Piknik pod wiszącą skałą-
Bardzo dobry film. Zdjęcia, muzyka, gra aktorska- tylko pochwalić. Sporo niedomówień, dużo tropów . Innymi słowy film pozwala na snucie najróżniejszych teorii.
Spodobał mi się też co innego; że pod wiktoriańską surowością kryją się wielkie emocje
(czyżby nasza rzeczywistość też była takim gorsetem dla Nieznanego?)
To były plusy, teraz trochę krytyki. Odnośnie klimatu; owszem bardzo dobry, ale ma wadę: nie przytłoczył mnie. Nawet przez chwilę nie pomyślałem "kurczę, to mogło spotkać mnie".
Problemem byli też bohaterowie: Np. sierżant, młody dziedzic i brat Sary wydali mi się... nie dokończeni. Jakby byli dopiero szkicami postaci...(choć Sara nadrabiała za nich wszystkich) Brakowało mi też...akcji. Nie, nie wybuchów, strzelanin itd.-to by zepsuło film.
Ja na miejscu bohaterów robiłbym wszystko, byle tylko trafić na trop zaginionych, np. objechał okoliczne więzienia i sprawdził czy nie uciekł stamtąd jakiś popapraniec. Przjerzałbym lokalne archiwa- czy na Wiszącej Skale nie zdarzały się jakieś dziwne zjawiska. A jeśli zawiodły by racjonalne metody, zająłbym się siłami nadprzyrodzonymi; nie dlatego że wierzę; byle coś robić. Pójść do wróżki/egzorcysty/do aborygeńskiego szamana, cokolwiek.
Poza tymi zgrzytami to (powtarzam) bardzo dobry film. Ale czy arcydzieło? Nie wiem.
8/10.
Pewnie Artemis mnie zabije...
Bardzo dobry film. Zdjęcia, muzyka, gra aktorska- tylko pochwalić. Sporo niedomówień, dużo tropów . Innymi słowy film pozwala na snucie najróżniejszych teorii.
Spodobał mi się też co innego; że pod wiktoriańską surowością kryją się wielkie emocje
(czyżby nasza rzeczywistość też była takim gorsetem dla Nieznanego?)
To były plusy, teraz trochę krytyki. Odnośnie klimatu; owszem bardzo dobry, ale ma wadę: nie przytłoczył mnie. Nawet przez chwilę nie pomyślałem "kurczę, to mogło spotkać mnie".
Problemem byli też bohaterowie: Np. sierżant, młody dziedzic i brat Sary wydali mi się... nie dokończeni. Jakby byli dopiero szkicami postaci...(choć Sara nadrabiała za nich wszystkich) Brakowało mi też...akcji. Nie, nie wybuchów, strzelanin itd.-to by zepsuło film.
Ja na miejscu bohaterów robiłbym wszystko, byle tylko trafić na trop zaginionych, np. objechał okoliczne więzienia i sprawdził czy nie uciekł stamtąd jakiś popapraniec. Przjerzałbym lokalne archiwa- czy na Wiszącej Skale nie zdarzały się jakieś dziwne zjawiska. A jeśli zawiodły by racjonalne metody, zająłbym się siłami nadprzyrodzonymi; nie dlatego że wierzę; byle coś robić. Pójść do wróżki/egzorcysty/do aborygeńskiego szamana, cokolwiek.
Poza tymi zgrzytami to (powtarzam) bardzo dobry film. Ale czy arcydzieło? Nie wiem.
8/10.
Pewnie Artemis mnie zabije...
04-07-2009, 20:02
Spoiler




