Dyskusja ogólna o T4 tutaj
Terminator Salvation - ryzyko spoilerow: 0.5 %
Na T4 bylem w kinie Odeon, siec Orange przygotowala niespodzianke i jesli jestes uzytkownikiem sieci, to dostawales dwa bilety w cenie jednego. Bylem z kumplem w kinie i on akurat ma telefon w sieci Orange - dostal wiec za froko bilet. Podczas projekcji (jakas godzina) strzelil mnie z lokcia w zebra, po czym dodal: "Kur**, jak dobrze, ze nie musze placic, zeby to gowno ogladac"
Na Plus
Wojna w przyszlosci z kilkoma fajnymi, pojedynczymi akcjami, kilka spoko efektow i w zasadzie tyle.
Na minus:
1) Scenariusz - dziurawy, latany na sile, historia nijaka, malo zaskakujaca
2) Totalnie plaskie i malo wyraziste charaktery. John Connor charczy (choc wydawalo sie to niemozliwe bardziej niz w Batmanie) Worthington sie duzo krzywi, ale co z tego skoro na papierze sa to postaci totalnie nijakie. Wogole nie wglebiono sie zarysowanie bohaterow, a relacje miedzy nimi przypominaja brazylijski serial. Zona Connora jest w ciazy, nie ma w filmie dialogu, ani sceny w ktorej mialoby to jakiekolwiek znaczenie. Jestem w ciazy i mam brzuch i to bloby na tyle. Zero normalnych relacji miedzy ludzkich (nie zebym chcial romanse i nie wiem jakie cuda na ekranie), w tym filmie kazdy jest cyborgiem.
Kolejna sprawa jest wciskanie do filmu postaci komletnie nic nie wnoszacyh do filmu. Albo nie wglebiajmy sie w cale w przyczyny ich zachowan, albo zrobmy to porzadnie.
3) Rezyseria - McG, brawa dla tego pana. Sceny akcji (choc wiekszosci durne) poprowadzone ok, co do reszty, to totalne porazka. Sposob prowadzenia aktorow, budowanie dramaturgii, pozwolenie aby jedna glupia scena gonila druga, brak konsekwencji w budowaniu swiata. Ten film wcale nie musial byc taki zly, ale McG nie podolal. To nie teledysk, tu trzeba cos mowic, przekazywac emocje, cokolwiek.
4) Efekty - miejscami dobra, ale miejscami wolajace o pomste do nieba. Tla traca ostrosc, smierdzi slabym CGI na kilometr, miejscami nie dokonca udalo sie polaczyc zywe ujecia (np. wybuchy) z CGI, a na dokladke dostajemy twarz Achnulda rodem z kreskowki, oraz Marcusa z CGI twarza na pozimie Mumii Sommersa.
5) Brak konsekwenscji. Bohater mowi, ze musza byc cicho i musza uwazac, bo mazyny uzywaja podczerwieni, po czym siada przy ognisku w odkrytym budynku (sic!) i glosno rozmawia. Zeby zwroci uwage maszyn wystarczy wiekszy halas (muzyka itp) Jednak baza ludzkiego ruchu oporu tetni zyciem, ruch halas a w nocy wszystko oswietlone halogenami.
6) Gluchoniema dziewczynka - potrzebny plaster, gluchoniema dziewczynka (nazwijmy ja Beata) jest na miejscu. Potrzebna raca, a Beata oczywiscie ma race, potrzebne cos jeszcze Beata, jest ma miejscu, potrzeba zdalnie sterowany detonator? Zgadnijcie co...Beata ma to wszystko. Balem sie, ze jak pojawi sie w filmie scena milosna, to nagle zza winkla wyskoczy gluchoniema raczka z paczka prezerwatyw - Panie dej mi moc!!!
7) Dialogi - takiej nedzy, to dawno nie widzialem/slyszalem. Tutaj nie ma dialogow, tuaj sa pojedyncze hasla, zero emocji dukanie i czytanie z promptera.
8) Cytaty z poprzednich filmow, niektore totalnie chybione i wymuszone - choc kilka bylo spoko np
hotgun na sznurku, Guns N Roses. Znajdzie sie tez kilka cytatow z innych filmow: Aliens, Wielka ucieczka
9) Z dupska wyjete koncowe poswiecenie jednego z bohaterow.
10) Gra aktorska miejscami lezy i kwiczy. Nie mowie tutaj tylko o raperach, ale Connor miejscami przeszarzowany, a do tego ten glos (niech ktos w koncu powie Bejlowi, ze charczenie i charyzma nie musza isc w parze) w pewnym momencie juz nie wiadomo, czy aktor jescze mowi czy juz tylko ryczy i wydaje dzwieki ( w polowie mu przchodzi - Bale zjebal operatora i pewnie gardlo go rozbolalo) Bale, to zdolny aktor i juz dalby sobie spokoj z darciem mordy i zaczal wybierac lepsze role w powazniejszych filmach.
11) Worthington byl w miare ok, ale tez bez szalenstw. Z kolesia bije charyzma na 10 mil, wyrasta nam drugi Crowe, ktory nie musi nic mowic, a wystarczy jedno spojrzenie i juz wiesz, ze nie ma z nim co zadzierac. Niestety potencjal nie zostal wykorzystany, miejscami Marcus jest groteksowo-przedramatyzowany, mowi tanie teksty i czasem gra na gitarze <rotfl> Swoja droga, Worthington ma chwilowo przejscowe problemy z amerykanskim akcentem (taka ciekawostka, w sumie nie miadowo skad pochodzi Marcus,wiec nie ma to znaczenia przy odbiorze filmu)
12) Czekalem tylko, az Bale zalozy uniform Batmana, kilka scen i ujec az sie o to prosi - zobaczycie, zrozumiecie.
13) Mimo iz centru Skynetu wyglada jak ciag mega sterylnych i nowoczesnych pomieszczen, to Terminatory buduje i montuje sie w kuzniach. Ok rozumiem, gdzies trzeba metal odlac, ale juz montaz powinien wygladac troche inaczej. Mowiac szczerze czekalem az pojawi sie Pan Stach, kowal z mojej wsi. Dookola buchaja plomienie, lancuchy, wszytsko uje*** jak w jakiesprowadzonym na lewo zakladzie mechanicznym (zywa tkanke tez w takich warunkach nakladaja?) Albo idziemy w jedna labo w druga strone, a tak mamy dziwny kontrast
14) Jesli w poprzedniej czesci bylas weterynarze, to nic nie szkodzi, w tej czsesci przeszczep najwazniejszych organow to dla Ciebie pikus, a to ze dookola pustynia, brak antybiotykow, podstawowych sprzetow i to ze operujesz w namiocie nie ma znaczenia - w koncu to tylko film, a widzowie to idioci.
15) Kazdy jeden bohater to harcerz
16) Transforminators
17) Jesli w filmie mozesz wyladowac helikopterem w centrum bazy wroga ewakulowac wiezniow i nie zostac zmiazdzonym na papke (jak widac systemy obronne nie sa zbyt dobre) to dlaczego po prostu owej bazy nie zbombardujesz, zmieciesz w pyl atomica?
Tak, to byloby zbyt proste.
18) Terminatory maja mozgi w PG-13
Raz ze nie zabija, jelsli maja okazje wypruc ofierze serce, zlamac kark, wyrwac glowe czy po prostu udusic, to wola Toba rzucac na prawo i lewo - druga sprawa, ze ludzie w T4 sa chyba zrobieni z Metalu, bo najmocniejsze udezenie o sciane itp nic im nie robi.
19) Film jest tak pociety, ze czasem nie wiesz czy przypadkiem nie zasnales na piec minut i cos Cie ominelo. John skacze do wody (swoja droga, co za durna scena) John w lodzi, Marcus przy komputerze, Marcus po naprawie tkanki.
20) masa durnych i nielogicznych sytuacji, dzialan bohaterow - wychodza bledy i dziury scenariusza, oraz niedbalstwo rezysera. Jasna cholera, nie da sie polatac gownianej opowiesci samymi efektami.
Przyklad. Reese i Marcus i dzieciak zostaja zaatakowani przez maszyny, wskakuja wiec do samochodu, szybko i skutecznie ruszaja i przez chwile dzielnie sobie radza. Mysle sobie ok, nic specjalnego taka sobie akcja. Nagle Marcus mowi cos do Kyle'a odnosie jazdy, a ten mu odpowiada, ze pierwszy raz prowadzi - no myslalem, ze na plecy jebne, samouk geniusz, przed chwila jak gdyby nigdy nic usiadl za kolkiem ruszyl, zmienial biegi i prowadzil niczym kierowca rajdu Paryz-Dakar, a teraz sie okazuje, ze robi to po raz pierwszy.
Jest tego wiecej, ale po prostu nawet mi sie nie chce juz dlubac przy wszystkich minusach tej produkcji (glupie, nielogiczne sceny gonia nastepne jeszcze glupsze) Jest tez sporo rzeczy, o ktorych warto byloby napisac, ale nie chce spoilerowac, wiec narazie sie wstrzymam. Ogolnie nie polecam, bo to film, ktory totalnie nie wykorzystuje swojej szansy, mase rzeczy zaniedbano, olano, brakuje klimatu, wszystko jest zbyt cool, cycaci piloci (choc Bloodgoog to fajna lasencja, to pasuje do tego filmu jak koziej dupie trabka) fajowe "seksowne"ubrania, biale zabki i bad bojsowy dwudniowy zarost u kazdego faceta. Pietnacie lat po nuklearnej zagladzie , a wszyscy wyciagnieci prosto z teledysku MTV
Terminator to taka lekka, kontrolowana pseudo-apokalipsa dla kazdego.
3/10
Odpuscie sobie i poczekajcie na "The Road"
PS Sorki za mozliwy balagan w wypowiedzi, ale padam na twarz - byle do weekendu!!
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=1990&view=newest
Terminator Salvation - ryzyko spoilerow: 0.5 %
Na T4 bylem w kinie Odeon, siec Orange przygotowala niespodzianke i jesli jestes uzytkownikiem sieci, to dostawales dwa bilety w cenie jednego. Bylem z kumplem w kinie i on akurat ma telefon w sieci Orange - dostal wiec za froko bilet. Podczas projekcji (jakas godzina) strzelil mnie z lokcia w zebra, po czym dodal: "Kur**, jak dobrze, ze nie musze placic, zeby to gowno ogladac"
Na Plus
Wojna w przyszlosci z kilkoma fajnymi, pojedynczymi akcjami, kilka spoko efektow i w zasadzie tyle.
Na minus:
1) Scenariusz - dziurawy, latany na sile, historia nijaka, malo zaskakujaca
2) Totalnie plaskie i malo wyraziste charaktery. John Connor charczy (choc wydawalo sie to niemozliwe bardziej niz w Batmanie) Worthington sie duzo krzywi, ale co z tego skoro na papierze sa to postaci totalnie nijakie. Wogole nie wglebiono sie zarysowanie bohaterow, a relacje miedzy nimi przypominaja brazylijski serial. Zona Connora jest w ciazy, nie ma w filmie dialogu, ani sceny w ktorej mialoby to jakiekolwiek znaczenie. Jestem w ciazy i mam brzuch i to bloby na tyle. Zero normalnych relacji miedzy ludzkich (nie zebym chcial romanse i nie wiem jakie cuda na ekranie), w tym filmie kazdy jest cyborgiem.
Kolejna sprawa jest wciskanie do filmu postaci komletnie nic nie wnoszacyh do filmu. Albo nie wglebiajmy sie w cale w przyczyny ich zachowan, albo zrobmy to porzadnie.
3) Rezyseria - McG, brawa dla tego pana. Sceny akcji (choc wiekszosci durne) poprowadzone ok, co do reszty, to totalne porazka. Sposob prowadzenia aktorow, budowanie dramaturgii, pozwolenie aby jedna glupia scena gonila druga, brak konsekwencji w budowaniu swiata. Ten film wcale nie musial byc taki zly, ale McG nie podolal. To nie teledysk, tu trzeba cos mowic, przekazywac emocje, cokolwiek.
4) Efekty - miejscami dobra, ale miejscami wolajace o pomste do nieba. Tla traca ostrosc, smierdzi slabym CGI na kilometr, miejscami nie dokonca udalo sie polaczyc zywe ujecia (np. wybuchy) z CGI, a na dokladke dostajemy twarz Achnulda rodem z kreskowki, oraz Marcusa z CGI twarza na pozimie Mumii Sommersa.
5) Brak konsekwenscji. Bohater mowi, ze musza byc cicho i musza uwazac, bo mazyny uzywaja podczerwieni, po czym siada przy ognisku w odkrytym budynku (sic!) i glosno rozmawia. Zeby zwroci uwage maszyn wystarczy wiekszy halas (muzyka itp) Jednak baza ludzkiego ruchu oporu tetni zyciem, ruch halas a w nocy wszystko oswietlone halogenami.
6) Gluchoniema dziewczynka - potrzebny plaster, gluchoniema dziewczynka (nazwijmy ja Beata) jest na miejscu. Potrzebna raca, a Beata oczywiscie ma race, potrzebne cos jeszcze Beata, jest ma miejscu, potrzeba zdalnie sterowany detonator? Zgadnijcie co...Beata ma to wszystko. Balem sie, ze jak pojawi sie w filmie scena milosna, to nagle zza winkla wyskoczy gluchoniema raczka z paczka prezerwatyw - Panie dej mi moc!!!
7) Dialogi - takiej nedzy, to dawno nie widzialem/slyszalem. Tutaj nie ma dialogow, tuaj sa pojedyncze hasla, zero emocji dukanie i czytanie z promptera.
8) Cytaty z poprzednich filmow, niektore totalnie chybione i wymuszone - choc kilka bylo spoko np
hotgun na sznurku, Guns N Roses. Znajdzie sie tez kilka cytatow z innych filmow: Aliens, Wielka ucieczka 9) Z dupska wyjete koncowe poswiecenie jednego z bohaterow.
10) Gra aktorska miejscami lezy i kwiczy. Nie mowie tutaj tylko o raperach, ale Connor miejscami przeszarzowany, a do tego ten glos (niech ktos w koncu powie Bejlowi, ze charczenie i charyzma nie musza isc w parze) w pewnym momencie juz nie wiadomo, czy aktor jescze mowi czy juz tylko ryczy i wydaje dzwieki ( w polowie mu przchodzi - Bale zjebal operatora i pewnie gardlo go rozbolalo) Bale, to zdolny aktor i juz dalby sobie spokoj z darciem mordy i zaczal wybierac lepsze role w powazniejszych filmach.
11) Worthington byl w miare ok, ale tez bez szalenstw. Z kolesia bije charyzma na 10 mil, wyrasta nam drugi Crowe, ktory nie musi nic mowic, a wystarczy jedno spojrzenie i juz wiesz, ze nie ma z nim co zadzierac. Niestety potencjal nie zostal wykorzystany, miejscami Marcus jest groteksowo-przedramatyzowany, mowi tanie teksty i czasem gra na gitarze <rotfl> Swoja droga, Worthington ma chwilowo przejscowe problemy z amerykanskim akcentem (taka ciekawostka, w sumie nie miadowo skad pochodzi Marcus,wiec nie ma to znaczenia przy odbiorze filmu)
12) Czekalem tylko, az Bale zalozy uniform Batmana, kilka scen i ujec az sie o to prosi - zobaczycie, zrozumiecie.
13) Mimo iz centru Skynetu wyglada jak ciag mega sterylnych i nowoczesnych pomieszczen, to Terminatory buduje i montuje sie w kuzniach. Ok rozumiem, gdzies trzeba metal odlac, ale juz montaz powinien wygladac troche inaczej. Mowiac szczerze czekalem az pojawi sie Pan Stach, kowal z mojej wsi. Dookola buchaja plomienie, lancuchy, wszytsko uje*** jak w jakiesprowadzonym na lewo zakladzie mechanicznym (zywa tkanke tez w takich warunkach nakladaja?) Albo idziemy w jedna labo w druga strone, a tak mamy dziwny kontrast
14) Jesli w poprzedniej czesci bylas weterynarze, to nic nie szkodzi, w tej czsesci przeszczep najwazniejszych organow to dla Ciebie pikus, a to ze dookola pustynia, brak antybiotykow, podstawowych sprzetow i to ze operujesz w namiocie nie ma znaczenia - w koncu to tylko film, a widzowie to idioci.
15) Kazdy jeden bohater to harcerz
16) Transforminators
17) Jesli w filmie mozesz wyladowac helikopterem w centrum bazy wroga ewakulowac wiezniow i nie zostac zmiazdzonym na papke (jak widac systemy obronne nie sa zbyt dobre) to dlaczego po prostu owej bazy nie zbombardujesz, zmieciesz w pyl atomica?
Tak, to byloby zbyt proste.
18) Terminatory maja mozgi w PG-13
Raz ze nie zabija, jelsli maja okazje wypruc ofierze serce, zlamac kark, wyrwac glowe czy po prostu udusic, to wola Toba rzucac na prawo i lewo - druga sprawa, ze ludzie w T4 sa chyba zrobieni z Metalu, bo najmocniejsze udezenie o sciane itp nic im nie robi.
19) Film jest tak pociety, ze czasem nie wiesz czy przypadkiem nie zasnales na piec minut i cos Cie ominelo. John skacze do wody (swoja droga, co za durna scena) John w lodzi, Marcus przy komputerze, Marcus po naprawie tkanki.
20) masa durnych i nielogicznych sytuacji, dzialan bohaterow - wychodza bledy i dziury scenariusza, oraz niedbalstwo rezysera. Jasna cholera, nie da sie polatac gownianej opowiesci samymi efektami.
Przyklad. Reese i Marcus i dzieciak zostaja zaatakowani przez maszyny, wskakuja wiec do samochodu, szybko i skutecznie ruszaja i przez chwile dzielnie sobie radza. Mysle sobie ok, nic specjalnego taka sobie akcja. Nagle Marcus mowi cos do Kyle'a odnosie jazdy, a ten mu odpowiada, ze pierwszy raz prowadzi - no myslalem, ze na plecy jebne, samouk geniusz, przed chwila jak gdyby nigdy nic usiadl za kolkiem ruszyl, zmienial biegi i prowadzil niczym kierowca rajdu Paryz-Dakar, a teraz sie okazuje, ze robi to po raz pierwszy.
Jest tego wiecej, ale po prostu nawet mi sie nie chce juz dlubac przy wszystkich minusach tej produkcji (glupie, nielogiczne sceny gonia nastepne jeszcze glupsze) Jest tez sporo rzeczy, o ktorych warto byloby napisac, ale nie chce spoilerowac, wiec narazie sie wstrzymam. Ogolnie nie polecam, bo to film, ktory totalnie nie wykorzystuje swojej szansy, mase rzeczy zaniedbano, olano, brakuje klimatu, wszystko jest zbyt cool, cycaci piloci (choc Bloodgoog to fajna lasencja, to pasuje do tego filmu jak koziej dupie trabka) fajowe "seksowne"ubrania, biale zabki i bad bojsowy dwudniowy zarost u kazdego faceta. Pietnacie lat po nuklearnej zagladzie , a wszyscy wyciagnieci prosto z teledysku MTV
Terminator to taka lekka, kontrolowana pseudo-apokalipsa dla kazdego.
3/10
Odpuscie sobie i poczekajcie na "The Road"
PS Sorki za mozliwy balagan w wypowiedzi, ale padam na twarz - byle do weekendu!!
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=1990&view=newest
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-06-2009, 01:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2016, 23:49 przez Mierzwiak.)





