Street Figher: The legend of Chun-Li - dane mi było obejrzeć jeden z najgorszych filmów ever. Wow, po prostu Bartkowiak pojechał po całości. Zacznijmy od tego, że twórcom należy się pała z biologii. Film zaczyna się od sceny wspólnej gry na pianinie tatusia i córeczki. Tatuś skośnooki, córa również. Potem w wieku 12 lat (chyba) córa jakby zatraca azjatyckie geny i staje się z wyglądu europejką, by kilkanaście lat później w postaci Kristin Kreuk (ładnej bądź co bądź niewiasty) tworzyć amerykańskoazjatycki miks. To raz. Dwa. Chris Klein gra tu najgorszego policjanta w historii kina. Żaden policjant tak mnie nie rozbroił swoją cipkowatością. Trzy. To co zrobiono z niektórymi postaciami z uniwersum gry woła o pomstę do nieba. Bison? OMFG! W końcówce jest żenująco śmieszny. Barlog? Michael Clarke Duncan i wszystko jasne. Vega? Nędza. Pecha ma również Robin Shou - jak nie Mortal Kombat to teraz Street Fighter, tylko, że tu ktoś mu dokleił perukę z Biedronki. Zaś sama fabuła jest smętna i niedorzeczna (w kontekście zamiarów Bisona). A walk jest tutaj bardzo mało. Ach zapomniałbym - jest jeszcze Moon Bloodgood w negliżu jako ozdobnik.
Jest tu coś fajnego? Wbrew pozorom tak. Jak na PG-13 to trzy sceny nawet mi się spodobały: widok obciętych głów w kontenerze, Bison napier...jący w wiszącą jak worek bokserski kobietę i chlustająca dookoła krew, oraz wyjaśnienie tajemnicy Bisona. W paru momentach jucha tez fajnie tryska np. po strzale w głowę, ale nie jest tego dużo.
1/10 za film
2/10 za klimat Street Fighter
Jest tu coś fajnego? Wbrew pozorom tak. Jak na PG-13 to trzy sceny nawet mi się spodobały: widok obciętych głów w kontenerze, Bison napier...jący w wiszącą jak worek bokserski kobietę i chlustająca dookoła krew, oraz wyjaśnienie tajemnicy Bisona. W paru momentach jucha tez fajnie tryska np. po strzale w głowę, ale nie jest tego dużo.
1/10 za film
2/10 za klimat Street Fighter
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-06-2009, 15:39





