Zachęcony tytułem topica pożyczyłem od kolegi (ta...) to coś. Powiem krótko- jeżeli to był najlepszy horror XXI wieku, to jestem zajebiście szczęśliwy, że nie widziałem najgorszego. Spłynął po mnie niczym gówno po kaczce, zero emocji. Gęstego klimatu też nie odnotowałem. Nie ogarniam tych wszystkich ochów i achów. Wg mnie to przeciętny biedny horror z kilkoma plusami (aktorstwo, dosłownie kilka scen) niewart prawie dwóch godzin siedzenia na dupie. Motyw z "lekarstwem" przebija chyba wszystkie debilizmy jakie widziałem od zeszłego czwartku :) Może oglądaliśmy dwa różne filmy?
24-05-2009, 23:05





