kim był sherlock holmes, to pewnie każdy wie z wyjątkiem guya ritchiego. holmes to mózgowiec, ale wcale nie był najlepszy, kiedy rozumował (indukował). przeciwnie: najlepszy był wówczas, gdy robił rzeczy niezwiązane ze swoich fachem, gdy odrywał się od dusznej atmosfery wiktoriańskiej anglii i rezygnował z dobrodziejstw elektronowej precyzji swojego mózgu. w tych symbolicznych, krótkich momentach, będących uzupełnieniem właściwej fabuły utworów conan doyle'a, przestawał być myślącą maszyną i stawał się dziwnym, tajemniczym człowiekiem. w jego wychłodzonym wnętrzu płonęły namiętności, arystokratyzm uwierał, dręczyła go melancholia, która dławił grą na skrzypcach, a w chwilach ciężkiej depresji sięgał po twarde dragi: kokainę i morfinę. holmes nigdy nie zdradzał szczegółów swojego dzieciństwa, jego przeszłość pogrążona była we mgle domysłów i anegdot. w zasadzie do wszystkich odnosił się z jednakowo pobłażliwym lekceważeniem, jego pogarda dla kobiet była wręcz przysłowiowa, nawet wspólnika traktował opryskliwie. az dziw bierze, że watson tak długo znosił towarzystwo swego ekscentrycznego protektora.
nie mam żalu do reżysera, że zapomniał o tych duperelach (a może nie zapomniał?) w końcu dostał on misje nakręcenia filmu dla współczesnych warstw nastoletnich, a nie dla takich sentymentalnych ramoli jak ja, więc siłą rzeczy musiał olać wszystko to, o czym pisałem. zwiastun przypomina kolorowe kino akcji. guy ritchie to moj reżyserski guru, bo kręci super jajcarskie filmy, na których zawsze boki zrywam, i mam nadzieje, ze nowy sherlock będzie jeszcze bardziej jajcarski i jeszcze bardziej światowy niz wszystko, co obecnie wychodzi. detektyw wydaje sie odpowiednio chojracki, wysportowany, umie się bić jak bruce lee, wyrywać laski i ogólnie to chyba krewny bourne'a albo innego bonda z dodatkiem elementów wiktoriańskiego żigolo. krótko: fun + action dla bezmózgich ameb. tak to widze na ten moment.
nie mam żalu do reżysera, że zapomniał o tych duperelach (a może nie zapomniał?) w końcu dostał on misje nakręcenia filmu dla współczesnych warstw nastoletnich, a nie dla takich sentymentalnych ramoli jak ja, więc siłą rzeczy musiał olać wszystko to, o czym pisałem. zwiastun przypomina kolorowe kino akcji. guy ritchie to moj reżyserski guru, bo kręci super jajcarskie filmy, na których zawsze boki zrywam, i mam nadzieje, ze nowy sherlock będzie jeszcze bardziej jajcarski i jeszcze bardziej światowy niz wszystko, co obecnie wychodzi. detektyw wydaje sie odpowiednio chojracki, wysportowany, umie się bić jak bruce lee, wyrywać laski i ogólnie to chyba krewny bourne'a albo innego bonda z dodatkiem elementów wiktoriańskiego żigolo. krótko: fun + action dla bezmózgich ameb. tak to widze na ten moment.
19-05-2009, 15:52






