest szary. I w pierwszej scenie z główną postacią kobiecą (i co za tym idzie - love interest), to wpierw planuje ją zbałamucić. A ta przez większość filmu ewidentnie go nie lubi i raz spławia go uderzając go pięściakiem w głowę. I współdzielą łoże.

Przynajmniej w tym filmie postać kobieca, choć standardowa i wymagająca ratunku w finale, ma nieco osobowości. A inne postacie też zapadły mi w pamięć - sympatyczny Tom Blue, rudy Leech jako ten zły (znakomity Sanders) i potężny Henry Morgan, który sam potem stwierdza, że wolałby abordażować a nie kisić się jako gubernator.

Dość chwytliwa muzyka Newmana, jak i spektakularna kaskaderka. Skąpane to w kolorach, choć te są zaskakująco wyblakłe. Przy okazji w niektórych ubraniach Tyrone Power wygląda momentami jak Zorro i przypomina czemu Rouben Mamoulian miał nosa do obsadzenia go w tamtej roli. I fajnie widzieć aktorów nie muszących korzystać z dublerów w scenach walk, jako że Power był doświadczonym szermierzem.

Z pewnością do niego wrócę.

8/10

Odpowiedz
(26-01-2025, 13:06)OGPUEE napisał(a): Czarny łabędź (1942) - ten film o kaprach akurat już widziałem. W liceum dokładnie. Jak wypada powtórka? Dalej to fajny film. Dla żyjących w latach 90. warto ujrzeć, ponieważ z tego filmu pochodzi czołówka kultowego programu Morze:



Kurcze, gdyby trafil to pytanie w Milionerach to byl spalil, bo zawsze bylem przekonany, ze te sceny, tak jak piosenka pochodza z The Pirate movie, ale to wina trailera, ktory uzywal scen z Czarnego Labedzia wlasnie.

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
(26-01-2025, 13:54)Bucho napisał(a):
(26-01-2025, 13:06)OGPUEE napisał(a): Czarny łabędź (1942) - ten film o kaprach akurat już widziałem. W liceum dokładnie. Jak wypada powtórka? Dalej to fajny film. Dla żyjących w latach 90. warto ujrzeć, ponieważ z tego filmu pochodzi czołówka kultowego programu Morze:



Kurcze, gdyby trafil to pytanie w Milionerach to byl spalil, bo zawsze bylem przekonany, ze te sceny, tak jak piosenka pochodza z The Pirate movie, ale to wina trailera, ktory uzywal scen z Czarnego Labedzia wlasnie.


Ale ta czołówka (i tyłówka) "Morza" jest właśnie spiracona z "The Pirat Movie" z 1982. Z "The Pirat Movie" pochodzi motyw z wyłączaniem telewizora, który był obecny w tylówce "Morza", jak i sama piosenka "Victory".
W sumie to OGUPEE jednocześnie ma rację i nie ma racji :)



Swoją drogą, jedyny program w telewizji który oglądałem dla czołówki właśnie, bo reszta dla mnie jako dzieciaka zawsze była śmiertelnie nudna.

Odpowiedz
Dziewczyna z igłą - pierwszy kinowy seans w tym roku, i od razu mamy topkę 2025 roku jak nic. Specjalnie nie czytałem o tym filmie nic. Wiedziałem jedynie, że dzieje się w Kopenhadze, jest czarno-biały i jest kandydatem do Oscara i polska gurom bo koprodukcja. Jezu, jaka to była świetna decyzja. Już od pierwszych minut film szokuje jakimiś Lynchowskimi schizami, nie powiem, mega przerażającymi. To co się działo potem, o Jezu. Byłem zaskoczony i zszokowany chyba co dobre 5 minut bo tyle tam się działo. Nie będę dużo zdradzał. Film jest bardzo drastyczny, że aż wykrzywia ryj, a zarazem przepięknie sfilmowany. Muzyka super. Vic Carmen Sonne rewelacyjna, Trine Dyrholm również, co prawda bardzo obrzydliwa i straszna rola. Gdy wracałem z kina musiałem wyłączyć radio, bo potrzebowałem kompletnej ciszy. Rewelacyjne dzieło i życzę wygranej. 9/10
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Flow - co prawda, jest już dawno w sklepiku, ale gdy dowiedziałem się, że to będzie w polskich kinach... to uznałem że raz ten jeden nie założę pirackiej opaski na oko. U mnie w multikinie na sali więcej dorosłych, a dzieciaków jak na lekarstwo (i to te starsze).

W końcu Łotysze zrobili coś, czego Hollywood nie było w stanie uczynić przez lata - film animowany o zwierzętach, w którym to zwierzęta nie mówią ludzkim głosem. I też to utwór z udziałem najzwyklejszych zwierząt, gdzie faktycznie idzie tow fantasy, jako iż świat przedstawiony to nie "nasza rzeczywistość". Przyroda to amalgacja różnych regionów, a kot mieszka u gościa, który rzeźbi w górach. I są zaświaty. A wspominałem, że wieloryb to jakiś lewiatan?

Animacja ładna. Łotwa to nie USA, więc poziom techniczny będzie niższy, co widać po zauważalnych teksturach zwierzaków. Więc zabawili się w stylizowanie niż usilnie fotorealizm, co udowadnia że często trzeba pomysłu na styl animacji. Co wzbudza podziw to fakt, że większość rzeczy robił sam reżyser. Tła śliczne.

Do czego miałbym się przyczepić to, że końcówce zabrakło mi jakiego pełnego domknięcia. I loga przeróżnych wytwórni to trwają chyba z dwie minuty.

8/10

PS. Przesłanie filmu to "jebać psy". Wszystko co złe przytrafia bohaterom lub wpadają w kabałę to wynika z zachowania psisków. Film ewidentnie robiony przez ludzi, którzy nie lubią psów.

Odpowiedz
Tworca Flow sam ma psy (przynajmniej dwa), wspomina o tym w wywiadzie. Ale fakt, że, poza jednym, nie wypadają tu dobrze. Film rewelacja, zwłaszcza dla kociarzy (ja mam dwa i okropnie przeżylem seans, ale miauczenie działa na mnie jak płacz dziecka).

https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,31630850,ma-30-lat-i-juz-przeszedl-do-historii-jego-skromny-film-wygral.html

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,078 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,803 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,213 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,364 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,998 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,197 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości