American Beauty - w pytkę fajny film! Nie spodziewałem się. Oczekiwałem smętnego dramatu w stylu... polskich smętnych dramatów. A jest raz śmiesznie, raz smutnie, ale głównie jednak zabawnie. Lubię filmy, w których o poważnych rzeczach mówi się tak, aby człowieka nie wpędzić w depresję ani nie zanudzić. 9/10
Nagi instynkt - Robocop. Total Recall. Starship Troopers. Za te filmy Verhoevenowi wystawiłem ołtarzyk. Ale ten nieoglądalny krap to jakaś koszmarna, dziwaczna pomyłka. Fabuły w nim starcza na dwadzieścia minut. Wszelkie próby wprowadzenia wątpliwości co do tego, kto naprawdę zabił, są skazane na porażkę, bo przecież pierwsza, przekomiczna scena pokazała absolutnie wszystko. Dialogi są nadęte i stereotypowo obrazują detektywów. A cipa Sharon Stone?
Powiem tak: fajna, ale nie na miejscu. Jestem zagorzałym przeciwnikiem golizny i seksu w filmach. Bo nie lubię hipokryzji. Nagi instynkt to tylko pretekst do zarobienia na rozebranej Stone, niepotrzebnie rozmywany mdłą fabułą. A to jest hipokryzja. Chcę pooglądać nagie laski - włączam pornola. Tam przynajmniej nie udają - ani stosunku, ani tego, że w filmie chodzi o coś więcej. Dlatego NI mnie zniesmaczył. Paul chciał zrobić porno - trzeba było zrobić porno. Ale jednak powstał niewypał zarówno fabularny (bo fabuła dłużyła się przez zbyt rozwlekłe i po pewnym czasie nudne sceny seksu), jak i erotyczny (bo były przerwy w postaci słabej fabuły). Zły, bardzo zły film.
Aha - i jak Verhoevenowi udało się zmusić tak dobrych aktorów do tak słabej gry?
1/10. Z ledwością przez to przebrnąłem. A, no dobra - 2/10. Bo fajnie sfotografowane.
Nagi instynkt - Robocop. Total Recall. Starship Troopers. Za te filmy Verhoevenowi wystawiłem ołtarzyk. Ale ten nieoglądalny krap to jakaś koszmarna, dziwaczna pomyłka. Fabuły w nim starcza na dwadzieścia minut. Wszelkie próby wprowadzenia wątpliwości co do tego, kto naprawdę zabił, są skazane na porażkę, bo przecież pierwsza, przekomiczna scena pokazała absolutnie wszystko. Dialogi są nadęte i stereotypowo obrazują detektywów. A cipa Sharon Stone?
Powiem tak: fajna, ale nie na miejscu. Jestem zagorzałym przeciwnikiem golizny i seksu w filmach. Bo nie lubię hipokryzji. Nagi instynkt to tylko pretekst do zarobienia na rozebranej Stone, niepotrzebnie rozmywany mdłą fabułą. A to jest hipokryzja. Chcę pooglądać nagie laski - włączam pornola. Tam przynajmniej nie udają - ani stosunku, ani tego, że w filmie chodzi o coś więcej. Dlatego NI mnie zniesmaczył. Paul chciał zrobić porno - trzeba było zrobić porno. Ale jednak powstał niewypał zarówno fabularny (bo fabuła dłużyła się przez zbyt rozwlekłe i po pewnym czasie nudne sceny seksu), jak i erotyczny (bo były przerwy w postaci słabej fabuły). Zły, bardzo zły film.
Aha - i jak Verhoevenowi udało się zmusić tak dobrych aktorów do tak słabej gry?
1/10. Z ledwością przez to przebrnąłem. A, no dobra - 2/10. Bo fajnie sfotografowane.
07-08-2009, 11:43






