Film o chodzeniu, siedzeniu, chodzeniu do miejsca gdzie można usiąść, zamawianiu dwóch filiżanek espresso (dwóch, nie podwójnego!!!), jedzeniu karteczek i odpowiadaniu na pytanie, czy rozumie się po hiszpańsku. Oczywiście jestem złośliwy, ale cholernie mnie to pseudoambitne kino wynudziło i przede wszystkim - tak jak Azgarotha - wkurzyło.
Rozumiem zamierzenie reżysera, monolog Tildy Swinton wyglądającej tu jak Lady Gaga "delikatnie" wskazuje na klucz do interpretacji TLOC, ale Jarmusch obrał zdecydowanie zły kierunek i wysmażył przyciężkiego knota.
Trochę ładnych widoczków, świetna muzyka. Reszta: szkoda gadać.
Rozumiem zamierzenie reżysera, monolog Tildy Swinton wyglądającej tu jak Lady Gaga "delikatnie" wskazuje na klucz do interpretacji TLOC, ale Jarmusch obrał zdecydowanie zły kierunek i wysmażył przyciężkiego knota.
Trochę ładnych widoczków, świetna muzyka. Reszta: szkoda gadać.
14-02-2010, 01:24





