Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
28-01-2026, 01:05
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Nie pisałem o Pillegim.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 28-01-2026, 01:05
Shamar jest wielkim fanem... Petera Berga.
Przyznaje, Królestwo było bardzo spoko. Ale osobiście Lone Survivor mnie rozczarował a Mile 22 było wręcz do dupy. 28-01-2026, 01:23
Mile 22 wylaczylem po 20+ minutach, nie dalo sie tego ogladac.
Deepwater Horizon jest calkiem spoko, ale ja mam slabosc do filmow o amerykanskich robolach. Patriots Day to natomiast jego najlepszy film.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-01-2026, 01:29
Patriots Day? Ten film, w którym Marky Mark mówi, że terrorystów pokonamy miłością? Mmkay.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-01-2026, 03:44
Dokladnie ten.
Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-01-2026, 19:02 (28-01-2026, 01:23)Paszczak napisał(a): Shamar jest wielkim fanem... Petera Berga. Szczególnie "Wielkiej Białej Pięści". Gdzie on i Wayans grali pięściarzy wagi ciężkiej. Swoją droga antyBiały film :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 28-01-2026, 20:21 (28-01-2026, 19:02)Bucho napisał(a): Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje. Cały film jest śmieszny w sumie, a ten cytat go jedynie podsumowuje.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-01-2026, 00:11 Ostatni wiking (2025) Uwielbiam kino Andersa Thomasa Jensena, chociaż w tym przypadku jest bardzo nierówny. Generalnie jest to film co najmniej dobry, gdzie znowu reżyser łączy rodzinne i społeczne traumy z przemocą podszytą absurdem. Jensen pozostaje tutaj wierny swojemu stylowi, czyli jest zabawnie, groteskowo i dramatycznie, ale mam wrażenie, że Jensen jest już w tym przewidywalny. Nie jest co prawda jeszcze Wes Anderson, bo jednak postacie u niego są zdecydowanie ciekawsze i sam styl nie jest aż tak hermetyczny. Natomiast samych postaci w tej historii jest za dużo. To co natomiast sprawia, że ten film jest lepszy niż powiniene to Mads Mikkelsen - zdecydowanie jeden z najlepszych aktorów swojego pokolenia w ogóle (o ile nie najlepszy, obok Day-Lewisa). To jak on zajebiście gra neuroatypowego bohatera, to czapki z głów. Myślę, że gdyby obsadzono tutaj kogoś innego, to byłaby to tania karykatura. Dla kogo jest to film? Na pewno dla fanów Jensena, którzy są świadomi specyficznej mieszanki humoru i brutalności. Dla widzów lubiących kino rozrywkowe prosto ze Skandynawii i nie mają problemów z tym, że film będzie chwilami nierówny. 6,5/10, poprzedni film Jensena, czyli "Jeźdźcy apokalipsy" podobał mi się bardziej. PS Sam Mendes w życiu nie zrobi tak dobrego filmu o Beatlesach!!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
29-01-2026, 00:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2026, 00:53 przez Pelivaron.) (29-01-2026, 00:11)Mefisto napisał(a):(28-01-2026, 19:02)Bucho napisał(a): Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje. No widzisz. Mnie sie podoba i sie z toba zdecydowanie nie zgadzam, ale nie jestem po prostu takim macho cynicznym twardzielem jak Ty. Przy czym istnieje temat, takze rozwin, co Cie w tym filmie smieszy, moze mnie przekonasz.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
29-01-2026, 01:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2026, 01:04 przez Bucho.)
Nie rozwinę, bo widziałem to raz - dekadę temu. Przy czym nie chodzi mi o realizację czy akcję, bo ta, z tego co pamiętam, była w porządku (nawet jeśli mocno telewizyjna i z obowiązkową trzęsawką kamery), ale o to, co się tam odpierdala na gruncie światopoglądowym. Śmieszna była więc choćby scena przesłuchania, jak i śmieszne są wnioski płynące z tego filmu, zawarte właśnie w przytoczonej wypowiedzi. No i popraw mnie, jeśli się mylę, ale absolutnie wszystkie służby w tym filmie pokazane są jako niekompetentne farfocle, które pod koniec dnia stać dokładnie tylko na to: gadki o miłości. Sorry, ale nie stało to ani obok Manna, ani choćby obok 44 minut. Ale to tyle krytyki na ten moment, gdyż - jak pisałem, musiałbym to na świeżo obejrzeć i ocenić także przez pryzmat minionej dekady (choć już wtedy był to film bardzo zachowawczy w porównaniu chociażby z Królestwem).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-01-2026, 03:49 Dumb Money (Inwestorzy amatorzy) 2023 reż. Craig Gillespie film od reżysera m. in. I, Tonya i Cruella opowiada prawdziwą historię giełdowej rewolucji wokół akcji GameStop zestawiając drobnych inwestorów z bezwzględnymi rekinami Wall Street
w centrum opowieści znajduje się Keith Gill (Paul Dano) zwyczajny facet z klasy średniej, który postanawia zainwestować swoje oszczędności w akcje i zacząć relacjonować ten proces w mediach społecznościowych, a jego wpisy szybko przyciągają uwagę internetowej społeczności, w szczególności użytkowników reddita, co uruchamia lawinę zdarzeń nie do zatrzymania ponieważ jak wiemy kursy akcji GME wyjebało w tamtym czasie w górę
w obsadzie również Shailene Woodley, Seth Rogen i Sebastian Stan
film dla mnie lekki w formie, ale celny w treści, wyraźnie stawia na rozrywkę i prawie dwie godziny szybko mijają
można tutaj odnaleźć trochę z Big Short więc jak ktoś lubi ten klimat to polecam
29-01-2026, 21:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2026, 23:14 przez Spoilerowo.) 10 to Midnight Psychopata morduje kobiety a policja prowadzi śledztwo i depta mu po gołych piętach. Brzmi sztampowo? Ale nie jest. Nie do końca. Bo ten film, bez spoilerow, ma kilka zaskakujacych rozwiazan.. Koleś grający psychola obsadzony idealnie. Taki miks Batemana/Batesa. Charles Bronson jako policjant. Ładna aktorka, ktorą gdzies juz widzialem, jako córka Bronsona. I ten aktor, który gra dziadków bo wygląda jak dziadek a ma z 30 lat. No wiecie, ten wąsacz z "Kokonów". Ej, gra też ojciec Julliete Lewis, ktorego gębe kojarzylem ale nie bylem pewny skąd. 7/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 31-01-2026, 11:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2026, 11:13 przez shamar.) (31-01-2026, 11:10)shamar napisał(a): I ten aktor, który gra dziadków bo wygląda jak dziadek a ma z 30 lat. No wiecie, ten wąsacz z "Kokonów".I Blair z carpenterowego The Thing. Czarnoksiężnik z krainy Oz (1939) - pierwszy kontakt z krainą Oz i zarazem pierwszy obejrzany w całości film na TCM (jeszcze tym anglojęzycznym) i pamiętam, że zapadał w pamięć. Z adaptacji Oza obejrzanych w dzieciństwie znałem tą wersję i polski serial od Se-Ma-Foru (plus po tym randomowe odcinki The Oz Kids na Super RTL. I jeszcze The Wiz Lumeta na Polsacie). Chciałem ujrzeć to bardziej pod okiem krytycznym. Są memicznie śmieszne momenty jak i czasem maniera aktorska Garland. I gdy Gladiola mówi, że tylko złe czarownice są brzydkie, to też kek, bo aktorka swe lata ma już za sobą :). I gdy czytam, że Zła Czarownica z Zachodu przerażała Amerykanów i była w rankingach najstraszniejszych elementów ich dzieciństwa, ja się pytam serio? Chyba to najbardziej stereotypowa wiedźma na świecie, że aż pasująca do spoofa. Nigdy jej się nie bałem, a jej rola sprowadza się do grożenia, że czego to ona nie zrobi Dorotce i jej funflom - a gdy przychodzi co do czego to ginie od oblania wodą; bardziej lamersko się nie da (swoją drogą jak ona musiała śmierdzieć). Ale generalnie okazało, że niespecjalnie się zestarzał i jak już - to z godnością. Przede wszystkim realizacja - może matte painting czasem pachnie malunkami w dziecięcych szpitalach, manczkinowe kwiaty są z plastiku, a wprawne oko dostrzeże elementy studyjne. Ale czuje się, że Kraina Oz to magiczne miejsce z innego wymiaru. Długie ujęcie na Kraj Manczkinów, jak i cała oprawa utworu Ding Dong The Witch is Dead robią piorunujące wrażenie do dziś. No i feeria technikolorowych barw aż jest przecudna. Charakteryzacja jest świetna nawet do dzisiaj. Wierzy się, że Strach na wróble to strach na wróble czy Blaszany Drwal jest z blachy, a ogon Tchórzliwego Lwa porusza w górze po różnych stronach zamiast majtając się po podłodze. Oprawa muzyczna też zajebista i każda z piosenek. No, prawie. Solowa piosenka Lwa zbędna i zapychająca. Wiele też smaczków, jak jeden z parobków stwierdza, że kiedyś postawią mu pomnik, to w Oz jako Blaszany Drwal pojawia się w formie nieruchomej figury. Czy jak roni łzę, to jest ślad rdzy. Albo inny parobek sugeruje, by napluć Gulch i jej odpowiednik zostaje pokonany cieczą. Świetna też gra aktorska, głównie dlatego że trio grające towarzyszów Dorotki patrzyło z pogardą na Garland, a jedyna jej serdeczna osoba na planie to była Margaret Hamilton grająca Złą Czarownicę i tą szmatę Gulch mającą układy z policją i prokuraturą. I aż dziwne, że film wyszedł, bo z tego co czytałem to na planie był ostry clusterfuck już na etapie scenariusza (jest jakiś dokument/książka opisująca całe kulisy powstania Czarnoksiężnika z krainy Oz?). I szczerze żałuję, że nie widziałem ostatnich wznowień w polskich kinach jak leciały, bo warto ujrzeć na większym ekranie. No i próg wejścia jest zaskakująco łatwy. Może nie jestem obiektywny, bo mam słabość do filmowych baśni, ale jak na niemal 90-letni film nadal imponuje rozmachem i obecny przeciętny widz za to go doceni. 9/10 Błękitny ptak (1940) - Fox też chciał zrobić swojego Czarnoksiężnika z krainy Oz i ma. Również jest czarno-biały prolog kontrastujący z kolorową krainą fantasy, która wydaje się snem na jawie. I co ciekawe - inkorporował parę odrzutów z Czarnoksiężnika MGM-u. Główną rolę gra Shirley Temple, pierwotnie typowana na Dorotkę, a villainem jest Gale Sondergaard, pierwotnie typowana na Złą Czarownicę z Zachodu. Aha, i obie wersje planował zekranizować Disney w formie animowanej, ale większe studia go ubiegły w zdobyciu praw. I będąc przy Disneyu, to tu jedną z głównych ról gra Eddie Collins, czyli Gapcio z Królewny Śnieżki. Widać, że to cash-in, co widać po przejściu z czerni i bieli na kolor, i oczywiście dużo gorzej. W Ozie mieliśmy podbudowę - dom Dorotki opada w ciszy, ta wstaje i kieruje się do drzwi, również w ciszy. Jest napięcie. I gdy Dorotka otwiera drzwi w jej czarno-białym domu, na oścież ukazuje się piękna technikolorowa kraina witana uroczą muzyką. A tu Myltyl żegna się z matką i następuje ściemnienie. I z natychmiastowym rozjaśnieniem taśma staje kolorowa, bo tak było w Oz. Co docenię to to, że bije od tego mądrość. Np. jak Mytyl przeprasza za chamstwo, to matka kwituje że to puste słowa, bo jutro powtórzy swe zachowanie. Albo segment z dziadkami i o tym jak powinno załatwiać sprawy jeszcze za życia. Lub że zbytnie spędzanie w luksusach nie jest zdrowe. I jak na film jednak dla dzieci podniósł dawną kwestię, że dzieci mogą nie dorastać do dorosłości, która i tak bywa ciężka. Nawet widzę odwołania do nastrojów II wojny światowej i kwestii tego zaciąganie do armii wpływa na rodziny. Realizacyjnie też jest dobrze, zwłaszcza postać Światła jest konsekwentnie oświetlana i na pewno nie oszczędzano na scenografii. Jak już zgapiali od Oza, to przynajmniej nie żydzili na rozmach i nawet dzisiaj ogląda się to dobrze, zwłaszcza sekwencję w świecie nienarodzonych dzieci. Też plus, że Amerykanie wykorzystali element swojej fauny jako nadnaturalny element, bo nie kojarzę by w Europie występował dziko jakiś w pełni niebieski ptak (jak np. błękitnik czy modrosójka w Ameryce Pn.). A propo 20th Century Fox to chyba była jedyna duża wytwórnia nie zarządzana przez czapeczkowych, bo Shirley i jej rodzina modli sie przed posiłkiem :). I podczas poszukiwań na cmentarze widać wyraźnie ukrzyżowanego Jezusa. I szacun za proprzyrodnicze przesłanie, bo ojciec Mytyl strofuje ją za kłusownictwo na drobnych ptaszkach. A też potrafi być memicznie, bo wróżka się czepia, że nie dzieci jej nie otworzyły drzwi, gdy pukała. A sama wygląda jakby mieszkała w piernikowej chatce i szukała naiwnych gówniaków na pieczeń. Akcja dzieje się w Niemczech, a wszystkie postaci mają niezrozumiałe imiona przypominających transkrypcję bełkotania. Może oni z Bawarii? Albo skoro to adaptacji belgijskiej operetki, to może dlatego. Tak zdałem sprawę, że chyba nigdy nie widziałem w całości filmu z Temple. Jedynie fragment Małego pułkownika na TV4. Temple jest tu starsza i mniej urocza, bo w tym filmie gra samolubną małpę, która nie lubi się dzielić z innymi (i też dobrze gra). I przez to ma więcej osobowości niż jej w zasadzie mało wnoszący do fabuły jej braciszek. Drugim najjaśniejszym punktem jest Sondergaard. Zdecydowanie nie pasowała do Złej Czarownicy, bo prezentuje inny typ charyzmy; a idealnie oddała behawior kota. Kiedyś to i mockbustery potrafił być lepsze. 7/10 31-01-2026, 21:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2026, 21:39 przez OGPUEE.) Na Czarnoksiężniku z Krainy Oz byłem w kinie i kurczę to taki feel good movie at it finest, wyszedłem z uśmiechem na twarzy. Kolory, te nasycienie nimi ekranu robią wrażenia zwłaszcza z dziejszymi filtrami, a co do Wiedźmy, że nie straszy - cóż dzieciaki to oglądały pewnie w wieku 5-8 lat czy coś więc pewnie ich strach był uzasadniony, a i sam wygląd stereotypowej czarownicy też chyba pochodzi de facto z filmu.
31-01-2026, 21:53 (31-01-2026, 21:39)OGPUEE napisał(a): Świetna też gra aktorska, głównie dlatego że trio grające towarzyszów Dorotki patrzyło z pogardą na Garland To to akurat raczej dementowana wielokrotnie bzdura. Ray Bolger nawet się przyjaźnił z Judy, mówili o sobie w superlatywach i chętnie razem pokazywali publicznie aż do jej śmierci w 1969.
31-01-2026, 22:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2026, 22:04 przez Kryst_007.) (31-01-2026, 21:39)OGPUEE napisał(a): Z adaptacji Oza obejrzanych w dzieciństwie znałem tą wersję i polski serial od Se-Ma-Foru (plus po tym randomowe odcinki The Oz Kids na Super RTL.Jako dziecko pamiętam serial animowany, który leciał na niemieckojęzycznym kanale i była bardziej niepokojąca. To chyba była ta z 1990-1991, czy też mogło to być coś innego? 31-01-2026, 23:25
Mnie się nie pytaj, mnie pewnie na świecie jeszcze nie było (bądź nie miałem dostępu do niemieckich kanałów). Jeszcze typowałbym anime z końcówki lat 80., bo one mają tendencję do bycia mroczniejszymi (vide Pinokio z 1972 r.), choć ono leciało w Polsce z dubbingiem (był nawet fragment na tubie).
(31-01-2026, 21:53)Scheckley napisał(a): a co do Wiedźmy, że nie straszy - cóż dzieciaki to oglądały pewnie w wieku 5-8 lat czy coś więc pewnie ich strach był uzasadnionyWiesz, z tego samego okresu pochodzi disneyowska Królewna Śnieżka i tam postać czarownicy (jak i towarzysząca oprawa) była dużo straszniejsza i do tej pory można odczuć ten niepokój. No i sam widziałem tę wersję Oza w dzieciństwie jako, ja wiem, 5-latek i nie wzbudziła uczucia strachu. A przy okazji witaj Kryst! Mam nadzieję, że będziesz wpadać częściej. 31-01-2026, 23:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2026, 23:44 przez OGPUEE.) OGPUEE napisał(a):(jest jakiś dokument/książka opisująca całe kulisy powstania Czarnoksiężnika z krainy Oz?).Jest taka książka. Nazywa się, nie uwierzysz, The Making of Wizard of Oz. Bardzo przyzwoita skądinąd. 31-01-2026, 23:47
Hamnet - czytam sobie pochwalne recenzje i mam wrażenie, że inny film widziałem, albo że wszyscy zachwyceni dostali jakąś wersję reżyserką, gdzie rzeczywiście Zhao mówi o przeżywaniu żałoby coś więcej niż zbliżenia na smutne twarze Buckley i Mescala, a o relacji sztuka-życie prywatne coś więcej niż fochy Agnes, że ja tu płaczę, a ty robisz karierę Londynie. W finale jest to wkładanie emocji widzom łopatą do głowy, co niekoniecznie jest w filmach złe, ale musi przynajmniej działać, a ja wspólnie z dziewczyną siedzieliśmy w kinie kompletnie niewzruszeni.
Ładnie film wygląda, to prawda: te nominacje za scenografię, kostiumy zasłużone, brakuje nominacji dla Żala, bo zdjęcia są o klasę lepsze niż chociażby we Frankensteinie, aktorsko: no Buckley ładnie, niech ma tego Oscara, ale to wcale nie jest żadna wybitna rola, poza tym skoro ona, to czemu nie równie dobry Mescal? W każdym razie wg mnie kuleje reżyseria, nie pomagają w tym banalne symbole jak jama w lesie czy odczuwające niepokój pszczoły: co ta Zhao zapytała ChataGPT "kręcę hollywoodzki film o tragedii i żałobie, jakiej symboliki mogę użyć żeby każdy debil zrozumiał, a krytycy bili brawo uszami?" i dostała odpowiedź "proponuję wielką, czarną jamę w lesie, zrób na taką otchłań kilka zbliżeń, dodaj niepokojącą muzykę i będzie git. A jak jeszcze potem pokażesz na premierze Hamleta podobną otchłań w dekoracji to worek nominacji gwarantowany!" Najlepsze w Hamnecie jest kilka scen z dziećmi, ta relacja bliźniąt jak z jakiegoś lepszego filmu, niestety trwa to kilka minut, a przez całą resztę mamy tani melodramat. Anachronizmy są naprawdę ostatnim problemem filmu, w sumie to w ogóle nie są problemem, tych jest mnogość i leżą tam gdzie napisałem. 5/10 01-02-2026, 00:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2026, 00:27 przez simek.)
Za siedmioma górami - tak jak założyłem w grudniu, w tym roku planuję obejrzeć kilka radziekich filmów fantasy. I na pierwszy ogień idą dwa najwcześniejsze filmy Aleksandra Roua. Mniej bajkowego klimatu charakteryzujące późniejsze filmy Roua, a bardziej dojrzalsze fantasy dla szerszej demografii. Widać tu w sumie podprogowe nawiązania do II wojny światowej, bo trzeba walczyć z obcym najeźdźcą i wiodącym przesłaniem jest miłość do ojczyzny, większa od tej wobec rodziców.
Większość fabuły to remiks różnych postaci z rosyjskich bajek, bo występują tu Nikita Garbiskóra i Maria Moriewna, a sama fabuła jest oryginalna. Też jest posmak orientu, bo sidekickiem Nikity jest jakiś Ali Baba chcący wykraść latający dywan. I część akcji dzieje na bliskowschodnim kraju. Wspomniany Ali Baba wygląda jak Douglas Fairbanks w Złodzieju z Bagdadu. Jest podbudowa pod Kościeja Nieśmiertelnego, którego dość długo nie pokazują. Nawet w początkowych napisach, gdy są podobizny postaci i kto je gra, to nie pokazują jego ohydnego lica. No i potrafi być przerażający, zwłaszcza jego wejście. Choć dla mnie najlepszy wygląd Kościeja jest z Królewny żabki, to ten zapada pamięć i pasuje do opisów, jak i rozważań naukowców, że ma pierwowzór w jednym kipczackim wodzu, gdyż jego armia ma taki wschodni vibe. Przydałoby się temu filmowi jakiś Blu-Ray, bo film imponuje realizacją - makiety, matte-painting, fantazyjnie ucharakteryzowane postacie. Też przydałoby się troszkę czasu filmowego, bo gdy Nikita wchodzi do komnaty złego, to nagle zjawiają się na szczerym polu i stają do wielkiej bitwy. No i wyczuwa się smrodek propagandowy. 7/10 Zaczarowany świat - raz widziałem na jakimś rosyjskim kanale dziecięcym. Ten Rou jest lżejszy i bardziej uniwersalny, pewnie dlatego że Za siedmioma górami powstał w czasie wojny, a ten w 1939 roku. Więc jest większy nacisk na komedię, bo narzeczone braci Iwana zachowują się jak siostry Kopciuszka i są paskudami. A owi bracia nie chcą się żenić, bo skończą jak Al Bundy :). I mają rację. Fajnie, że starsi bracia, choć zgodnie z baśniowymi kliszami lenie i gorszy sort od Iwana, to nie są złoczyńcami i mają z bratem dobre relacje (i potrafią ocenić czyjeś zamiary). Druga połowa bardziej przygodowa i odbywająca się w większości bez słów, ogląda jak film niemy. I pojawia się też kilka straszydeł. Tu też jest rozmach, zwłaszcza domena Żmija Gorynicza, ale pierogi wielkoruskie zawsze o to dbały. Gorynycz trochę śmiesznie się prezentuje na dzisiejsze czasy. Ale na dzisiejsze czasy całkiem progresywny, bo tytułowa Wasylisa choć ma zostać uratowana, to nie siedzi z założonymi rękoma i w finale to ona toczy bój z Babą Jagą. No i wyczuwam chęć zgodności z prikazem ideologicznym, bo Wasylisa, Iwan i jego rodzina to chłopi i oni są najszlachetniejszymi postaciami. Ten film bardziej mi się podszedł, ale trochę słabsze u niego tempo. 7/10 01-02-2026, 21:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2026, 12:21 przez OGPUEE.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,961 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,786 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,195 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,345 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,705 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |