Gry
Mnie sie Hitman 2 bardzo podobal i lubie do niego wracac. Rozrywka na wysokim poziomie, nie bardzo rozumiem twoje narzekania :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitman 2 jest dobry, ale jest najsłabszy z całej serii moim zdaniem. Fabularnie mało interesujący, a gejmplejowo ciężko się z nim oswoić. No i ma trochę irytujących misji (ot, na przykład misje w Japonii), ale początek jest klimatyczny. Misja w Rosji, gdzie przez radio dostajemy wiadomości o celu jest przez to świetna. W sumie dawno nie grałem, ale od jakiegoś czasu zawszę kończe na misjach w Japonii i nie mam ochoty grać dalej. Jedynka, Contracts i przede wszystkim Blood Money są zdecydowanie lepsze i bardziej przemyślane. Hitmanowi 2 przydałby się remake paru ciekawszych misji, tak jak to zrobiono z jedynką w Contracts. Z kolei brak sejwów czy ograniczona ilość sejwów nigdy mnie w Hitmanach nie drażnił, bo niby dlaczego? Misje nie są ogromne, a jakby dodano nieskończoną ilość sejwów to stałby się zbyt łatwe.

No i tak jak w każdej części - fenomenalny soundtrack.

Ale narzekasz na jedynkę? Fuck you! :P

Odpowiedz
Hitman 2 miał chyba najbardziej epicki soundtrack i jednocześnie najnudniejszy gameplay. Misje są toporne - ani nie są efektowne, ani przemyślane tak, żeby trzeba było jakoś się nagłówkować. Większość zabójstw kończyła się nudnym strzałem z jakiejś broni palnej. Po prostu twórcy za daleko poszli w stronę gry akcji.
Ja osobiście przeszedłem jedynie części 1,2 oraz 3 (nie mam karty z shaderami dlatego Blood Money nie dotykałem) i muszę powiedzieć, że najbardziej przypadła mi do gustu część trzecia (Contracts). Klimat niesamowicie gęsty, mroczny, gra brutalna, przemyślana, a jednocześnie efektowna (dużo akcji wyjętych jakby z filmów - chociażby akcja w hotelu szturmowanym przez oddziały specjalne - jakże fajna zżyna z Leona). Najfajniejsze jest to, że cele misji wykańczać można bardziej finezyjnie, trujących ich, wysadzając jakimś kanistrem z benzyną etc. W drugiej części ewidentnie czegoś takiego brakowało. Dzięki temu gra nie jest tylko strzelaniną, ale również swego rodzaju grą logiczną.

Odpowiedz
Będzie wpis skrajnie niekonstruktywny: ja kiedyś trochę grałem w nie mam pojęcia którą część Hitmana i też mi się kompletnie nie podobała. Dziękuję za uwagę ;P
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Guzeppe, z tego co pamietam, w Hitman 2 wiekszosc misji NIE konczyla sie strzalem z broni palnej. To byl tylko wybor opcjonalny. Ludzi sie trulo, dusilo, dzgalo itp. Oczywiscie, jesli ktos wpadl na pomysl podlozenia komus do jedzenia toksycznej rybki :)
W Hitman 2 do luftu jest sterowanie, mozliwosci motoryczne bohatera i wspomniane przez Crova misje w Japonii.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Medal of Honor : Airborne - jedna z najlepszych wojennych strzelanek w jakie do tej pory grałem. Na początku szło opornie, musiałem odstawić w kont klawe i myszkę, lecz po pewnym czasie szybko idzie się przyzwyczaić i śmiga się prawie jak na kompie.Fantastyczny patent z prawie dowolnym lądowaniem na mapie, który raczej sprawdza się w 3 i 5 kampanii ( w innych łatwo zginąć zaraz po lądowaniu). Eleganckie modyfikacje broni, bardzo dobra grywalność. Karabinkiem Thomsona praktycznie z dowolnej odległości ściągnie się każdego Niemiaszka. Jedyny minus gry to to że jest za krótka i czuje się ogromny niedosyt. No i nie mam już w co grać na Święta :(. Jutro postaram się wydębić od kumpla GTA 4 lub COD : World at War

A tu coś na rozluźnienie wersja GTA4 na PC :)

Odpowiedz
Predator895 napisał(a):A tu coś na rozluźnienie wersja GTA4 na PC :)
Odliczanie rozpoczęte, ciekawe do ilu dojdzie licznik wklejonych linków z tym filmikiem :)

Odpowiedz
Fallout3

Bethesda mimo wszystko rządzi.
Na grę w sumie nie czekałem, przed premierą widziałem kilka screenów i jeden gameplay, dlatego też od pierwszych minut mogłem cieszyć się tytułem i odkrywać wszystko samemu. A jest co odkrywać, chociaż pod tym względem nadal nic nie przebija Morrowinda (a F3 do tej gry najbliżej).

Nie wiem jak jest z tą zawartością Fallouta w Falloucie, bo mój jedyny kontakt z serią to niestety niedługa sesja z F2, jakieś pięć lat temu.
Wiem natomiast na pewno, że Trójka to gra pełną gębą - wielka, klimatyczna, pełna wielu szczegółów; to nie jest jedynie, jak wielu zarzucało, rzetelnie wykonany RPG, czy też Oblivion w innych klimatach - to po prostu Fallout 3.
Świat pełen kontrastów i genialnego humoru ale jednocześnie bardzo realistyczny i sugestywny.
Kilkudniowe wycieczki po totalnych zadupiach, ślady ostatnich dni życia niektórych ludzi pozostawione na taśmach i notatkach, przeczesywanie wszelkich schowków, skrzyń, prowizorycznych chat zbitych z desek i kawałków blachy; wreszcie mutanty czające się w radioaktywnych ruinach - to kwintesencja klimatu.

Mimo paru niedociągnięć F3 przewyższa imo Obliviona pod wieloma względami - tu eksploracja i rozwijanie własnych umiejętności (naprawa, medycyna etc) ponownie mają sens :)

Odpowiedz
Godfather [PC] - Przed zagraniem w tą grę podejście miałem bardzo optymistyczne. Po zagraniu około 20 minut aż chce mi się powiedzieć "totalne nieporozumienie". Wszystko pewnie dlatego, że w mojej głowie jako wzór gry gangsterskiej siedzi Mafia. Porównując obie gry ręce opadają. Godfather, mimo, że powstał 3 lata później! (komputery lepsze o 500%?), ma gorszą grafikę. Ma beznadziejne i nierealistyczne sterowanie pojazdami, których różnorodność ogranicza do kilku modeli. Samochody mają czarne szyby i chyba wszyscy mają je pancerne, gdyż strzelanie w nie nic nie daje. Bijąc w samochód, a to pięściami czy baseballem nie efektu graficznego. Nie można sobie postrzelać w ludzi nie pudłując, bo celownik sam naprowadza mnie na cel. Nie mogę podejść do jakieś osoby i ponapieprzać jej rękoma, tylko muszę najpierw wcisnąć prawy klawisz myszy i dopiero z klawiatury zadawać ciosy. Nie mogę sobie zwiedzić miasta, bo jak oddale się na bardzo małą odległość od celu misji, to od razu mi przerywa grę, no chyba, że to tylko tak jest w misji treningowej. Postacie na filmikach gdy mówią, raz poruszają ustami, raz nie. Pierwsze wrażenia bardzo, bardzo złe. Nie kasuje gry, dam jej jeszcze szansę, ale muszę ochłonąć i wrócić za kilka dni do niej.

Spróbuję Scarface'a, za mniej niż 20 zł chyba w Media widziałem, a z tego co mi kolega mówił, gra może być znacznie lepsza od Godfathera, po screenach wygląda nawet na lepszą grafikę.

Odpowiedz
Scarface jest gdzieś tak 3 razy gorszy od Godfathera, a grafikę ma straszną.

Odpowiedz
Scarface jest lepszy, bo ma ciekawszy klimat (nie mówię o filmach, bo Godfather na PC i w ogole to parodia) i przede wszystkim żywcem przeniesionego z obrazu de Palmy bohatera.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Dead Space - nic nie poradze, ze kocham mroczne korytarze statkow kosmicznych, w ktorych zalegly sie potwory. 10\10

Odpowiedz
Jak dla mnie jedna z gier roku, zreszta pisałem o tym wczesniej. Teraz mecze Cold Fear i czekam kurewsko niecierpliwie na Cryostasis: Sleep Of Reason, do którego trailer rozwalił mnie klimatem pare dni temu
You Are What You Watch

Odpowiedz


Co z tego, że grafika ulega polepszeniu, skoro wszystko inne w porównaniu choćby z doskonałą dwójką leży i kwiczy, a w sumie to i grafika bardziej mi się podoba w dwójce :)

Odpowiedz
Mam małe pytanie: czy którys z forumowiczów grał moze w serię Penumbra i mógłby mi powiedziec parę słów o tej produkcji ? Od jakiegoś czasu słyszałem nieco o tej grze i zastanawiam sie czy nie skusić sie na wydaną niedawno antologię -czy warto ?
You Are What You Watch

Odpowiedz
Gralem. Fajny klimat, ale na dluzsza mete gra jest nudna. No i przynajmniej u mnie miala tendencje do wysypywania sie. Najwieksza zaleta to chyba interfejs: zeby otworzyc szafke, nie klikasz na drzwiach, tylko uzywasz reki - tzn. kierujesz kursor na drzwi, przytrzymujesz przycisk chwytasz je, i wykonujac odpowiedni ruch myszka pociagasz na klamke, tak jak w prawdziwym swiecie. Ale nie wiem, czy warto w to grac dla paru chwil zabawy z fizyka.

Odpowiedz
Grałem w Penumbrę: Czarną Plagę. Gra mega klimatyczna, potrafiąca wywołać dreszcze na plecach, z kilkoma naprawdę świetnymi momentami, z dosyć ciekawą fabułą (zlepki informacji poznajemy ze zbieranych karteczek) i dobrą fizyką. Aczkolwiek fizyka jest też w niektórych momentach niedopracowana - ołówek może się samym rysikiem opierać na blacie stołu, a i tak z niego nie spadać.
Ale ogólnie to fajna gierka. ;)

Odpowiedz
Painkiller: Battle Out Of Hell - zaczynało się kaprawo, od jakiegoś kosmicznie brzydkiego intra z fabułą, z której nie zrozumiałem ani słowa, a na okazało się dodatek główny bohater ma ryj jak nieszczęście. Pierwszy poziom, raczej nudny, też nie powalał, ale rozgrywka naprawdę zaczęła się dopiero na drugim. Co za klimat! Wykręcony, psychodeliczny świat, służący tylko do ROZWAŁKI! I grafika, technicznie dziś słaba, ale artystycznie wręcz powalająca! Mnie się podoba. 8\10

Odpowiedz
Trochę gierek w przeciągu ostatnich 2 miesiący przeszedłem bądź "naruszyłem" warto by więc zrobić małe podsumowanie:

Call of Duty 4
Niektórzy narzekają, że za krótka, dla mnie była idealna. Nie zdążyła mi się znudzić i zapewniła kilka naprawdę emocjonujących i przyjemnych wieczorów. Przeniesienie akcji do czasów współczesnych wyszło grze na zdrowie, byłem już nieco zmęczony nawalaniem ciągle do szwabów (co swego czasu było dla mnie dużym plusem tych gier, bo nie byłem specjalnym amatorem traktowania w FPSach ołowiem demonów i innych kosmitów). Do tego świetna fabuła, oferująca parę mocarnych motywów i wstrząsów fabularnych. Świetny motyw ze sterowaniem
[spoilery]
stopniowo tracącą kontakt z rzeczywistością postacią, która przeżyła wybuch atomowy oraz końcowe wybicie na moich oczach towarzyszy broni. W pewnej chwili zorientowałem się, że ci goście towarzyszą mi przez cała grę, zdążyłem się do nich przywiązać i pomyślałem, że jeżeli twórcy zdecydowaliby się ich uśmiercić, byłoby to wybitnie perfidnym zagraniem z ich strony. Godzinę później rozdrażniony mściłem się za ich śmierć :)
[/spoilery]

Crysis
A w to pograłem w sumie krótko, niewiele mam do powiedzenia, jakoś nie trafiła do mnie ta gra, ani klimatem, ani gameplay'em ani niczym innym. Odłożyłem na potem i tak minęły już chyba 2 miesiące... :)
No ale może jeszcze do niej wrócę i dam jej drugą szansę, kto wie...

Dead Space

Jak wyżej, chociaż w to pograłem nieco dłużej i początkowo mi się nawet podobało. Ale z czasem zaczęło się odzywać odczucie monotonii gameplay'em, scenografią, potworami i bezjajecznym bohaterem milczącym jak grób. Odłożyłem grę na prawie dwa miesiące skupiając uwagę na innych tytułach, ale myślę, że jeszcze do niego wrócę, bo mimo wszystko niezła to pozycja i wierzę, że jeszcze wiele ciekawych motywów w niej zawartych mnie ominęło. Więc gra zawieszona, ale raczej nie permanentnie.

Gears of War
A to natomiast wciągnęło mnie od pierwszych minut. Kapitalna młócka, bez jakiś większych ambicji, ale cholernie rajcowna i stanowiąca w sumie spore wyzwanie. Co istotniejsze, mimo, że często powtarza się jakiś moment wielokrotnie (przez zostanie uśmierconym rzecz jasna) to nie traci się mobilizacji do kolejnych prób. Bohaterowie to w sumie drużyna Pudzianów, o elokwencji gangsta raperów, ale w sumie można ich polubić, zwłaszcza głównego bohatera.
Chyba jednak nieco przesadziłem z wybranym poziomem trudności (Hardcore) bo od jakiś 2 tygodni bezskutecznie próbuję przejść jeden moment w grze. Co prawda można w każdej chwili zmienić poziom trudności na słabszy ale durna ambicja nie pozwala mi tego zrobić. Zwłaszcza, że do ukończenia gry mam już zdecydowanie bliżej jak dalej.:)

Assassin's Creed

Jako, że uwielbiam motywy skrytobójcze, a przeniesienie ich do czasów wojen krzyżowych i na teren ziemi świętej brzmiało od pierwszych newsów niezwykle smakowicie, to pomimo sporej ilości negatywnych opinii musiałem kiedyś sięgnąć po tę grę. No i niestety narzekania nań okazały się być słusznymi. Ale po kolei. Pierwsze kilka godzin z grą jest czystą przyjemnością. Szczegóły przedstawionego świata, freeroaming, budowa, rozległość i wizualizacja historycznych miast, to wszystko zachwyca. Podobnie jak misje, swobodne wspinanie się na najwyższe punkty miast, eliminacja przeciwników, podsłuchiwanie, okradanie i obrona miejscowej ludności. Tyle że to urzeka przez pierwsze 3-4 misje. Później odkrywamy, że na dobrą sprawę robimy to samo ale wciąż się dobrze bawimy, więc wzruszamy ramionami i gramy dalej. Jakiś czas później się okazuje, ze nas to już jednak nuży. Robimy więc sobie 3 dni przerwy, wracamy, po godzinie znowu wyłączamy i... odkrywamy że minął miesiąc od momentu ostatniego odpalenia gry. Szkoda...

Prince od Percia
Dużo negatywnych opinii zbiera ta gra, że w sumie prosta, że schematy jak w wyżej wymienionym tytule, że w zasadzie to tylko piękna wydmuszka. I w sumie to prawda ale... mnie rozgrywka wciągnęła bez reszty. Gra po pierwsze urzeka cudowną cell-shadingową grafiką,
projektami plansz, które rozległością i imponującymi widokami zjadają te z AC na śniadanie (zresztą robione na silniku tamtej gry). Do tego mamy chyba najfajniejszą (a przynajmniej jedna z najbardziej ujmujących nasze serce) postać kobiecą w historii gier. Bohater też wzbudza sympatię, to wygadany i cyniczny awanturnik, który często wzbudza uśmiech na buzi swoimi komentarzami. Wielokrotnie się zatrzymywałem i prowokowałem fajne wymiany zdań pomiędzy nim a panienką. Jest to niewątpliwie specyficzny tytuł. Jedni się znudzą wiecznym skakaniem po platformach, zapadniach i innych kołkach, drudzy będą się tak jak ja świetnie przy tym bawić. Na tyle, że po ukończeniu gry wczytałem ostatniego save'a, żeby zdobyć jeszcze dla czystej satysfakcji wszystkie rozsiane w grze ziarna czasu (do ukończenia gry potrzeba zebrać ok. 800 w sumie jest jednak 1001 co jest oczywistym nawiązaniem do pewnych baśni). Nie każdemu przypadnie ta gra do gustu, więc byłbym ostrożny z polecaniem tego tytułu innym, ja jednak bawiłem się przy niej wyśmienicie.

Oprócz tego napocząłem jeszcze Devil May Cry 4 i Fallouta 3 ale za mało w nie jeszcze grałem, żeby się wypowiadać, póki co jest dobrze... :)

Odpowiedz
Monster Hunter Freedom 2 - niech przeklęty będzie dzień, w którym UMD z tą gierą trafił w moje spocone łapska i to w czasie sesji. Capcom to bezduszne potwory, skoro zrobiły tak cholernie wciągającą grę, która jednocześnie pochłania MASĘ czasu. Pierwszy raz cztery godziny przy tytule minęły mi jak godziny pół. Już na samym treningu spędziłem cały pieprzony wieczór.
Ogólne założenia, jakie przyświecały twórcom, to zapewne "zrobić WoW, tyle że na PSP". Czuć to na każdym kroku, zwłaszcza gdy trafi się na przeciwnika, który aż się prosi o mord przy pomocy więcej niż jednego ostrza/łuku/dzido-spluwy, whatever. No i oczywiście za każdym razem, gdy idę na questa, słyszę od NPC: "Chyba se jaja robisz, że idziesz na tego badassa sam".
Tak, czy inaczej nie mogę się powstrzymać, by zrobić jeszcze jednego questa/zebrać jeszcze jeden surowiec, żeby ulepszyć, bądź stworzyć nową broń/zbroję. Wkurzająca sprawa być takim bezbronnym.
Oczywiście nie do każdego giera trafia. Kumpel z roku stwierdził, że ten kawałek kodu jest kompletnie niegrywalny i nudny. Chciałbym myśleć jak on.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości