Dla mnie niepowtarzalnym przeżyciem są soundtracki Johna Newtona Howarda do filmów M. Night Shymalana. Najdziwniejsze jest to, że krytycy i słuchacze na ogół jednogłośnie orzekają że ścieżki te, idealnie pasujące do filmu i jego atmosfery, stają się nieznośnie nudne, gdy słucha się ich "na sucho", czyli "bez obrazu". Ale ja mam inne zdanie.
Szósty Zmysł - ciarki przechodzą po plecach. Polecam do słuchania w nocy, najlepiej z jakimś dobrym horrorem w ręce. Czytałem "TO" Kinga i jakoś po pierwszych dwóch rozdziałach przestałem się bać, nie było czego. Koło 1000 strony włączyłem discmana z "6th sense" i po prostu... wrażenie niesamowite. Muzyka jest niby cicha, niby wątła... ale tak klimatyczna, że się tego nie da wyrazić słowami ;). A już "Malcolm is dead", ostatni kawałek na płycie, to geniusz, muzyka nie tylko budująca klimat osaczenia, ale i wzruszająca.
Znaki - "Film" dał 2 gwiazdki... A ja daję 5. Podobnie jak przy "Szóstym zmyśle" słuchacz po prostu w pewnym momencie zaczyna się bać... a przynajmniej ja się bałem. Świetne "Brazilian Video" i "Throwing a Stone", nie trzeba znać filmu, aby się nimi zachwycić. Cała kompozycja osiąga apogeum w "Hand of Fate - Part I", najżywszym kawałku płyty, a wzruszającym (na prawdę) epilogiem jest "Hand of Fate - Part II". Nic tylko słuchać.
Osada - nominacja do Oscara. I kompozycja znacznie przewyższająca "Finding Neverland" Kaczmarka. Nie żeby "FN" było słabe, nie, to wspaniała muzyka, ale soundtrack do "Osady" to już najwyższa klasa, Jezu, te smyczki ;). Kupiłem oryginał ;).
Szósty Zmysł - ciarki przechodzą po plecach. Polecam do słuchania w nocy, najlepiej z jakimś dobrym horrorem w ręce. Czytałem "TO" Kinga i jakoś po pierwszych dwóch rozdziałach przestałem się bać, nie było czego. Koło 1000 strony włączyłem discmana z "6th sense" i po prostu... wrażenie niesamowite. Muzyka jest niby cicha, niby wątła... ale tak klimatyczna, że się tego nie da wyrazić słowami ;). A już "Malcolm is dead", ostatni kawałek na płycie, to geniusz, muzyka nie tylko budująca klimat osaczenia, ale i wzruszająca.
Znaki - "Film" dał 2 gwiazdki... A ja daję 5. Podobnie jak przy "Szóstym zmyśle" słuchacz po prostu w pewnym momencie zaczyna się bać... a przynajmniej ja się bałem. Świetne "Brazilian Video" i "Throwing a Stone", nie trzeba znać filmu, aby się nimi zachwycić. Cała kompozycja osiąga apogeum w "Hand of Fate - Part I", najżywszym kawałku płyty, a wzruszającym (na prawdę) epilogiem jest "Hand of Fate - Part II". Nic tylko słuchać.
Osada - nominacja do Oscara. I kompozycja znacznie przewyższająca "Finding Neverland" Kaczmarka. Nie żeby "FN" było słabe, nie, to wspaniała muzyka, ale soundtrack do "Osady" to już najwyższa klasa, Jezu, te smyczki ;). Kupiłem oryginał ;).
Martwi Ludzie Poszli Nad Jezioro
25-07-2005, 18:15






