O rany, dlaczego o tym filmie jest tak mało, co? 
Im dłużej oglądałem Manna tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że jestem jakiś nienormalny. Nie dość, że nie uznałem "Gorączki" za arcydzieło dokonane, nie dość, że podobała mi się praca kamery we "Wrogach Publicznych" to jeszcze doznałem Mohikanina jak już dawno żadnego filmu nie doznałem.
Jak to nie czuć tutaj Manna? Ten człowiek ma przecież obsesję na punkcie realizmu. Deppa wsadził w spodnie Dillingera, a tutaj? Innych tak szczegółowo i realistycznie oddanych bitew na broń białą ze świecą szukać. Poza tym - zgadzam się, że ten film jest po prostu piękny i kropka, ma w sobie magię i melancholię tego starego, klasycznego kina przygodowego
Muzyka rządzi. Zakończenie wgniotło mnie w fotel - dawno nie oglądałem tak intensywnego i sprawnie opowiedzianego zakończenia jakiejś historii. Obejrzyjcie te końcowe walki jeszcze raz, doceńcie pracę kamery, montażu i tej wzrastającej w crescendo muzyki. Ach i och 
Jedyne co mi nie pasiło -> wątek miłosny jest sztampowy i klasycznie mdły, obniżający jakość tego filmu z arcydzieła tylko na bardzo dobre, choć natchnione, rzemieślnicze dzieło.
Możecie mnie zjeść, ale ja stawiam Mohikaninowi 9/10 i stawiam go obok "Gorączki"
Tym filmem Mann udowodnił, że jest nie tylko reżyserem stworzonego przez siebie autorskiego świata pełnego policjantów i rabusiów, ale jest po prostu bardzo utalentowanym artystą, dobrze się czującym w każdym gatunku filmowym

Im dłużej oglądałem Manna tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że jestem jakiś nienormalny. Nie dość, że nie uznałem "Gorączki" za arcydzieło dokonane, nie dość, że podobała mi się praca kamery we "Wrogach Publicznych" to jeszcze doznałem Mohikanina jak już dawno żadnego filmu nie doznałem.
Jak to nie czuć tutaj Manna? Ten człowiek ma przecież obsesję na punkcie realizmu. Deppa wsadził w spodnie Dillingera, a tutaj? Innych tak szczegółowo i realistycznie oddanych bitew na broń białą ze świecą szukać. Poza tym - zgadzam się, że ten film jest po prostu piękny i kropka, ma w sobie magię i melancholię tego starego, klasycznego kina przygodowego
Muzyka rządzi. Zakończenie wgniotło mnie w fotel - dawno nie oglądałem tak intensywnego i sprawnie opowiedzianego zakończenia jakiejś historii. Obejrzyjcie te końcowe walki jeszcze raz, doceńcie pracę kamery, montażu i tej wzrastającej w crescendo muzyki. Ach i och 
Jedyne co mi nie pasiło -> wątek miłosny jest sztampowy i klasycznie mdły, obniżający jakość tego filmu z arcydzieła tylko na bardzo dobre, choć natchnione, rzemieślnicze dzieło.
Możecie mnie zjeść, ale ja stawiam Mohikaninowi 9/10 i stawiam go obok "Gorączki"
Tym filmem Mann udowodnił, że jest nie tylko reżyserem stworzonego przez siebie autorskiego świata pełnego policjantów i rabusiów, ale jest po prostu bardzo utalentowanym artystą, dobrze się czującym w każdym gatunku filmowym
01-10-2009, 00:39





