Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Five Nights at Freddy's

Chciałem iść do kina na dwójkę, ale raczej sobie odpuszczę po nadrobieniu pierwszej odsłony. Rany boskie jest to było słabe. Doceniam za fajne animatroniczne efekty, ale to w zasadzie tyle. Cała reszta to jakieś totalne nieporozumienie z traumatyczną historią w tle, gdzie wieje nudą jak chuj. Zamiast zrobić to dla beki, to pani reżyser (widzę, że nakręciła artsy-fartsy horror "Demony prerii", który akurat mi się podobał) zrobiła męczącą bułę na poważnie. Zmarnowany potencjał na fajną komedię grozy.

guano straszzne, 2/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Pamietam, ze jak to ogladalem to sie zastanawialem dlaczego podpisane jako horror. Bo to jakis film dla dzieci
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Roofman (2025)



Zaskakująco fajny film na faktach tzw. autentycznych. Channing Tatum w roli Jeffreya Manchestera, niesamowicie miłego złodzieja, który po ucieczce z więzienia mieszkał przez pewien czas w sklepie z zabawkami. Historia z gatunku tych, że jakby nie wydarzyła się naprawdę to nikt by w nią nie uwierzył, no ale się wydarzyła - z jednej strony bekowa i śmieszna, z drugiej naprawdę smutna bo opowiadająca o kolesiu, który pomimo naprawdę złotego serducha nie potrafił sobie legalnie poradzić w życiu. A sam film naprawdę świetnie się ogląda, bardzo dobra reżyseria Dereka Cianfrance'a (m.in. "Blue Valentine", "The Place Beyond the Pines" czy znakomity i mocno niedoceniony miniserial "I Know This Much Is True" z najlepszą w karierze podwójną rolą Marka Ruffalo) i więcej niż przyzwoite aktorstwo - Tatum w głównej roli wypada bardzo sympatycznie, Dunst też daj radę, gdzieś w tle przewijają się jeszcze Dinklage, Temple czy Mendelsohn. Myślę, że zdecydowanie warto obejrzeć.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Smashing Machine - dobrze zrobiony, bardzo dobrze zagrany (nie tylko Johnson, Blunt również fajna rola) film o niczym. Nie lubię tego określenia, ale tutaj naprawdę trudno zrozumieć po co opowiedziano tę historię, cóż takiego dostrzegł Safdie w życiorysie prawdziwego Michaela Kerra, że postanowił zrobić o tym film. W napisach końcowych usiłuje się nam wcisnąć, że gość był pionierem UFC normalnie jakby chodziło o odkrycie czegoś wiekopomnego, a nie pójście się lać tam gdzie najlepiej płacą. Nie jestem też przeciwnikiem kolejnych wersji historii "od zera na szczyt i z powrotem" jeśli są dobrze pokazane, a tutaj, no, nie ma ani wysokiego szczytu, ani spektakularnego upadku, chłop po prostu raz wygrywa i jest szczęśliwy a raz przegrywa i mu z tym ciężko, do tego kłóci się z dziewczyną. To cała fabuła.
Na szczęście same walki są bardzo dobrze nakręcone i to głównie one sprawiają, że podnoszę ocenę na 6/10

Zaskoczyła mnie wielkość roli Usyka, myślałem że to będzie bardziej cameo, że tylko gdzieś mignie w jedne walce, a to naprawdę solidna rola z takiego dalekiego drugiego planu.

Odpowiedz
London Fields  (2018)



Mam wrażenie że trailer i opis filmu mocno wprowadziły w błąd. Bo to nie jest film o Nicoli Six i jak ona "miesza" tylko o pisarzu próbującym napisać powieść który obiera sobie Nicolę i jej perturbacje jako główną postać swojej powieści.
Pamiętacie "Jokera"? Gdy były spekulacje (prawdopodobnie "sprzedane" fanom przez dział reklamy) że "nie wiadomo co tutaj jest prawdziwe" (choć jak się oglądało w miarę uważnie wszystko było wiadomo). No więc takim filmem właściwie są "London Fields". Gdy się to ogląda bardzo szybko dostajemy wskazówki że ta "rzeczywistość" nie jest zbyt rzeczywista. Niektóre są bardzo wprost, inne dają nam "nonsensowność" sytuacji, dziwne, przerysowane postacie i często psychodeliczny klimat.
Jakoś chyba widzowie skupiają się na relacjach Nicoli z jej "głównymi" dwoma absztyfikantami podczas gdy to relacja z pisarzem (Thornton) jest ciekawa. Bo ona jest jednocześnie jego dziełem (twórca-dzieło), jego muzą, kimś jednocześnie podobnym i totalnie opozycyjnym i te ich rozmowy i sceny są jak rozmowy/rozliczenia z samym sobą.
Taki w sumie film o niczym konkretnym, poza procesem tworzenia powieści ale oglądało mi się go zaskakująco fajnie i świeżo. Bardzo dobra (i piękna) Heard, fajny Thornton.. ale najbardziej rozwaliła mnie Cara Delevingne (choć jest tu tylko przez moment), w jakiej tu jest w ogóle roli i jak bardzo do niej pasowała :p Ode mnie 8/10.

Jak ktoś chce wiedzieć jaka jest według mnie interpretacja

ot i tyle ;)

Odpowiedz
Pomoc domowa / The Housemaid

Miłe zaskoczenie. Książką jest sympatycznym czytadłem, które wchodzi jak woda w gąbkę. Sam film ma kilka znaczących zmian - szczególnie w finale, gdzie książka oferuje milion razy bardziej satysfakcjonujące zwieńczenie - ale poza tym jest to bardzo wierna adaptacja. Widać, że Paul Feig nieźle odnajduje się w takim kiczowato-głupkowatym, żeby nie napisać szmirowatym klimacie (pierwsze "A Simple Favor " też nie było złe). W zasadzie cięzko cokolwiek pisać o tym filmie bo bazuje on na twistach i jest rzecą jednorazowego użytku, ale całkiem spoko rozrywka. Jak ktoś chce obejrzeć przewrotne, aczkolwiek niezbyt poważne kino to w sam raz.

A tak w ogóle to Amanda Seyfried (patrząc na postać z książki to jest to pod względem wizualnym totalny miscast) zjada na śniadanie Sydney Sweeney, która gra Amandę sprzed 10 lat, kiedy to ona była idealna do takich ról (inna sprawa, że nawet zagrała też w podobnych klimatach, thrillerze erotycznym "Chloe", który pamiętam, że był robiony "na poważnie", co niezbyt dobrze mu wyszło). Sydney Sweeney się natomiast w tym filmie rozbiera, więć jakis tam plus, ale nie ma tego za dużo.

W gatunku guillty pleasure'a natomiast spokojnie daję 6/10 :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Daddio - skromny film dziejący się właściwie tylko wewnątrz taksówki, który mógł powstać dzięki gwiazdorskiej obsadzie (Dakota i Sean Penn). Fajny jest ten scenariusz (czyli no same dialogi), podobały mi się ranty zdziadziałego taksówkarza, który wychodząc z założenia, że robi za jednorazowego terapeutę oczywiście od razu przechodzi do traum z dzieciństwa i podejścia do seksu :D Może trochę zbyt łatwo mu idzie zabawa w zgadywanki, irytuje też trochę to, że na koniec musi zostać ujawniona wielka tajemnica dziewczyny - tak jakby się nie dało nakręcić filmu o tym, że dwójka ludzi se po prostu pogadała. W każdym razie całkiem przyjemny seans, dam 6/10

Convoy - jeden z gorszych filmów Sama, na pewno najgorszy spośród tych, które dotychczas widziałem, ale to wciąż niezłe filmidło w starym stylu. Może liczyłem na coś więcej niż to, że będą jechać i jechać i jechać w dość lekkim stylu. Tak czy siak było dosyć przyjemnie. Również 6/10

Odpowiedz
September 5 - Nic odkrywczego nie napiszę: porządna filmowa rekonstrukcja, w której wszystko jest po prostu solidne. 7/10
(01-03-2025, 21:21)Pelivaron napisał(a): Bo równie dobrze, gdyby ABC Sports nie goniło za sensacją, to owych zakładników można by jakoś uratować. Z filmu wynika, że zamachowcy oglądali wszystko w telewizji, która była udostępniana sportowcom w pokojach znajdujących się w wiosce, także mieli oglądać co się dzieje na zewnątrz. Z drugiej strony można powiedzieć - gdyby nie zrobiło tego ABC, zrobiłby to pewnie ktoś inny.
Niee, przecież ABC nieświadomie zasabotowało niemiecką policję tylko w jednym momencie gdy pokazali tych dwóch gości skradających się po dachu, ale to i tak niczego nie zmieniło, bo co ci amatorzy by niby zrobili? W dwójkę odstrzelili 8 terrorystów przez okno gdy ledwo znali się na broni, którą dostali? No proszę cię.
Po filmie trochę poczytałem o samej akcji na lotnisku, bo byłem ciekawy co tam się odwaliło, że najpierw odtrąbiono sukces, a potem zdziwko, bo jednak wszyscy zginęli - to wydawało się filmowym przegięciem w celu podbicia napięcia, a to wszystko prawda - Niemcy totalnie spierdolili akcję, podobno nawet źle policzyli zamachowców przez co dali na lotnisko za mało snajperów. Brak ABC nie zmieniłby niczego.

Odpowiedz
Poznaj mojego tatę / Meet the Parents

Powtórka po latach i kolejna edycja oceny na minus. Pamiętałem ten film jako epicko zabawny, gdzie ciągle miałem bekę, a teraz po rewatchu mam takie spoko komedia, ale generalnie meh. Chyba wszystko z powodu Bena Stillera, którego raz że średnio lubię, a dwa jego postać to pierwszej wody cymbał. Ale nie jest on śmiesznie głupi, tylko irytująco głupi, a to najgorsze w tego typu filmach. De Niro go zjada na śniadanie, Owen Wilson go zjada na śniadanie, kot go zjada na śniadanie - ich żarty trafiają celnie cały czas (tekst De Niro "wydoisz mnie?" najlepszy), gdy Stiller to jakieś połączenie żenady z bezbeką.



W ogóle w tym roku ma mieć premierę 4 część.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQB_VG3UsXYmpAle2tEfgn...kuWWw&s=10]

Krull (1983)

Wszystko zostalo juz powiedziane... WRÓĆ, na forum praktycznie NIC o tym filmie nie ma. Jakieś pojedyncze zdania w pojedynczych postach.
Ponoć ten film ma dziś status kultowy. Nie wiem dlaczego bo to jakiś dziwny miks fantasy z SF, ktore razem jest niestrawne. Ciekawe czy przy "Masters of the Universe" wzorowali sie na tym filmie? Bo to złolskie wojsko strzelające laserami jest zbyt podobne. Przy czy w "He-manie" to nie przeszkadza zupelnie. A tu odczuwasz: "co do uja? Jakies laserowe pistolety w sredniowiecznym fantasy, z czarami, koniami (końmi?) i mieczami?". GRYZIE SIĘ TO.

Fabula to sztampa w uj. Książe musi uratować porwaną księżniczkę dlatego wraz z drużyną pierscienia idzie do góry, gdzie ta jest uwieziona przez złego Saurona.
WRÓĆ, wraz z drużyną renegatów idzie do zamku Saurono-podobnego niemrawego Bestii (tak, głowmy złol nazywa sie oryginalnie: BESTIA. I nie ma pierscienia a jakiś kosmiczno-sredniowieczny dysk rozgwiazdę (odpowiednik takiego z "Trona").
No i tak se idą przez 2 godziny, przerywanej niemrawymi "przygodami" typu wspiac sie na górę po magiczną rozgwiazdę, odeprzeć atak potworaków, spotkać czarownika.
Wśród drużyny renegatów mamy mlodego Neesona, Coltrane'a, ktory NIE JEST jeszcze grubaskiem i i jedną z najbardziej wkurwiających postaci w historii kina: jakiegoś czarownika-nieudacznika, ktora zamienia sie (chuj wie po co) w rozne zwierzątka. Do tego typ ma ryja najbardziej wkurwiającego brytyjskiego wieśniaka.

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQOVVHSNOeYXrtImPH9jIT...HieVg&s=10]

To tak w skrocie, nie będę spoilerowal poszczegolnych scen bo (nie)warto odkryc je samemu.
Są jakies plusy? No są, mimo wszystko czuć tu ten miniony klimat 80's, zdjecia/widoczki oraz muzyka bdb. Także ksiezniczka takiej nietypowej pozytwnej urody.

5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Najbardziej w tych filmach fascynuje, w jaki sposób takie czopki zdobywają tego rodzaju kobiety i lądują w takich sytuacjach. Jakby to był normalny ziomek, który miałby do czynienia z przewrażliwionym ojcem ex-agentem to byłoby to zabawniejsze. Robienie z głównej postaci kretyna jest dziwną decyzją, ale zadziwiająco częstą. Pamiętam jak oglądając serial Red Oaks zdziwiłem się, że główny bohater jest właśnie everymanem, a nie debilem. Było to odświeżające.

Cytat:Ciekawe czy przy "Masters of the Universe" wzorowali sie na tym filmie?
Nie wiem, ale wydaje mi się, że przy pracach nad grą Heores of Might and Magic mogli się wzorować na Krullu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Coś w tym może być. Ten film wygląda jakby się wzorował na czym da. A co jesli wzorowano się też na nim? ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(07-01-2026, 10:40)Pelivaron napisał(a): Poznaj mojego tatę / Meet the Parents

Powtórka po latach i kolejna edycja oceny na minus. Pamiętałem ten film jako epicko zabawny, gdzie ciągle miałem bekę, a teraz po rewatchu mam takie spoko komedia, ale generalnie meh.

Ja pamiętam, że to nigdy nie było zabawne.
Aż z ciekawości zajrzałem na Filmweb i widzę, że 16 lat temu - kiedy to jeszcze się bawiłem w wystawianie ocen - dałem 1/10. I widzę też, że z 1099 ocenionych filmów tylko 12 dostało ode mnie jedynkę, więc to nie lada wyróżnienie.

(07-01-2026, 10:56)shamar napisał(a): A tu odczuwasz: "co do uja? Jakies laserowe pistolety w sredniowiecznym fantasy, z czarami, koniami (końmi?) i mieczami?". GRYZIE SIĘ TO.

A dla mnie właśnie w tym tkwi część uroku "Krulla". No, ten urok głównie tkwi w muzyce Hornera, ale częściowo też właśnie w tym, że jest to połączenie dziwnie nieprzystających motywów. Mamy Bestię z kosmosu i jego żołnierzy strzelających laserami na średniowiecznej planecie, jakiegoś cyklopa, jakąś magię, jakąś Pajęczą Wdowę. I różne niedopowiedzenia, które moga sprawiać, że człowiek drapie się w głowę. Jak ta przepowiednia, że syn Colwyna i Lisy będzie władcą galaktyki. Kurde, jak? To cywilizacja na poziomie średniowiecza, nie latają w kosmos.

Więc tak, to się wszystko gryzie, jeśli patrzeć na to logicznie, ale jako dzieciak odbierałem ten film jakoś w innej sferze. I w sumie chyba nadal tak go odbieram - on nie musi być dla mnie logiczny. Jego niedopowiedzenia i sprzeczności jak dla mnie podkręcają "baśniowość". To bardziej jak fantazyjny sen niż coś, co powinno się na trzeźwo analizować. No i jest tu kilka patentów, które dla mnie zawsze były mega klimatyczne - ta "rozgwiazda" (w tłumaczeniu, jakie miałem na VHS - "dziryt", a w tłumaczeniu, jakie znalazłem na CDA - "glewia") i towarzyszący jej motyw muzyczny, zabójcy Bestii, którzy po trafieniu jako dziwne kosmiczne robale zagrzebują się w gruncie, zabójcy-podmieńcy, czy wspomniana Pajęcza Wdowa i jej "pupil" (ale zawsze miałem bekę z tego, z jaką ślimaczą prędkością gostek w tej scenie przechodzi przez pajęczynę i jeszcze zatrzymuje się nie wiedzieć po co, choć niby miał to być wyścig z czasem).

A Ergo Wspaniały z "ryjem brytyjskiego wieśniaka" w zasadzie... nigdy mi nie przeszkadzał. Za smarkacza nawet doceniałem jego postać, wnoszącą lżejsze akcenty do filmu, w którym sporo elementów było dla mnie wtedy nieco strasznych i w którym postacie z drużyny padają jak muchy.

Niech będzie, że się nie znam na filmach, ale subiektywnie jeśli chodzi o ejtisowe fantasy, to dla mnie "Krull" jest fajniejszy niż "Conany" czy "Willow".

Odpowiedz
Nie no, nie twierdzę, że to kiedyś nie robilo wrazenia. Pewnie robilo. Tyle, ze obejrzalem to pierwszy raz dzis.
Za "Conannem" jedynką nie przepadalem za dzieciaka. Widocznie byl dla mnie zbyt powazny. A dzis oglada m sie go znacznie lepiej. Teraz go doceniam.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Bo "Conan the Barbarian" to film jedyny w swoim rodzaju i taki, który w dzisiejszym Holly nie miałby prawa powstać a i tak było cudem, że powstał w latach 80-tych:



No i oczywiście Bazyl 10/10.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(07-01-2026, 11:35)al_jarid napisał(a): Kurde, jak? To cywilizacja na poziomie średniowiecza, nie latają w kosmos.

Dosłownie cały wstęp do filmu to twierdza lecąca przez kosmos :)
Poza tym fakt, że kultura danego królestwa wygląda na średniowieczną, nie świadczy o "poziomie" cywilizacyjnym jako takim - wszak strzelają tymi laserami.
Natomiast całość jest tak ewidentnie baśniowa, że to aż śmieszne aby trzeba było takie rzeczy tłumaczyć.
No ale to shamar.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(07-01-2026, 15:29)Mefisto napisał(a):
(07-01-2026, 11:35)al_jarid napisał(a): Kurde, jak? To cywilizacja na poziomie średniowiecza, nie latają w kosmos.

Dosłownie cały wstęp do filmu to twierdza lecąca przez kosmos :)
Poza tym fakt, że kultura danego królestwa wygląda na średniowieczną, nie świadczy o "poziomie" cywilizacyjnym jako takim - wszak strzelają tymi laserami.

Tak, ale to Bestia leci przez kosmos i to jego siepacze strzelają laserami - tubylcy z Krulla nie mają takiej technologii (mogą sobie co najwyżej postrzelać z łuków). Więc to jest motyw zaawansowanych technicznie wrogów, którzy podbijają zacofaną cywilizacyjnie planetę. Natomiast władcą galaktyki ma zostać syn Colwyna i Lisy, którzy reprezentują właśnie tę "średniowieczną" cywilizację. Miałoby to może sens, jakby ci dobrzy przejęli kosmiczną technologię Bestii, ale z tego, co film pokazuje (co się stało z twierdzą Bestii), no to raczej nie było takiej możliwości.

Ale to oczywiście tak na marginesie, gdyby jednak chciało się ten film analizować racjonalnie, co w przypadku "Krulla" oczywiście nie jest dobrym pomysłem.

Odpowiedz
(07-01-2026, 15:29)Mefisto napisał(a): Natomiast całość jest tak ewidentnie baśniowa, że to aż śmieszne aby trzeba było takie rzeczy tłumaczyć.
No ale to shamar.

Jebać logikę. Wszak to "tylko baśń".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(07-01-2026, 15:58)al_jarid napisał(a): Tak, ale to Bestia leci przez kosmos i to jego siepacze strzelają laserami - tubylcy z Krulla nie mają takiej technologii

Tylko, że cały ten świat opiera się ewidentnie na jakimś rodzaju magii (stąd baśń, shamarze), więc ja bym tego w ogóle nie nazwał laserami w typie np. tych ze Star Wars.
Dobrze to zresztą obrazuje scena ataku:



Gdzie slayerzy oddają jeden strzał i potem odwracają broń przechodząc do walki wręcz. Trochę przypomina to zatem muszkiety, które wydobywają z siebie jakiś rodzaj energii. Przypuszczalnie ten sam, który widać w wyładowaniach elektrycznych przy starciach wręcz (przy założeniu, że to Bestia steruje wszystkim i jest złem wcielonym, być może jest to moc pochodząca bezpośrednio od niego - patrz: moment zabicia slayera, który jest pustą skorupą z jakimś robakiem w środku). Do tego zamek Bestii znika aby randomowo pojawić się w innym miejscu, laska na ślubie trzyma w ręku ogień, a broń-gwiazda-bumerang też przeczy fizyce (i, jeśli dobrze pamiętam, też strzela). Podejrzewam, że podróże kosmiczne odbywają się więc na podobnej zasadzie - nie technika per se, tylko rodzaj magii.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Tak, w sumie wypada się z tym wszystkim zgodzić. No i w każdym razie właśnie te różne baśniowe niedopowiedzenia sprawiają, że nie wiadomo, jak dokładnie ten świat działa, ale to nie tyle nie jest istotne, ale wręcz nadaje całości unikalnego klimatu.

Właściwie to nawet brakuje mi takiego podejścia we współczesnej fantasy (nie mówię, że w całej, ale dotyczy to wielu nowszych książek fantasy, które wpadły mi w ręce), gdzie zazwyczaj nawet coś takiego jak magia musi być ujęte w sztywne ramy (systemy magiczne), a inne światy miewają mało tej aury "cudowności".

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,092 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,811 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,220 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,448 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,745 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,368 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,105 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,199 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości