Nie chodzi o sam fakt udawania, co za fakt pretekstowości. Wszystko jest tu pretekstem do kolejnej sceny seksu. Fabuła mnie zupełnie nie wciągnęła, za to ero-sceny znużyły totalnie. Pod koniec, kiedy już niemal stękałem z wysiłku, oglądając ten film, przyszedł wreszcie moment "ostatecznego rozwiązania kwestii szpikulca do lodu". We wrednym nastroju będąc, rzuciłem "jeszcze 5 minut do końca filmu, macie czas na ostatnie bzy..." - i nie dokończyłem, bo właśnie zaczęli się bzykać. Aż mnie zatkało.
[ Dodano: Pią Sie 07, 2009 16:44 ]
Jeszcze pozwól dodać słówko.:) Otóż ta pretekstowość nie byłaby taka zła - bo lubię przecież równie mało subtelnego Rambo - gdyby nie odwoływała się do najniższych instynktów. Filmy akcji, w których chodzi o strzelanie, muszą podnosić poziom adrenaliny, a do tego potrzeba trochę talentu i wysiłku. Należy zadbać o dozowanie napięcia, odpowiednie kręcenie scen akcji - a w przypadku Instynktu chodzi tylko o wywołanie podniecenia seksualnego. Pokażcie nagą Szarą Stone, najlepiej wijącą się - i po sprawie. Tyle wysiłku. Nie potrzeba budowania intrygi, napięcia ani niczego innego. To jest prostactwo większe niż... bo ja wiem? Niż AVP skrzyżowane z TF2.
[ Dodano: Pią Sie 07, 2009 16:44 ]
Jeszcze pozwól dodać słówko.:) Otóż ta pretekstowość nie byłaby taka zła - bo lubię przecież równie mało subtelnego Rambo - gdyby nie odwoływała się do najniższych instynktów. Filmy akcji, w których chodzi o strzelanie, muszą podnosić poziom adrenaliny, a do tego potrzeba trochę talentu i wysiłku. Należy zadbać o dozowanie napięcia, odpowiednie kręcenie scen akcji - a w przypadku Instynktu chodzi tylko o wywołanie podniecenia seksualnego. Pokażcie nagą Szarą Stone, najlepiej wijącą się - i po sprawie. Tyle wysiłku. Nie potrzeba budowania intrygi, napięcia ani niczego innego. To jest prostactwo większe niż... bo ja wiem? Niż AVP skrzyżowane z TF2.
07-08-2009, 15:40






