No tak, tyle tylko, że survival jako taki ze slasherem zbyt wiele wspólnego nie ma, co najwyżej slasher może posiadać jakieś tam elementy survivalu (właśnie genialne "Rituals") czy też odwrotnie ("TCM" Hoopera). Survival równie dobrze może być czystym horrorem ale także np. czystym gatunkowo dramatem, tak jak właśnie wspomniane przez Ciebie arcygenialne "Straw Dogs" Peckinpaha (tak przy okazji - widziałeś może "Bosque de sombras" z Garrym Oldmanem z 2006 roku - tytuł angielski to "BackWoods", u nas wydany przez Carismę pod tytułem "Las cieni"? Dobry film, nawiązujący miejscami bardzo do dzieła krwawego Sama, nazywany tu i ówdzie właśnie hiszpańskim "Straw Dogs"). Znakomite survivale to takze takie tytuły jak wymieniony przeze mnie wcześniej "Deliverance" Boormana (arcydzeło!), jego nieoficjalny sequel czyli "Southern Comfort" Hilla (wcale nie gorszy), "Hunter's Blood" (Myśliwska krew) Roberta C. Hughesa (cholernie ciężki do dostania film) i arcygenialne dzieło Colina Egglestona rodem z Australii zatytułowane "Long Weekend" (aż żal dupę ściska, ze właśnie powstaje remake w reżyserii Jamiego Blanksa, który nakręcił gówniany teen slasher "Valentine", choć jego tegoroczny survival zatytułowany "Storm Warning" jest ponoć niezły. Kto wie, co z tego wyjdzie, jednak wątpie, by wyszło coś chocby w połowie tak dobrego jak oryginał...). Warto też polecić "Wolf Creek", filmidło pochodzące równiez z kraju kangurów, wyreżyserowane przez Grega Mcleana (twórca "Rogue", tegorocznego animal attack o wielkim różańcowym krokodylu, na którego wyczekuję z niecierpliwością, tym bardziej, że z Australii pochodza dwa najlepsze filmy o morderczych krokodylch - również nakręcony w tym roku "Black Water" i obskurny "Dark Age" z 1987 roku) a także "Day of the Animals" Girdlera - znakomity survival połaczony z animal attack. Ogólnie bardzo łatwo rozróżnić slasher od survivalu, choć przyznam, że większość osób ma z tym spore problemy. Ogólny schemat survivalu wyglada tak - grupka osób (przeważnie mieszkańców miasta) trafia na obce tereny (przeważnie wiejskie, ogólnie mało ucywilizowane bądź też zupełnie dzikie) i walczą o przetrwanie z mieszkańcami tychże terenów (których pochodzenie ani tożsamość do tych 'tajemniczych' nie należą). Slasher to natomiast schemat dużo prostszy - ot, grupka osób walczy o przetrwanie z tajemniczym mordercą (mordercami), który wybija po kolei każdego z bohaterów. Rozróżnić w sumie łatwo, ale ogólnie przyjęło się, że niektóre filmy to slashery, choć wcale do tego podgatunku kina grozy nie należą.
"Rituals" można zakupić za granicą na DVD, tyle że z tego co wiem w cokolwiek dziwnej wersji (połączenie odnowionego cyfrowo obrazu z wyciętymi ujęciami dostepnymi tylko dla nieocenzurowanej wersji VHS, która jest nieosiągalna). Jesli masz chęć obejrzeć wersję Uncut, wal na priva, może coś się wymyśli :wink:
Cieszę się też, że ktoś docenił "Just Before Dawn" słowem 'kapitalny', bo film ten naprawdę na to zasługuje a został zapomniany (choć "Rituals" chyba jeszcze bardziej, niestety...). Niesamowity, brutalny (choć również jak w przypadku "TCM" Hoopera wcale nie krwawy), niesamowicie klimatyczny horror ze znakomitą oprawą dźwiekową Brada Fiedela (tego pana od dwóch części "Terminatora" choćby) i absolutnie unikatowym (...) mordercą. Chyba do dziś lasy Oregonu są przeszywane przez te przerażające gwizdy...
"Rituals" można zakupić za granicą na DVD, tyle że z tego co wiem w cokolwiek dziwnej wersji (połączenie odnowionego cyfrowo obrazu z wyciętymi ujęciami dostepnymi tylko dla nieocenzurowanej wersji VHS, która jest nieosiągalna). Jesli masz chęć obejrzeć wersję Uncut, wal na priva, może coś się wymyśli :wink:
Cieszę się też, że ktoś docenił "Just Before Dawn" słowem 'kapitalny', bo film ten naprawdę na to zasługuje a został zapomniany (choć "Rituals" chyba jeszcze bardziej, niestety...). Niesamowity, brutalny (choć również jak w przypadku "TCM" Hoopera wcale nie krwawy), niesamowicie klimatyczny horror ze znakomitą oprawą dźwiekową Brada Fiedela (tego pana od dwóch części "Terminatora" choćby) i absolutnie unikatowym (...) mordercą. Chyba do dziś lasy Oregonu są przeszywane przez te przerażające gwizdy...
22-12-2007, 03:42






