Po środowym seansie Wrogów utwierdziłem się w przekonaniu, że poziom chamstwa na sali musi być stale regulowany - jako, że większość publiki oglądało w skupieniu obok mnie naturalnie musiały usiąść jakieś dwie idotki, które okazały się ucieleśnieniem kinowego krejzolstwa. Siorbanie coli najgłośniej jak się da, komentowanie na głos wszystkiego na ekranie, śmianie się w najbardziej nieodpowiednich scenach. Gdzie oni sie kurwa lęgną?!
Hail motherfucker who made DVDs.
Hail motherfucker who made DVDs.
15-08-2009, 18:40





