Away We Go - przyejmna, ciepła i mądra opowieść. Nieco inny Mendes niż dotychczas (stąd zapewne brak Newmana, a zamiast tego jakieś piosenki - sprawdzają się dobrze, ale co by było gdyby nie daje mi spokoju...), ale wciąż wyrafinowany. Pierwszy kwadrans lekko usypiający, ale potem już lepiej. Polecam. 7/10
Rewers - w sumie miałem nawet założyć temat, ale pierwsze wrażenie opadło i w sumie nie chce mi się. Powiem tak - dobry, naprawdę niezły film polski (już któryś w tym roku - dzieje się coś złego). Ale nie czaję tego całego hyper wokół tej produkcji. To niezły debiut, co jednak widać aż za bardzo. Przede wszystkim cała historia jest zbyt nieprawdopodobna i sporo tu dziur fabularnych (o nieprzekonujących zachowaniach bohaterów nie wspomnę). Po drugie jednak mało oryginalna (co stanowi o jej sile, to ustrój w jakim osadzono akcję), także w formie. Po trzecie: Dorociński - zagrał fantastycznie, ale jego postać jest jakaś taka przegięta, a stylizacja na Bogarta zupełnie bez sensu. Montaż leży. Łopatologii i schematów nie brak (choćby zakończenie z debilną piosenką w tle - w dodatku po angielsku), charakteryzacja niezła, ale w połączeniu z grą aktorów "po latach" mnie nie przekonała, a i cały motyw współczesny mocno odstawał od reszty. Film broni się jednak humorem, dialogami (choć te niekiedy wzięte z dupy, czasem mega sztuczne) i grą aktorską, no i ma klimacik fajny. Polecam, choć z pewną rezerwą jednak. 7/10
Rewers - w sumie miałem nawet założyć temat, ale pierwsze wrażenie opadło i w sumie nie chce mi się. Powiem tak - dobry, naprawdę niezły film polski (już któryś w tym roku - dzieje się coś złego). Ale nie czaję tego całego hyper wokół tej produkcji. To niezły debiut, co jednak widać aż za bardzo. Przede wszystkim cała historia jest zbyt nieprawdopodobna i sporo tu dziur fabularnych (o nieprzekonujących zachowaniach bohaterów nie wspomnę). Po drugie jednak mało oryginalna (co stanowi o jej sile, to ustrój w jakim osadzono akcję), także w formie. Po trzecie: Dorociński - zagrał fantastycznie, ale jego postać jest jakaś taka przegięta, a stylizacja na Bogarta zupełnie bez sensu. Montaż leży. Łopatologii i schematów nie brak (choćby zakończenie z debilną piosenką w tle - w dodatku po angielsku), charakteryzacja niezła, ale w połączeniu z grą aktorów "po latach" mnie nie przekonała, a i cały motyw współczesny mocno odstawał od reszty. Film broni się jednak humorem, dialogami (choć te niekiedy wzięte z dupy, czasem mega sztuczne) i grą aktorską, no i ma klimacik fajny. Polecam, choć z pewną rezerwą jednak. 7/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
07-11-2009, 01:29





