03-04-2025, 18:05
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
I dlatego robi poważny film as fuck który jest finalnie niepoważny :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
Chyba dobrymi porównaniami będą właśnie "Punisher" czy pierwszy "John Wick" gdzie niby wszystko jest na poważnie, mamy nawet dramat głównej postaci ale jednak ciężko je uznać za "poważne filmy".
03-04-2025, 18:32
Zastanawiam się ile w tym winy literackiego pierwowzoru, popełnionego przez Chucka Dixona. Jakby ktoś nie wiedział, Working Man to adaptacja pierwszej z wielu powieści o Lewarze Cade.
03-04-2025, 18:35 (03-04-2025, 14:47)Pelivaron napisał(a): A Working Man A jak dużą rolę ma Piotr Witkowski? Niech zgadnę, gra ruskiego. 05-04-2025, 02:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2025, 02:03 przez michax.) (05-04-2025, 02:03)michax napisał(a):(03-04-2025, 14:47)Pelivaron napisał(a): A Working Man Dobra, to wyjaśnia skąd kojarzyłem jedna mordę i nie mogłem aktora do niej dobrać. Tak, gra ruska, głupiego młokosa, jednego z synów szefa.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
05-04-2025, 08:18
Minecraft Movie - specjalnie dla shamara i innych hejterów. Film jako film ogólnie słabiutki, nie wiem jak wypada na tle podobnych ekranizacji, wątpię, żeby specjalnie odstawał. Fabuła pretekstowa, próbująca odhaczyć obowiązkowe przystanki i motywy, ale w dosyć pokraczny sposób. Podobnie postaci - delikatnie mówiąc niezbyt dopracowane. Postać Blacka ma niby jakąś tam emocjonalną podbudowę, ale podana jest ona szybko na samym początku w 2-3 zdaniach wypowiedzianych przez niego z offu. Ok, może dzieciakom trzeba to wyłożyć wprost a rozwijanie tego wydłużyłoby już i tak całkiem długi w stosunku do całego metrażu czas poza grą. Z kolei Mamoa wypada ostatecznie chyba najlepiej z całej obsady, bawi się rolą i ma tę postać najpełniej rozwiniętą, ale trochę nie za bardzo wiem skąd on się wziął w tym filmie. Generalnie postaci i relacje między nimi wiszą na włosku byle pozbierać ekipę. Jak już wchodzą do gry, intryga i przeciwnicy też raczej odhaczają typowe punkty. Wydaje mi się, że całość ratuje przyzwoity design świata i - tutaj muszę wierzyć na słowo synowi - w miarę sensowne nawiązania do gry i przeniesienie jej zasad do filmowego świata. Wydaje mi się, że też to a niekoniecznie postaci są tym, co przyciąga i wystarczy dzieciakom. Może taki był pomysł - wrzućmy proste postaci (Mamoa w wersji komediowej, Black jak to Black, reszta do zapomnienia) i pretekstową fabułę w realia gry i pomrugajmy okiem do siedmioletnich gików pokazując mechanikę gry, akcesoria i całą resztę w czymś co wygląda bardziej jak pilot serialu niż pełnoprawny film. Ale nie dziwię się, że to działa i w sumie oglądało się to dużo bardziej bezboleśnie niż niektóre napuszone wyroby Pixaro-podobne.
07-04-2025, 12:35
Również byłem i cóż... Papka dla fanów i tyle. Ciężko jest krytykować ten film, bo on od poczatku wie czym jest i co bedzie serwował. To kino totalnie hermetyczne, skierowane do pewnego środowiska, które powinno się na nim świetnie bawić. Inne zgredy - jak ja czy PropJoe - pewnie łapią się za głowy o co tutaj chodzi. Fabuły w zasadzie nie ma, postacie dramat, efekty specjalnie są idealne dla świata przedstawionego, humor dosyć infantylny, ale nie będę ukrywał były ze 2-3 momenty gdzie śmiechnąłem (np. Jack Black lecący na Jasonie Momoa i trzymający go za włosy).
Jak ktoś chce się przebodźcować na 90 minutowym filmmie to polecam!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-04-2025, 15:24
- A Complete Unknown (2024)
Mangold to sprawny rzemieślnik, więc za bardzo nie mogę się do niczego przyczepić, jeśli chodzi o realizację, nawet nie nudziłem się mimo długiego czasu seansu, ale do najlepszych filmów reżysera Spaceru na linie jest daleko, to już nowy Indiana Jones jest dużo lepszym filmem. A nie przypadkowo wymieniam akurat film z Joaquinem Phoenixem w roli Johhny Casha, bo Kompletnie Nieznanego można nazwać spinoffem albo kontynuacją tamtego świetnego filmu, gdyż w filmie z Chalametem też pojawia się Cash, choć grany przez innego aktora. Jest to typowy biopic, z kliszami tego gatunku, o Bobby'ym Dylanie, który jest pokazany jako dupek. Pytanie - czy jest jakiś biograficzny film o artyście muzycznym w którym nie przedstawiono gwiazdę muzyki w nie najlepszym świetle? Czy każdy znany artysta w filmach to dupek? Muszę pochwalić Chalameta bo widać ile serca włożył do tej roli, nauczył się śpiewać i grać na gitarze, i to jedna z tych ról w których nie przypominał mi Chalameta. Fajnie że Mangold z niebytu wyciągnął Edwarda Nortona, który też śpiewa. I też daje radę, ogólne wszystkie aktorki i aktorzy którzy graja muzyków i śpiewają w tym filmie to wszyscy dobrze wypadają na scenie. Z całego filmu najbardziej podobał mi się wątek konfliktu Dylana, a raczej minięcia się artysty z tym czego od niego oczekują producenci i fani, gdy chce iść w nową stronę ze swoją muzyką, odejść od folku, i kończy się ten wątek koncertem na którym się postawił. Ocena: 6/10. - A Different Man (2024) Jest to produkcja, która przeszła całkowicie niezauważona, mimo nominacji do Oscara (za charakteryzację słusznie dostał), a jest to intrygujący film, i na pewno ciekawszy od niesławnej Emilii Perez, więc szkoda byłoby gdyby ta produkcja była zapomniana. Początkowo kojarzył mi się z Człowiekiem słoniem Lyncha, ale to zupełnie inna produkcja. A od razu ostrzegam - lepiej nie jeść na tym filmie, szczególnie w pierwszej godzinie jest kilka scen jak z body horroru, choć to nie jest kino grozy. A czym dłużej film trwał to miałem skojarzenia z Dream Scenario z Nicolasem Cagem. Jest to historia Edwarda, który pragnie zostać aktorem, ale ma zniekształconą twarz, więc za bardzo nie dostaje ról. Jego sąsiadką jest pisarka Ingrid, z którą się zaprzyjaźnia. Edward poddaje się zabiegowi, dzięki czemu zostaje uleczony i wygląda jak Sebastian Stan. Wmawia wszystkim że Edward umarł, odnosi sukces w biznesie, a po jakimś czasie odkrywa, że Ingrid prowadzi przesłuchania do spektaklu będącego zapisem ich relacji, więc postanawia iść na casting do sztuki o swoim życiu. Więcej nie zdradzę, tylko powiem, że losy Edwarda mocno się komplikują, szczególnie w momencie gdy w teatrze pojawia się jeszcze jedna ważna dla historii postać, która robi furorę, wszyscy Oswalda bo tak się nazywa, uwielbiają. Jest to dramat z elementami czarnego humoru (doceniam cameo Michaela Shannona, który gra samego siebie i jego odpowiedź na pytanie - czy zagra w charakteryzacji) i z niepokojącym klimatem, który ogląda się tak dobrze dzięki kolejnej w ostatnim czasie dobrej roli Sebastiana Stana. To jeden z niewielu (a może jedyny?) aktor z filmów Marvela (nie liczę aktorek bo one dużo lepiej łączą romans z MCU i inne filmy), który ma pomysł na swoją karierę, między blockbusterami gra w ciekawych, niszowych i intrygujących filmach i jeszcze pokazuje, że jest dobrym aktorem nie bojącym się wyznań. Równie dobra jest Renate Reinsve w roli Igrid, ale cały film kradnie Adam Pearson (to nie jest charakteryzacja, on tak naprawdę wygląda). Ocena: 7/10. - Flow (2024) Wspaniała produkcja, słusznie nagrodzona Oscarem, a przyznaję że nie jestem kociarzem, wolę psy (a dość dużą rolę ma w animacji pies), ale od początku polubiłem głównego bohatera i paczkę zwierzaków, które spotyka na swojej drodze (trzeba przyznać że udało się twórcom dość wiarygodnie przedstawić zachowania zwierząt, nie są uczłowieczone). Twórcy z Łotwy stworzyli produkcję która bije zeszłoroczne animacje DreamWorks i Pixara. Jest to prosta historia o przyjaźni, sile jedności w grupie i naturze, która jest opowiedziana w zachwycający sposób. Bardzo podobała mi się praca kamery, to jak za kotem kamera chodziła. Świetna jest animacja, cudowna jest muzyka. Przez godzinę bardzo mi się film podobał, ale ostatnie 30 minut (plus scena po napisach, która budzi pole do interpretacji co się właściwie w końcówce wydarzyło), od sekwencji z brakiem grawitacji, to miałem wrażenie, że oglądam monumentalne i filozoficzne dzieło Terrence Malicka, który postanowił zrobić film o zwierzakach, w którym brakowało tylko głosu sir Davida Attenborougha albo Krystyny Czubówny. Cudowne kino dla wszystkich. Ocena: 9/10. - Smile 2 (2024) Jedynka to była produkcja, która mnie zawiodła jako horror. W ogóle nie ruszały mnie sceny z uśmiechem. Nasłuchałem się tyle dobrego o Smile, a okazał się przyzwoitym horrorem, zainspirowanym takimi produkcjami jak Coś za mną chodzi czy azjatyckimi horrorami o różnych klątwach, więc nic oryginalnego. Ale film bronił się rolą główną Sosie Bacon, której bohaterkę polubiłem od początku, wiec jej kibicowałem do końca. No i podobał mi się wygląd kreatury. No i mogłoby się wydawać że dwójka będzie na podobnym poziomie a film od pierwszej sceny kupił mnie całkowicie. Choć podobnie jak w Smile sceny z uśmiechniętymi w ogóle na mnie nie działały, widocznie już taki stary dziadek ze mnie że tak proste zagrana w kinie grozy na mnie nie działają. Więc nie do końca dla mnie Smile 2 działał jako horror, tylko że ma jeden duży plus, przez który uważam dwójkę za lepszą produkcję od jedynki. Rola Naomi Scott, którą kojarzę głównie z Aladyna to jest jeszcze lepszy występ, niż Bacon w jedynce. Scott gra gwiazdę muzyki po przejściach, która postanawia odbudować swoją karierę po wypadku do jakiego doszło rok wcześniej. Dziewczyna jest tak cudowna w swojej roli, że chciałem żeby skończyło się dla niej happy endem, tak samo było z postacią grana przez Bacon w jedynce. Chyba dziadzieję na starość i robię się za miękki, bo mam dość filmów, w których bohaterowie horrorów przegrywają ze złem. A nie przeszkadza mi że film nie działa do końca jako horror, a przynajmniej dla mnie, tylko podoba mi się to, że Parker Finn postanowił stworzyć bardziej dramat o gwieździe z problemami, która próbuje się odbudować, być lepszym człowiekiem. Wątek gwiazdy po przejściach i relacji między nią a jej przyjaciółką bardziej mi się podobał, budził większe emocje niż horrorowe elementy. Oprócz piosenek podobał mi się też oryginalny soundtrack. Dwójkę ogląda się jak jakiś zaginiony biopic o piosenkarce, co jest spowodowane też tym, że fragmenty koncertów Skye Riley są zrealizowane bardzo profesjonalnie, nie są odbębnione, a wstawek horrorowych jest mało. Naomie Scott potrafi tańczyć i śpiewać więc może się wykazać. Doceniam że w taką stronę twórca tej franczyzy poszedł. Rola Scott jest aż za dobra na tą prostą historię z kina grozy; którą widzieliśmy w wielu innych filmach. Za rolę aktorki postawię o jeden punkt więcej dwójce niż jedynce czyli na 7/10. Po Smile za bardzo nie czekałem na kontynuację, ale po Smile 2 chętnie zobaczę co Parker Finn wymyśli w trójce. 07-04-2025, 16:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2025, 16:36 przez michax.)
Tez to pisalem: Smile 2 jest lepszy (jedynka po mnie splynela, sredniak) a Scott powinna dostac nominacje do Oscara ZAMIAST Demi Moore.
(07-04-2025, 12:35)PropJoe napisał(a): Minecraft Movie - specjalnie dla shamara i innych hejterów. Poskakalem po scenach workprinta i nie wiem co tam jest nieukonczone (raz mi mignely green screeny w tle). W sensie, ze ten film wygląda tak plastikowo, ze nie idzie rozroznic co jest niekonczons a co to finalna wersja.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 07-04-2025, 18:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2025, 18:09 przez shamar.)
W tym workprincie większość efektów jest niedogotowana jak nie wszystkie, postacie są wklejone w tło i jeszcze nie zostały w nie "wtopione" - widać to najmocniej przy fryzurach, już nie wspominając o tym, że większość postaci ma bujne kręcone fryzury :)
07-04-2025, 18:33 (07-04-2025, 16:31)michax napisał(a): - Flow (2024)Próbuję zrozumieć fenomen tego filmu, choć na razie go jeszcze do końca nie obejrzałem (wymiękłem po godzinie) ale mam tutaj dwie teorie. Albo reżyser sobie zakpił z widza (postawmy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej garnek z zupą w pustym pokoju, to nikt się nie odważy zapytać po co, bo sztuka) albo to jakiś bufon, który faktycznie wierzy, że to co pokazał to sztuka. No ale na razie jestem w trakcie, więc może zmienię zdanie po obejrzeniu całości. Na razie poza ładnymi widoczkami, ale też nie stawiajmy tu ołtarzy i ciekawym zabiegu braku dialogów, to nie widzę w tym nic fascynującego. A tu wszędzie zachwyty i ósemki albo dziewiątki. Kogoś jeszcze wkurwił ten film? No może nie wkurwił, co znudził.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
07-04-2025, 21:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2025, 21:18 przez Dr Strangelove.)
Ja dałem naciągane 7 :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 07-04-2025, 23:07 (07-04-2025, 21:18)Dr Strangelove napisał(a): Próbuję zrozumieć fenomen tego filmu, choć na razie go jeszcze do końca nie obejrzałem (wymiękłem po godzinie) ale mam tutaj dwie teorie.Mniemam, że dla wielu Flow to był powiew świeżości po robionych taśmowo Disneyach, Dreamworksach i ich pochodnych, bez oddechu producenta wymuszającego te wszystkie rakowe tropy dla dziecięcych animacjach (kłótnia i rozstanie w 3. finale, liar revealed, fejkowa śmierć, humor związany z gazami jelitowymi). I sam fakt, że to pierwsza pełnometrażowa animacja ze zwierzątkami, gdzie owe zwierzątka w ogóle nie mówią. Najbliżej tego był Mustang z dzikiej doliny, ale dostaliśmy narrację głównego bohatera, którą na pewno wymusiło studio. Ja i moja znajoma z w/w powodów poszliśmy na ten film do kina. Niech takie filmy mają wsparcie finansowe. 07-04-2025, 23:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2025, 23:23 przez OGPUEE.) (07-04-2025, 23:23)OGPUEE napisał(a): Mniemam, że dla wielu Flow to był powiew świeżości po robionych taśmowo Disneyach, Dreamworksach i ich pochodnych, bez oddechu producenta wymuszającego te wszystkie rakowe tropy dla dziecięcych animacjach (kłótnia i rozstanie w 3. finale, liar revealed, fejkowa śmierć, humor związany z gazami jelitowymi). I sam fakt, że to pierwsza pełnometrażowa animacja ze zwierzątkami, gdzie owe zwierzątka w ogóle nie mówią. Najbliżej tego był Mustang z dzikiej doliny, ale dostaliśmy narrację głównego bohatera, którą na pewno wymusiło studio.Jakbym czytał siebie ; ) Ta hegemonia Disney/Pixara za długo trwa i męczy mnie z powodów wyżej wymienionych. Flow pewnie kiedyś obejrzę (tym bardziej, że lubię filmy bez dialogów), ale tutejsze chłodne recenzje odroczyły seans a co dopiero wyjście do kina. 07-04-2025, 23:52
Chłodne to były tylko dwie - Mefista i dzisiejsza tego tu marudy. Reszta wypowiadała się ciepło.
08-04-2025, 00:20
No to przez Mefisto darowałem sobie kino a przez wczorajszego marudę streaming/zatokę, może być? :)
08-04-2025, 00:28
Nie. 7/10 to nadal dobra ocena, ale film jednak mocno przeceniany. Hegemonia Disney/Pixara też nie miała by tu nic do rzeczy, gdyby nie fakt, że poziom tych filmów spadł znacznie względem złotego okresu, więc tak samo jak MCU, zaczęło się zjadanie własnego ogona.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 08-04-2025, 02:58
Bez dialogów, a ze zwierzakami w tle jest też z zeszłego roku animowany "Pies i robot". Świetny i niedoceniony, choć miał nominację do Oscara.
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
08-04-2025, 09:15 (07-04-2025, 23:23)OGPUEE napisał(a): Mniemam, że dla wielu Flow to był powiew świeżości po robionych taśmowo Disneyach, Dreamworksach i ich pochodnych, bez oddechu producenta wymuszającego te wszystkie rakowe tropy dla dziecięcych animacjach (kłótnia i rozstanie w 3. finale, liar revealed, fejkowa śmierć, humor związany z gazami jelitowymi). I sam fakt, że to pierwsza pełnometrażowa animacja ze zwierzątkami, gdzie owe zwierzątka w ogóle nie mówią. Najbliżej tego był Mustang z dzikiej doliny, ale dostaliśmy narrację głównego bohatera, którą na pewno wymusiło studio.A nie no, ok. Każda motywacja jest dobra. Ja co prawda nie chodzę do kina i nie oglądam filmów na złość komuś tam, ale spoko :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
08-04-2025, 10:19
Matylda (1996) - okazuje się był do tego dubbing (który jak to bywa w tym kraju był tylko w kinie i tyle go widzieli, a dopiero po latach ktoś go wygrzebał), to jest powód do powtórki. Rozwala mnie to jak ten film absurdalnie okrutny - Danny deVito z niesmakiem spogląda na świeżo narodzoną Matyldę i podczas jazdy autem trzyma ją w tylnym siedzeniu nawet nie zapinając pasów czy innych środków bezpieczeństwa :D. Z kolei szkolna kucharka zrobiła tort ze swoimi gilami i potem i ten trzeba zjeść :). O dyrektorce to szkoda wspominać. Przy okazji jest sporo ciepła i mimo pewnej dozy ckliwości, wszystko to zbalansowano, a też mrok jest w gruncie subtelny, ponieważ jest podany komediowo i człowiek bardziej się śmieje głupoty i bucerii rodziców czy sadyzmu Pałki. Niby Matylda to Mary Sue, bo jest inteligentna i ma supermoc, ale wiele razy wyraża smutek, strach czy nawet złość. I nie wszystko idzie jej gładko jak po maśle. I chyba jedyny utwór Dahla, gdzie grubas jest pokazany jako pozytywna postać. No i jak to u deVita film jest ładnie nakręcony.
Co do dubbingu... Słychać, że bardziej brzmi jak w animacji, ale zważywszy że to jednak film dla dzieci, ujdzie. I same głosy są nieźle dobrane. Zwłaszcza Teresa Lipowska bryluje jako demoniczna Agata Pałka (niemal wszystkie imiona i nazwiska udomowiono). I trochę zaskoczeniem jest wybór aktorów dubbingujących Traceya Waltera (Bob z Batmana i comic relief z Conana Niszczyciela) i Paula Reubensa, bo pozornie nie pasują. Sądziłem, że dubbingowcy trochę złagodzili film, bo zapomnieli wspomnieć, że kucharka upiekła tort ze swoją krwią i potem (choć można domyśleć po mowie jej ciała), a na początku matka Matyldy MINIMALNIE wyraża obaw o niemowlaka w samochodzie. Ale potem pojawia się "gównozjad" i "duperele" :o. No cóż, sam film jest jednak szorstki, więc mnie nie oburza (i te słowa mówią dwa dupki). 8/10 09-04-2025, 15:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2025, 15:33 przez OGPUEE.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,237 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,921 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,257 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,752 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,426 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,940 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,305 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






