Crov, piszesz, że Spiers nie pasuje do kontekstu. Polecam przeczytać książkę, gdzie jeszcze bardziej pokazane jest, że Spiers to taki człowiek widmo pojawiający się niewadomo skąd. Nie jesteśmy pewni czy z jego psychiką jest coś nie tak (tekst który słyszymy też się w filmie, gdzie mówi, że trzeba się pogodzić z tym, że wszyscy są już martwi, to tylko kwestia czasu - żaden normalny oficer nie powidzaiłby czegoś takiego do żołnierza będącego na skraju załamania nerwoego), czy po prostu jest wyprutym z uczuć cynikiem. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że doszedł do tego samego wniosku co Miller w Saving Private Ryan- że wojna to surrealizm i nie można jej postrzegać w normalnych kategoriach. Można też wysnuć tezę, że pogodził się z tym, że śmierć albo życie zależą od przypadku, a poczucie beznadziei wpędziło go w stan emocjonalnego otępienia, które jednakże nie ogranicza jego zdrowego rozsądku i względnie normalnej oceny sytuacji.
Nie zmienia to faktu, że w wojsku czuł się jak ryba w wodzie. W moim odczuciu jest to jedna z najciekawszych postaci w filmie. W przeciwieństwie do Wintersa, który był jak dobry ojciec dla swoich ludzi, Spiers nigdy nie spoufalał się z innymi żołnierzami, a mimo to był szanowany. Fantastyczny motyw, bo większość bohaterów jest przedstawiona mniej lub bardziej realistycznie, są tacy, jak byli w rzeczywistości, zaś Spiers to miszmasz faktów, plotek i mitów, które wyrosły wokół jego osoby.
Nie zmienia to faktu, że w wojsku czuł się jak ryba w wodzie. W moim odczuciu jest to jedna z najciekawszych postaci w filmie. W przeciwieństwie do Wintersa, który był jak dobry ojciec dla swoich ludzi, Spiers nigdy nie spoufalał się z innymi żołnierzami, a mimo to był szanowany. Fantastyczny motyw, bo większość bohaterów jest przedstawiona mniej lub bardziej realistycznie, są tacy, jak byli w rzeczywistości, zaś Spiers to miszmasz faktów, plotek i mitów, które wyrosły wokół jego osoby.
14-06-2009, 22:41






