Przypadek- na początku byłem nieufny: do pierwszej sceny z pociągiem myślałem, że to jest przeceniany film.
Przepraszam za zwątpienie.
Jakiekolwiek wątpliwości ulotniły się po ostatniej scenie. Dobrych parę minut zbierałem zęby z podłogi, albowiem oto właśnie objawił mi się geniusz Kieślowskiego.
Muzyka bardzo dobra, zdjęcia trochę mniej; prawdziwą siłą filmu jest scenariusz i aktorstwo
co do skryptu: zgadzam się z Desem.
Aktorstwo? Łomnicki, Zapasiewicz, Stuhr, Ferency, Hubner i Bogusław Linda(równie dobry jak w Psach; jedyna różnica to to, że Witka grał, a Maurerem był. Ale pewnie się ze mną nie zgodzicie:])
Mankamenty: fatalny miejscami montaż, i role kobiece; nie zarzucam broń boże poziomu barw szczęścia, ale ani pani grająca żonę Witka, ani Czuszkę nie były dla mnie przekonujące. Gdyby zagrała te postaci Janda ze Szczepkowską, to byłaby pełna dycha.
Sam fakt, że Przypadkiem interesują się zagraniczni twórcy(piję do Tykwera i jego filmu Lola Rennt!) o czymś świadczy.
Eh, Kieślowski to był reżyser...
9.5/10- "Lektura" obowiązkowa.
Przepraszam za zwątpienie.
Jakiekolwiek wątpliwości ulotniły się po ostatniej scenie. Dobrych parę minut zbierałem zęby z podłogi, albowiem oto właśnie objawił mi się geniusz Kieślowskiego.
Muzyka bardzo dobra, zdjęcia trochę mniej; prawdziwą siłą filmu jest scenariusz i aktorstwo
co do skryptu: zgadzam się z Desem.
Aktorstwo? Łomnicki, Zapasiewicz, Stuhr, Ferency, Hubner i Bogusław Linda(równie dobry jak w Psach; jedyna różnica to to, że Witka grał, a Maurerem był. Ale pewnie się ze mną nie zgodzicie:])
Mankamenty: fatalny miejscami montaż, i role kobiece; nie zarzucam broń boże poziomu barw szczęścia, ale ani pani grająca żonę Witka, ani Czuszkę nie były dla mnie przekonujące. Gdyby zagrała te postaci Janda ze Szczepkowską, to byłaby pełna dycha.
Sam fakt, że Przypadkiem interesują się zagraniczni twórcy(piję do Tykwera i jego filmu Lola Rennt!) o czymś świadczy.
Eh, Kieślowski to był reżyser...
9.5/10- "Lektura" obowiązkowa.
31-01-2010, 19:57





