Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
(13-12-2025, 07:11)simek napisał(a): Nieprawda, zarówno White Noise jak i Frances Ha (chociaż to oglądałem tylko raz tuż po premierze) to ten sam poziom co Marriage Story, czyli 7/10, Meyerowitz Stories też jest w porządku, dopiero teraz Noah zrobił takiego babola.
No a dla mnie White Noise to jest to samo nadęcie i robienie wielkiego kina na siłę, jak tutaj. No dobra, nie tak bardzo, bo "Jay Kelly" przez panoszenie się Clooneya na ekranie jest pod tym względem jeszcze gorszy. Oba wymęczyły mnie równie bardzo.
"Frances Ha" jest spoko, ale podobnie jak Ty oglądałem w roku premiery - też dałem 7. "Marriage Story" ma u mnie 8, tam jednak scena kłótni i dwójka głównych aktorów niesie ten film zdecydowanie wyżej.
"Meyerowitz Stories" na kupce wstydu.
Kiedyś widziałem też "Margot jedzie na ślub" z Anne Hathaway, ale filmu totalnie nie pamiętam, a z tego co widzę dałem 7. Mistress America z kolei to taka nieco gorsza Frances Ha. Drugim najlepszym filmem wychodzi na to po "Marriage Story" jest u mnie "Walka żywiołów", ale to też do weryfikacji bo też nic nie pamiętam, oglądałem z 15 lat temu.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
13-12-2025, 11:14
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
Valachi Papers (1972) - polskie tytuł "Cosa Nostra"....
W dokumencie o Bronsonie padło zdanie w stylu: "Dlaczego ten mafijny film nie zyskał takiego poklasku jak "Godfather? Bo przecież oni w czasie nawet wyprzedzli Coppolę z tematem". Nie wiem. Może dlatego, że tu ci mafiozi momentami zachowują się jak z PIERDOLONEJ KRESKÓWKI? Serio... W momencie gdy 3ch typa siedzi obok siebie i powtarza jeden po drugim TO SAMO PYTANIE, zacząłem się zastanawiać czy to nie jest jakaś parodia. Do tego większość tych gangsterów to właśnie takie przerysowane przygłupy. No cóż...
5/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
13-12-2025, 23:58
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Bestia z 1996 to bardzo fajny animal attack, niby trzygodzinny moloch o atakującej kałamarnicy, ale wcale nie czuć metrażu. Potwór zaskakująco dobrze zrobiony, może trochę byt mało galaretowaty jak na mój gust, ale nie znam się na tych mackowatych zwierzakach, podobnie sam "twist" daje radę, choć teraz, po seansie, mogłem się go spodziewać :)
upolowane dziecko - wściekła matka i tak dalej A reszta? Świetny klimat małego, nadmorskiego miasteczka gdzie ludzie mają swoje życie, problemy, a nie tylko jest zło i trzeba z nim walczyć, no lubię takie rzeczy, po prostu. Tu śliski jak ośmiornica bogacz-urzędas, tam kłusownicy, tutaj nastoletnie miłostki, dalej problemy w pracy... no takie Szczęki, ale bez rekina i na brzegu Pacyfiku, nie Atlantyku. 7/10 albo 8/10, coś takiego.
14-12-2025, 09:26
Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
To był zwykły przypadek tak jak się spodziewałem jest zwykłym filmem, a te wszystkie ochy i achy to na potrzeby festiwalowo-politycznego pierdololo. Słyszałem, że w Cannes były lepsze filmy ("Tajny agent" chociażby), ale chciano nagrodzić w końcu Panahiego, więć go nagrodzili. Jak dla mnie obok "Klienta" czy "Rozstania" Asghara Farhadiego, to to nawet nie stało. Inny level.
Nie wiem co w tym filmie do końca nie działa, czy to fakt, iż Panahi robi film poważny nie do końca na poważnie? Nie potrafiłem wejść w tę historię, nie potrafiłem się emocjonować losami bohaterów i tego czy złapali tego oprawcę swojego, czy też nie. Wisiało i dyndało mi to od początku do końca. A ostatnie minuty, nad którym spuszczają się krytycy na FilmWebie (i nie tylko) było dla mnie nieznośne i bardziej śmieszne niż mocne. Możlwie, że wina lezy po stronie reżysera, który w ogóle nie dał mi obcować z gościem, ktorego wożą z punktu A do punktu B, żeby go zidentyfikować. Może to też kwestia kulturowa, ale aktorzy to nie moja bajka.
Generalnie miałem wrażenie, że obcuje z ważnym filmem, ale nie mogę go docenić na maksa przez jego ton. Wolałbym dramat pełną gębą w stylu wspomnianego Farhadiego i kino zemsty z prawdziwego zdarzenia, a nie takiej tragifarsy. To co działało, to scena otwierająca film. Jest bardzo dobra i klimatyczna, super budowane napięcie, które później zostaje jednak rozmyte. I "podróż" jaką przebywa główny bohater, jakie zmiany w nim zachodzą, meeeh. Ostatnie ujęcie też jest dobre, ba, było zajebiste. No i w sumie to taki film - bo ma pojedyczne sceny czy ujęcia super, ale jako całość jest co najwyżej niezły, z bezsensowną finałową tezą.
Max 6/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
14-12-2025, 11:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2025, 11:54 przez Pelivaron.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Silenced (2011), koreański dramat o szkole dla głuchoniemych na jakimś zamglonym zadupiu, na faktach. Nie chcę szukać co i jak, by porównać, bo film jest niesamowicie ciężki i brutalny i może nawet zbyt dosadny, bo oglądanie jak zwyrole macają, a potem gwałcą dzieciaki a te nie mogą nawet krzyczeć a jak próbują to dostają z kopa jest... no, niezbyt przyjemnie, delikatnie mówiąc. Ogółem straszna rzecz, tyle dobrego, że oszczędzono widzom najgorszego i same gwałty to albo zbliżenia na twarze, albo są tak sprytnie skadrowane, że nic nie widać. 8/10, film nie dla każdego.
15-12-2025, 15:11
Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
Withnail i ja / Withnail & I
Totalnie seans do powtórki, bo chyba nastawiłem sie na zupełnie inne kino. Miałem ochotę na brytyjską czarną komedią i niby taką dostałem, ale w pakiecie dorzucono jeszcze smród, brud, stagnację i autodestrukcję głównych bohaterów. Zamiast mitologii artystycznej młodości, miałem okazję zaznajomić się z kroniką powolnego gnicia. Fascynujaca rola Richarda E. Granta - głośna, toksyczna, narcystyczna postać przekonana o swojej zajebistości, a w rzeczywistości koleś będący chodzącą porażką. Duet, czyli tytułowe "ja" dopełnia Paul McGann, który jest uwikłany w dziwną relację z Grantem, prawdopodobnie z powodu lęki i braku lepszej alternatywy. Na ekranie jest Richard Griffiths, czyli wujek Vernon z Harry'ego Pottera.
Generalnie film jest komedią, bo są momenty gdzie reżyser serwuje jakiś żart sytuacyjny, kuriozalny dialog czy zabawny one-liner, ale w ogólnym rozrachunku, ton filmu i jego przesłanie jest tak gorzkie i smutne, że nie polecam oglądać komuś kto ma gorszy dzień, a chciałby się rozchmurzyc za pomocą filmowej komedii. No chyba, że podejdzie na zasadzie "zawsze mogłoby być gorzej i to ja mogłem mieć za kumpla Withnaila".
Na pewno film dekonstruujacy obraz romantycznego artysty, dziwny narracyjnie bo nie mający jakiegoś wyraźnego punktu kulminacyjnego i klasycznej przemiany bohaterów, wybitnie zagrany. Komu mogę to polecić? Osobom, które chcą popatrzeć na cudzy upadek.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2025, 13:07
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,188
Liczba wątków: 5
Ja bardzo lubię chociaż sam nie wiem czemu. Jeden z tych dziwniejszych filmów jakie oglądałem, z gatunku "o co reżyserowi chodziło?", czyli posiada wszystkie cechy czegoś czego nie trawię, ale w tym wypadku o dziwo zadziałało.
No ale pierwszy seans był naprawdę dziwny :D
Po latach to dla mnie jeden z tych klasyków z oceną 10/10.
Ale jak ktoś powie "łot de fak, a co to za gówno" to nawet się nie będę spierać i przekonywać.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2025, 13:14
Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
(18-12-2025, 13:14)Dr Strangelove napisał(a): Ja bardzo lubię chociaż sam nie wiem czemu. Jeden z tych dziwniejszych filmów jakie oglądałem, z gatunku "o co reżyserowi chodziło?", czyli posiada wszystkie cechy czegoś czego nie trawię, ale w tym wypadku o dziwo zadziałało.
No ale pierwszy seans był naprawdę dziwny :D
Po latach to dla mnie jeden z tych klasyków z oceną 10/10.
Ale jak ktoś powie "łot de fak, a co to za gówno" to nawet się nie będę spierać i przekonywać.
I to jest chyba najuczciwsze podejście. To film, który działa bardziej na poziomie nastroju i doświadczenia niż klasycznej przyjemności z oglądania. Można go kochać mimo wszystko albo kompletnie nie trawić. Obie reakcje są w pełni zrozumiałe.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2025, 13:21
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,131
Liczba wątków: 67
Mnie ten film pozostawił kompletnie obojętnym - jeden z tych nielicznych tytułów, których kultowego fenomenu absolutnie nie rozumiem.
18-12-2025, 14:24
Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
Wag the Dog
W końcu obejrzałem i mam wrażenie, że ten film nawet za 150 lat będzie do bólu aktualny. Tak sie akurat złożyło, że dane mi było go obejrzeć w czasie, kiedy miały wyjść teczki Epsteina, ale przydarzyła się Wenezuela. Niesamowite. Niby film będący satyrą polityczną i żartem o manipulacji, a dziś ogląda się ją jak kronikę współczesnej polityki - i to generalnie pasuje do każdego kraju na świeice, w tym również Polski patrząc na to, jak w meidach serwowane są co chwila tematy zastępcze. To co w tym filmie cudownie działa to fakt, że postać De Niro, a później też Hoffmana nie zadaje sobie pytania czy ta manipulacja się w ogóle uda, ale jak łatwo da się wdrożyć ten plan.
Dustin Hoffman kradnie show, co tu dużo pisać. Na ten moment chyba jedna z jego najlepszych ról jakie widziałem. Do tego jego postać ma najlepsze teksty w całym filmie - mój faworyt, to jak senator John Neal grany przez Craiga T. Nelsona ogłasza, że to koniec wojny, na co Hoffman wkurwiony się pyta, jak on może kończyć wojnę, skoro nie jest producentem. A najlepszy moment to chyba montowanie wideo z Albanii i ucieczki Kiristen Dunst przed albańskimi terrorystami - złoto komedii :D Wrzucam fragment:
Najlepsze, a może i najgorsze jest to, że ten film dzisiaj nie szokuje w ogóle, a jak już bawi to jest to taki śmiech przynoszący później refeksje. Medialne burze bez znaczenia, które za tydzień zastąpione zostaną kolejnymi, granie na emocjach zamiast bazowania na faktach, fake newsy i ogłupianie społeczeństwa. Zabawny i mroczny film jednocześnie. Jak ktoś nie widział to nadrabiać szybko.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2025, 19:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2025, 19:40 przez Pelivaron.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
Night, Deadly Night (1984)
Spodziewałem się przeciętnego, sztampowego slashera o Mikołaju. No i taki dostałem. Z pewnym małym wyjątkiem, który podnosi ocenę nieznacznie. Nie jest to nic odkrywczego (choć pojawia się w filmach rzadko) ale miło zaskakuje.
Ten film dostał kilka sequeli a nawet 2 rimejki (najnowszy z tego roku). Może zerknę dwójkę.
5+/10
Mord podczas nudnego przyjęcia (1982) The Slumber Party Massacre - Polski tytuł rządzi.
A tu mamy film, który dostał parę sequeli, rimejk oraz 3 spin-offy:
* Sorority House Massacre (4 części)
* Cheerleader Massacre (2 częsci)
* Sharkansas Women's Prison Massacre
Zastawiam się CZEMU gdyż to najgorszy, fatalnie zagrany, slasherowy CHŁAM. Gdyby chociaż napisali, że to komedio-horror (bo tak jest to nakręcone i tak zachowują się bohaterowie). Ale nie... To jest na serio. Nawet cycki nie pomagają bo w 95% aktorki (grające licealistki) są szpetne i stare. I NIEDOJEBANY morderca... Nie, nie, nie. Nie wiem dlaczego to się przyjęło.
2+/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
18-12-2025, 20:40
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,083
Liczba wątków: 66
shamar napisał(a):Nie wiem dlaczego to się przyjęło.
Sam koncept jest spoko. Ogólnie dużo takiego niskobudżetowego szmelcu kiedyś się nie wiadomo czemu przyjęło, szczególnie jeśli rozmawiamy o slasherach ;)
shamar napisał(a):Może zerknę dwójkę.
Z dwójki warto znać tylko tę scenę:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
18-12-2025, 21:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2025, 21:02 przez slepy51.)
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,744
Liczba wątków: 14
CAŁĄ scenę, towarzyszu. Od pojawienia sie Bowiego dla ubogich i wyrzężonego z miną srającego jenota "PUNISH".
18-12-2025, 21:16
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,083
Liczba wątków: 66
Nie no wiadomo, ogólnie miałem na myśli że to jedyna warta uwagi rzecz z tego filmu :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
18-12-2025, 21:23
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,188
Liczba wątków: 5
(18-12-2025, 21:16)Norton napisał(a): CAŁĄ scenę, towarzyszu. Od pojawienia sie Bowiego dla ubogich i wyrzężonego z miną srającego jenota "PUNISH".
Przynajmniej się człowiek dowiedział co masz w avatarze :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2025, 21:31
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,207
Liczba wątków: 29
(18-12-2025, 21:00)slepy51 napisał(a): Sam koncept jest spoko. Ogólnie dużo takiego niskobudżetowego szmelcu kiedyś się nie wiadomo czemu przyjęło, szczególnie jeśli rozmawiamy o slasherach ;)
Lecz takich filmów jest chyba setki. Dlaczego akurat ten? Why? WHY? Absolutnie nic go nie wyróżnia. Chyba, że na gorsze ;)
Rozumiem koncept z filmem o Mikołaju. Bo tu choć postarali się o kilka zaskoczeń. Wlasnie se przypomnialem: scena z księdzem przebranym za Mikołaja. I od razu rogal :)
(18-12-2025, 21:00)slepy51 napisał(a): Z dwójki warto znać tylko tę scenę:
Czyli szkoda czasu na calosc. No szkoda bo sprawdzilem chyba juz wiekszosc tych starych i w miare znanych horrorow.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
18-12-2025, 21:51
Stały bywalec
Liczba postów: 12,423
Liczba wątków: 29
(18-12-2025, 21:31)Dr Strangelove napisał(a): (18-12-2025, 21:16)Norton napisał(a): CAŁĄ scenę, towarzyszu. Od pojawienia sie Bowiego dla ubogich i wyrzężonego z miną srającego jenota "PUNISH".
Przynajmniej się człowiek dowiedział co masz w avatarze :)
No była to przecież jedna z tych KULTOWYCH ZŁYCH scen, które były od początków internetów i każdy z tepsą ją kojarzył jak "O maj gad" z Troll 2 czy walka kpt. Kirka z reptilianem ze Star Treka.
ignorant :P.
18-12-2025, 22:50
Agent Putina
Liczba postów: 4,322
Liczba wątków: 21
Ale jak ktoś bez ironii chce obejrzeć film z morderczym Mikołajem, to ja bym raczej polecał Christmas Evil. Ewentualnie francuskie Deadly Games.
18-12-2025, 23:12
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,188
Liczba wątków: 5
(18-12-2025, 22:50)OGPUEE napisał(a): No była to przecież jedna z tych KULTOWYCH ZŁYCH scen, które były od początków internetów i każdy z tepsą ją kojarzył jak "O maj gad" z Troll 2 czy walka kpt. Kirka z reptilianem ze Star Treka.
ignorant :P.
Pierwszy raz gościa na oczy widzę, a jestem tu jak podejrzewam jednym ze starszych użytkowników.
No najwyraźniej zbyt starym :(
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2025, 23:18
Stały bywalec
Liczba postów: 18,468
Liczba wątków: 148
The Squid and the Whale
Zanim Noah Baumbach zaczął robić nadęte i pretensjonalne paździerze w stylu "White Noise" czy "Jay Kelly", kręcił takie kino. "The Squid and the Whale" to piękny wstęp do późniejszego opus magnum Baumbacha, czyli "Marriage Story". Jest to film chaotyczny, szarpany i neurotyczny, ale taki ma to być film, bo tutaj reżyser pokazuje rozwód oczami dzieci, które są ofiarami walki rodziców. Wydaje mi się, że z perspektywy dziecka konflikt jest brutalny i emocjonalnie wiarygodny, ale mimo wszystko brakowało trochę spojrzenia dorosłych, szczególnie matki, która jest widziana głównie przez pryzmat gniewu ojca i doświadczeń dzieci. No i film mógłby być nieco dłuższy, bo finalnie nie daje poczucia zamknięcia tej historii i tak naprawdę konflikt zostaje otwarty. Tak czy siak, warto się zaznajomić, jak ktoś nie widział, a lubi obyczajówki :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
19-12-2025, 18:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2025, 18:09 przez Pelivaron.)
|