Tak nudnej, przewidywalnej i nijakiej ceremonii dawno nie oglądałem - i jestem zły na siebie, że oglądałem zamiast pójść spać czy zwalić konia :evil:
Większość nagród była tak niemożliwie poprawna (Dexter) lub bezpieczna (Kac Vegas - btw olanie Zacha i promowanie filmu mordą Tysona to jedna z największych żenad evah, Up, Downey Jr. - koleś ma to szczęście, że jest śmieszny), że aż boli i skręca w kiszkach. A dla Baldwina i Streep powinni stworzyć osobne kategorie, bo dają im chyba z zasady. Cóż takiego wielkiego 30 raz z rzędu pokazał Alec w tym samym serialu, i co niby nowego czy specjalnego jest w tych dwóch, zapewne bliźniaczo podobnych rolach Meryl, że znowu ich doceniono? Bleee. Do tego co druga wybrana kobita musiała się rozklejać (Drew już bardziej udawać nie mogła), a wszelkie wypowiedzi były jeszcze bardziej poprawne polityczne (tak, nawet te, które były z pozoru niepoprawne, jak np zapowiedzenie Mela Gibsona) i miałkie, niż na Oscarach - choć to właśnie na tej imprezie mieli darmowy alkohol.
Komisja rewizyjna nie dała dupy w zasadzie tylko przy Bridgesie i Waltzu, no i Cameron za reżyserię zdaje się być w pełni sprawiedliwą nagrodą, bo koleś wciąż odkrywa nowe terytoria filmowe. Ale już główna statuetka za film to - bodaj jedyna niespodzianka wieczoru - nieporozumienie (jakich zresztą było sporo - gdzie 500 days? gdzie Basterdsi?). Jeśli Oscary będą wyglądać tak samo (a pewnie będą w 80-90% przypadków) to podziękuję. Toż tu nawet filmik dotyczący Scorsese wyglądał, jakby montował go jakiś przedszkolak (i do tego ta autopromocja Shutter Island na koniec). Two thumbs down!
Większość nagród była tak niemożliwie poprawna (Dexter) lub bezpieczna (Kac Vegas - btw olanie Zacha i promowanie filmu mordą Tysona to jedna z największych żenad evah, Up, Downey Jr. - koleś ma to szczęście, że jest śmieszny), że aż boli i skręca w kiszkach. A dla Baldwina i Streep powinni stworzyć osobne kategorie, bo dają im chyba z zasady. Cóż takiego wielkiego 30 raz z rzędu pokazał Alec w tym samym serialu, i co niby nowego czy specjalnego jest w tych dwóch, zapewne bliźniaczo podobnych rolach Meryl, że znowu ich doceniono? Bleee. Do tego co druga wybrana kobita musiała się rozklejać (Drew już bardziej udawać nie mogła), a wszelkie wypowiedzi były jeszcze bardziej poprawne polityczne (tak, nawet te, które były z pozoru niepoprawne, jak np zapowiedzenie Mela Gibsona) i miałkie, niż na Oscarach - choć to właśnie na tej imprezie mieli darmowy alkohol.
Komisja rewizyjna nie dała dupy w zasadzie tylko przy Bridgesie i Waltzu, no i Cameron za reżyserię zdaje się być w pełni sprawiedliwą nagrodą, bo koleś wciąż odkrywa nowe terytoria filmowe. Ale już główna statuetka za film to - bodaj jedyna niespodzianka wieczoru - nieporozumienie (jakich zresztą było sporo - gdzie 500 days? gdzie Basterdsi?). Jeśli Oscary będą wyglądać tak samo (a pewnie będą w 80-90% przypadków) to podziękuję. Toż tu nawet filmik dotyczący Scorsese wyglądał, jakby montował go jakiś przedszkolak (i do tego ta autopromocja Shutter Island na koniec). Two thumbs down!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
18-01-2010, 14:57





