Artemis napisał(a):No przecież wiem - niemitologicznych jest trzy razy więcej, szersze jest spektrum poruszanych tematów, więc nawet statystycznie wychodzi, że muszą pojawić się prawdziwe bzdury. Natomiast póki co w mojej pierwszej dwudziestce nie ma chyba ani jednego odcinka mitologicznego.
Nawet takie epizody jak Duane Barry, One Breath, Memento Mori (pierwszy epizod, któremu dałem 10), Reduxy, The Red and the Black, Amor Fati, Closure, trylogia Requiem, This is Not Happening czy William?
[ Dodano: Sob Paź 03, 2009 12:25 ]
Artemis napisał(a):Albertino napisał(a):Nie dziwię się specjalnie, nie wymagam od dziesięciolatków, by jarał ich psychologiczny rozwój tak fantastycznej postaci, jaką jest Scully, ani drażniło postmodernistyczne przedszkole Cartera.Artemis napisał(a):Bo jest ich trzy razy więcej?
A to raczej odosobniona opinia. Z czasów młodości pamiętam jak się wszyscy odcinkami mitologicznymi jarali, a "Tunguska" to był już szczyt chyba :)
Zgadzam się z Albertino, wszyscy jarali się mytharcami. Ale nawet kilka miesięcy temu jak odświeżałem sobie cały serial to odliczałem odcinki do kolejnego mitologicznego. Wiele standalonów jest świetnych, ale istotą Archiwum X jest mitologia.
Artemis, z tymi dziesięciolatkami to dobre. Znam wielu pierwszych fanów XF, którzy oglądali serial od pierwszej emisji w TVP i napewno mieli więcej niż 10 lat, np. ja gdy zacząłem swoją przygode z serialem miałem 20 lat.
Ale przecież rozwój psychologiczny postaci M i S następował głównie w mytharcach.Choć pare standalonów by sie znalazło jak Beyond the Sea, Milagro, ale to jednak z mitologii serialu dowiadywaliśmy się najwięcej o M i S, o ich życiu prywatnym. I właśnie to jest dla mnie esencja mitologii, epizody nie tyle poświęcone UFO i różnego rodzaju spiskom, ale przede wszystkim epizody, w których poruszano życie osobiste agentów, postacie się rozwijały. A właśnie dzięki tego typu odcinkom DD i GA mogli pokazać na co ich naprawdę stać, mieli w nich najwięcej do zagrania (np. One Breath, Memento Mori, Reduxy, William). Najlepszym przykładem jest choroba Scully z 4 serii. Dla mnie każdy epizod z tego wątku należy do mitologii serialu, np. Elegy, w którym napewno nie ma małych zielonych ludzików.
03-10-2009, 12:18





