Jest taka książka, "The Honest Courtesan". Na jej podstawie nakręcono film, który miał nosić ten sam tytuł. Ale producent stwierdził, że amerykańscy widzowie nie znają trudnego słowa "courtesan", więc film nazwano ostatecznie "Dangerous Beauty". Potem film przetłumaczono na polski, jako "Uczciwa kurtyzana". Bo przecież polscy widzowie doskonale wiedzą co to "kurtyzana".
Tytuł filmu to nie zawsze jest wyłączna domena tłumacza ani nawet scenarzysty, czy reżysera. Musi dobrze wyglądać na plakatach, przez co spece od marketingu często kładą na nim swoje łapska.
Powyższe narzekania, które swoją drogą całkiem miło się czytało, niekoniecznie są więc kierowane pod właściwy adres. To tak wyjątkowo w ramach obrony biednych tłumaczy.
Tytuł filmu to nie zawsze jest wyłączna domena tłumacza ani nawet scenarzysty, czy reżysera. Musi dobrze wyglądać na plakatach, przez co spece od marketingu często kładą na nim swoje łapska.
Powyższe narzekania, które swoją drogą całkiem miło się czytało, niekoniecznie są więc kierowane pod właściwy adres. To tak wyjątkowo w ramach obrony biednych tłumaczy.
Łukasz 'TOR' Garczewski,
lostwords.pl
lostwords.pl
18-06-2009, 14:54





