25-01-2026, 17:03
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Typowy film Pratta jest typowy. Ile on juz takich generycznych netfiksiakow natrzaskal?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
(25-01-2026, 16:59)Spoilerowo napisał(a): No to jest nic innego, jak sztucznie pompowanie napięcia - równie dobrze oskarżony mógłby mieć tydzień, a nie 90 minut. Co do tej pomocy? Ocieplanie wizerunku inwigilującego AI i pokazanie, że też ma "uczucia" :) <szur_mode_on>Kontynuujemy programowanie społeczeństwa za pomocą Hollywoodu :D </szur_mode_off>
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
25-01-2026, 17:10
ale jak to się koncertowo pierdoli po początku, czyli typ trafia przed oblicze sędziego AI i ma sam 90 min odpierdolić całe śledztwo za wszystkich tzn. ma zrobić wszystko aby mu spadło kilka procent, bo po 90 min wyciągnie kopyta na krześle
dlaczego nie stworzono AI policjantów którzy mieliby dostęp do wszystkiego co sędzia AI? po co jej czynnik ludzki który działa w emocjach, chaotycznie? no tu akurat na krześle był policjant ale normalny człowiek? przesadzone srogo z tą wizją AI aby skrócić procesy w ogóle jaka logika = chłop przepity, alkohol jeszcze we krwi i ma się bronić przed potężną maszyną AI 25-01-2026, 17:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2026, 17:46 przez Spoilerowo.) (25-01-2026, 17:03)Bucho napisał(a): Typowy film Pratta jest typowy. Ile on juz takich generycznych netfiksiakow natrzaskal? No ale to akurat nie netfliksiak tylko Timur A.D. 2026. Niesamowite, że gość kiedyś tworzył rozrywkowe kino pokroju Dziennej/Nocnej Straży i Wanted, a skończył na czymś takim filmo-podobnym. Co do samego Pratta to on raczej rozchwytywany nie jest w branży. Były te Marvele, wpadła mu marka z Dinusiami, czasami gdzieś głos podłoży i to chyba tyle. Jeszcze chwila i skończy karierę na tych serialach dla Amazona i sequelach rzeczy w których już zagrał. Jedyny Netflix Pratta to chyba ten film braci Russo i raczej trafił tam po znajomości z nimi, a nie z Netflixem :P
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
25-01-2026, 19:18
Chris Pratt to ciekawy przypadek bo jak dla mnie to on jest gdzieś po środku chada i ciumoka - ciężko go obsadzić w jakiejś roli sensownej, bo zawsze któraś ze skrajności się wybija.
Przed filmem poleciał zwiastun nowego filmu z Thorem - Crime 101. I tam widać że Hemswoth ma jakieś pierdyliard razy więcej charyzmy niż Pratt i od razu widać z kim masz do czynienia. Także lepiej jakby Pratt znowu zrobił formę w postaci brzuchola i zaczął grać postacie w stylu Andyego Dwyera. Jako pelnoprawny aktor komediowy sprawdziłby się dużo lepiej.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
25-01-2026, 20:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2026, 20:32 przez Pelivaron.)
Smashing Machine
Wreszcie nadrobiłem i pierwsza moja myśl po seansie jest taka, że Mark Kerr to za cholerę nie jest persona, która zasługuje na film biograficzny. To by się spradziło dużo lepiej, jako klasyczny film dokumentalny, a nie fabuła. Szczerze mówiac to już B.J. Penn byłby lepszym kandydatem do pełnokrwistego bohatera filmu fabularnego, a nie Kerr. Jon Jones to kolejny, który mógłby mieć fajną sportową biografię. Royce Gracie - pierwszym w historii mistrz UFC, który tłukł się z dużo większymi od siebie. Ba, nawet Mike Coleman, który był obecny w Smashing Machine jest ciekawszy - pierwszym w historii mistrz wagi ciężkiej UFC - od tego mogliby zacząć i poźniej pokazać jego upadek, aż to wskrzeszenia dawnego mistrza i tego turnieju Pride 2000, który wygrał. No, ale żadnego z nich nie mógłby zagrać Dwayne, więc... Generalnie Smashing Machine zaczęło się naprawdę obiecująco i do pojedynku z Usykiem miałem w głowie myśl, że to będzie ten lepszy z filmów braci Safdie. No, ale niestety później przyszło jeszcze jakieś półtorej godziny. Absolutnie nieznoszę w tym filmie postaci Emily Blunt - toksyczne babsko będące czarnym charakterem. Normalnie takie osoby powinny iść do utylizacji i aż prosiłoby się, aby skończyła ona jak drzwi (i to dwa razy). Sama Emilka oczywiście do schrupania. Rola The Rocka fajna, na pewno lepsza niż chujowego Jordana nominowanego do Oscara. Sam look filmu, włącznie z walkami, jest bardzo dobry. Myślałem, żeby dać temu filmowi 6/10, ale jednak daje oczko niżej. No niestety ta historia nie dowozi. Zero w tym mięsa, nie czuć tu żadnej dramaturgii. Jak w teorii coś fajnego się dzieje i Kerr zaczyna brać dragi to zostaje to olane - idzie na odwyk, od razu wychodzi i elo. No niezbyt to było ciekawe, niestety. Smashing Machine fajnie się broniło na początku pojedynku, ale finalnie to "Marty Supreme" wygrywa przez ciężki nokaut w drugiej rundzie. Ooo, widzę, że jest dokument -> https://www.filmweb.pl/film/The+Smashing+Machine-2002-505716
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
25-01-2026, 22:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2026, 22:19 przez Pelivaron.)
Hidden Agenda (1990) - Ken Loach
Zobaczyłam na Amazonie i obejrzałem. Całkiem przyzwoity film, stara, dobra, rzemieślnicza robota. Lubię Loacha, chociaż to rasowy lewak, ale jak już coś kręci to zawsze warto obejrzeć choćby dla aktorstwa, reżyserii i tego niepodrabialnego w sumie poczucia autentyczności i naturalności. U niego zawsze cała historia jest wiarygodna i nie ma odczucia, że ogląda się teatr telewizji a aktorzy tylko udają postacie z filmu. Sama historia dotycząca Irlandii Północnej, polityki, brytyjskiego imperializmu, cynicznych polityków (Irlandia byłaby piękna gdyby nie Irlandczycy) i politycznej intrygi nie jest specjalnie odkrywcza, ale ogląda się bardzo przyjemnie. Plus Brian Cox, Frances McDormand a także młodziutka żona Neda Starka i Barristan Selmy w prochowcu. Uczciwe 7/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
25-01-2026, 23:09 (25-01-2026, 20:32)Pelivaron napisał(a): Chris Pratt to ciekawy przypadek bo jak dla mnie to on jest gdzieś po środku chada i ciumoka - ciężko go obsadzić w jakiejś roli sensownej, bo zawsze któraś ze skrajności się wybija. O, to, to własnie!
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-01-2026, 23:12 ![]() Shocker (1989) Craven robi ripoff Cravena a oryginalny plakat oddaje jakość tego filmu. Porównując np. do tych polskich (?) od Vision. A może jest celowy? Bo ten film ciężko nazwać horrorem. Wes bawi się w pastisz ale nieudolnie. Pamiętałem, że ten film był przeciętny ale jest gorzej. Nie wiem czy to próba wykreowania "Nowego Koszmaru" przez brak innych pomysłów? Na plus większość efektów (i sama ich pomysłowość), które ciągle mogą robić wrażenie a co dopiero w 1989. Ma to też niezły klimat i historia. Ale wykonanie, aktorstwo (szczególnie ten główny typek, którego widziałem w kilku filmach) reżyseria to jakiś koszmarek. Nic nie trzyma się kupy. Totalna niekonsekwencja i chaos, żeby tylko pokazać "fajerwerki". 4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 26-01-2026, 13:23
Blue Moon
Rodzaj kina, którego szczerze nienawidzę, czyli kino gadane, gdzie gadają w górnolotny sposób na nudne tematy. Do tego wali taką nieszczerością i kalkulanctwem twórców, że to czuć od pierwszych dialogów wypowiedzianych przez Ethana Hawke'a. Kino gadane w najgorszym możliwym wydaniu: teatralne, pretensjonalne, traktujące o najważniejszych emocjach, a jednocześnie całkowicie z nich wyzbyte. Ethan Hawke robi, co może, ale tego bohatera nie sposób w jakikolwiek sposób polubić czy mu współczuć, to posąg wypluwający setki słów bez większej treści. A na koniec zostaje zfrendzonowany, co mnie strasznie rozbawilo :D Kino, nad którym mają spuszczać się krytycy. I nic więcej. Ethan Hawke miał być tym, który sprzątnie Oscara Chalametowi (i w sumie po cichu na to liczyłem bo mina młodego byłaby pewnie cudowna przy wyczytywaniu nazwiska Hawke'a), ale szczerze mówiąc to tu nawet nie ma się nad czym zastanawiać. Chalamet zagrać w sto razy lepszym filmie i stworzył sto razy lepszą kreację. Dlatego Oscar dla DiCaprio! Albo jeszcze lepiej - Moury, chociaż jego film mam dopiero przed soba.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
26-01-2026, 19:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2026, 19:44 przez Pelivaron.)
HAMNET
Byłem w kinie. Nie płakałem, ale miałem ciarki. Film arcygenialny, emocjonalnie wyniszczający, spektakularnie zagrany. To jest skandaliczne, że z powodu rasowych nominację dostaja Jordan, Wunmi Mosaku i o zgrozo Delroy Lindo, a pomijani są Paul Mascal w swojej roli życia i przede wszystkim Jacobi Jupe, czyli chłopiec, który zagrał tytułowego Hamneta. To jest niepojęte jaką łatwość mają w hameryce przy wyszukiwaniu dziecięcych talentów - chłopak odjebal performance roku i nie widzę lepszej męskiej roli od niego. Akademia powinna się zastanowić nad wprowadzeniem dziecięcego Oscara, bo to smutne, że Lindo dostaje nominację a on nie. Mascal i dzieciak wybitny, ale to i tak nic przy Jessie Buckley - totalnie uważałem, że to jakaś przehajpowana rola, ale już od pierwszych minut było wszystko jasne. Tutaj jest wszystko od intensywnośći po subtelności, autentyczność tej postaci i jej dramatu jest porażająca. Ma 2-3 takie momenty, że ja nie wiem czy to nie powinno być wymieniane wśród najlepszych kobiecych ról XXI wieku. Nie wiem czy z tych najnowszych czasów, przebija to Emmę Stone w "Biednych istotach", ale jest co najmniej na tym samym poziomie. Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów. W ogóle Oleszczyk na FW popełnił taki komentarz: Cytat:"Zapłakany Szekspir". Przepraszam, ale ja nie dołączam. Wpychanie cebuli pod nos to nie to samo, co subtelność w wywoływaniu wzruszenia. Zhao każe nam patrzeć na Państwa Szekspirów, jakby byli parą współczesnych influencerów; ona ma kanał "Matka Ziemia", on "Unleash the Poet Within". Zachowania, emocje, wizja teatru i sztuki, wszystko tu jest z "dziś", nic nie jest z czasów Szekspira. Słyszałem szlochy na sali -- ale jako ktoś, kto nie raz płakał na "Hamlecie", zachowuję dystans wobec tej pop-psychologii na jakiej jest zbudowany ten film. A co do roboty technicznej: tak, zdjęcia świetne, aktorzy wybitni, robota pierwszorzędna. Boję się, że to celujące wypracowanie na temat "Co Szekspir miał na myśli pisząc Hamleta" zgarnie Oscara "Grzesznikom"... (P.S. Naprawdę wybitnym filmem o żałobie rodziców pozostaje dla mnie "Manchester by the Sea" -- porównajcie scenę Affleck/Williams z tamtego filmu z "Hamnetem"; ten kontrast chyba streszcza mój problem z filmem Zhao.) I ja np. rozumiem jego punkt widzenia, ale wg mnie ten film ma być osadzony w epoce, ale był jednocześnie przefiltrowanym przez współczesne emocje, które będą zrozumiałe dla dzisiejszego widza. Oleszczyk chyba chciał film, w którym pokazaliby jak Szekspirowie przeżywali żałobę w swojej epoce. Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię. Do tego Klołi Ziało interesuje uniwersalność emocji plus "Manchester by the Sea" (również wybitny film o żałobie) konfrontuje żałobę brutalnie, a Ziało tworzy kino bardziej kontemplacyjne. I jeszcze jedna ważna rzecz, która podnosi ocenę do góry. "Hamnet" pokazuje, że można robić kino w epoce elżbietańskiej, gdzie na drugich planach (albo i pierwszych - Anna Boleyn lubi to) co drugi nie musi być opalony.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-01-2026, 17:05 (27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię. OK, nara.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-01-2026, 17:40 (27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów.Ale nominacji do Rycerzyka nie dali :D Za to musiała dostać jakaś Indianka za "Sinners". Słusznie?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
27-01-2026, 18:24
Nie mam porównania, bo Hamnet chyba jutro mnie czeka, ale Sinners pod względem zdjęć to tak sobie, już lepsze kostiumy, scenografia, muzyczka, ale nie zdjęcia.
27-01-2026, 18:28 (27-01-2026, 18:24)Dr Strangelove napisał(a):(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów.Ale nominacji do Rycerzyka nie dali :D Dla mnie najlepsze zdjęcia w tym roku to "Hamnet" oraz "Sny o pociągach" - oba bardzo ładnie pokazują świat, którego już nie ma i uchwycają piękno natury. I teraz faktycznie widzę, że "Hamnet" nie ma nominacji. To jest serio jakiś scam - kurwa, "Frankenstein" dostał za swój netflixowy look, a "Hamnet" nie. "Sinners" zdjęciowo jest wg mnie dobre i akurat tej nominacji bym nie negował, można ją obronić - są absurdalniejsze wyróżnienia dla tego tytułu od tego. (27-01-2026, 18:28)simek napisał(a): Nie mam porównania, bo Hamnet chyba jutro mnie czeka, ale Sinners pod względem zdjęć to tak sobie, już lepsze kostiumy, scenografia, muzyczka, ale nie zdjęcia. To koniecznie napisz co myślisz, bo ten film mocno chyba podzielił polską publiczność. Jedni nazywają go pięknym (ja), inni crowd pleaserem :) Mam dziwne przeczucie, że bedziesz tym drugim :D (27-01-2026, 17:40)Mefisto napisał(a):(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię. No ej, muzyka jest ładna, i zdjęcia są ładne, i aktorzy fajnie grają. No i nie ma czarnych.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-01-2026, 18:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2026, 18:38 przez Pelivaron.)
Czarnych łykam w kinie od dzieciństwa - wszystko zależy od kontekstu wszak. Ale nic mnie tak nie wkurwia w obecnym kinie jak wpieprzenie się ze współczesnym myśleniem do "światów, których już nie ma", bo to jest dokładnie ich wypaczenie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-01-2026, 20:34 (27-01-2026, 20:34)Mefisto napisał(a): nic mnie tak nie wkurwia w obecnym kinie jak wpieprzenie się ze współczesnym myśleniem do "światów, których już nie ma", bo to jest dokładnie ich wypaczenie. Rozumiem. Rozkminiam sobie teraz ten film i postać Szekspira jest niekiedy takim "starym" bohaterem. Próbuje tłumić emocje, ucieka w pracę i przetwarza stratę poprzez sztukę oraz symbolikę. Problem zaczyna się w finale, który przez wielu fanów filmu jest bezkrytycznie wychwalany, a dla mnie wydaje się wyraźnie przehajpowany i myślę, że do niego sporo sapów ma też Oleszczyk w kontekście kreowania świata. Publiczny, zbiorowy upust żałoby - zwłaszcza w wykonaniu żony Szekspira - to gest raczej nie do pomyślenia w czasach elżbietańskich i właśnie tam film najmocniej wchodzi we współczesne myślenie. Mimo wszystko mam wrażenie, że Szekspir jest bliżej tamtych realiów niż jego żona, choć i u niego emocje nie zawsze pozostają w sferze tłumienia. No, ale to film, który kręciła baba, więc...
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-01-2026, 21:57
Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie).
Ciekawsze od filmu było te kilkanaście minut, gdy czytałem o tym czemu w Nowym Jorku podczas wojny przygaszali światła - coś co jest tylko sygnalizowane w napisach końcowych, a ja bym chętniej o tym obejrzał film :p Złe to nie było mimo wszystko, dam 5/10 27-01-2026, 21:58 (27-01-2026, 21:58)simek napisał(a): Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie). Przede wszystkim to powinien być film o Rogersie i Hammersteinie, a ten cały Larry Hart co najwyżej powinien być jakąś postacią drugiego, albo i nawet trzeciego planu, który uprzykrzałby życie Rogersowi swoim smętnym pierdoleniem o dupie maryny i tym jaki jest zajebisty, a Hammerstein słaby - bo te jego gadki w sumie były głównie o tym.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-01-2026, 22:02 (25-01-2026, 20:32)Pelivaron napisał(a): Także lepiej jakby Pratt znowu zrobił formę w postaci brzuchola i zaczął grać postacie w stylu Andyego Dwyera. Jako pelnoprawny aktor komediowy sprawdziłby się dużo lepiej. Teść Arnold i jego córka się na to nie zgodzą :) Akurat w pon na Napisach Końcowych była analiza filmografii Pratta i wyszło że najlepiej radzi sobie w dubbingu, ale tyle zarobił na MCU i dinozaurach, że może grać wtopę za wtopą (choć ja akurat lubię, ten film sf o podróżach w czasie Amazona z Yvonne Strahovski, wiem niepopularna opinia) (26-01-2026, 13:23)shamar napisał(a): Shocker (1989) Przecież mordercę gra Skinner z Archiwum X. Ja wciąż mam sentyment do tej produkcji, taka rzeczywiście próba Nowego Koszmaru albo Krzyku, za nim zrobił Scream tylko gorsza, ale i tak nieźle się bawiłem gdy powtarzałem po latach. Z tych słabszych filmów Cravena to jeden z moich ulubionych. (26-01-2026, 19:33)Pelivaron napisał(a): Blue Moon Akurat Linklater umie w kino gadane i to bardzo (tak, chodzi mi o wiadomą trylogię z Hawke i Delpy, ale nie tylko). (27-01-2026, 21:58)simek napisał(a): Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie). Trochę jestem zasmucony tymi opiniami, bo wcześniej słyszałem właśnie same dobre, tak samo jak o "Nowej Fali" też dobre opinie słyszałem, bo dwa filmy Linklatera poleciały w 25 roku. 28-01-2026, 00:37 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,050 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,800 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,211 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,361 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,944 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,174 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler
![[Obrazek: shocker1.jpg]](https://monsterzeronj.wordpress.com/wp-content/uploads/2015/09/shocker1.jpg)





