Nie świadczy to o ironii, bo jej nie było, ile raczej o tym, że mało ambitnych filmów jeszcze w życiu widziałem :P Natomiast dla mnie przemiana gł. bohatera to był strzał w dziesiątkę. Jego sztywne spojrzenia wytrzeszczonymi oczyma w dal, gdy słuchał rozmów tych dwojga lepiej pokazywały jego przemianę niż jakiekolwiek dialogi, wypowiedzi, krzyki czy uczynki. Co do prawdy historycznej to się nie wypowiem bo zwyczajnie nie znam wystarczająco dobrze historii NRD, żeby móc to ocenić :)
22-09-2009, 20:06





