Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Cytat:Pierwszy gol / Next Goal Wins

Nadrobiłem ostatni film Waitiego i mam niezły dysonans poznawczy. To jest strasznie dziwny film, pod względem opowiadanej historii, trochę taka gorsza wersja "Teda Lasso", tylko że problem jest taki, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Totalnie nie podobał mi się ton tej historii

(...)

"Next Goal Wins" nie jest katastrofą totalną, żeby nie było. To ogląda się przyjemnie, pod warunkiem, że nie zaczyna się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Prościutki feel good movie o przegrywach z całym bagażem schematów charakteryzujących kino sportowe. Jest kilka zabawnych scen, kilka żenujących, czyli kino Waitiego na pełnej.
Jeśli chcesz zobaczyć komedię o przegrywach w sporcie, która jednak jest spójna narracyjnie i jest fajnym feel-goodziakiem, to polecam koreański One Win o drużynie siatkówki, która musi wygrać jeden mecz w sezonie.

http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Albo "Reggae na lodzie" ;)

Odpowiedz
[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcSHb5Q6kUVg9lAunhhE2bZ...fSmdbMSg&s]

Kinjite: Forbidden Subjects

Moja podróż po filmach Bronsona trwa. Padło na "Zakazane Tematy" bo myślalem, że to bedzie dzialo sie w Japonii. A nie do konca. Poza tym okazalo sie, ze to film o handlu nieletnim żywym towarem.
Czyli to powinien byc mocny temat ale niestety zostal spierdolony. Film ma sporo bardzo dobrych pomyslow ale albo są niewykorzystane, albo slabo rozegrane albo wprost zjebane. W skrócie: film nie wie czym chce być: czy powaznym sensacyjniakiem, czy typowym (nie do konca serio) sensacyjniakiem 80's.
I wychodzi taki ZMARNOWANY potencjał.
Jest tu dobra scena z przesluchaniem, ktorej nie powstydziloby sie jakies "Lethal Weapon", trafne sceny o sutenerstwie i prostytucji a na koncu mamy final jak z "Hot Shots!" kurva :)
Gdyby to zrimejkować w stylu "rape and revange" moglby sie udać.
Seans nie byl zmarnowany mimo wszystkich niedociągnięć, zmarnowanego potencjalu.

-6/10

W ogóle, wsrod ostatnich kilku filmow z Bronsonem, ktore widzialem, przewija sie 1 motyw: te filmy mają dobre (czesto oryginalne) pomysly ale w kontekscie calosci są zmarnowane, czy wręcz spieprzone.

PS: gra tu Peggy Lipton (z "Twin Peak") ale nie ma nic do grania oraz Danny Trejo, ktory jest na ekranie przez jakies 2 sekundy :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(22-02-2026, 23:00)aPaszczak napisał(a): Dahl to jeden z niekwestionowanych królów neo noir. The Last Seduction to ekstremalny przykład, nie kojarzę innego filmu tak ostentacyjnie zdominowanego przez femme fatale. Każdy samiec w tym filmie to zatracony piździelec.
Zarzucę czymś mniej oczywistym. Zrealizowany przez Dahla odcinek genialnego i haniebnie zapomnianego serialu (antologia adaptacji czarnych kryminałów) Fallen Angels. Nie ma serii telewizyjnej z bardziej wyjebaną w kosmos listą reżyserów.
Soderbergh.
Cuaron.
Bogdanovich.
TOM CRUISE ?!
Jakaś polska żydówa, mniejsza z tym.
TOM HANKS?!
KIEFER SUTHERLAND?!
Twórca najlepszego filmu o irlandzkiej mafii w Nowym Jorku w roku 1990 Phil Joanou.
Dahl zrealizował wyjebaną w kosmos adaptację opowiadania Mickeya Spillane'a. Bardzo wierną... jeśli nie liczyć ostatnich 10 sekund.

Nie ma za co dzifki.

(22-02-2026, 23:11)samuuel napisał(a): Paszczak, gruba ta lista reżyserów i myślę, że Kiefer mógł dowalić do pieca

Właśnie jestem w połowie drugiej serii i podoba mi się. Akurat odcinek Kiefera ze sobą i Madchen Amick uważam za najsłabszy. Najlepsze epizody z tych co widzialem do tej pory to Soderbergha (mam na myśli oba), Cuarona, Gordona z Ferrerem (choć bardziej pasuje do Strefy Mroku albo Twin Peaks) i Dahla (to chyba mój ulubiony ze świetnym Pullmanem). Reszta odcinków jest w najgorszym razie ok. A też obsada to jakiś kosmos, nawet jeśli weźmie się pod uwagę że we wspołczesnych serialach to normalne że gwiazdy grają, a to lata 90-e więc raczej nie spotykane. No i sporo obsady z Twin Peaks się pojawia, najwięcej w odcinku Dahla, ze świetnym Pullmanem, który trochę kojarzył mi się, w sensie niektóre sceny z Autostradą Lyncha, ale to pewnie przez obsadę i te jazdy samochodem. 

W odcinku Dahla to doslownie każdy kto się pojawia nawet na chwilę to znana twarz.  I to też jeden z tych seriali, gdzie aktorzy grają w kilku odcinkach, ale różne role, np Grace Zabriskie, ale najwięcej razy się pojawia Dan Hedaya. Pewnie przez to że oglądam kilka odcinków za jednym posiedzeniem to mam wrażenie że był w każdym odcinku. Największe aktorskie zaskoczenie dla mnie to Fraser u Soderbergha. U Arronofsky'ego przypomniał o sobie, ale w odcinku Soderbergha pokazał, a to czasy gdy był piękny i młody, że nawet z tą przesympatyczna twarzą potrafił zagrać typa, któremu ciężko kibicować i wypada wiarygodnie.  

Odpowiedz
Wypraszam sobie, aPaszczak to mój dobry brat bliźniak. Ja jestem bPaszczak.
Drugi odcinek Soderbergha jest gruby. W literackim oryginale mamy regularny heteroseksualny trójkąt. Normalnie krzywiłbym się na taki zastrzyk gejozy, ale w tym wypadku decyzja wydaje się wręcz natchniona.
Odcinek Dahla jest zajebisty,
ale ja muszę wyróżnić pilot od Joanou. Po pierwsze, Gary jest genialny. Po drugie, Anwar jest zachwycająca. Po trzecie, twist jest pierwszorzędny i przewiduje późniejsze dzieła gatunku, chociażby
Ponieważ jak rozumiem czeka cię dopiero odcinek Holland, ciekawie jest zestawić sobie tą adaptację z wersją z serialu HBO, gdzie Marlowe'a odgrywa Powers Boothe.

Odpowiedz
(28-02-2026, 01:55)michax napisał(a): A też obsada to jakiś kosmos, nawet jeśli weźmie się pod uwagę że we wspołczesnych serialach to normalne że gwiazdy grają, a to lata 90-e więc raczej nie spotykane.

A kto Ci taką bzdurę powiedział?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(28-02-2026, 02:35)Paszczak napisał(a): Ponieważ jak rozumiem czeka cię dopiero odcinek Holland, ciekawie jest zestawić sobie tą adaptację z wersją z serialu HBO, gdzie Marlowe'a odgrywa Powers Boothe.

Odcinek z Lloydem - detektywem fajny, głownie dzięki temu, że to jedna z niewielu jego ról, gdzie nie lloyduje, a to też taka rola więc rudno by szarżował jak u Zemeckisa albo w Rodzinie Addamsów. Odcinek z Esposito, to lżejszy epizod - fajna muzyka, sporo humoru.I jedna z niewielu ról w ktorych nie widziałem pana kurczaka, ale wiadomo że to lata przed breaking badowe. Do tych odcinków wzięli reżyserów nie tak uznanych jak wcześniej, bo Tima Huntera którego z niczego nie znam (sprawdziłem i żaden jego film nic mi nie mówi)  i Jima McBride'a (tutaj lepiej bo kojarzę thriller Wielki luz z Dennisem Quaidem i Ellen Barkin oraz Wielkie kule ognia też z Quaidem).  Chyba im sie budżet skończył w 2 serii na lepszych reżyserów.


Ostatni odcinek w reżyserii Agnieszki Holland to znakomita adaptacja opowiadania Chandlera, ze świetnym Danny Gloverem w roli Marlowe (w ogóle nie kojarzył mi sie z rolami w Zabojczej broni i Predatorze 2). Łatwo powiedzieć że to dobra rzecz od reżyserki, bo z czasów jak była w filmowej formie,ale serio reżysersko to klasa, jest to produkcja z klimatem, też zdjęcia i muzyka dają dużo dobrego dla odcinka robią. A też fajne panie występnują Kelly Lynch i Golino którą glownie z Hot Shots kojarzę (dziwne, że z taką urodą kariery nie zrobiła). Pewnie są inne adaptacje tego opowiadania Chandlera ale nie przypominam sobie bym widzial. Jest to odcinek, który stawiam obok epizodów Joanou, Soderbergha (obu), Cuarona i Dahla, czyli najlepszych.

(28-02-2026, 03:53)Mefisto napisał(a):
(28-02-2026, 01:55)michax napisał(a): A też obsada to jakiś kosmos, nawet jeśli weźmie się pod uwagę że we wspołczesnych serialach to normalne że gwiazdy grają, a to lata 90-e więc raczej nie spotykane.

A kto Ci taką bzdurę powiedział?

To proszę o przykłady i wyprowadź mnie z błędu. I nie mówię o serialach antologiach takich jak właśnie Fallen Angel, gdy można znane nazwiska zaangażować na jeden odcinek, na krótki film (co robiono też w latach 60 np Strefa Mroku), albo jakiś miniserial, bo pewnie czasami sie taki zdarzało, ale normalne seriale z lat 90-ych, hity, w ktorych pojawiały się największe nazwiska końcówki lat 80 lub 90 w rolach głównych i grały przez kilka sezonów. Próbuję sobie przypomnieć i przychodzi mi do głowy Bajer z Bel Air z Willem Smithem, ale to był początek jego kariery, gdy z niczego innego go nie kojarzono. Był też ER z Clooneyem, ale to była jego jedna z pierwszych ról a jak poszedł w filmy to zrezygnował z serialu. 

A była też Ally McBeal gdzie gościnnie sławy się pojawiały na odcinek. Nie chodzi mi o telewizyjne gwiazdy,  tylko aktorów kinowych, bo dziś to się jednak pomieszało. Pamiętam rok gdy Oscara dostał Malek za główna rolę, a głównie znany był wtedy z Mr Robot, a nagrody telewizyjne dostala w innym sezonie np Nicole Kidman. Więc dziś trudno zaszufladkować aktorów na filmowych i serialowych, telewizyjnych, może oprócz Di Caprio, Cruise'a i pewnie jeszcze kilku by się znalazło, bo większość grają i tutaj i tutaj, ale w latach 90 granie w serialach było uważane za coś gorszego. Przypomnij mi bo pamięć nie ta ze znanymi nazwiskami z kina w rolach głównych, jakiś serial, hit, który lecial w latach 90? Jeśli znajdziesz taki serial a może wylecial mi z głowy, to przyznam Ci rację. 

Ok, są trzy takie produkcje które można podciągnąć pod serial z gwiazdą filmową. Wpisałem najpopularniejsze seriale z lat 90 (oczywiście mówię o USA) i takie produkcje uznałbym za hity z gwiazdami w rolach glównych  - Strażnik Teksasu z Chuckiem Norrisem ( nie śledziłem jego kariery aż tak więc nie wiem czy to bardziej był schyłek kariery i dlatego poszedł w serial), Nash Bridges z Donem Johnsonem (choć dla mnie to wtedy bardziej był aktor znany głównie z MV, czyli z telewizji niż z kina gdzie czasami się pojawiał i fajne filmy, ale żadnego nie pamiętam i bardziej też jako piosenkarz). No i Spin City z Michaelem J Foxem, ale tak to raczej niespotykane by znane nazwiska pojawiały sie w telewizji w głownych rolach, a nie w epizodach w serialach w latach 90-ych:)

Odpowiedz
Cytat:Ok, są trzy takie produkcje które można podciągnąć pod serial z gwiazdą filmową. Wpisałem najpopularniejsze seriale z lat 90 (oczywiście mówię o USA) i takie produkcje uznałbym za hity z gwiazdami w rolach glównych - Strażnik Teksasu z Chuckiem Norrisem ( nie śledziłem jego kariery aż tak więc nie wiem czy to bardziej był schyłek kariery i dlatego poszedł w serial), Nash Bridges z Donem Johnsonem (choć dla mnie to wtedy bardziej był aktor znany głównie z MV, czyli z telewizji niż z kina gdzie czasami się pojawiał i fajne filmy, ale żadnego nie pamiętam i bardziej też jako piosenkarz). No i Spin City z Michaelem J Foxem, ale tak to raczej niespotykane by znane nazwiska pojawiały sie w telewizji w głownych rolach, a nie w epizodach w serialach w latach 90-ych:)
Chyba największym telewizyjnym dziełem lat 90tych było Twin Peaks i tam faktycznie pojawiali się aktorzy kinowi, innych przypadków nie kojarzę.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jeszcze "West Wing" z Sheenem można zaliczyć, chociaż to już sama końcówka lat 90-tych.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(02-03-2026, 14:04)Corn napisał(a):
Cytat:Ok, są trzy takie produkcje które można podciągnąć pod serial z gwiazdą filmową. Wpisałem najpopularniejsze seriale z lat 90 (oczywiście mówię o USA) i takie produkcje uznałbym za hity z gwiazdami w rolach glównych  - Strażnik Teksasu z Chuckiem Norrisem ( nie śledziłem jego kariery aż tak więc nie wiem czy to bardziej był schyłek kariery i dlatego poszedł w serial), Nash Bridges z Donem Johnsonem (choć dla mnie to wtedy bardziej był aktor znany głównie z MV, czyli z telewizji niż z kina gdzie czasami się pojawiał i fajne filmy, ale żadnego nie pamiętam i bardziej też jako piosenkarz). No i Spin City z Michaelem J Foxem, ale tak to raczej niespotykane by znane nazwiska pojawiały sie w telewizji w głownych rolach, a nie w epizodach w serialach w latach 90-ych:)
Chyba największym telewizyjnym dziełem lat 90tych było Twin Peaks i tam faktycznie pojawiali się aktorzy kinowi, innych przypadków nie kojarzę.

Kyle MacLachlan był aktorem lynchowym i głównie z jego filmów był znany (ok my znamy Ukrytego, ale kto oprócz nas ten SF kojarzy?) co grał we wszystkim co David nakręcił od Diuny. Nie był gwiazdą filmową w końcówce lat 80-ych, na początku lat 90-ych. On był nazywany maskotką Lyncha i ta szufladka spowodowała, że ograniczono rolę agenta Coopera w FWMM do minimum, no i mimo przyjaźni z Davidem nie wystąpił do powrotu TP w niczym u tego artysty. Oczywiście na drugim planie były Joan Chen i Piper Laurie w ważnych rolach i to jedyne aktorki, które kojarzyłem wtedy z kina, jakie pojawiły się w TP, bo reszta to byli charakterystyczni aktorzy  którzy grali wszędzie. A przepraszam jeszcze Sherylin Fenn kojarzyłem z erotyka Zalmana Kinga. Tylko nie wiem czy filmy Zalmana Kinga leciały w normalnych kinach.

No jeszcze był Billy Zane, ale to początki jego kariery, a nie wiem czy początki jego kariery to bardziej kino czy telewizja.

(02-03-2026, 14:10)Dr Strangelove napisał(a): Jeszcze "West Wing" z Sheenem można zaliczyć, chociaż to już sama końcówka lat 90-tych.

A rzeczywiście West Wing, którego niestety nie nadrobiłem. To chyba jedyny serial z lat 90-ych gdzie w roli głównej gra gwiazda filmowa oprócz produkcji z Michaelem J. Foxem, ale taka gwiazda, która nie ma najlepszych lat za sobą, ani taka co jest na początku swojej kariery i za kilka lat będzie gwiazdą. A był też Na wariackich papierach z Willisem,ale to serial z lat 80 i gdy tylko dostal kilka rol filmowych, w tym w Die Hard to pożegnał sie z telewizją (plus podobno duży konflikt  z Cybil mial).

Odpowiedz
(02-03-2026, 13:52)michax napisał(a): To proszę o przykłady i wyprowadź mnie z błędu. I nie mówię o serialach antologiach takich jak właśnie Fallen Angel, gdy można znane nazwiska zaangażować na jeden odcinek, na krótki film (co robiono też w latach 60 np Strefa Mroku), albo jakiś miniserial, bo pewnie czasami sie taki zdarzało, ale normalne seriale z lat 90-ych

No zaraz, zaraz - najpierw rozpływasz się nad obsadą Fallen Angels, pisząc, że tyle znanych nazwisk to fenomen, a jak Ci odpowiadam, że nie, to dajesz jakieś głupie ograniczenia, że to nie może być to samo, czyli żadna antologia ani mini-serial. Więc tak jakby sam sobie z miejsca przeczysz.

No ale dobra - pierwszy przykład z brzegu: Friends. I w sumie każdy popularniejszy sitcom zaliczał takie występy - czasem gościnne, czasem bardziej rozbudowane. Star Treka też mogę dorzucić.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Panowie, no możecie się kłóci o definicje, ale nie zmienia to faktu, że dopiero od kilkunastu lat jest tak, że pierwszoligowa gwiazda zgadza się zagrać pierwszy, czy drugi plan w zwykłym serialu. Nawet ten Sheen w West Wing jest kiepskim przypadkiem, bo kim właściwie gość był w 1999? Zagrał dwie dekady wcześniej w Czasie Apokalipsy i ćwierć wieku wcześniej u Malicka (którego status też był zupełnie inny niż teraz), w życiu nie dostał nominacji do Oscara czy chociażby Globa - no ni chuja nie była to pierwszoligowa gwiazda.

Chodzi mi o takie angaże jak we współczesnych czasach:
-Matthew McConaughey i Woody Harrelson w True Detective
-Nicole Kidman, Reese Witherspoon w Big Little Lies
-Anthony Hopkins, Ed Harris w West World
-Jude Law, Diane Keaton w The Young Pope
-Dustin Hoffman w Luck
-Cate Blanchett w Disclaimer
Czyli naprawdę wielkie nazwiska, z Oscarami i milionami na koncie, kojarzone przez każdego.

Odpowiedz
No ja też miałem takie wyobrażenie ja Simek, ale Mefi zawsze musi być pod prąd, żeby tylko było na jego ;)

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale z tych pierwszoligowców w serialu to chyba szlak przetarła Glenn Close w Damages? Ona faktycznie przez 3 sezony ciągnęła ten serial swoim wizerunkiem.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(02-03-2026, 19:25)simek napisał(a): -Nicole Kidman, Reese Witherspoon w Big Little Lies

jeszcze tam Meryl Streep chyba w 7 odcinkach była

jeżeli bierzemy duety jak w True Detective to jeszcze Julia Roberts i Sean Penn w Gaslit

Odpowiedz
(02-03-2026, 17:40)Mefisto napisał(a):
(02-03-2026, 13:52)michax napisał(a): To proszę o przykłady i wyprowadź mnie z błędu. I nie mówię o serialach antologiach takich jak właśnie Fallen Angel, gdy można znane nazwiska zaangażować na jeden odcinek, na krótki film (co robiono też w latach 60 np Strefa Mroku), albo jakiś miniserial, bo pewnie czasami sie taki zdarzało, ale normalne seriale z lat 90-ych

No zaraz, zaraz - najpierw rozpływasz się nad obsadą Fallen Angels, pisząc, że tyle znanych nazwisk to fenomen, a jak Ci odpowiadam, że nie, to dajesz jakieś głupie ograniczenia, że to nie może być to samo, czyli żadna antologia ani mini-serial. Więc tak jakby sam sobie z miejsca przeczysz.

No ale dobra - pierwszy przykład z brzegu: Friends. I w sumie każdy popularniejszy sitcom zaliczał takie występy - czasem gościnne, czasem bardziej rozbudowane. Star Treka też mogę dorzucić.

Chodziło mi o seriale w ktorych gwiazdy kina z lat 80 i lat 90 grały główne role, a nie epizody czyli pojawialy się na parę minut w odcinku albo jeden cały odcinek zagrały. Wyraźnie to zaznaczyłem, że chodzi o nazwiska co nie są na początku kariery ani takie gdy najlepsze lata mają za sobą i grają wszystko.  Inni to załapali, Ty nie. Przecież to nie jest żadna tajemnica że dawniej było wyraźne rozdzielenie między aktorami telewizyjnymi a filmowymi/kinowymi, uważano aktorów telewizyjnych za tych gorszych, tak jak seriale za gorsze produkcje i dlatego niezbyt chętnie kinowi aktorzy wchodzili w seriale. No i jaka gwiazda filmowa szłą by do serialu na 3-5 lat kręcąc po 20 odcinków co sezon . Zresztą jak się świat seriali zmienił najlepiej widać tak od lat 2000 jak spojrzy się na nominacje dla aktorów i aktorek za miniseriale, za normalne seriale (choć cały czas nie idą do seriali ktore maja po 20 odcinków, a takie wciaż powstają, chyba że to jakaś upadła gwiazda, tylko do takich co mają 8-10 odcinków i są dla kablówek i streamingów) , za antologie, że sporo jest nazwisk w nominacjach dla seriali, które dawniej można by zobaczyć tylko w nominacjach za filmy. I to nie są nominacje za gościnne występy, ale za głowne role. Hollywood pokochało seriale, bo od wielu lat lepsze są scenariusze w telewizji, niż w kinie, a często jest też tak,  że te gwiazdy filmowe same produkują swoje seriale, wykładaja na te seriale swoją kasę, dokładają się do budżetu.
 
No i dlatego podałem przykład antologii, że do takich produkcji chętnie szli, gdyż pojawili sie w jednym odcinku w całym serialu i tyle,  tak jakby się wstydzili, a nawet fani aktorów i aktorek mogli o tym nie wiedzieć (zresztą mam tak z FA, nie wiedziałem ile nazwisk moich ulubieńców obu płci sie pojawia, oraz ulubionych reżyserów jest zaangażowanych w ten serial) . Gdybym miał takie zdanie jak Ty, że gwiazdy nie miały żadnych problemów z angażowaniem się w seriale w latach 90 to mógłbym wymienic też np XFiles, bo przecież w jednym odcinku na ponad 200 wystąpiła Jodie Foster, a dokładnie użyczyła swojego głosu tatuażowi, w sezonie 4, czyli lata 1996/97, więc jak była u szczytu swojej popularności albo wymienić Ryana Reynoldsa ktory wystąpił w 3 serii XF w jednym odcinku na chwilę się pojawił. No to idealnie pasuje do Twojej teorii że gwiazdy z pierwszych stron gazet angażowały się w serialu nawet w latach 90, bo Jodie użyczyła swojego głosu, a Ryan zagral w jednym odcinku na początku swojej kariery.

Napisałem fenomen bo tak było, jest to niespotykane jak na lata 90-e, żeby do głownych ról dawać takie nazwiska, a w przypadku miniseriali i antologii prędzej gwiazdę filmową dało się zaangażować, bo wystąpiła w jednym 30 minutowym odcinku a nie grała 20 odcinków co sezon przez ileś lat albo przez 10 odcinków i do widzenia (podobnie reżyserzy ktorych zaangażowano do FA, zrobili po jednym odcinku i do widzenia; Lyncha nie liczę bo to wyjątek, on miał swoją niszę w kinie i w telewizji). 

I kto z glównej obsady Friends był gwiazdą kinową, której filmy były hitami na początku lat 90-ych, taką gwiazdą jak Simek napisał? Aniston? No nie. No mogę sie zgodzić do Courtney Cox, bo Scream poleciał w 1996 roku, czyli początki emisji Friends i jakąś tam popularność zyskała też dzieki Screams. 

Star Trek? A tak Patrick Stewart, tylko że z angielskimi aktorami tak bywa, że z nimi  to jak z naszymi aktorami w Polsce. Oni wszyscy wszędzie graja, a wszędzie to znaczy film, seriale, teatr. Dla aktorów z Wysp to żaden wstyd, żadnej pracy się nie boją u siebie, ale też za granicą w USA. Załączysz jakiś serial z Anglii to zobaczysz Tennanta, Coleman,i długo mozna wymieniać. Angielscy aktorzy z lodówki wyskakują, bo też w serialach w USA. 

(02-03-2026, 19:50)Corn napisał(a): No ja też miałem takie wyobrażenie ja Simek, ale Mefi zawsze musi być pod prąd, żeby tylko było na jego ;)

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale z tych pierwszoligowców w serialu to chyba szlak przetarła Glenn Close w Damages? Ona faktycznie przez 3 sezony ciągnęła ten serial swoim wizerunkiem.

No ja też miałem takie wyobrażenie, jak Ty i Simek, facet lubi iść na przekór.

Ale to już rok 2007 był co do Damages, wcześniej były np Anioły w Ameryce m in z Alem Pacino. A z takich długich seriali ze znana twarzą to Kiefer Sutherland w 24 godzinach, tylko że jak poszedl do serialu to był trochę zapomnianym aktorem z lat 80 i 90.

Odpowiedz
Nie wiem, czy na pewno o to chodzi, ale Duvall, T.L. Jones, A. Huston, D. Lane, F. Forrest, D. Glover, S. Spacek, S. Shepard, Voight, D. Quaid, J. Garner, S. Braga, O. Reed, B. Hershey - to obsada tylko trzech pierwszych seriali z uniwersum "Lonesome Dove" (89-95). Obsadę "Północ-Południe" mozna wymieniać kilka minut. Do tego Mitchum w "Wichrach wojny". To tak z pamięci.

Odpowiedz
Ale to były seriale czy produkcje telewizyjne lub mini-seriale? W takich typowych tasiemcach sezonowych to A-klasowcy zaczęli grac dopiero w XXI wieku
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Czy mnie słychać? / Is This Thing On

Będę monotematyczny i napiszę to po raz kolejny - nominacja do Oscara dla Jordana tylko i wyłącznie dlatego, że jest czarny to złodziejstwo. Zwykłe zabranie wyróżnienia dużo lepszym aktorom i występom. Kolejnym takimi aktorem na liście jest Will Arnett! To smutne, jest świetny.

Will Arnett w roli życia (wyłączając głosowe), jest subtelny, kruchy i niezwykle wiarygodny. Ma super chemię z Laurą Dern. Sam film to kino gadane, które lubię, gdzie te rozmowy naprawdę mają emocjonalną wagę i naturalny rytm. Relacja małżeńska jest pokazana z perspektywy obojga bohaterów, pomimo tego, że to Arnett gra tutaj pierwsze skrzypce. Za to duży plus. Cooper też bardzo uczciwie pokazuje kryzys wieku średniego, bez żadnych fajerwerków i nie wiadomo jakiego melodramatu (zaśmiałem jak Arnett zamiast porsche albo lambo kupił se... nowego ID Buzza) Bardzo podoba mi się to, że balans między dramatem a humorem przez większość czasu pozostaje pod kontrolą, w samej historii brak efekciarstwa, jest to mega kameralne i intymne kino z super rozmową na końcu pomiędzy małżonkami.

No i chyba największa zaleta to autentyczne sceny stand-upu, kręcone przed prawdziwą publicznością, z niezręcznymi pauzami i żartami, które nie zawsze działają. Chociaż liczyłem, że będzie tego więcej. Stand-up jest traktowany jako terapia dla głównego bohatera. Fajny pomysł.

Z minusów? Wątek przyjaciela głównego bohatera granego przez samego Coppera - rola w sumie spoko (lepsza niż Lindo, który też ma nominację lol), ale zbędna tak naprawdę. Czasami gubi tempo przez co spojrzałem kilka razy na zegarek. No i sam finał delikatnie przylukrowany względem reszty, która była dosyć surowa.

Nie mniej film godny zobaczenia głównie dla roli BoJacka :) 7/10

We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(02-03-2026, 21:10)michax napisał(a): Inni to załapali, Ty nie.

Przepraszam bardzo, nie ma żadne "załapali" i "chodziło mi o". Napisałeś wyraźnie, pisząc o ANTOLOGII I JEDNOCZEŚNIE MINISERII:

(28-02-2026, 01:55)michax napisał(a): A też obsada to jakiś kosmos, nawet jeśli weźmie się pod uwagę że we wspołczesnych serialach to normalne że gwiazdy grają, a to lata 90-e więc raczej nie spotykane.

Po czym na moją uwagę, że to żaden wyjątek, nawet jak na tamte lata, nagle dajesz mi ultimatum, mówiąc, żebym wymienił inne tytuły, które jednocześnie nie mogą być ANTOLOGIĄ CZY MINISERIĄ. A sorry, ale telewizja, to telewizja i takich przykładów, jak Fallen Angels było jednak trochę więcej.

Cytat:Wyraźnie to zaznaczyłem, że chodzi o nazwiska co nie są na początku kariery ani takie gdy najlepsze lata mają za sobą i grają wszystko. Inni to załapali, Ty nie.

Czyżby?

Cytat:Anthony Hopkins, Ed Harris w West World
-Diane Keaton w The Young Pope
-Dustin Hoffman w Luck

Przecież to są dokładnie przykłady gwiazd, które "najlepsze lata mają za sobą i grają wszystko" :)

Cytat:ale nie zmienia to faktu, że dopiero od kilkunastu lat jest tak, że pierwszoligowa gwiazda zgadza się zagrać pierwszy, czy drugi plan w zwykłym serialu

Jest 2026, złota era HBO to początek wieku, więc już ćwierć wieku mamy zmianę i bynajmniej nie wynika ona z jakiegoś wstydu, tylko z kasy i nierzadko z braku wyboru.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
I w tej złotej erze HBO na początku wieku to które duże gwiazdy filmowe (mogą być nawet przebrzmiałe jak Hoffman i Hopkins) brały udział?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,006 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,350 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,799 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,158 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości