Wygrałem zaproszenie w konkursie Zetki na dzisiejszy pokaz. Za długo by opowiadać, więc będzie wersja skrócona:
- Dzień dobry, chciałbym odebrać zaproszenie na pokaz D9 z konkursu Radia ZET.
- Przykro mi, ale nic nie wiemy o żadnym konkursie.
Na szczęście zostaliśmy z kumplem wpuszczeni na seans, więc mimo wszystko podziękowania dla Silver Screena, ale sprawa to żałosna, że radio organizuje konkurs, a kino nic o tym nie wie.
Wracając natomiast do samego filmu: jest to chyba najlepszy film rozrywkowy od... od... no nie wiem, żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy, podobnie jak jeden z najlepszych filmów sci-fi, ale o ostatecznej jego pozycji na liście najlepszych przedstawicieli gatunku zdecyduję po kolejnych seansach.
Plusów nie będę wymieniać, bo lista byłaby zbyt długa, ale i minusów nie brakuje. Mimo całej oryginalności w wielu momentach D9 posługuje się niestety dość oklepanymi schematami, nie brakuje też dziur fabularnych i typowych zbiegów okoliczności. Drażniły mnie też rozmowy telefoniczne z żoną i ogólnie ten wątek, ale (zaskakująco smutne) zakończenie bardzo ładnie go zamyka i uzasadnia.
Poza pomysłowością i powagą w podejściu do tematu, sukces D9 tkwi również w tym że teoretycznie kuriozalne i karkołomne pomysły udało się Blomkampowi zrealizować i tak pokazać, że kupuje się je bez mrugnięcia okiem. Np. akcja w MNU, w której Wikus z... widzieliście, więc wiecie, łatwo mogła stać się niezamierzenie śmieszna, a jednak wyszło genialnie i totalnie przekonująco. Na tym zresztą opiera się praktycznie cały film.
- Dzień dobry, chciałbym odebrać zaproszenie na pokaz D9 z konkursu Radia ZET.
- Przykro mi, ale nic nie wiemy o żadnym konkursie.
Na szczęście zostaliśmy z kumplem wpuszczeni na seans, więc mimo wszystko podziękowania dla Silver Screena, ale sprawa to żałosna, że radio organizuje konkurs, a kino nic o tym nie wie.
Wracając natomiast do samego filmu: jest to chyba najlepszy film rozrywkowy od... od... no nie wiem, żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy, podobnie jak jeden z najlepszych filmów sci-fi, ale o ostatecznej jego pozycji na liście najlepszych przedstawicieli gatunku zdecyduję po kolejnych seansach.
Plusów nie będę wymieniać, bo lista byłaby zbyt długa, ale i minusów nie brakuje. Mimo całej oryginalności w wielu momentach D9 posługuje się niestety dość oklepanymi schematami, nie brakuje też dziur fabularnych i typowych zbiegów okoliczności. Drażniły mnie też rozmowy telefoniczne z żoną i ogólnie ten wątek, ale (zaskakująco smutne) zakończenie bardzo ładnie go zamyka i uzasadnia.
Poza pomysłowością i powagą w podejściu do tematu, sukces D9 tkwi również w tym że teoretycznie kuriozalne i karkołomne pomysły udało się Blomkampowi zrealizować i tak pokazać, że kupuje się je bez mrugnięcia okiem. Np. akcja w MNU, w której Wikus z... widzieliście, więc wiecie, łatwo mogła stać się niezamierzenie śmieszna, a jednak wyszło genialnie i totalnie przekonująco. Na tym zresztą opiera się praktycznie cały film.
16-09-2009, 22:25





